Listy Matki Generalnej

„Światłem rozjaśnij naszą myśl, w serca nam miłość świętą wlej
 I wątłą słabość naszych ciał pokrzep stałością mocy Swej.” 
(Hymn do Ducha Świętego)

Kochane Siostry,

Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W czasie tegorocznych przygotowań do uroczystości Zesłania Ducha Świętego towarzyszyły nam pełne nadziei i mocy słowa Jezusa: „Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca” (Łk 24,49). Pierwsi te słowa usłyszeli uczniowie Jezusa i oczekiwali na moment przyjścia Ducha Świętego. Dzień Pięćdziesiątnicy, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, poprzedzało czuwanie uczniów na modlitwie, aby godnie przyjąć ten wielki dar obiecany im przez Jezusa. Oni bardzo potrzebowali Ducha Świętego, aby ich umocnił. Dorośli mężczyźni, a jakże byli zalęknieni, zagubieni, słabi, ukrywali się, bo nie czuli się na siłach, żeby działać. Ten lęk sprawiał, że myśleli o sobie, o ratowaniu swojego życia- dlatego drzwi były zamknięte. Nadzieją dla nich były słowa, które Jezus do nich wypowiedział. Pełni ufności oczekiwali, aż „zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,4). Ich serce zostało wypełnione męstwem, odwagą, miłością. Apostołowie stali się gotowi, aby iść na place miast i dotrzeć aż na krańce świata, aby świadczyć o tym co stało się ich udziałem. Oni nie tylko pozostali wierni nauce Chrystusa, ale poszli, aby dla Chrystusa zdobywać nowych wyznawców. Nie myśleli już więcej o sobie, nie lękali się ludzkich względów, ponieważ dla nich priorytetem stało się głoszenie Chrystusa tak ukrzyżowanego, jak i zmartwychwstałego.

Dziś cały Kościół czuwa, modli się i prosi o przyjście Ducha Świętego, który jest  źródłem siły, wiary, odwagi i natchnienia. Doskonale wiemy, że jest On potrzebny każdemu z nas, że bez Niego nic nie możemy uczynić. Duch Święty działa w naszym życiu i jest w stanie całkowicie je przemienić. Dzięki Jego łasce stajemy się nowym stworzeniem, jak poucza św. Paweł mówiąc, że ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliśmy przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliśmy ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (por. Rz 8, 14-16). Jakże cennym darem jesteśmy przez Niego obdarowani, mamy w sobie życie Boże, jesteśmy wszyscy Jego dziećmi.

Rola Ducha Świętego jest niezwykła. Dzięki Jego łasce staliśmy się nowym stworzeniem, żyjemy życiem Boga. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni w jednej rodzinie dzieci Bożych. Tak jak ludzie zgromadzeni na placu przed Wieczernikiem w Jerozolimie, tak my pochodzimy z różnych narodów i kontynentów, mówimy różnymi językami, a jednak Duch Święty, który jest obecny czyni nas jednością. On nieustannie posyła nam swoje dary i wyposaża nas w odpowiednie talenty, charyzmaty, daje różne uzdolnienia, abyśmy poprzez podejmowaną misję wzajemnie się ubogacali. W ten sposób różnorodność oparta na wierze stanowi bogactwo naszych Wspólnot. Dzięki wzajemnej otwartości i dzieleniu się talentami stajemy się narzędziem Ducha Świętego, który działa w nas i przez nas „dla wspólnego dobra” (1Kor 12,7), dla dobra tych, do których nas posyła i wśród, których żyjemy.

Duch Święty pobudza nas do zacieśniania więzi miłości z innymi, budowania komunii, do wzajemnej służby jeden drugiemu. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie, gdy na drodze spotykamy osoby o trudnym charakterze, zamknięte, zagniewane. Święty Paweł zachęca nas: „postępujcie według ducha” (Ga 5,16) i kierujcie się miłością. Naszą troskę o jedność i nasze działanie, umacniajmy modlitwą, która pomaga w codziennych zmaganiach, w przyjmowaniu trudnych doświadczeń, w szukaniu dróg porozumienia i w otwieraniu się na drugich. Prośmy Ducha Świętego, który „przychodzi z pomocą naszej słabości” (Rz 8,26) i wspiera nasze wysiłki, aby pomógł mam przynosić duchowe owoce. Jak zauważa papież Franciszek: „autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa, które jest «sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym» (Rz 14,17)(17.06.2018).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, Duch Święty jest tym, który uzdalnia nas do życia doskonałego. On zachęca nas do nieustannej walki o dobro w sobie, do ciągłego wzrastania i wydawania dobrych owoców. Dlatego powinniśmy przylgnąć do Ducha Świętego i dbać o stałą relację z Nim, bo On przychodzi nam z pomocą. Jak przypomina nam św. Jan Paweł II, to „Duch Święty umacniając w każdym z nas „człowieka wewnętrznego”, sprawia, że człowiek coraz lepiej „odnajduje siebie poprzez bezinteresowny dar z siebie” (Dominum et Vivificantem DV 59). Tak więc jesteśmy zdolni, dzięki łasce Ducha Świętego żyć w komunii i służyć bliźnim z oddaniem, i poświęceniem. Natomiast powołanych do życia darem konsekracji zakonnej, formuje i upodabnia do Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego oraz przynagla do podjęcia Jego misji… (por. Vita Consecrata VC 19). Dziś jeszcze bardziej jest potrzebne świadectwo wierności złożonym ślubom zakonnym przez osoby konsekrowane, czy miłości małżeńskiej przez małżonków.  Często stanowi to ogromny problem dla wielu osób, którzy żyją powierzchownie, kwestionują  to co ślubowali, traktują wybiórczo, tak jak im pasuje. Nasza wierność może być dla nich siłą i umocnieniem w przekonaniu, że wypełnienie złożonego ślubowania jest drogą do pełni szczęścia, które dokonuje się w całkowitym jednoczeniu z Bogiem. Chwile próby, trudności wzywajmy z wiarą pomocy Ducha Świętego i wołajmy, aby wątłą słabość naszych ciał pokrzepił stałością mocy Swej (por. Hymn). Wtedy On, pomoże nam zrozumieć sens złożonych ślubów i wypełniać je do końca przez wszystkie dni naszego życia z taką samą gorliwością i miłością z jaką je składałyśmy w dniu profesji. Potrzeba nam pomocy Ducha Świętego, aby na nowo zrozumieć, że złożone śluby są dla nas drogą do szczytów świętości.

W tym uroczystym dniu, kiedy cały Kościół wspomina Dzień Pięćdziesiątnicy, życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety darów Ducha Świętego. Niech On napełni nasze serce światłem, abyśmy rozpoznawali i realizowali wolę Bożą w naszym życiu; radością, abyśmy dzielili się nią z innymi; mocą, abyśmy umieli pokonywać swoje słabości; mądrością, abyśmy rozumieli rzeczy trudne; pokojem, abyśmy przyjmowali to czego nie potrafimy zmienić; miłością, abyśmy do końca wytrwali w naszym życiowym powołaniu. Niech nas w tym wspomaga Maryja posłuszna uczennica Ducha Świętego.

Wpatrując się w Apostołów trwający z Maryją na modlitwie i tworzących jedność, łączę się duchowo i zapewniam o modlitwie we wszystkich intencjach Kochanych Sióstr i Drogich Członków Wspólnoty. W ten świąteczny dzień przesyłam słowa życzeń i serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi,
poruszyło się Dzieciątko w jej łonie,
a Duch Święty napełnił Elżbietę”.
(Łk 1,41)

Kochane Siostry,

Święto Nawiedzenia NMP wprowadza nas w klimat wydarzeń, jakie miały miejsce w życiu Maryi po Zwiastowaniu Pańskim. Ewangelista Łukasz opisując to wydarzenie, ukazuje nam Maryję, która uwierzyła słowu Boga i dała na nie odpowiedź. Natychmiast, z pośpiechem udała się w drogę, w góry, do swojej krewnej Elżbiety. Maryja, aby nawiedzić św. Elżbietę musiała wyjść poza siebie, poza swoje oczekiwania, poza swoje potrzeby i udać się na spotkanie z drugim człowiekiem. Ona wychodzi i nie zastanawia się ani przez chwilę nad tym, co z Nią będzie, czy poradzi sobie w drodze, biegnie, aby okazać pomoc komuś, kto jej potrzebuje. Dzisiejsze święto uczy nas odrywania się od siebie, od swoich przyjemności, zapominania o sobie, aby dostrzec potrzebę bliźnich.

Kochane Siostry, przykład wyjścia i spieszenia z pomocą drugiemu człowiekowi pozostawiły nam także nasze Założycielki, które szły tam, gdzie Opatrzność Boża je posyłała. Bo „miłość prawdziwa posiada naturę ognia, który płonie i spala, konsumuje tego, który kocha. Jeżeli kochamy Boga, musimy pozwolić Mu posługiwać się nami w taki sposób, w jaki On uzna za słuszny, i udać się tam, gdzie On nas wysyła”- czytamy w książce Ojca Z. Kijasa. I tak właśnie „przynaglone wezwaniem Bożym i przeniknięte głęboko potrzebami ludzi ubogich i cierpiących” (D 1.1) Matki Założycielki z radością szły, aby bez względu na wyznanie, pochodzenie, „z miłości ku Bogu poświęcić czas i siły cierpiącej ludzkości” (Klara Wolff). Wypowiadane „tak” wobec potrzeb bliźnich jest zawsze weryfikacją prawdziwego spotkania z Bogiem.

Maryja napełniona Duchem Świętym, po długiej wędrówce weszła do domu Elżbiety i pierwsza zwróciła się do niej z pozdrowieniem. Jej słowa pełne ciepła i miłości miały niezwykłą moc, gdyż na głos Maryi poruszyło się dzieciątko pod sercem Elżbiety. To Ona usłyszała głos, ale Jan napełniony Duchem Świętym odczuł łaskę i rozpoznał Zbawiciela obecnego w łonie Maryi. Jan poruszeniem dał znak Elżbiecie, która otworzyła się na działanie Ducha Świętego. Spotkanie w Ain Karem było wypełnione błogosławieństwem i obecnością Boga, co wyraziła Elżbieta w odpowiedzi na pozdrowienie Matki Zbawiciela: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?… Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,42-45).

Maryja usłyszała Słowo Boga i udała się w drogę, Elżbieta usłyszała słowo Maryi i poruszyło się w niej dzieciątko. Ileż słów słyszymy każdego dnia kierowanych do nas od Boga i słów, które wypowiadają inni, ale też, ileż słów wypowiadamy same? Każde wypowiedziane słowo posiada moc. Jak wiemy, Słowo Boga jest żywe, stwórcze, leczące, skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (por. Hbr 4,12). Ludzkie słowa mogą ranić, obnażać błędy innych, zadawać ból, ale też umacniać, doceniać, wspierać, budować, chwalić i błogosławić innych. Warto zadać sobie pytanie: Jakie są moje słowa? Czy ja swoim słowem pokrzepiam innych? Jakimi słowami się dziś „karmię”? Czy słucham Słowa Bożego? Czy więcej czasu poświęcam Słowu Boga, czy słowu ludzkiemu poprzez nieumiarkowany kontakt z ludźmi, zbieranie zbędnych informacji o innych, nadmierne słuchanie wiadomości w telewizji lub w innych mediach, bo dostęp jest dziś bardzo prosty i powszechny? Czy usłyszane przeze mnie słowa rodzą życie? Czy są to słowa, które zmieniają mnie, środowisko w którym żyję? Czy te słowa mnie umacniają, wspierają, wnoszą w moje serce radość? Bo tam gdzie w codziennym życiu człowieka obecny jest Bóg, tam wypowiedziane przez niego słowa zawsze będą dawały pokój, nadzieję i radość.

Ewangelista św. Łukasz wskazuje na Maryję, która dzieli się ze św. Elżbietą Słowem – tym, które wypowiedziała ustami i tym, które było w Niej poczęte. Od Maryi możemy uczyć się postawy słuchania i dzielenia się słowem, możemy uczyć się odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ważne jest, aby to co mówimy wypływało z miłości, zawierało w sobie troskę o innych, dodawało odwagi, aby nasze słowo było wypełnione Jezusem. Kochane Siostry, jesteśmy zaproszone, aby jak Maryja dzielić się słowem z innymi, by ziarna dobrego słowa rozsiewać wokół siebie. Wówczas to dobro,  które mamy w sercu będzie się rozszerzać w każdym miejscu naszego życia i posługiwania.

Jezus nauczał: „niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5,37). Trzeba nam uczyć się brania odpowiedzialności za wypowiedziane słowa. To co mówimy musi być szczere, prawdziwe tak, aby spełniało się w naszym życiu i nie było rozczarowaniem dla innych oraz nie sprawiało cierpienia Bogu. Kochane Siostry, każda z nas dobrowolnie wypowiedziała Bogu swoje „fiat” w złożonych ślubach i każda z nas jest zobowiązana do wypełniania ich. Wpatrujmy się w Maryję, abyśmy jak Ona były wierne złożonym Bogu obietnicom. Ona w swoim zobowiązaniu przyjęła wszelkie konsekwencje, nie troszcząc się już więcej o siebie, ale o wypełnienie się w Niej woli Ojca. Maryja – Matka Słowa, pozostała wierna Słowu. Idźmy przez nasze codzienne życie tak, aby Bóg mógł działać także przez nas i aby w naszym życiu też wypełniła się Jego wola.

Kochane Siostry, w uroczystym dniu naszego ideowego Święta życzę, aby zapał i entuzjazm z jakim Dziewica z Nazaretu spieszyła się, aby służyć i dzielić się dobrem ze św. Elżbietą i Zachariaszem, stały się też naszym udziałem. Niech Maryja wstawia się za nami u Syna, wyprasza Jego błogosławieństwo i wsparcie, abyśmy każdym słowem oraz każdym czynem nieśli dobro i pomoc bliźnim.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam serdeczne pozdrowienia od Zarządu Generalnego i wszystkich mieszkanek domu generalnego. Zapewniam o naszej modlitwie we wszystkich intencjach Kochanych Sióstr,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus …
Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi…
Lecz Go nie poznali… A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.”
(Łk 24,13;15;16;21)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dobiega do końca czas wielkopostnych przygotowań naznaczonych gorliwym słuchaniem Słowa Bożego, refleksją i modlitwą. To duchowe przygotowanie wprowadza nas do godnego przeżywania Tajemnic Paschalnych, czyli do najważniejszego wydarzenia w historii zbawienia. W tych dniach nasz wzrok kierujemy na osobę Jezusa Chrystusa, który przeszedł przez mękę i śmierć do życia. On zwyciężył, wyszedł z grobu żywy i ukazywał się swoim bliskim. W tajemnice Jego zwycięstwa wpisana jest nadzieja naszego zmartwychwstania.

