Testament miłości Służebnicy Bożej Marii Włodzimiry
20 lutego to dzień szczególny ponieważ tego dnia w 1909 roku, we Franklinowie niedaleko Ostrowa, przyszła na świat Czesława Wojtczak – dzisiejsza Służebnica Boża Siostra M. Włodzimira. I dokładnie tego samego dnia, 34 lata później – 20 lutego 1943 roku – odeszła do Pana. Jej ziemskie narodziny i narodziny dla nieba spotkały się w jednej dacie, jakby całe jej życie było cichym przygotowaniem na tę godzinę. Już jako młoda siostra, w dniu pierwszych ślubów zakonnych, zapisała słowa, które nosiła przy sobie: „Daj, Jezu, abym mogła umrzeć, jak Ty – zapomniana i wzgardzona”. Ta modlitwa stała się programem jej życia. Urodziła się w prostej, wierzącej rodzinie. Dzień po narodzinach została ochrzczona w kościele św. Wojciecha w Lewkowie i otrzymała imię Czesława. Dorastała w atmosferze pracy, odpowiedzialności i wiary. Jej ojciec był kowalem, matka prowadziła dom i w trudnych czasach utrzymywała rodzinę, prowadząc zajazd. Wojna, śmierć rodzeństwa, codzienne zmagania – wszystko to kształtowało jej wrażliwe serce. Po przeprowadzce do Ostrowa Czesia uczyła się w Gimnazjum i Liceum Żeńskim. Była pilna, utalentowana artystycznie, zaangażowana w działalność charytatywną. Współtworzyła szkolne koło miłosierdzia. Koleżanki wspominały ją jako osobę pogodną, skromną i pełną dobroci. W styczniu 1931 roku zapisała w pamiętniku swojej przyjaciółki słowa, które odsłaniają głębię jej duchowości: „W człowieku tylko to jest dobre i piękne, co w nim odzwierciedla obraz Boga”. Już wtedy wiedziała, że prawdziwe piękno rodzi się z podobieństwa do Chrystusa. Po maturze wstąpiła do organizacji „Młode Polki”, jednak jej serce coraz wyraźniej słyszało inne wezwanie. Myślała o Karmelu, lecz ostatecznie – także pod wpływem słów matki – w 1930 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Otrzymała imię Maria Włodzimira. Pociągała ją duchowość św. Teresy od Dzieciątka Jezus – droga prostoty, małości i całkowitego zawierzenia. W nowicjacie była wierna regule, rozmiłowana w modlitwie i milczeniu. Siostry wspominały, że w kaplicy klęczała bez oparcia, a nocami modliła się w ukryciu. 28 lipca 1934 roku złożyła pierwsze śluby zakonne. Wtedy właśnie zapisała swoją przejmującą modlitwę o łaskę umierania jak Jezus – zapomniana i wzgardzona. Po ślubach została skierowana do pracy w ochronkach dla dzieci z ubogich rodzin w Poznaniu. Z oddaniem troszczyła się o najmłodszych: zdobywała dla nich żywność, odzież, organizowała pomoc, przygotowywała paczki świąteczne. Dbała nie tylko o ich potrzeby materialne, ale przede wszystkim o to, by poznały miłość Boga. Mimo trudności nigdy nie narzekała. Na trzy dni przed wybuchem II wojny światowej złożyła śluby wieczyste, powierzając się Maryi słowami: „O Maryjo, spraw, abym na Sercu Twoim stała się drugim Jezusem”. Wojna przerwała jej apostolstwo. Wróciła do rodzinnego Ostrowa. Zachorowała na gruźlicę. Została umieszczona w przytułku przy ul. Zdunowskiej (dziś Partyzanckiej). Cierpienie fizyczne było wielkie, ale jeszcze większym bólem była dla niej niemożność częstego przyjmowania Komunii Świętej. Mimo osamotnienia i upokorzeń nie skarżyła się. Siostry wspominały jej pogodę ducha i głęboką tęsknotę za Jezusem. W zapiskach, które czytał jej chrześniak, ks. Zbigniew Pawlak, pod datą 19 lutego 1943 roku znalazły się prorocze słowa: „Jutro kończę 34 lata. Jutro pójdę do mojego Jezusa. O jakże bardzo jestem szczęśliwa. Mamo, nie martw się mną. Ja zawsze będę z wami”. Nazajutrz, 20 lutego 1943 roku, w dniu swoich urodzin, poprosiła o gromnicę. Modliła się coraz ciszej. Wypowiedziała słowo: „Umieram” – i odeszła. Umarła tak, jak prosiła – cicho, w ukryciu, po ludzku zapomniana. A jednak ci, którzy ją znali, byli przekonani o jej świętości. Od 2011 roku trwają starania o zebranie świadectw, pamiątek i wspomnień, które pomogą w procesie beatyfikacyjnym. Jej życie – zwyczajne, a zarazem heroiczne w miłości – pozostaje inspiracją. S. Włodzimira uczy nas, że świętość nie polega na wielkich czynach widocznych dla świata. Rodzi się w wierności codzienności, w cichym ofiarowaniu siebie, w miłości, która nie szuka uznania. Uczy, że najpiękniejsze w człowieku jest to, co odzwierciedla obraz Boga.
W rocznicę jej urodzin i śmierci prosimy o modlitwę o rychłe wyniesienie s. Włodzimiry Wojtczak do chwały ołtarzy oraz o potrzebne łaski za jej wstawiennictwem. Jeśli ktoś doświadczył pomocy otrzymanej za jej przyczyną, zachęcamy do podzielenia się świadectwem.
Służebnico Boża Siostro Mario Włodzimiro, która pragnęłaś stać się „drugim Jezusem” i umrzeć zapomniana jak On – ucz nas wiernej, cichej miłości i całkowitego zawierzenia Bogu. Módl się za nami.