Święty Łukasz Ewangelista, po wszystkich trudnych wydarzeniach związanych z Triduum Paschalnym, ukazuje nam pierwsze chwile i pierwsze reakcje niewiast oraz uczniów Chrystusa. Opisuje on niewiasty idące wczesnym rankiem do Grobu Pana, a następnie Apostołów biegnących w tym samym kierunku. Pokazuje także uczniów, którzy opuszczają Jerozolimę i zmierzają do Emaus. Śmierć Jezusa była dla nich wszystkich bolesnym doświadczeniem, a to, co do tej pory było ich nadzieją, radością i siłą zostało im zabrane. Niewiasty i Apostołowie nie poddają się, chcą być blisko Jezusa, szukają Jego Ciała, a spotykają się z Jezusem Zmartwychwstałym.

Podobnie idący do Emaus uczniowie, są rozgoryczeni tym co zdarzyło się w Jerozolimie. Ból jaki mieli w środku pochłaniał ich, nie potrafili mówić o niczym innym jak tylko o śmierci Jezusa. Byli tak zajęci rozmową, tak skupieni na swoim problemie, że nie zauważyli, w którym momencie przybliżył się do nich Jezus. Wędrowiec wsłuchiwał się w to o czym mówili, w to, co tak bardzo ich dotknęło, zabolało, zraniło. Podobnie dzieje się w naszym życiu, jeżeli doświadczymy czegoś bolesnego, trudnego. Wówczas wydaje się nam, że w tych zawiłych sytuacjach, zwłaszcza niezrozumiałych dla nas zdarzeniach, jesteśmy zupełnie sami. Lamentujemy, narzekamy, a nawet rozgoryczeni żalimy się do innych opowiadając o tym co nas spotkało, czego doświadczyliśmy i jak bardzo czujemy się osamotnieni. Tymczasem Jezus jest obok, idzie z nami krok, w krok, choć Go nie rozpoznajemy. On jak Nieznany Wędrowiec wsłuchuje się w nasze słowa i żale. Może czasami milczy, bo chce abyśmy wypowiedzieli swój ból do końca, ale ostatecznie wyjaśnia nam, jak to wygląda z Bożego punktu widzenia. Ostatecznie to On pomaga nam wszystko zrozumieć i wytłumaczyć.

Jakże ważne jest, aby to co mówimy było dobre, aby nasze opinie były prawdziwe. Pan Jezus w Ewangelii poucza nas: “Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37). Treści naszych rozmów są ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą naszych Współsióstr, naszych znajomych i bliźnich. Warto zastanowić się czy naszymi słowami i ocenami nie poniżamy innych? Czy nie ukazujemy ich słabości, błędów? Czy nie afiszujemy ich niedoskonałości? Św. Paweł upomina nas: „niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4,29). Nie dajmy się prowokować sytuacji, nie wchodźmy w niepotrzebne konwersacje, a jeżeli już dzielimy się tym, co dla nas trudne i bolesne, starajmy się tak prowadzić rozmowę, aby była budująca dla innych i aby przynosiła korzyści dla życia duchowego.

W kontekście tych wielkanocnych zamyśleń, uderzają nas słowa zdesperowanych uczniów: „a myśmy się spodziewali” (Łk 24,21). Przez trzy lata byli przy Jezusie, słuchali Jego nauki, widzieli znaki i cuda jakie czynił. Tymczasem niespodziewanie wszystko zawaliło się i uczniowie poczuli się rozczarowani. Tak naprawdę, zbudowali oni w wyobraźni swój świat, mieli swoje marzenia, nadzieje, że ich życie zmieni się na lepsze, stanie się wygodniejsze. A stało się inaczej, przyszedł kryzys, cierpienie, osamotnienie. Uczniowie, aby zapomnieć o tym wszystkim, opuszczają Jerozolimę.

Niekiedy i w naszym życiu pojawia się takie napięcie, a z serc wyrywa się pełne żalu: „a myśmy się spodziewali”, że życie będzie wygodne, spokojne. Tymczasem nic z naszych marzeń się nie spełnia, nasze wyobrażenia nie mają przełożenia na rzeczywistość w jakiej przychodzi nam żyć, pracować. A więc pojawia się rozczarowanie, żal, tęsknota za niespełnionymi pragnieniami. Nasze troski przysłaniają nam oblicze Jezusa tak, że nie potrafimy Go widzieć i słuchać. Jakże wtedy podobni jesteśmy do uczniów idących do Emaus, tak bardzo rozżalonych, bo w naszym życiu układa się inaczej aniżeli sobie zaprogramowaliśmy. Brakuje nam wiary, która pozwala dostrzec, że właśnie w momentach cierpienia, rozczarowania, Jezus jest obok nas, idzie i słucha, towarzyszy naszym zmaganiom i podpowiada najlepsze rozwiązania. Problem tkwi w tym, że my nie zawsze chcemy Go zauważyć i słuchać. Dlatego potrzeba nam silnej wiary, nadprzyrodzonego spojrzenia na różne wydarzenia naszego życia. Potrzeba zawierzenia Jezusowi, że właśnie wtedy kiedy jest trudno, kiedy wydaje nam się, że nic nie wyszło, On jest obok i cierpliwie towarzyszy naszym życiowym zmaganiom, codziennej, szarej wędrówce, a także jest wówczas, gdy podejmujemy ważne decyzje.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w pięknym czasie Wielkiej Nocy wyznajmy z wiarą „Chrystus Zmartwychwstał” i z radością dzielimy się z innymi tą dobrą nowiną. Życzę wszystkim, aby tajemnica Zmartwychwstania przemieniała nas oraz napełniała serce pokojem. Niech prawda, która wybawiła uczniów z beznadziejności i zwątpienia, będzie także dla nas mocą w chwilach naszych wątpliwości i trudnych doświadczeń. Niech nasze serca przepełnia nadzieja, która daje nam pewność, że w Chrystusie jest nasze zwycięstwo.

Łącząc się w czasie Świąt Wielkanocnych z Kochanymi Siostrami oraz Drogimi Członkami Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety zapewniam o mojej pamięci w modlitwie i przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
Przełożona generalna

„Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.”
(J 1,10-11)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dobiegł do końca adwentowy czas przygotowania na przyjście Jezusa, czas w którym wyrażałyśmy naszą gotowość na przyjęcie Boskiego Zbawiciela. Choć świat od kilku tysięcy lat oczekiwał na ten moment, to jednak wielu nie rozpoznało i nie przyjęło Mesjasza.

O tym fakcie pisze Ewangelista św. Łukasz wspominając, że Maryja i Józef wybrali się do Judei z racji trwającego tam spisu ludności. Gdy przybyli do Betlejem, dla Maryi nadszedł czas rozwiązania i wtedy: „porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Niewątpliwie czytając ten fragment Ewangelii, ze smutkiem patrzymy na brak gościnności i wrażliwości ze strony mieszkańców Betlejem, którzy w tak ważnym dla ludzkości momencie, jakim było przyjście na świat Syna Bożego, nie przyjęli Go. Zabrakło z ich strony otwartości, zrozumienia, dobrej woli i pomocy. Wczuwamy się w sytuację Maryi i Józefa, którym niestety nie udało się znaleźć godniejszego miejsca, jak tylko betlejemską stajnię. Ze szczerym współczuciem śpiewamy „nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem, w żadnej gospodzie i narodziłeś się Jezu w stajni, ubóstwie i chłodzie”. Podobnie pisze św. Jan, że Słowo przyszło na świat, ale nie zostało przyjęte, bo świat Go nie poznał i odrzucił (por. J 1,11).W noc Bożego Narodzenia pochylamy się nad maleńką Dzieciną i z nutą czułości myślimy – że gdyby Jezus narodził się dzisiaj, zostałby przez nas przyjęty. Ale czy na pewno? Szczerze zastanówmy się … Jezus także dziś jest w drodze i szuka gościnności, otwartych na oścież drzwi naszego serca. On czeka, chce wejść do naszego serca i w nim pozostać, dzielić z nami życie i kierować naszymi codziennymi sprawami. On pragnie napełnić nasze serca swoją miłością i radością. Czy jesteśmy czujni, uważni i gotowi na przyjęcie Jezusa, który przychodzi obecny w naszych bliźnich: w chorych, samotnych, w zaniedbanych dzieciach, potrzebujących naszej troski i miłości? Czy widzimy Jezusa przychodzącego w naszych przełożonych i podwładnych, oczekującego wzajemnego szacunku, zrozumienia i współpracy? Czy dostrzegamy Jezusa przychodzącego w Słowie, Jezusa który stawia nam wymagania, który zachęca nas do życia przykazaniem miłości, bo chce naszego dobra? Czy wierzymy, że taki Jezus do nas przychodzi i czy nasze serce jest gotowe, aby Go przyjąć?

Tam gdzie serce jest zamknięte dla Jezusa, tam też i drzwi zamykają się dla bliźnich, a jeżeli są otwarte, to często są pozbawione ciepła, serdeczności, dobroci. O tym przypominają nam słowa jednej z kolęd: „a dzisiaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katuszy, bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy”. Nie ma miejsca dla Ciebie – zastanawiamy się nad losem Jezusa, ale też i nad losem człowieka, który nie przyjął swojego Zbawiciela, człowieka którego serce pozostało zamknięte. Zadajemy sobie pytanie: co stało się z ludzkim sercem? Dlaczego było tak twarde, odrzucające Boga, Jego miłość? Dlaczego tak się stało, skoro On przyszedł z miłości do człowieka na ten świat, pragnął ofiarować mu prawdziwe szczęście i chciał go ocalić od śmierci i zagłady?

Dziś niewiele się zmieniło. Jezus nadal jest kamieniem odrzuconym przez budujących (por. Dz 4,11), bo nie pasuje do wizji tego świata, pełnego konsumpcjonizmu, wygodnictwa, łatwego dążenia do kariery. Odrzuca Chrystusa, ten kto trwa w grzechu i nie kieruje się nauką Bożego Słowa. Dzisiaj wielu nie przyjmuje Jezusa, wyrzuca Go ze swojego serca, ale też jest wielu takich, którzy niszczą Go w innych. Często słyszymy, że w niektórych krajach jest prześladowanie chrześcijan, dyskryminacja w pracy, ośmieszanie wiary, zagrożenie wolności religijnej. Jezus jest wciąż odrzucany lub nierozpoznawany, ale to właśnie On „kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118,22).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w tym kontekście rodzi się pytanie: Czy przyjmuję Jezusa i znajduje On w moim sercu godne miejsce? Czy jest Gościem honorowym, czy też drugorzędnym? A może nadszedł czas weryfikacji mojego życia, moich wartości, aby ustawić życie na właściwe „tory”. Bo jak powiedział papież Franciszek: „spotkanie z Jezusem zmienia życie i pozwala nam żyć w radości”… „Jesteśmy wezwani, aby na nowo odkryć wagę i sens naszego chrześcijańskiego życia, rozpoczętego Chrztem św.” (23.03.2014). Dlatego z entuzjazmem otwórzmy nasze serca, przyjmijmy Jezusa i na Nim budujmy swoje życie. Nie ma lepszego „podłoża”, na którym możemy budować swoje szczęście, jak tylko Jezus Chrystus. Budując na Chrystusie, wybieramy pełnię życia, ofiarujemy coś z siebie, ale zyskujemy Jego samego. On gdy przychodzi, wypełnia nas swoją łaską i nasze życie zaczyna przynosić owoce, staje się świadectwem dla innych, gdyż wtedy działamy mocą Pana.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, ta wyjątkowa noc zaprasza nas do wyznania wiary słowami: „Narodził się nam Zbawiciel, Wszego świata Odkupiciel”, Niech ta noc będzie dla nas czasem szczególnej łaski i odkrywania na nowo Bożej miłości. Życzmy sobie, aby dobroć Pana Boga, który z miłości do nas posłał Swojego Jednorodzonego Syna, spływała na nas obficie i napełniała nas mocą, mądrością i pokojem. Niech towarzyszy nam Boże błogosławieństwo, abyśmy w chwilach niepokoju, trudności, wątpliwości, umieli stawić im czoła i wytrwać w dobrym, tak aby nasze czyny były świadectwem Jego działania w naszym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu Narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa, zapewniam wszystkie Kochane Siostry oraz Drogich Członków i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety o mojej pamięci w modlitwie przy betlejemskim żłóbku. Przesyłam świąteczne życzenia oraz serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia .”
(2 Tm 4,7-8a)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Z wielką dumą i wdzięcznością spoglądamy na postać naszej Patronki św. Elżbiety i bł. Marii Luizy, które dziś cieszą się chwałą nieba. Miłość do Boga, ich pobożność i postawa poświęcenia dla ubogich, to cechy, które określają te dwie kobiety. Każdą chwilę dnia przeżywały z myślą o Bogu i bliźnich znajdujących się w potrzebie. Uczynki miłosierdzia, które spełniały z wielkim poświęceniem, były ich codziennym zadaniem, a hojność i miłość ich serca, były znane w całym środowisku w jakim się poruszały. Dla nas, ich duchowych córek, są wzorem i wyzwaniem do życia zgodnego z Ewangelią: „Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 24b). Dlatego za św. Pawłem możemy powiedzieć – w dobrych zawodach wzięły udział. Całe życie biegły do mety, jaką był Chrystus i otrzymały wieniec sprawiedliwości (por. 1 Tm 4,7-8a).

Misja, którą one podjęły, była dobrymi zawodami, a przyświecał im tylko jeden cel – czynić wszystko z miłości do Chrystusa i w ten sposób biec całe życie w Jego kierunku. Otaczały troską dzieci, pielęgnowały chorych, pomagały ubogim, pochylały się nad samotnymi, pocieszały płaczących, dzieliły chleb z głodnymi – a wszystko z myślą o Chrystusie. Nie było im łatwo to czynić, ponieważ niekiedy musiały zaprzeć się siebie, przełamać własny strach i lęk, aby nie stracić z oczu właściwego celu i z odwagą oraz wytrwałością dążyć do mety. Bo bieg, to zmaganie się z przeciwnościami, to pokonywanie zmęczenia, które z czasem przychodzi, to akceptowanie monotonii pracy, przezwyciężanie trudnych doświadczeń i pokus, które podpowiadają, aby odpocząć, zaprzestać dalszego zmagania się. Chociaż wiele było przeszkód na ich drodze, to jednak nie poddały się, nie uległy przychodzącym pokusom, tylko wytrwale biegły, wiary ustrzegły” – jak pisze św. Paweł. Ich życie zanurzone w Bogu stało się zaczynem nowej Wspólnoty. Św. Elżbieta, jak i bł. Maria Luiza, otrzymały wieniec sprawiedliwości, a dzisiaj nam wskazują drogę i wspierają nas w zawodach o wielką nagrodę.

Przepiękny przykład życia św. Elżbiety i bł. Marii Luizy zachęca nas, aby ten krótki czas tutaj na ziemi przeżywać dobrze. One pokazały nam, jak należy przyjmować każdy dzień, jak go wykorzystać, nie czekając na lepsze czasy czy przychylnych ludzi. Swoją postawą zachęcają nas, abyśmy często zwracali się do Jezusa i uczyli się od Niego przeżywać to co trudne w pokorze, bo życie jest nieustannym ofiarowywaniem siebie i spalaniem się dla Boga, które przygotowuje nas na spotkanie z Nim. Bóg będzie sądził nas z miłości, z czynienia dobra, z wypowiedzianych słów, z wykorzystania czasu. Dlatego powinniśmy często pytać się: czy jestem dziś gotowa(y) na spotkanie z Jezusem? Czy żyję tak, abym w każdej chwili mogła (mógł) stanąć przed Bogiem i zdać rachunek z mojego „biegu”?

Św. Paweł w liście do Rzymian zaznacza, że ci „którzy żyją według Ducha” (Rz 8,5b) starają się żyć zgodnie z daną im łaską, być ludźmi na miarę Boga. Właśnie taką osobą była św. Elżbieta, niewiasta mądra i dzielna, która w krótkim czasie upodobniła się całkowicie do swego Boskiego Oblubieńca. Niewątpliwie podsumowaniem jej pięknego życia była jej śmierć: „Kiedy nadszedł 17 listopad 1231 roku, poszła ona przedwcześnie na spotkanie z nie-ogarnionym Bogiem; śmierć dla niej była radością” (A.E. Kędracka, Święta Elżbieta Węgierska s.77). Jej spowiednik Konrad z Marburga tak napisał: „Po tym zaś przyjęła Ciało Pańskie i później aż do wieczora wiele mówiła o najlepszych fragmentach kazań, które słyszała; następnie wszystkich siedzących przy niej z największą pobożnością polecając Bogu jakby słodko zasypiając odeszła z tego świata” (Godzina czytań na św. Elżbietę). Śmierć była dla niej przejściem na spotkanie z Mistrzem, który oczekiwał, aby wręczyć jej wieniec sprawiedliwości. Szła z radością, bo całe jej życie było wytrwałym zdążaniem ku niebu.

Życie bł. Marii Luizy również było ukierunkowane na Boga. Każdego dnia w akcie uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie powtarzała: „W Tobie ja żyję, w Tobie umieram. Jezu, Twoją jestem w życiu i przy śmierci” (Porządek dzienny 1866). A w ostatnim liście okólnym napisała: „Kto wie, jak długo jeszcze będziemy razem, może tylko krótki czas. Moje Kochane Siostry, bym mogła kiedyś w godzinie mojej śmierci powiedzieć: Panie, nie zgubiłam żadnej z tych, które mi powierzyłeś!” (1872). Jej serce było przepełnione troską nie tylko o własne zbawienie, ale także osób, które były jej powierzone. Z heroizmem biegła przez kręte ścieżki życia do wyznaczonej mety. Bardzo zależało jej, aby działalność Zgromadzenia, jak i to wszystko co Siostry czynią, było na chwałę Bożą i dla zbawienia wielu. Żyła zapatrzona w Boga, wsłuchana w Jego słowa, starała się strzec otrzymanego od Boga depozytu wiary i pomnażać go służąc najbardziej potrzebującym. Owoce jej życia można było zobaczyć już w chwili śmierci, kiedy odchodząc z tego świata otoczona była ogromnym tłumem ludzi. Świadomość świętości jej życia przyciągała wiele osób, które modliły się za wstawiennictwem „kochanej Matki wszystkich”- jak ją od dawna nazywali. Piękno życia bł. Marii Luizy podkreślił Ks. Schwalme w czasie mowy pogrzebowej: „Jej podziwu godna cierpliwość i poddanie się, jaką wykazała od początku do końca swej choroby, jest dla nas zapewnieniem, że znosiła ostatnie doświadczenia… według upodobania Bożego… Dlatego właśnie przy jej śmierci można było powiedzieć: Maria najlepszą cząstkę obrała, która od niej odjętą nie będzie” (zob. E. Frankiewicz, Matka Maria Merkert s.517).

Listopadowe dni, co roku przypominają nam o nieuchronnej przemijalności ludzkiego życia. Wzbudzamy refleksję nad sensem życia, nad naszymi zmaganiami, przychodzą nam na myśl drogie nam osoby, których już nie ma pośród nas. W zadumie tych dni, patrząc przez pryzmat wieczności zastanawiamy się nad własnym życiem, że i nam przyjdzie kiedyś zdać rachunek z włodarzowania darami, którymi Bóg nas obdarował. Tak wiele Sióstr odeszło przed nami i zabrało ze sobą czyny swojego życia, śmierć wprowadziła je do wieczności. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, także dla nas przyjdzie czas na spotkanie z Jezusem w chwili śmierci. Nie wiemy kiedy to nastąpi, ale aby było to radosne spotkanie musimy żyć odpowiedzialnie, bez złudy i udawania, nasze życie musi być transparentne. Nasze słowa, deklaracje i obietnice powinny pokrywać się z życiem, w szarości każdego dnia. Często powinniśmy też zastanawiać się nad tym, czy biegniemy we właściwym kierunku? Czy wszystko co czynimy prowadzi nas do nagrody po śmierci? Czy też nie łudzimy siebie, że mamy jeszcze czas, aby zweryfikować cel biegu? Czy naszą metą jest niebo? Czy nie pogubiliśmy się? A jeśli stwierdzimy, że zagubiliśmy się, zawróćmy póki jeszcze mamy czas, abyśmy także i my otrzymali wieniec zwycięstwa.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji uroczystości św. Elżbiety i święta bł. Marii Luizy życzę nam wszystkim mocnej i trwałej wiary, która pomaga przetrwać trudności i pozwala widzieć dalej niż sięga nasze ludzkie oko, aby teraźniejszość i przyszłość zanurzyć w morzu Bożego Miłosierdzia. Życzę także pokornej i mądrej miłości, która otwiera serca na potrzeby bliźnich i dodaje siły do rezygnacji ze swoich marzeń, planów, aby ofiarować życie dla innych oraz ufnej i pewnej nadziei, która jak iskra zabłyśnie i pozwoli po raz kolejny z entuzjazmem odkryć piękno życia, które może w codzienności dnia stało się szare i nieatrakcyjne.

Łączą się duchowo z wszystkimi Wspólnotami w przeżywaniu naszych elżbietańskich uroczystości, przesyłam najserdeczniej życzenia również od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

„Pomne naszych błędów, od Serca Jezusowego uczmy się znosić ze szczególną cierpliwością ułomności naszych bliźnich”.
(bł. Maria Luiza 30.12.1869)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, W dniu dzisiejszym, wszędzie tam gdzie jesteśmy, dziękujemy Bożej Opatrzności za 176 lat istnienia naszego Zgromadzenia, za dar życia bł. Marii Luizy i wielu świątobliwych Sióstr. W tym dniu wspominamy także świętych lekarzy Kosmę i Damiana – Patronów naszego Zgromadzenia. To za ich wzorem nasze Matki Założycielki niosły bezinteresownie pomoc potrzebującym, pochylały się nad chorymi i opatrywały ich rany. Te pełne miłości i poświęcenia czyny, nadały początek Zgromadzeniu i przyczyniły się do rozwoju dzieła miłosiernej miłości niesionej każdemu człowiekowi, a szczególnie najbardziej potrzebującemu. W tym wyjątkowym dla nas dniu, gromadzimy się w zakonnych kaplicach lub kościołach, aby wspólnie odmówić Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dziś z ogromną miłością i oddaniem powtarzamy słowa: „Najczcigodniejsze Serce Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, adorujemy Cię… Kochamy Cię… Ofiarujemy Tobie…”. Z całego serca zawierzamy Jego szczególnej opiece nasze Zgromadzenie, podejmowane dzieła i każdą z nas.

W kontekście rocznicowych przemyśleń, warto przypomnieć sobie, że od samego początku w naszym Zgromadzeniu było czczone Najświętsze Serce Pana Jezusa. Matka Franciszka ze swojego rodzinnego domu wniosła obraz Serca Jezusowego, który zajmował szczególne miejsce w nowo tworzącej się Wspólnocie. Przed tym obrazem Założycielki często modliły się, oddawały cześć Jezusowi i wypraszały łaski. Z dnia na dzień, coraz bardziej rozwijał się kult Serca Jezusowego co sprawiło, że znalazło się Ono w centrum naszej duchowości. Widząc w nim ostoję, Założycielki z niezwykłą miłością i zawierzeniem poświęciły siebie i rozpoczęte dzieło Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Ten tak drogi nam obraz, dar naszej Współzałożycielki Matki Franciszki, został umieszczony w kaplicy Domu Macierzystego w Nysie, a jego wierne kopie były rozprowadzane i do dziś zdobią pomieszczenia wszystkich elżbietańskich domów.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety obraz Najświętszego Serca Jezusa, nie jest jedynie ozdobą naszych mieszkań, naszych klasztorów, czy kaplic, on jest znakiem miłości Jezusa, który wskazuje na swoje Serce i mówi „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29). Jezus nadal pragnie nas formować i prowadzić, a Jego otwarte Serce jest dla nas źródłem inspiracji do życia, nadaje jemu sens i umacnia nas wewnętrznie. Kto czerpie ze źródła Serca Jezusowego sam staje się źródłem dla innych. Także św. Jan Paweł II nauczał, że: „zbliżenie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzymać się w tym niejako centralnym a zarazem po ludzku najłatwiej dostępnym punkcie objawiania miłosiernej miłości Ojca” (Dives in misericordia 13). Z tego Serca wypływa na wszystkich, którzy się do niego zbliżają, płomień miłości mocnej i żarliwej, który rozpala nasze serca i daje siłę do dzielenia się Bożą miłością z wszystkimi potrzebującymi. „Z tego zapatrzenia, zasłuchania w Jezusowe Serce rodzi się nowy człowiek. Człowiek, który jest w stanie dotknąć tajemnicy niewidzialnego, a przecież obecnego Boga, który jest w stanie dostrzec ślady Bożego działania i Bożej logiki w świecie. Wreszcie człowiek, który, jak Jan spod krzyża, utrwaliwszy w swym sercu Jezusowy obraz, już na zawsze będzie świadkiem Miłości.” (Ks. K. Napora).

Dzieje naszego Zgromadzenia potwierdziły, że dla Założycielek Serce Jezusa było źródłem, z którego czerpały siły do codziennej, ofiarnej posługi, a także od którego uczyły się wrażliwości, czułości, szacunku dla drugich. Podejmowane zadania wypełniały z miłości do Boga, ku Jego większej chwale i dla dobra innych. W chwilach prób, w napotykanych trudnościach, ufały w pomoc Bożą i z głęboką wiarą zwracały się do Najświętszego Serca pełnego mądrości i czułości. Często powtarzały: „bądź naszym obrońcą…”. Każdy dzień kończyły przed tym obrazem powierzając z ufnością Sercu Jezusowemu swoje troski, problemy, bezsilność oraz chorych do których chodziły. Zawsze były blisko Boga, każdym czynem starały się wypełniać wolę Bożą i w ten sposób dążyły do osiągnięcia świętości.

Znany i drogi wszystkim Elżbietankom „Akt poświęcenia…”- odmawiany do dnia dzisiejszego w naszych Wspólnotach jest znakiem zawierzenia Bogu przez nasze Założycielki, oraz wiele pokoleń Sióstr. Ta modlitwa towarzyszy nam w ważnych wydarzeniach, zarówno Zgromadzenia jak i w osobistych przeżyciach. Bożemu Sercu poświęcamy nowe placówki, miejsca posługi misyjnej, pracę Sióstr, ludzi do których jesteśmy posłane. Przynajmniej w każdy piątek i każdego 27 dnia miesiąca odmawiamy wspólnie tę modlitwę i dlatego warto zastanowić się i dać sobie odpowiedź: Czy i dla mnie Serce Jezusa jest źródłem mocy? Czy rzeczywiście zawierzam Jemu swoje powołanie, sprawy, cierpienia? Czy z Jezusowego Serca czerpię siłę do życia w pokoju z innymi, a gdy zachodzi taka potrzeba, do przebaczenia? Czy Serce Boże jest dla mnie źródłem siły do znoszenia z cierpliwością trudności i różnorodnych doświadczeń? Otwórzmy nasze serce na Jezusa i zanurzmy się całkowicie w Jego Sercu, aby żyjąc z Nim i czerpiąc z Niego siły oraz moc czynić swoją posługę owocną i pełną miłości, oddaną na służbę Bogu i bliźnim. Niech Serce Jezusowe będzie dla każdego z nas wzorem, abyśmy miłowali się wzajemnie tak, jak On nas umiłował i w miłości do Boga wytrwali (por. J 15,9). Jak przypomniał nam Papież Franciszek „jesteśmy wezwani, by postawić na serce, to znaczy na życie wewnętrzne, na najsilniejsze korzenie życia, centrum uczuć, jednym słowem na centrum osoby” (3.06.2016).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w te świąteczne dni, kiedy wspominamy kolejne rocznice powstania Zgromadzenia, beatyfikacji bł. Marii Luizy oraz wspomnienie naszych patronów św. Kosmy i Damiana wpatrujemy się jeszcze raz w oblicze Najświętszego Serca Jezusa, aby naśladować Jego miłość, poświęcenie, uległość, męstwo i wierność. Życzę, aby to Najświętsze Serce było dla nas wszystkich źródłem łask i umocnienia w realizacji codziennych zadań i obowiązków. Niech Jego miłość i dobroć napełnia nasze serca i wszystkie obszary naszego życia, abyśmy z radością i szacunkiem szli do innych.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości zapewniam o mojej modlitwie. Przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych oraz od wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy”.
(Łk 1,47)

Kochane Siostry,

Od najdawniejszych już czasów, w Kościele miesiąc maj poświęcony jest Najświętszej Maryi Pannie. W kościołach, w kaplicach, w oratoriach, przy przydrożnych krzyżach i figurkach rozbrzmiewają słowa Litanii Loretańskiej, poprzez którą wierni oddają cześć Matce Bożej. Włączając się w tę modlitwę, a jeszcze bardziej odprawiając Triduum, mogłyśmy przygotować się do święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, tak bardzo ważnego i bliskiego każdej Siostrze Elżbietance. To Maryja spiesząca do Ain Karem była inspiracją i wzorem dla naszych Założycielek. W tajemnicy Nawiedzenia znalazły one duchowe ukierunkowanie i zachętę do służebnej miłości (por. D 68.3).

Maryja wybrała się do Ain Karem z potrzeby serca, aby pospieszyć z pomocą znajdującej się w potrzebie krewnej Elżbiecie. Ta młoda Dziewczyna z Nazaretu, z pokorą w sercu wypowiadając „oto ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) wyraziła zgodę, aby Pan Bóg mógł działać w Jej życiu i posługiwać się Nią zgodnie z Jego wolą. Maryja oddała się całkowicie do dyspozycji Boga, a On uczynił Jej wielkie rzeczy (por. Łk 1,46), była świadoma swego wybrania i misji jaką powierzył Jej Bóg. Gdy tylko usłyszała, że jej krewna w podeszłym już wieku spodziewa się potomstwa, natychmiast wyruszyła w drogę. Maryja wierzyła, że „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) jeżeli się Mu całkowicie zawierzy. Kulminacyjnym momentem spotkania tych dwóch kobiet był pełen wdzięczności hymn „Magnificat”, w którym Maryja wielbi dobroć i miłosierdzie Boga. Radosne słowa tej pieśni są odzwierciedleniem piękna i czystości serca Maryi, a także Jej ogromnej wdzięczności i zawierzenia Bogu.

Od samego początku w naszym Zgromadzeniu istnieje kult maryjny, gorliwie praktykowany przez wszystkie Siostry. Za wzorem Matek Założycielek, pokolenia naszych Sióstr wyrażają miłość do Matki Bożej, starając się tak jak Ona wypełniać powierzone im zadania na większą chwałę Bożą i naśladując Jej oddanie się Bogu. Dzięki inicjatywie Matki Franciszki Werner, Maryja w tajemnicy Nawiedzenia stała się szczególnie bliska naszej elżbietańskiej Wspólnocie. W tej tajemnicy odczytujemy głęboki sens naszego powołania, gdyż podobnie jak Maryja chcemy przyjmować z wiarą Słowo Boże i Jego mocą służyć ludziom (por. D 1.3).

Za wzorem Maryi spieszącej z Nazaretu do Ain Karem, nasze Założycielki starały się podejmować trud niesienia pomocy materialnej oraz duchowej wszędzie tam, gdzie był człowiek potrzebujący. Podobnie każda z nas poprzez konkretny czyn, gest serdeczności, podarowany uśmiech, pomoc, troskę, powinna zanosić Jezusa innym. Nieustannie musimy pamiętać, że jeśli zabraknie w naszej posłudze Jezusa, to wówczas będzie to jedynie zwykły, charytatywny czyn. „Miłość miłosierna jest służeniem człowiekowi, nie sposób jednak służyć ludzkości, nie mówiąc jej o Bogu” (kard. Robert Sarah).

Dzisiejsza uroczystość jest okazją do refleksji i dania sobie odpowiedzi na pytania: Czy poprzez nasz sposób życia, podejmowane działania niesienia pomocy innym przez nas osobiście czy też wspólnotowo niesiemy innym Jezusa? Czy w tym co czynimy jest Chrystus, czy tylko osobiste zadowolenie, potrzeba uznania, zaistnienia, pokazania siebie? Czy Maryja w tajemnicy Nawiedzenia jest dla nas inspiracją do modlitwy i czynu?

Zachęcone przykładem życia naszych poprzedniczek, pragniemy z oddaniem służyć innym dzieląc się Jezusem, którego nosimy w naszych sercach. W postawie pokory starajmy się wyrażać Bogu naszą wdzięczność za każdy dzień, który od Niego otrzymujemy w darze i za każde dobro, które udaje się nam uczynić z Jego pomocą. Świadome darów jakimi nas obdarza Bóg, wraz z Maryją śpiewajmy „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1,46). Niech nasz Magnificat wyśpiewywany podczas codziennych Nieszporów będzie dziękczynieniem za każdy dzień życia, za dar osobistego powołania do życia zakonnego, za nasze Zgromadzenie, za Wspólnotę Apostolską św. Elżbiety oraz za wszystkich ludzi, których Pan Bóg stawia każdego dnia na naszej drodze i do których do nas posyła.

Łącząc się z Kochanymi Siostrami w dniu Nawiedzenia NMP życzę wielkiej radości, która wypływa z mocnej wiary w Boga i ofiarnego oddania swojego czasu oraz sił dla dobra tych, którzy nas potrzebują. Niech spotkanie z drugim człowiekiem będzie dla Sióstr zawsze spotkaniem z Chrystusem, który przychodzi do nas w człowieku chorym, potrzebującym, ubogim, samotnym, czy też w bezbronnym, porzuconym, niekochanym dziecku. Niech Maryja, która rozumiała co znaczy spieszyć z pomocą, będzie dla nas wzorem i wsparciem w codziennej posłudze.

Trwając w dziękczynnym uwielbieniu Boga i modlitwie zanoszonej w intencjach wszystkich Kochanych Sióstr i naszej Młodzieży zakonnej, przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana z Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy na tym samym miejscu. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”.
(Dz 2,1; 2,4a)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy przeżywany w liturgii Kościoła czas wielkanocny i wprowadza nas w okres zwykły. W tym dniu z wdzięcznością i radością wspominamy wylanie Ducha Świętego na zgromadzonych Apostołów i łączymy się we wspólnym uwielbieniu Boga za dary jakie sami otrzymaliśmy podczas sakramentu bierzmowania, kiedy to także na nas zstąpił Duch Święty. Mocą Jego daru jesteśmy świadkami Zmartwychwstałego Chrystusa. Dziś, w niedzielę Zesłania Ducha Świętego gromadzimy się w kościołach parafialnych lub w kaplicach zakonnych na Eucharystii, jak gdyby w nowym Wieczerniku, aby każdy z nas został odnowiony w duchu mądrości i rozumu, w duchu właściwych decyzji i męstwa, w duchu umiejętności i pobożności, w duchu świętej bojaźni Bożej! (por. Benedykt XVI, 2008 r.).

Kościół w niezwykle bogatej i w różnorodnej ikonografii przedstawia wydarzenia związane z Zesłaniem Ducha Świętego. Na wielu ikonach możemy zauważyć Apostołów siedzących, bądź klęczących blisko siebie podczas modlitwy, a pośród nich jest obecna także Maryja. Scena ta przedstawia jedność Uczniów Chrystusa, którzy według zapisu św. Łukasza: znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2,1b). Jak podaje nam tradycja, był to Wieczernik, wysoka i przestronna sala znajdująca się na górze, która służyła do modlitwy i różnego rodzaju zebrań.

Młody Kościół trwał razem na modlitwie i w oczekiwaniu na przyjście Pocieszyciela. Wszyscy Apostołowie byli zgromadzeni w jednym miejscu i nie było to przypadkowe, ale pełne wiary i ufności oczekiwanie na spełnienie się obietnicy Mistrza. Doskonale pamiętali oni słowa Jezusa, że gdzie dwaj albo trzej zebrani są w Jego imię, tam On jest pośród nich (por. Mt 18,20). Ta wspólna modlitwa miała ogromną moc. Sam Jezus mówił: jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec (Mt 18,19). Wielka wiara i nadzieja wypełniała serce Apostołów trwających na modlitwie.

Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (Dz 2,2a), który pojawił się w Wieczerniku zaskakując Uczniów. Nie dało się zaprogramować tego spotkania, Duch Święty przychodzi bez uprzedzenia, niespodziewanie. Jezus udziela swego Ducha każdemu kto czuwa i jest otwarty na Jego przyjęcie. Tak też zaznacza św. Łukasz, że w dniu Pięćdziesiątnicy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4) a wraz z Apostołami również Maryja. Bóg spełnił swoją obietnicę wobec tych, którzy z miłością, wiernością i ufnością modlili się. Obiecany Duch Święty napełnił ich serca męstwem i uzdolnił do dawania świadectwa. Potężna moc Ducha była dla młodego Kościoła siłą do wyjścia z ukrycia i głoszenia Królestwa Bożego. Apostołowie odważnie opowiadali o tym, co przeżyli w minionych dniach i dawali świadectwo o Chrystusie.

Trwający na modlitwie Kościół przypomina nam o ogromnej roli wspólnotowej modlitwy i uczy nas w jaki sposób powinniśmy przygotowywać się do różnych ważnych wydarzeń w naszym życiu. Wspólnota, która modli się razem ma ogromną moc, daje świadectwo i uprasza dary Boga. Dlatego od początku istnienia naszego Zgromadzenia, wspólna modlitwa była istotnym elementem, centrum naszego życia zakonnego (K 40). Nasze Matki Założycielki dając początek Zgromadzeniu wspólnie odmówiły Akt zawierzenia i poświęciły siebie oraz powstające dzieło Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Wczytując się w „porządek dnia” zauważamy, że od porannych godzin i w wyznaczonym czasie w ciągu dnia, Siostry gromadziły się na modlitwę, a wieczorem robiły przed Bogiem rachunek sumienia z minionego dnia. Modlitwa zawsze stanowiła istotny rys kształtujący elżbietańską Wspólnotę. Dzisiaj, my również zbieramy się w naszych Wieczernikach i zjednoczone z Chrystusem,…stajemy przed Ojcem w akcie adoracji, uwielbienia i dziękczynienia (K 47), wypraszamy potrzebne łaski i pytamy Boga o Jego wolę wobec nas. Jest to dobra droga, która pogłębia naszą duchowość, umacnia nas i jednoczy między sobą. Święty Jan Paweł II pisał: Modlitwa uczy Bożych metod działania, oczyszcza ze wszystkiego, co oddziela od Boga i ludzi, co zagraża jedności. Modlitwa chroni przed pokusą małoduszności, ciasnotą serca i umysłu; ona wznosi spojrzenie człowieka do oglądu spraw z Bożej perspektywy i toruje drogę łasce Bożej do serca człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwanie razem na modlitwie to nie tylko fizyczna obecność, zewnętrzny znak wspólnoty, ale też i duchowe pragnienie jedności. Wszystko to ma się dokonywać na wzór pierwotnego Kościoła, który ożywiony był jednym duchem i jednym sercem, a jego dążeniem było mieć wszystko wspólne (por. Dz 4,32). Ważna jest więc troska, aby nasza modlitwa była piękna, głęboka, aby nasze myśli, umysł i serce były przy Bogu. Podczas trwania na modlitwie Duch Święty napełnia nasze serca odwagą i męstwem, abyśmy pomimo naszych słabych sił potrafili opierać się temu co przeszkadza nam być blisko Boga. Dzięki Jego mocy będziemy umieli zdobywać świat dla Jezusa oraz sami wzrastać w łasce i świętości.

Zachęceni przez Chrystusa do czuwania na modlitwie otwierajmy nasze serca i umysły na te dary, którymi chce nas obdarzyć Duch Święty, abyśmy tak jak Apostołowie z zapałem i radością umieli świadczyć o Jezusie. Naszym gorliwym życiem, ofiarną posługą i przykładem poświęcenia dla dobra innych potwierdzajmy, że staliśmy się godnymi mieszkaniami Ducha Świętego.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzę wszystkim błogosławionej, radosnej i bogatej w duchowe przeżycia Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Niech Pocieszyciel, którego tak bardzo potrzebujemy zstąpi na każdego z nas i stale nam towarzyszy zwłaszcza w chwilach trudnych i w cierpieniu. Jego potężna siła niech nas umacnia i prowadzi przez życie oraz nieustannie wspomaga w wykonywaniu codziennych obowiązków. Duch Święty, który przyczynia się za nami w naszych błaganiach (Rz 8,26b), niech będzie zawsze z nami, także w czasie naszego trwania na modlitwie, aby w owym dniu wszyscy poznali, że jesteśmy w Jezusie, tak jak On jest w Ojcu (por. J 14,20). Niech radość, dobroć, cierpliwość, wierność, pokój i miłość, które są owocami Ducha Świętego wypełniają nasze życie, życie naszych Wspólnot oraz naszych rodzin.

Łącząc się w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego w modlitewnym czuwaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom widziałam Pana”.
(J 20,18)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dziś, w wielkanocny poranek rozlega się we wszystkich kościołach dźwięk rezurekcyjnych dzwonów ogłaszających z wielką mocą i siłą zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Zjednoczeni w modlitwie, z radością podejmujemy śpiew wielkanocnej pieśni „Wesoły nam dzień dziś nastał… tego dnia Chrystus zmartwychwstał, Alleluja!” I tak, już od ponad dwóch tysięcy lat z niezwykłą wdzięcznością w sercu, wracamy do paschalnych wydarzeń, aby podkreślić ich zbawcze znaczenie.

Zmartwychwstanie Jezusa zostało poprzedzone Triduum Paschalnym, pełnym bólu, cierpienia i śmierci Chrystusa. Naocznymi świadkami tych wydarzeń stali się Apostołowie, dla nich był to koniec działalności ich Mistrza. Serca uczniów przepełniał smutek i ból po stracie tak bliskiej osoby, a pogrążeni w rozpaczy nie pamiętali, że Jezus mówił im o swoim powrocie. Nie było im łatwo uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa i dlatego czas wielkanocny został naznaczony licznymi spotkaniami ze Zmartwychwstałym Panem. Przychodził On kilkakrotnie do zgromadzonych uczniów, ukazywał się pobożnym niewiastom, ale pierwszą bohaterką wielkanocnych spotkań ze Zmartwychwstałym niewątpliwie była Maria Magdalena. To ją zasmuconą zniknięciem ciała z grobu pocieszył sam Jezus.

W ikonografii artyści przedstawiają Marię Magdalenę klęczącą u stóp Jezusa w geście adoracji. Jest to postawa płynąca z największego szacunku i niezwykłej wiary, a przede wszystkim z miłości jaką darzyła swojego Mistrza. Wzniesione do Jezusa ręce niejako wyrażają pragnienie zatrzymania Go na dłużej. Nie dziwi nas ten gest, gdyż Maria Magdalena doświadczyła w swoim życiu wewnętrznej przemiany, nawrócenia i Jezusowej przebaczającej miłości. Jej osobiste przeżycia zbliżyły ją do Mistrza, którego bardzo umiłowała. Wobec tak wielkiej tajemnicy zmartwychwstania jawi się przed Marią Magdaleną kolejna droga, którą musi przejść. Jest to droga od bólu, do radości; od skupiania się na sobie, do wiary w żywego Jezusa; od lęku po stracie Pana, do wiary w obecność Jezusa także wtedy, gdy Go nie widzi i nie rozpoznaje.

Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym umocniło wiarę Marii Magdaleny, która stała się pierwszą zwiastunką prawdy o zmartwychwstaniu. Jezus doskonale znał Marię Magdalenę, znał jej otwartość, gotowość do współpracy. Teraz potrzebował jej do wypełnienia misji i dlatego mówi do niej: „udaj się do moich braci i powiedz im” (J 20,17 b) o niniejszym wydarzeniu, o niezwykłym spotkaniu, o tym, że żyję i żeby się nie lękali, ale uwierzyli. Maria Magdalena z entuzjazmem biegła do uczniów, aby podzielić się z nimi radosną nowiną: „widziałam Pana…” (J 20,18 b). Ona niczego nie zatrzymała dla siebie, ale napełniona wiarą i miłością podzieliła się z uczniami radością spotkania ze Zmartwychwstałym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, my także zostaliśmy przez Jezusa wezwani po imieniu, aby za Nim pójść, aby głosić Ewangelię. Od tamtego momentu Zmartwychwstały Pan nieustannie ponawia zaproszenie do kroczenia razem z Nim po drogach codzienności i czynienia z Jego zmartwychwstania fundamentu naszego życia. On wskazuje nam kierunek postępowania, pomaga w podejmowaniu decyzji, w dokonywaniu wyborów, w wykonywaniu zadań i naszych obowiązków. Jezus każdego dnia nam towarzyszy tam, gdzie jesteśmy, w każdej naszej życiowej sytuacji i we wszystkich wydarzeniach. On jest wśród nas, ale w inny sposób niż my to sobie wyobrażamy. Jezus jest z nami także wówczas, gdy przeżywamy trudności i nasze relacje z innymi bywają bolesne, ponieważ pragnie, abyśmy patrzyli na wszystko co nas spotyka przez pryzmat wiary, Jego oczami.

W kontekście tych świąt warto postawić sobie pytanie o swoją wiarę. Czy Jezus jest w centrum mojego życia? Czy wiara w Zmartwychwstałego Pana przemienia moje serce, myślenie? Czy w codzienności moich obowiązków rozpoznaję Jezusa? A może jednak potrzebuję, tak jak Maria Magdalena nawrócenia i formowania serca, aby stało się wrażliwsze na obecność Jezusa? Postarajmy się szczerze odpowiedzieć na te pytania, gdyż wiara jest podstawą naszego życia. Dzięki wierze w żywą obecność Jezusa odkryjemy piękno i głębię naszego życia. Bo jak pisał Ksiądz Tadeusz Dajczer: „wiara zmienia naszą mentalność, każe nam stawiać Boga zawsze na pierwszym miejscu, troszczyć się o nastawienie całego życia na Niego, interpretować świat w Bożym świetle. Wtedy wszystkie nasze sądy, oceny, pragnienia i oczekiwania są opromienione światłem wiary.”

Jesteśmy wezwani, aby iść tak jak Maria Magdalena z Dobrą Nowiną tam, gdzie Bóg nas posyła. Mamy iść i głosić, bo nie jest prawdą, że dzisiaj świat nie potrzebuje Bożego Słowa, wręcz przeciwnie, świat jest go bardzo spragniony. Widzimy wokół siebie wiele osób, które straciły wiarę, nadzieję, które borykają się z wieloma problemami i nie widzą sensu życia. Dzisiaj Jezus mówi do nas: „idź i powiedz im”, że zmartwychwstałem, żyję, jestem wśród was. Także Papież Franciszek zachęcał mówiąc: „nieście w świat tę pewność: Pan żyje i kroczy obok nas na drodze życia! To jest wasza misja! Nieście w świat tę nadzieję! Bądźcie zakotwiczeni w tej nadziei! Jej kotwica zarzucona jest w niebie, mocno trzymajcie się tej liny i nieście w świat nadzieję! Będąc świadkami Jezusa nieście w świat świadectwo, że Jezus żyje, a to da nam nadzieję, da nadzieję temu światu, który się nieco zestarzał z powodu wojen, zła i grzechu”. (3.04.2013 r.) Naszym, zadaniem jest głosić z odwagą, z radością, z zapałem, z przekonaniem prawdę o zmartwychwstaniu.

Kochane Siostry i Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzę, aby piękne Święta Wielkiej Nocy były dla nas wszystkich sposobnością do autentycznego spotkania się ze Zmartwychwstałym Jezusem, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka. Niech Ten, który jest dla nas Drogą, Prawdą i Życiem umacnia nas błogosławieństwem, dobrem, miłością, a w serce wlewa radość i głęboki pokój, abyśmy idąc przez życie umieli z wiarą odczytywać Boże wyzwania. Niech Jezus triumfujący nad ciemnościami zła, obdarza każdego z nas nadzieją, dopomaga przezwyciężać pokusy, pokonywać trudności, znosić cierpienie, a w sytuacjach niełatwych daje skuteczne rozwiązanie, aby w naszych sercach zagościło prawdziwe szczęście.

W tych świętych dniach Triduum Paschalnego życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety dobrego i spokojnego przeżywania Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przesyłam wiele serdecznych życzeń także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego, oddana w Chrystusie

S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę”.
(Łk 2, 15b-16)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

To kolejne Boże Narodzenie w naszym życiu, które Pan Bóg w swojej ogromnej dobroci pozwala nam przeżywać. Adwentowy czas modlitwy i wyczekiwania pozwolił nam przygotować się na przyjście Boga, który zapragnął przyjąć ludzką naturę. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia pragniemy przeżywać w duchu ogromnej wdzięczności wobec Boga Ojca za wszystkie otrzymane dary oraz łaski, jakimi nas obdarzył w kończącym się Jubileuszowym Roku. Jednocześnie chcemy świadomie i z otwartym sercem przyjąć oraz zaakceptować to, co Bóg chce nam powiedzieć ukazując drogę, którą powinniśmy pójść.

Ewangelista św. Łukasz oznajmia, że Pasterze usłyszawszy głos Anioła: „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2,11), podjęli decyzję, aby pójść i zobaczyć co się zdarzyło w Betlejem. Z kolei św. Mateusz pisze o Mędrcach, którzy przywędrowali ze Wschodu, aby oddać cześć nowonarodzonemu Królowi. Udali się oni najpierw do Jerozolimy do pałacu króla Heroda, a potem przyszli do Betlejem, gdyż „gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2, 9b).

Wspomniane wersety Pisma św. ukazują, że zarówno pasterze, jak i Mędrcy podjęli decyzję, aby udać się w drogę. Po całym dniu ciężkiej pracy, pomimo zmęczenia i ciemności nocy, pasterze usłyszawszy słowa Anioła bez ociągania, z pośpiechem wyruszyli w drogę do Betlejem, aby zobaczyć, co się tam zdarzyło (por. Łk 2, 15). Ich serca wypełniał entuzjazm i pragnienie zobaczenia Mesjasza. Podobnie Mędrcy ujrzawszy wschodzącą gwiazdę nowo narodzonego króla żydowskiego, postanowili odnaleźć Go i przywitać. Przygotowali oni dary i pozostawiając miejsce zamieszkania oraz swój dobytek wyruszyli w nieznane za gwiazdą, która wskazywała im szlak. Mędrcom i pasterzom towarzyszył trud oraz zmęczenie. Byli osłabieni i wyczerpani, ale pragnienie spotkania się z Mesjaszem i Królem dodawało im sił do dalszego wędrowania. Nie bali się podjąć znoju poszukiwań, aby osiągnąć zamierzony cel i dotrzeć do miejsca narodzenia Jezusa. Wszyscy szukający Mesjasza zostali wynagrodzeni za swój trud włożony w poszukiwanie, bo gdy dotarli do Betlejem: „znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Pełni radości i wdzięczności „upadli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2, 11). A wróciwszy do swojej krainy i do swoich domów, dzielili się z innymi swoim szczęściem oznajmiając, że spotkali się z nowonarodzonym Mesjaszem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dzisiejszy świat ofiaruje nam różne wartości i proponuje różne drogi, które często są piękne, wygodne, bogate, oświetlone i ozdobione przemijającymi dobrami. One nie wymagają trudu i wysiłku, ale też „szybko się kończą” i nie prowadzą do żadnego celu. Wiemy też, że wielu ludzi idzie przez życie drogami mało atrakcyjnymi, pełnymi różnych przeszkód, niekiedy znaczonymi cierpieniem, wymagającymi trudu, zmagań i zapomnienia o sobie. Przebycie tych dróg nie jest łatwe, potrzebny jest wysiłek, codzienne przełamywanie siebie, wyrzeczenie, wytrwałość, a jeśli to konieczne, to także akceptacja własnych ograniczeń. Dlatego ważne jest, abyśmy potrafili dobrze rozeznać i znaleźć tę właściwą drogę, która zaprowadzi nas do Betlejem, gdzie będziemy mogli oddać hołd nowonarodzonemu Jezusowi i cieszyć się ze spotkania z Nim.

Czytając Ewangelię wiemy, że pragnieniem Boga było, aby pasterze przybyli do żłóbka. Także dzisiaj Bóg bardzo pragnie spotkać się z człowiekiem, chce mieć go blisko siebie. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwając w atmosferze świątecznej radości idźmy do żłobka, aby spotkać się z nowonarodzonym Mesjaszem, aby odpowiedzieć na pytanie, które chce nam postawić. Idźmy z radością na to spotkanie, z nadzieją w sercu, że możemy jeszcze raz wyznać swoją wiarę w to, że Bóg dla nas stał się Człowiekiem. Z oddaniem i zawierzeniem złóżmy na nowo nasze życie w Jego dłonie i pozwólmy się Jemu prowadzić.

Nie wystarczy tylko dojść do Betlejem, ale na wzór pasterzy i Mędrców powinniśmy złożyć Dzieciątku dary. Nie bójmy się oddać Jezusowi tego co jest nasze, może takie słabe, nieudolne, „chore”. Oddajmy Mu to, co nam się nie udaje, co nas od Niego odciąga, rzeczy które są bezużyteczne, bezwartościowe, którym poświęcamy za dużo czasu i uwagi. Złóżmy to wszystko w darze, aby w to miejsce wprowadzić Boga, bo On jest dla nas najważniejszy. Jezus chce nas mieć blisko, pragnie naszego szczęścia, gdyż bardzo nas kocha i obiecuje udzielić nam tego czego potrzebujemy. Jeśli pragniemy spotkać się z Bogiem i doświadczyć Jego działania, powinniśmy zostawić wszystko jak pasterze i Mędrcy, bo tylko On jest w stanie pomóc nam osiągnąć prawdziwe szczęście, wypełnić naszą pustkę, tęsknotę, rozwiązać nasze codzienne problemy, trudności.

Spotkanie z Jezusem i szczere oddanie Mu wszystkiego, tak napełnia człowieka radością, że na wzór pasterzy, którzy gdy ujrzeli Dziecię Jezus „opowiedzieli o tym, co im zostało objawione” (Łk 2, 17), idzie z radością głosić, że Zbawiciel przyszedł na świat, że zamieszkał wśród nas. Stawajmy się Misjonarzami, którzy w swoich wspólnotach, rodzinach, miejscach pracy, dzielą się doświadczeniem wiary. Papież Benedykt XVI zachęcał, aby: „składać świadectwo wierze w najróżniejszych środowiskach, również tam, gdzie jest ona odrzucana lub traktowana obojętnie. Nie jest możliwe spotkać Jezusa i nie opowiedzieć o Nim innym – mówi Ojciec św. Nie zachowujcie więc Chrystusa dla was samych! Dzielcie się z innymi radością waszej wiary. Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga” (homilia, 21.08.2011). Nasza wytrwała postawa autentycznego przylgnięcia do Chrystusa może stać się pomocą w umocnieniu wiary, dla tych którzy się chwieją, a dla tych którzy stracili wiarę, może być pomocą w odnalezieniu drogi prowadzącej do Betlejem, aby mogli na nowo spotkać się ze Zbawicielem, odzyskać wiarę, sens życia i z radością głosić, że dla nich narodził się Jezus.

Dziękując dobremu Bogu za dar Wcielenia Jego Syna życzmy sobie nawzajem radosnego przeżywania czasu Bożego Narodzenia. Niech Dziecię Jezus błogosławi Kochanym Siostrom i wszystkim Drogim Członkom oraz Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, niech napełnia każdy dzień pokojem, umacnia wiarę, potęguje miłość, wzbudza w sercach entuzjazm i niezależnie od okoliczności, niech pomaga czynić życie szczęśliwym. Niech w nadchodzącym Nowym 2018 Roku Bóg obdarza nas obficie swymi łaskami i uczyni z nas świadków Jego miłości.

Łącząc się duchowo u stóp Bożej Dzieciny przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem…”
(Wj 33,11)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczna uroczystość św. Elżbiety jak i święto bł. Marii Luizy przypadają w roku obchodów Jubileuszu 175-tej rocznicy powstania naszego Zgromadzenia, któremu patronuje św. Elżbieta i szlachetna córa nyskiej ziemi bł. Maria Luiza. Z ogromnym szacunkiem i miłością spoglądamy na te wspaniałe niewiasty i podziwiamy ich wiarę, piękne życie i ofiarną posługę, których źródłem była nieustanna i ufna modlitwa. To właśnie głęboka modlitwa dawała obydwu kobietom siłę do dobrego, ofiarnego życia, do służenia potrzebującym w duchu miłości miłosiernej.

Pismo św. ukazuje nam niezliczone przykłady osób, które mogą być dla nas pięknymi wzorami modlitwy. Księga Wyjścia mówi o Mojżeszu, który często i długo rozmawiał z Panem Bogiem, jak z Przyjacielem, czyli z kimś bardzo bliskim, serdecznym. Bóg pozwolił zbliżyć się Mojżeszowi do siebie, umocnił w nim dobro, uzdolnił do posługi i dał siłę do wypełnienia zleconej misji. Podczas spotkań z Bogiem kształtowało się serce Mojżesza. Autor Księgi Wyjścia zapisał, że „gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem” (Wj 34,29). Człowiek, który jest blisko Boga, doświadcza autentycznego spotkania z Nim na modlitwie, staje się inny, ulega przemianie, dojrzewa duchowo, napełnia się Bożą miłością, wzrasta do podejmowania zadań, których oczekuje od niego Pan Bóg.

W Nowym Testamencie Mistrzem modlitwy jest sam Pan Jezus, który często oddalał się od zgiełku, od tłumu ludzi, aby sam na sam przebywać na modlitwie i rozmawiać z Ojcem Niebieskim. Jezus modląc się, swoją postawą rozbudzał w Uczniach chęć do rozmowy z Ojcem i uczył ich modlitwy Pańskiej. On pokazał nam jak ważną rolę w życiu każdego człowieka odgrywa modlitwa, która ożywia i umacnia wiarę. To na modlitwie otrzymujemy siłę do pokonywania trudności czy pokus, a w chwilach smutku modlitwa może być dla nas pocieszeniem. Jak woda i słońce są konieczne dla wzrostu każdej rośliny, tak dla nas niezbędna jest modlitwa, jako pokarm dla duszy.

Wartość modlitwy znała dobrze św. Elżbieta, która od najmłodszych lat wykorzystywała każdą sposobność, aby trwać przed Panem. Modlitwa była dla niej rozmową z Mistrzem na drodze życia, czasem spokoju oraz okazją do wyznania Jezusowi swojej miłości. Dzięki modlitwie św. Elżbieta nawiązała bardzo ścisłą więź z Jezusem. Jej kierownik duchowy Konrad z Marburga napisał: „wobec Boga stwierdzam, że pomimo jej czynnego życia rzadko spotkałem niewiastę, która w tak wysokim stopniu obdarzona była darem kontemplacji. Niektórzy zakonnicy i zakonnice zauważali często, iż kiedy powracała z modlitewnego odosobnienia, jej twarz jaśniała niezwykle, a oczy błyszczały jakby promień słońca” (Liturgia Godzin, Pallotinum 1988, t.IV str.1363).

Św. Elżbieta była niewiastą głęboko rozmodloną i całkowicie oddaną kontemplacji. O autentyczności i szczerości modlitwy świadczyło jej życie, a także oddana, ofiarna i bezinteresowna posługa wobec chorych i potrzebujących. Modlitwa dodawała św. Elżbiecie sił do czynienia dobra i pomagała w odkrywaniu sposobu niesienia pomocy potrzebującym, a przede wszystkim pozwalała jej wzrastać w wierze. „Wiara stanowiła najgłębszy, wewnętrzny składnik życiowy Elżbiety. Nadawała kierunek całemu jej postępowaniu i zachowaniu, wszelkim jej wyborom, obdarowując słabą kobietę wielką stałością i mocą w realizacji odczytanego w wierze charyzmatu. Wiara z niej promieniowała i czyniła skutecznymi słowa pociechy, którymi pragnęła umocnić załamanych oraz nieszczęśliwych” (Miłosierdzie, ubóstwo, radość s. I. Adamska str. 104).

Człowiekiem modlitwy była również bł. Maria Luiza, która podczas rozmowy z Bogiem oddawała Mu swoje problemy, sprawy Zgromadzenia i niejednokrotnie doświadczała skuteczności modlitwy. Pełna niezwykłej ufności w Bożą Opatrzność, przeświadczona, że Bóg wysłuchuje każdego naszego wołania i przychodzi nam z pomocą, zachęcała Siostry do modlitwy. Z ogromnym przekonaniem pisała do Sióstr: „Bóg nie odmawia nikomu swojej pomocy! Lecz tylko przez wytrwałą modlitwę możemy pokonać złe nawyki i zdobyć pokój serca. Tylko przy pomocy z wysokości możemy przezwyciężyć naszą słabość i oziębłość” (bł. Maria Luiza, Okólnik, 31.12.1871).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, urzeka nas postać Mojżesza, św. Elżbiety, bł. Marii Luizy, którzy z wielką ufnością zwracali się do Boga na modlitwie, która ich przemieniała. Teraz stojąc blisko Boga, patrzą „twarzą w twarz”, „wpatrują się” w Jego Oblicze i napełniają się Jego obecnością. Rozmyślając nad ich modlitwą, nie sposób nie zastanowić się i nie zapytać o naszą osobistą modlitwę – jak ona wygląda? Czy po spotkaniu z Bogiem w kaplicy, w kościele staję się innym, przemienionym człowiekiem? Czy moja twarz „jaśnieje”- promieniuje radością? Czy każde spotkanie na modlitwie przekłada się na moje życie? Czy umacnia mnie do większej ofiarności, zaangażowania w obowiązki, pomaga mi żyć bardziej uczciwie? Czy inni patrząc na mnie widzą, że modlitwa jest dla mnie miejscem spotkania z Bogiem? Czy też stała się rutyną, czynnością bez głębszego wpływu na moje życie?

Każdy kto odczuł wewnętrzną potrzebę modlitwy i doświadczył jej piękna, doskonale zdaje sobie sprawę, że jest ona umocnieniem dla naszej wiary. Dlatego kiedy szczerze, wiernie i wytrwale się modlimy, przeżywamy swoje życie pełniej, pozwalamy, aby Bóg kształtował nasze myślenie i działanie, które powinno wyrażać się w dobrych uczynkach oraz w wypełnianiu tego do czego Bóg nas powołuje. Im lepsza jest nasza modlitwa, tym wspanialej potrafimy żyć, bo wszystkie nasze czyny są motywowane miłością wypływającą z naszego serca, które otwarło się na Boga, który jest Miłością. To spotkanie z Bogiem, trwanie na modlitwie, rodzi w nas potrzebę bezinteresownej i ofiarnej służby wobec drugiego człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji naszych uroczystości życzę „pokoju z Bogiem, z sobą samym i z bliźnimi” (Okólnik, dn. 31.12.1868 r.). Niech ten pokój panuje w naszych sercach, a ufna i wytrwała modlitwa, niech rozpala w nas gorliwość, ofiarność i dobroduszność w okazywaniu miłości tym, do których posyła nas Bóg. Nasza Patronka – św. Elżbieta i bł. Maria Luiza, niech wstawiają się za nami u Boga i wypraszają obfitość łask, siłę oraz radość w codziennym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień również od Sióstr Radnych Generalnych i Mieszkanek domu generalnego. Zapewniam o naszej pamięci w modlitwie,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Złóżmy nasz przyszły los z ufnością w ręce Boga Ojca”.
(bł. Maria Luiza 31.12.1871)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczne wrześniowe uroczystości przypadają w szczególnym dla nas momencie, jakim jest 175 rocznica powstania naszego Zgromadzenia, 10 rocznica beatyfikacji bł. Marii Luizy, ale też 200 rocznica urodzin bł. Marii Luizy i Matki Franciszki. Te wszystkie rocznice, ważne dla naszej elżbietańskiej Wspólnoty, kierują nasze myśli i wdzięczne serca ku Bogu, który od początku błogosławił Zgromadzeniu i nadal nam błogosławi. Pomimo różnych trudności i prób, jakich doświadczyły nasze Matki Założycielki, zawsze było widoczne w ich życiu niezwykłe zawierzenie Bożej Opatrzności, które płynęło z ich głębokiej wiary oraz z ufności w Bożą pomoc.

Matka Maria często zachęcała Siostry do ufności i w różnych życiowych sytuacjach przypominała Siostrom o odnoszeniu wszystkiego do Bożej Opatrzności. Ta postawa bł. Marii Luizy wynikała z jej głębokiej wiary, umacnianej na co dzień modlitwą oraz słowem Bożym. Dlatego szczerze i z przekonaniem pisała ona do Sióstr, że pomimo bolesnych i trudnych doświadczeń „zawsze jednak z głęboką wiarą i żywą ufnością rozpoznawała ona kochającą rękę Boga – naszego Ojca, który prowadzi i kieruje naszymi losami” (por. Okólnik, 31.12.1871). To przeświadczenie towarzyszyło Marii Luizie wówczas, gdy Zgromadzenie przeżywało radości, ciesząc się rozwojem, ale też gdy przechodziło czas próby i trudności, a tych także nie brakowało.

Pięknym i zachęcającym przykładem zawierzenia Bożej Opatrzności, jest dla nas także Matka Franciszka. W tym roku obchodzimy 200 rocznicę jej urodzin. Matka Franciszka pomimo różnych doświadczeń jakie towarzyszyły młodemu Zgromadzeniu, licznych chorób Sióstr, problemów personalnych, bardzo trudnego czasu Kulturkampfu, zachęcała Siostry do ufności Bogu i wierności powołaniu na obranej drodze, do której zobowiązały się poprzez złożone śluby: „starajmy się jednak widzieć we wszystkim wolę Boga i poddawajmy się jej z dziecięcą ufnością, choćby przychodziło to nam z trudem” (do Siostry Hilarii, 10.05.1875).

Dziś w 175 rocznicę powstania naszego Zgromadzenia wracamy myślami do jego początku i spoglądamy na odwagę oraz męstwo świętych lekarzy Kosmy i Damiana, na wspaniałe sylwetki naszych Założycielek, aby szukać umocnienia i czerpać siły ze świadectwa życia, jakie nam zostawili. Niewątpliwie charyzmat niesienia przez nasze Założycielki pomocy innym w duchu miłości miłosiernej, ale także pełne pokory i ufności ich zawierzenie Bożej Opatrzności, to bardzo istotne elementy pozostawionego nam dziedzictwa. Widzimy, jak bardzo bliskie były dla Założycielek treści Pisma św. skoro stały się ich dewizą życia. Odnosząc się do słów Pisma św. były pewne, że Bóg troszczy się i nieustannie śpieszy z pomocą każdemu człowiekowi, który Mu ufa. O przykładach Bożej opieki i Jego pomocy dla narodu wybranego czytamy w Starym Testamencie. Takiej pomocy doświadczał również lud w Nowym Testamencie, o czym nas  przekonuje św. Paweł, pisząc, że: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28).

Także nasze Założycielki oraz liczne zastępy Sióstr, które przeszły przed nami ziemską drogę, doświadczyły pomocy ze strony Bożej Opatrzności. Takiego oparcia i umocnienia w Bogu szukają i doświadczają także współczesne pokolenia Sióstr Elżbietanek oraz Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety. Pamiętajmy, że Jezus jest zawsze z nami, jest obecny w naszej codzienności. On zachęca nas, abyśmy w tym co czynimy, ufali Mu bezgranicznie i szukali rzeczy nieprzemijających „starając się najpierw o Królestwo Boże” (Mt 6,33). Kierując się duchem miłosierdzia i mocną wiarą pozwólmy, aby Bóg poprzez nasze ręce dokonywał wiele dobra. Już dziś w otwartości i szczerości naszych serc możemy z wdzięcznością powiedzieć, że Pan Bóg jest z nami nie tylko w tym co piękne, ale i w tym co trudne.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, wiara i zawierzenie Bogu skłaniają nas do refleksji i zastanowienia się jaka jest nasza wiara? Czy jest to wiara głęboka, oparta na Skale jaką jest Jezus, czy też powierzchowna bez głębszego fundamentu? Założycielki zachęcają nas, abyśmy umiały dostrzegać dobro w nas i wokół nas, aby zgorzknienie osób i zło, które uwidaczniają się w różny sposób, nie zasłoniły nam tego co piękne i szlachetne. Potrzebna jest nam wiara mocna, piękna i czysta. Wiara, która pozwoli nam widzieć drugi brzeg naszej wędrówki, gdzie oczekuje na nas Chrystus, który w momencie wypowiedzenia przez nas „fiat” stał się szczególnym towarzyszem naszej drogi. Potrzebujemy wiary, która pozwoli nam przetrwać chwile próby.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dziś łączymy się z wszystkimi Wspólnotami, aby wyśpiewać dziękczynne Te Deum za 175 lat istnienia naszego Zgromadzenia. Choć i nam nie brakuje trudnych i bolesnych doświadczeń, to jednak jest wiele powodów, aby dziękować Bożej Opatrzności za opiekę nad każdą Siostrą i całym Zgromadzeniem. Trwając w jubileuszowej radości, życzmy sobie ogromnego zawierzenia Bożej Opatrzności na wzór Założycielek, abyśmy zawsze, a zwłaszcza w najtrudniejszych chwilach, z całkowitym oddaniem uciekali się do Boga jako do swojego Ojca. W tym pięknym dniu życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, mocnej wiary i nienaruszonej pewności, że w tych niełatwych czasach dobry Bóg pośpieszy z pomocą, umocni nasze siły, pocieszy w smutku i wesprze w rozwiązywaniu problemów. Niech Boża łaska pomoże nam wzrastać w dobrym, abyśmy wszędzie tam, gdzie jesteśmy i posługujemy, były „ekspertkami” Bożego Miłosierdzia i potrafiły hojnie z innymi dzielić się wiarą oraz miłością.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości, w tak drogiej naszym sercom Nysie, przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa, powiedziane Ci od Pana”.
(Łk 1,45)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kończący się okres paschalny zbliża nas do przeżywania uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Obietnica wstępującego do nieba Zbawiciela prowadzi nas dzisiaj do Wieczernika, gdzie Uczniowie wraz z Maryją oczekują na zesłanie Ducha Świętego – Pocieszyciela. To ważne wydarzenie poprzedza czas modlitewnego czuwania, podczas którego przygotowujemy nasze serca na przyjęcie Bożych darów.

Kontemplując obraz Maryi modlącej się wśród Uczniów zebranych w Wieczerniku, uczymy się od Niej, jak przygotować się na przyjęcie darów, jakimi pragnie nas obdarzyć Duch Święty. Maryja skupiała całą swoją uwagę na Bogu, modliła się i czuwała, a wraz z Nią Uczniowie. Ewangelista św. Łukasz pisze, że „wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1, 14). Tworzący się młody Kościół trwał na modlitwie, podczas której otrzymał dary Ducha Świętego, aby mógł wypełniać zlecone mu posłannictwo. Modlitwa była ważnym i fundamentalnym zadaniem Uczniów Chrystusa, aby dobrze rozpoznawali i wypełniali powierzone im zadania. Także wspólnota, która chce być blisko Boga, powinna wsłuchiwać się na modlitwie w Jego głos, aby poznawać i wypełniać Bożą wolę. Dlatego wraz z Maryją, my również prośmy usilnie Ojca, aby zesłał nam Ducha Świętego, byśmy napełnieni Jego darami dobrze i owocnie wypełniali nasze codzienne zadania.

Tegoroczną uroczystość Zesłania Ducha Świętego poprzedza święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Maryja od początku była napełniona darami Ducha Świętego, które uczyniły z Niej kobietę o silnej, dojrzałej wierze. Gdy udała się do Ain Karem, podczas podróży zapewne wielokrotnie w swoim sercu wracała myślami do słów i momentu zwiastowania przez Archanioła Gabriela: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię. Dlatego też Święte, które narodzi się, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Słowa Bożego Posłańca były dla Maryi ogromną próbą wiary, ale Ona uwierzyła, że Bóg Ją wybrał, że ma wobec Niej konkretne plany. Zwyczajność obowiązków podejmowanych w palestyńskich realiach nie przeszkodziły Maryi w pielęgnowaniu wrażliwości i czujności serca, gotowego na czynienie tego, czego oczekiwał od Niej Bóg. Wierność modlitwie i trwanie sercem przy Bogu sprawiły, że słowa Anioła znalazły we wnętrzu Maryi podatny grunt.

Pomimo młodego wieku, Maryja była osobą wewnętrznie dojrzałą. Najważniejsze dla Niej było czynić to, czego oczekiwał od Niej Bóg. Maryja choć nie zawsze wszystko rozumiała, w swojej mądrości „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Wypełniając swoje obowiązki, Maryja kształtowała swoje życie, ucząc się dzień po dniu zawierzenia Bogu, niekiedy także poprzez trudne i nie zrozumiałe sytuacje. Ze Słowa Bożego czerpała siły do podejmowania niełatwych wyzwań, do wzrastania w wierze, a swym ufnym spojrzeniem wiary, potrafiła dostrzec działanie Boga zarówno w życiu Izraela, jak również i w  swoim życiu. Pismo święte było dla Maryi „pokarmem” i źródłem modlitwy (por. ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, rozdz. 4). Przy spotkaniu ze św. Elżbietą, Maryja w wypowiedzianym hymnie Magnificat, uwielbiała Boga za wszystko co czyni. Również kontemplowanie Jezusa – Słowa Wcielonego, przyglądanie się Jego życiu i czynom, których dokonywał, było dla Niej wielką radością, a każde Jego słowo działało jak kojący balsam. Nawet wtedy, gdy czegoś nie rozumiała, Maryja zawierzała siebie Bogu i w cichości serca rozważała te wydarzenia.

Elżbieta w Ain Karem pozdrawiając Maryję wyznaje podziw dla Jej wiary: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1,45). Takiej wiary powinniśmy uczyć się od Maryi, by całym życiem, postawą, czynem wyrażać pragnienie służenia Bogu. Trzeba czuwać, by nie zatracić tego daru. Może być tak, że całymi latami jesteśmy blisko Boga, przyjmujemy Komunię św., uczestniczymy we wspólnotowych czy kościelnych praktykach religijnych, bierzemy udział w codziennej Mszy św., ale wewnętrznie jesteśmy „wypłukani” i czujemy w sercu pustkę. I chociaż fizycznie jesteśmy we wspólnocie, to sercem jesteśmy daleko od Boga, od złożonych przyrzeczeń czy ślubów, którymi wyraziliśmy nasze pragnienie życia z Jezusem. Już nie ma w nas wiary, a wewnętrzna oziębłość odbiera nam entuzjazm i wlewa w serce obojętność. Zamiast dzielić się radością z innymi, przypominamy „kopcący knot”, który rozsiewa nieprzyjemny zapach. W tej sytuacji ważne jest, aby podjąć kroki prowadzące do duchowej odnowy, pogłębionej modlitwy, zatrzymać się na kolanach przed Panem, aby na nowo „zapłonąć jasnym światłem” wiary, stając się niczym „świeca, która sama się spala, a innym przyświeca” (bł. E. Bojanowski).

Maryja w tajemnicy Nawiedzenia po raz kolejny przypomina nam, że dojrzała wiara pobudza do działania, do niesienia pomocy innym. Dobroć ze swej natury chce się dzielić. „Ten, kto się otworzył na miłość Boga, usłyszał Jego głos i otrzymał Jego światło, nie może zatrzymać tego daru dla siebie” (Lumen Fidei, 37). Dlatego Maryja idzie do św. Elżbiety, aby dzielić się radością, ale także aby pomóc swej krewnej. Kto nie dzieli się z innymi, nie wychodzi do innych, ten nie rozumie czym jest miłosierdzie. Kto zamyka się w sobie, w kręgu własnych oczekiwań i pretensji, ten zaczyna być zgorzkniały, niezadowolony i niechętny do przyjęcia rzeczywistej prawdy. Taki człowiek nic nie widzi poza własnym „ja”, a przecież miłość wymaga wychodzenia, wybierania się w drogę do drugiego, który jest w potrzebie. Miłość oczekuje zapominania o sobie i pamięci o innych. Papież Franciszek mówił: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym” (ŚDM 30.07.2016 r. Brzegi). Aby tak mogło być w naszym życiu, musimy wraz z Maryją prosić o dary Ducha Świętego, a wtedy będziemy mieli odwagę wyjść z domu, żeby nieść pomoc innym.

Niech nasza troska o drugiego człowieka będzie bezinteresowna, chętna i ofiarna. Nie kalkulujmy czy to nam się opłaca, co z tego będziemy mieli, ale prośmy Ducha Świętego, aby pomógł nam mądrze rozeznawać i umiejętnie podejmować wyzwania. Módlmy się o dary Ducha Świętego i bądźmy otwarci na Jego światło, abyśmy potrafili czynić to, czego oczekuje od nas Bóg szczególnie w tym Roku Jubileuszowym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie wzajemnie takiej wiary i ufności jaką miała Maryja, abyśmy tam gdzie jesteśmy, gdzie żyjemy i pracujemy, umiały dawać świadectwo miłości Bożej z pokorą i wytrwale (por. RI 4.1). Niech Duch Święty kształtuje nasze życie i posługę, rozpala nasze serce miłością miłosierną i czyni ręce chętnymi do niesienia pomocy. Czuła opieka i obecność Maryi niech będzie dla każdego z nas schronieniem oraz źródłem prawdziwej radości.

Pozostając w duchowej łączności przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła,
że spełnią się słowa, powiedziane Ci od Pana”.
(Łk 1,45)

 Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kończący się okres paschalny zbliża nas do przeżywania uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Obietnica wstępującego do nieba Zbawiciela prowadzi nas dzisiaj  do Wieczernika, gdzie Uczniowie wraz z Maryją oczekują na zesłanie Ducha Świętego – Pocieszyciela. To ważne wydarzenie poprzedza czas modlitewnego czuwania, podczas którego przygotowujemy nasze serca na przyjęcie Bożych darów.

Kontemplując obraz Maryi modlącej się wśród Uczniów zebranych w Wieczerniku, uczymy się od Niej, jak przygotować się na przyjęcie darów, jakimi pragnie nas obdarzyć Duch Święty. Maryja skupiała całą swoją uwagę na Bogu, modliła się i czuwała, a wraz z Nią Uczniowie. Ewangelista św. Łukasz pisze, że „wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1, 14). Tworzący się młody Kościół trwał na modlitwie, podczas której otrzymał dary Ducha Świętego, aby mógł wypełniać zlecone mu posłannictwo. Modlitwa była ważnym i fundamentalnym zadaniem Uczniów Chrystusa, aby dobrze rozpoznawali i wypełniali powierzone im zadania. Także wspólnota, która chce być blisko Boga, powinna wsłuchiwać się na modlitwie w Jego głos, aby poznawać i wypełniać Bożą wolę. Dlatego wraz z Maryją również my prośmy usilnie Ojca, aby zesłał nam Ducha Świętego, byśmy napełnieni Jego darami dobrze i owocnie wypełniali nasze codzienne zadania.

Tegoroczną uroczystość Zesłania Ducha Świętego poprzedza święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Maryja od początku była napełniona darami Ducha Świętego, które uczyniły z Niej kobietę o silnej, dojrzałej wierze. Gdy udała się do Ain Karem, podczas podróży zapewne wielokrotnie w swoim sercu wracała myślami do momentu zwiastowania i słów Archanioła Gabriela: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię. Dlatego też Święte, które narodzi się, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Słowa Bożego Posłańca były dla Maryi ogromną próbą wiary, ale Ona uwierzyła, że Bóg Ją wybrał, że ma wobec Niej konkretne plany. Zwyczajność obowiązków podejmowanych w palestyńskich realiach nie przeszkodziły Maryi w pielęgnowaniu wrażliwości i czujności serca, gotowego na czynienie tego, czego oczekiwał od Niej Bóg. Wierność modlitwie i trwanie sercem przy Bogu sprawiły, że słowa Anioła znalazły w Maryi podatny grunt.

Pomimo młodego wieku, Maryja była osobą wewnętrznie dojrzałą. Najważniejsze dla Niej było czynić to, czego oczekiwał od Niej Bóg. Maryja choć nie zawsze wszystko rozumiała, w swojej mądrości „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Wypełniając swoje obowiązki, Maryja kształtowała swoje życie, ucząc się dzień po dniu zawierzenia Bogu, niekiedy także poprzez trudne i niezrozumiałe sytuacje. Ze Słowa Bożego czerpała siły do podejmowania niełatwych wyzwań, do wzrastania w wierze, a swym ufnym spojrzeniem wiary, potrafiła dostrzec działanie Boga zarówno w życiu Izraela, jak również i w swoim życiu. Pismo święte było dla Maryi „pokarmem” i źródłem modlitwy (por. ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, rozdz. 4). Przy spotkaniu ze św. Elżbietą, Maryja w wypowiedzianym hymnie Magnificat, uwielbiała Boga za wszystko co uczynił. Również kontemplowanie Jezusa – Słowa Wcielonego, przyglądanie się Jego życiu i czynom, których dokonywał, było dla Niej wielką radością, a każde Jego słowo działało jak kojący balsam. Nawet wtedy, gdy czegoś nie rozumiała, Maryja zawierzała siebie Bogu i w cichości serca rozważała te wydarzenia.

 Elżbieta w Ain Karem pozdrawiając Maryję wyraża podziw dla Jej wiary: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1,45). Takiej wiary powinniśmy uczyć się od Maryi, by całym życiem, postawą, czynem wyrażać pragnienie służenia Bogu. Trzeba czuwać, by nie zatracić tego daru. Może być tak, że całymi latami jesteśmy blisko Boga, przyjmujemy Komunię św., uczestniczymy we wspólnotowych czy kościelnych praktykach religijnych, bierzemy udział w codziennej Mszy św., ale wewnętrznie jesteśmy „wypłukani” i czujemy w sercu pustkę. I chociaż fizycznie jesteśmy we wspólnocie, to sercem jesteśmy daleko od Boga, od złożonych przyrzeczeń czy ślubów, którymi wyraziliśmy nasze pragnienie życia z Jezusem. Już nie ma w nas wiary, a wewnętrzna oziębłość odbiera nam entuzjazm i wlewa w serce obojętność. Zamiast dzielić się radością z innymi, przypominamy „kopcący knot”, który rozsiewa nieprzyjemny zapach. W tej sytuacji ważne jest, aby podjąć kroki prowadzące do duchowej odnowy, pogłębionej modlitwy, zatrzymać się na kolanach przed Panem, aby na nowo „zapłonąć jasnym światłem” wiary, stając się niczym „świeca, która sama się spala, a innym przyświeca” (bł. E. Bojanowski).

Maryja w tajemnicy Nawiedzenia po raz kolejny przypomina nam, że dojrzała wiara pobudza do działania, do niesienia pomocy innym. Dobroć ze swej natury chce się dzielić. „Ten, kto się otworzył na miłość Boga, usłyszał Jego głos i otrzymał Jego światło, nie może zatrzymać tego daru dla siebie” (Lumen Fidei, 37). Dlatego Maryja idzie do św. Elżbiety, aby dzielić się radością, ale także aby pomóc swej krewnej. Kto nie dzieli się z innymi, nie wychodzi do innych, ten nie rozumie czym jest miłosierdzie. Kto zamyka się w sobie, w kręgu własnych oczekiwań i pretensji, ten zaczyna być zgorzkniały, niezadowolony i niechętny do przyjęcia rzeczywistej prawdy. Taki człowiek nic nie widzi poza własnym „ja”, a przecież miłość wymaga wychodzenia, wybierania się w drogę do drugiego, który jest
w potrzebie. Miłość oczekuje zapominania o sobie i pamięci o innych. Papież Franciszek mówił: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym” (ŚDM 30.07.2016 r. Brzegi). Aby tak mogło być w naszym życiu, musimy wraz z Maryją prosić o dary Ducha Świętego, a wtedy będziemy mieli odwagę wyjść z domu, żeby nieść pomoc innym.

Niech nasza troska o drugiego człowieka będzie bezinteresowna, chętna i ofiarna. Nie kalkulujmy czy to nam się opłaca, co z tego będziemy mieli, ale prośmy Ducha Świętego, aby pomógł nam mądrze rozeznawać i umiejętnie podejmować wyzwania. Módlmy się o dary Ducha Świętego i bądźmy otwarci na Jego światło, abyśmy potrafili czynić to, czego oczekuje od nas Bóg szczególnie w tym Roku Jubileuszowym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie wzajemnie takiej wiary i ufności jaką miała Maryja, abyśmy tam gdzie żyjemy i pracujemy, umiały dawać świadectwo miłości Bożej z pokorą i wytrwale (por. RI 4.1). Niech Duch Święty kształtuje nasze życie i posługę, rozpala nasze serce miłością miłosierną i czyni ręce chętnymi do niesienia pomocy. Czuła opieka i obecność Maryi niech będzie dla każdego z nas schronieniem oraz źródłem prawdziwej radości.

Pozostając w duchowej łączności przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego
wątpliwości budzą się w waszych sercach?
Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem.
Dotknijcie Mnie i przekonajcie się”.
(Łk 24,38-39)

 Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Poranek wielkanocny wprowadza nas w okres liturgicznej radości i dziękczynienia za cud zmartwychwstania Pana Jezusa. W tym czasie wraz z wiernymi gromadzimy się w kościołach lub naszych zakonnych kaplicach, aby śpiewając Alleluja wyrażać wiarę w zwycięstwo Chrystusa. Ten, który pozwolił dotknąć się śmierci i zamknąć w grobie, po trzech dniach zmartwychwstaje, ukazuje się niewiastom, a potem Apostołom, zasiada z nimi do stołu i odbudowuje w nich zachwianą wiarę. Cieszymy się z Jego mocy i zwycięstwa nad złem, nad piekłem i śmiercią. Stajemy z ogromną pokorą i wdzięcznością wobec faktu wielkiej tajemnicy, że Ten, który powstał z martwych obdarza nas życiem.

Opis Ewangelii ukazuje, że to co wydarzyło się w Jerozolimie było dla uczniów wstrząsającym doświadczeniem. W ich pamięci pozostał epizod Wielkiego Piątku związany z męką i śmiercią Mistrza. Uczniowie mieli swoją wizję Jezusa i spodziewali się, że On wyzwoli Izraela, a tymczasem to już trzeci dzień jak się to stało (por. Łk 24,21). Poczuli się zalęknieni i osamotnieni, pośród nich nie było już Pana, dlatego ukrywali się w bezpiecznym Wieczerniku. Jezus był cierpliwy wobec swoich uczniów próbując na różne sposoby dotrzeć do nich z prawdą o zmartwychwstaniu. Najpierw, przez Marię Magdalenę, która przybiegła od grobu mówiąc Apostołom widziałam Pana (J 29,18b), a potem przez uczniów powracających z Emaus do Jerozolimy, którzy oznajmili pozostałym o tym, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (Łk 24, 35b). To co Apostołowie słyszeli o Jezusie Zmartwychwstałym, stało się przedmiotem ich rozmów i opowieści, ale pomimo wszystko nie było łatwo im uwierzyć w Jego zmartwychwstanie, a pusty grób, który widzieli nie był dla nich przekonywującym znakiem. Apostołowie uwierzyli dopiero wtedy, gdy sam Jezus przyszedł pomimo zamkniętych drzwi i stanął żywy pośród nich. Poprosił ich pełnych lęku i zaniepokojonych, aby Go dotknęli i przekonali się, że żyje (por. Łk 24,39), a następnie żeby podali Mu coś do jedzenia.

Uczniowie przebywając przez trzy lata z Jezusem znali Go, widzieli cuda jakie działał, a jednak po tym wszystkim co przeżyli w Jerozolimie nie było im łatwo uwierzyć, że On zmartwychwstał. Także św. Tomasz oficjalnie wyraził swoją wątpliwość czując się – jak pozostali Apostołowie – zawiedziony tym, co się stało z Jezusem. Nie wystarczały mu słowa kobiet i uczniów, on chciał mieć pewność, chciał zobaczyć ślady męki na ciele Jezusa, aby uwierzyć. Jezus wykazał wiele cierpliwości, dobroci, wyrozumiałości wobec uczniów, a także wobec postawy św. Tomasza, dlatego powiedział do niego: podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym! (J 20,27). Po osobistym spotkaniu z Jezusem, Apostoł Tomasz pełen skruchy i pokory wyznał swoją wiarę w zmartwychwstanie Pana.

Dziś dzieje się podobnie, wielokrotnie rozważamy słowa Ewangelii, z uwagą wsłuchujemy się w głoszone homilie, uczestniczymy w pięknych rekolekcjach, dociera do nas prawda o zmartwychwstaniu Jezusa, a nieraz tak trudno jest nam uwierzyć, że On żyje. Co roku przez 40 dni Wielkiego Postu przygotowujemy się do świętowania zwycięstwa naszego Pana i uroczyście je obchodzimy, a jednak w momencie, gdy pojawiają się trudności, zmęczenie, gdy zaczynamy zmagać się z życiem, szybko zapominamy, że Jezus jest z nami. Na wiele spraw i wydarzeń niekiedy spoglądamy tylko po ludzku. W chwilach rozczarowania, utraty nadziei, czasami szukamy wsparcia u innych ludzi, psychologów i pokładamy ufność tylko w tym, co powierzchowne i zewnętrzne, gdyż brakuje nam nadprzyrodzonego spojrzenia opartego na wierze. Zamykamy się w swoim „Wieczerniku” i czujemy się osamotnieni, a przecież w tę naszą samotność pragnie wejść Jezus. On  przynosi pokój, radość, nadzieję i zapewnia, że
w każdej sytuacji chce nam pomóc. To On daje nam siłę i odwagę, bo chce byśmy na nowo w Niego uwierzyli. Od każdego i każdej z nas zależy, czy otworzymy się na Jezusa Chrystusa i pójdziemy w Jego kierunku, aby Go dotknąć. Dlatego chciejmy, pomimo trudnych doświadczeń jeszcze raz uwierzyć i na nowo iść za Jezusem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, być może dla niektórych z nas tegoroczny okres świąteczny będzie okazją do rozpoczęcia na nowo wędrowania z Jezusem Chrystusem po doświadczeniu chwil, kiedy czuliśmy się samotni. Niewątpliwie jest to dla nas szansa, abyśmy usłyszeli Chrystusowe słowa: dotknij Mnie – w spowiedzi św., w Komunii św. – i zacznij od nowa. A może to dobra okazja, aby jeszcze raz wyznać wiarę w Zmartwychwstałego Jezusa. On zaprasza nas, abyśmy czerpali z łask, z darów, które dla nas przygotował. Warto postawić sobie pytanie, jakie miejsce w moim życiu zajmuje Jezus? Czy pokładam w Nim nadzieję? Czy wierzę, że w trudnych, czasami bolesnych doświadczeniach nie jestem sam (sama), że Bóg żywy jest ze mną, że to właśnie On mnie wspiera, podtrzymuje, dodaje siły?

Przeżywając tegoroczną uroczystość Paschalną życzmy sobie wzajemnie, abyśmy naszym życiem, w bardzo konkretny sposób umieli świadczyć o Zmartwychwstałym, który idzie obok nas, tak jak szedł z uczniami do Emaus. Żyjmy nadzieją, że wszystko możemy w Tym, który nas umacnia (por. Flp 4,13) i dzielmy się tą nadzieją z innymi, dodając im odwagi, umacniając na duchu dobrym słowem, spojrzeniem, konkretnym czynem, wnosząc w ten sposób radość w życie innych. Niech Zmartwychwstały Chrystus obdarza nas wszystkich swoim błogosławieństwem i będzie dla nas Drogą, Prawdą i Życiem.

Przesyłając świąteczne życzenia wszystkim Kochanym Siostrom oraz Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety zapewniam o mojej pamięci w modlitwie w czasie liturgii Triduum Paschalnego. Do życzeń dołączają się także Siostry Radne i wszystkie pozostałe Siostry z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

Święte jest Jego imię – a miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie
(por. Łk 1,49b-50)

Kochane Siostry,

Wpatrując się w Maryję w tajemnicy Nawiedzenia, chcemy po raz kolejny towarzyszyć Jej w drodze do Ain Karem. W tym mieście Maryja zatrzymuje się na progu znanego sobie domu, aby pozdrowić swoją krewną Elżbietę. Spoglądamy na dwie niewiasty w błogosławionym stanie, różniące się wiekiem: Maryję niosącą pod swoim niepokalanym sercem Zbawiciela świata i Elżbietę niosącą pod sercem jednego z największych Proroków. Przyglądając się tej ewangelicznej scenie jesteśmy poruszone radością jaka towarzyszyła tym kobietom. Obydwie doskonale wiedzą czego Bóg dokonał w ich życiu i dlatego ich powitanie jest bardzo radosne, serdeczne, subtelne.

Maryja pełna wdzięczności modli się słowami hymnu „Magnificat” i wychwala Boga za Jego miłosierdzie, które okazuje „z pokolenia na pokolenie” (Łk 1, 50). On w swojej dobroci „wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, …ujął się za swoim sługą Izraelem” (Łk 1, 52-54), bo Jego miłość nie zna granic. Także Maryja doświadczyła na sobie daru miłosierdzia, gdy Bóg wejrzał na Jej uniżenie (por. Łk 1, 48) i wywyższył ponad wszystkie niewiasty. Ona w niczym nie przypisuje sobie zasług, doskonale rozumie, że wszystko w Jej życiu jest darem Boga, gdyż wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny (por. Łk 1, 49). On zniszczył wszelkie przeszkody łącznie z grzechem pierworodnym, aby pod Jej czystym i kochającym sercem złożyć Miłość, którą pragnął podarować światu. Maryja obdarzona łaską miłosierdzia podejmuje współpracę z Bogiem w dziele zbawienia. Przez Nią Bóg posyła na świat Zbawiciela i przez Jej wstawiennictwo nadal obdarza świat miłością ratując go od zguby. Dlatego słusznie możemy mówić o Maryi, że jest Matką Bożego Miłosierdzia.

W kontekście dzisiejszej uroczystości odkrywamy miłosierdzie w czynach Maryi. Ona od samego początku jest „naczyniem”, przez które Bóg Ojciec pragnie rozlać swe miłosierdzie powołując Ją do współpracy. Zatroskana o potrzeby człowieka wstawia się za nim u Jezusa mówiąc „nie mają już wina” (J 2,3), a pod krzyżem wpatruje się w śmierć własnego Syna, który oddaje swoje życie dla naszego zbawienia. Maryja jest Tą, która chce szczęścia dla każdego człowieka, pomaga w potrzebie, kocha i jest zdolna do ofiary. Św. Jan Paweł II w Encyklice Dives in misericordia pisze, że Maryja „okupiła swój udział w objawieniu się miłosierdzia Bożego ofiarą serca. Ofiara ta jest ściśle związana z krzyżem Jej Syna, u którego stóp wypadło Jej stanąć na Kalwarii. Ofiara ta stanowi swoisty udział w tym objawieniu się miłosierdzia, czyli bezwzględnej wierności Boga dla swej miłości, dla Przymierza, jakie odwiecznie zamierzył, a w czasie zawarł z człowiekiem, z ludzkością — w tym objawieniu, które ostatecznie dokonało się przez krzyż” (n. 9). Poprzez to wydarzenie, które dotknęło Jej Matczynego serca, Maryja dobrze zrozumiała co to jest samotność, smutek, ból, a patrząc na śmierć Syna doznała cierpienia i pojęła jeszcze bardziej w jaki sposób wyraża się miłosierdzie. Ona jest „Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest.” (n. 9).

Każdego dnia wieczorem podczas nieszporów za wzorem Maryi uwielbiamy Boga słowami hymnu „Magnificat”. W ten sposób z radością wysławiamy Jego wielkie miłosierdzie, które realizuje się poprzez zesłanie Syna Bożego na świat. On stał się Człowiekiem, odkupił nas z grzechu i uczynił dziećmi Bożymi. Mamy świadomość, że zostaliśmy zaproszeni do udziału w Jego dziedzictwie, a obdarzeni darem Bożej miłości, jesteśmy wezwani do bycia miłosiernymi tak, jak On jest miłosierny (por. Łk 6,36). Zrozumienie tej tajemnicy pomaga nam całym sercem głosić wielkość Boga za rzeczy, które nam uczynił (por. Łk 1,49).

Ogłoszony przez Papieża Franciszka Rok Miłosierdzia, stawia przed nami wielkie zadania. Przede wszystkim zachęca nas do głębszego poznawania tajemnicy działania Bożego miłosierdzia najpierw w naszym życiu, a następnie daje nam natchnienie do realizowania na co dzień miłosierdzia względem bliźnich. Wpatrując się w przykład Maryi widzimy, że dzięki Jej współpracy z Bożą łaską, objawiło się Boże miłosierdzie w Jej czułości i wrażliwości na drugiego człowieka. Podobnie i my, otwarci na działanie miłości Bożej, możemy przemienić swoje serce i uczynić je wrażliwym na bliźnich. Taka przemiana pomoże nam czynić miłosierdzie nie ze względu na konieczność spełnienia zleconej nam posługi, ale ze względu na potrzebę serca, która będzie nas mobilizowała do czynienia dobra wobec innych.

Dla każdej z nas Maryja jest „przykładem wiary i wskazuje nam drogę do Chrystusa” (K 62). Dlatego powinniśmy wpatrywać się w Jej przykład życia, aby tak jak Ona stać się dla innych znakiem Bożej dobroci i miłosierdzia. Za Jej przykładem podążało wiele naszych Sióstr, które to miłosierdzie czyniło w myśl słów Jezusa: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść, byłem spragniony, a daliście Mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie…” (Mt 25, 35 nn.). Jest to droga, którą również my powinniśmy iść, aby zbliżyć się do Jezusa. Jesteśmy potrzebne dzieciom, młodzieży, osobom starszym. Każdego dnia spotykamy cierpiących nie tylko z powodu choroby, ale także z powodu braku pracy, środków do życia, osamotnienia, braku miłości i zrozumienia w rodzinie, w pracy, we Wspólnocie. Dlatego naśladując Maryję w tajemnicy Nawiedzenia, idźmy z odwagą tam, gdzie cierpi drugi człowiek, aby obdarować go życzliwym słowem, udzielić pomocy, a gdy zajdzie taka potrzeba, to towarzyszyć mu w ostatnich chwilach życia.

Kochane Siostry z okazji święta Nawiedzenia NMP życzmy sobie, abyśmy na co dzień doświadczały tkliwej opieki Maryi i Jej Matczynego wstawiennictwa. Niech Ona wyprasza nam wszystkim głęboką wiarę i miłość oraz uczy nas dobrych spotkań, które budują jedność, zachęcają do czynienia miłosierdzia i zbliżają nas do Boga poprzez wzajemny przykład życia.

Życząc sobie nawzajem dobrego i głębokiego przeżywania święta Nawiedzenia NMP, przesyłam Kochanym Siostrom serdeczne pozdrowienia również od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Owocem zaś Ducha jest miłość, radość,
pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć,
wierność, łagodność, opanowanie”
(Ga 5,22-23a)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodzona dzisiaj Uroczystość Zesłania Ducha Świętego jest wspomnieniem ważnego wydarzenia w życiu Kościoła. Przez pięćdziesiąt dni od Zmartwychwstania, zebrani
w Wieczerniku uczniowie wraz z Maryją oczekiwali na spełnienie się Chrystusowych obietnic.
Z ogromną wiarą trwali na modlitwie przygotowując się do przyjęcia wielkiego Daru. Wydarzenie Zesłania Ducha Świętego było dopełnieniem objawienia się Boga, który od samego początku przebywał z Izraelem. Znakiem Jego obecności w Starym Testamencie było podarowanie swojemu ludowi Dekalogu, który był i jest drogowskazem pomagającym wiernym w codziennym pielgrzymowaniu. W dniu Pięćdziesiątnicy, tworzący się Kościół otrzymał Ducha Świętego jako uwierzytelnienie obecności Boga, który prowadzi i uświęca swój lud.

Przygotowując się do przeżywania Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, także my trwamy skupieni na modlitwie podczas Nowenny i prosimy: „Ześlij Panie Ducha Twego”. Oczekujemy na przyjście Pocieszyciela, który nas umocni i pokrzepi. Prosimy z wielką tęsknotą „Przyjdź Duchu Święty ja pragnę”, gdyż potrzebujemy Jego obecności, Jego darów, pomocy, aby zrozumieć swoje zadania i swoje powołanie. Potrzebujemy Jego mądrości, aby dobrze odczytać i wypełnić Boży plan zbawienia. Bóg odpowiada na nasze wołanie i jak w dniu bierzmowania, tak również dzisiaj zsyła na nas swojego Ducha. Duch Święty zstępując udziela nam różnych darów i uzdalnia do wydawania dobrych owoców, którymi są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23a).

Współpracując z łaską otrzymaną od Ducha Świętego pozwalamy, aby w naszym życiu uwidoczniły się owoce, o których wspomina św. Paweł w Liście do Galatów. Duch Święty dotyka naszego wnętrza i według swojego upodobania kształtuje w nas nowego człowieka. W taki sposób stajemy się ludźmi dobrymi, miłującymi, opanowanymi, cierpliwymi, uprzejmymi, którzy podobają się Bogu. W naszej duchowej formacji, jak zauważa św. Paweł najpierw musimy przyoblec się w miłość, która jest więzią doskonałości (por. Kol 3, 14). Apostoł, cnotę miłości wymienia ponad wszystkimi innymi cnotami i stawia ją na pierwszym miejscu uważając, że to ona prowadzi nas do głębokiego zjednoczenia z Bogiem i między sobą. Miłość uczy człowieka otwarcia na bliźnich, ofiarnej służby, bezinteresownego czynienia dobra oraz zapominania o sobie. Tylko ten kto kocha, potrafi troszczyć się o innych z największym oddaniem i odpowiedzialnością. Taka miłość rodzi radość, która ma swoje źródło w Bogu. Papież Franciszek mówiąc o radości do sióstr zakonnych powiedział, że jest ona znakiem człowieczeństwa. Nie chodzi o uśmiech jak u stewardesy! Chodzi o radość wewnętrzną. Smutno mi, gdy widzę siostry smutne, bez radości wewnętrznej, wypływającej z Jezusa Chrystusa. Przedmiotem kontemplacji sióstr jest rzeczywistość Jezusa Chrystusa, Jego ran.
Z krzyża Jezus patrzy na świat. Siostra zakonna spoglądając na Jezusa, patrzy na świat oczami Jezusa
(por. Asyż, 4.10.2013). Zatem prawdziwa radość, której nie może nam nikt odebrać, nie jest czymś zewnętrznym i nie jest zależna od sytuacji życiowej, lecz jest owocem Ducha Świętego, który działa w człowieku.

Wielokrotnie doświadczamy tej radości, gdy nasze serce jest gotowe do poświęceń, ofiary, dzielenia się z innymi swoimi dobrami i podarowania im swojego czasu. Jest to radość, która nas porywa, podnosi i zachęca do działania. Także św. Piotr mówi: abyśmy radowali się, choć teraz musimy doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń (por. 1 P 1,6), gdy przeżywamy osobiste trudności, choroby, czy niepowodzenia. Takie doświadczenia o ile są przeżywane z Chrystusem umacniają nas i kształtują naszego ducha.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, każdego dnia w trosce o nasze duchowe życie musimy prosić Ducha Świętego o Jego pomoc. Czasami widzimy w naszych Wspólnotach, rodzinach, wśród bliskich, osoby niezadowolone. My sami odczuwamy, że brakuje nam wewnętrznej radości, jesteśmy zniechęceni, rozczarowani, nie potrafimy się cieszyć z małych rzeczy, a drobne problemy, czy niepowodzenia sprawiają, że jesteśmy smutni, niecierpliwi, zdenerwowani. Takie sytuacje stają się dla nas sygnałem do skontrolowania swojego duchowego życia. Powinniśmy wówczas zapytać samych siebie – co się dzieje? Co jest przyczyną utraty dotychczasowej radości? Często brak pracy nad sobą, wewnętrznej refleksji, zaniedbanie w życiu duchowym powodują w nas smutek, który ostatecznie może oddalić nas od Boga. Dlatego trzeba usilnie prosić Ducha Świętego, aby napełniał nas swoimi łaskami i pomagał nam iść za Chrystusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Niech czas dzisiejszego świętowania będzie dla nas wszystkich okazją do głębokiej refleksji nad owocami naszej wiary i naszej więzi z Bogiem. Czy kontempluję Jezusa? Czy jestem w Niego zapatrzona? Czy odczuwam radość przebywania z Nim i czy potrafię wewnętrzną radość przenieść w swoje środowisko życia i pracy? Dobre owocowanie, o którym mówi św. Paweł jest efektem naszej duchowej pracy. Dlatego ważne jest, abyśmy w naszym życiu często dokonywali weryfikacji wartości, celów, pragnień oraz tego na ile jesteśmy związani z Jezusem.

Naszym powołaniem jest przede wszystkim wpatrywanie się w oblicze Boga i stawanie się podobnym do Niego, jak dziecko do rodzica. Dlatego nie bójmy się otwierać na działanie Ducha Świętego, aby nas wewnętrznie kształtował na obraz Boga, abyśmy umieli dzielić się z innymi wiarą i dobrem. Uczynki, które spełniamy są znakiem działania w nas Ducha Świętego i naszej z Nim współpracy. Właśnie do tego wzywa nas Jezus, aby to co rodzi się w sercu wyrażało się w czynach, bo wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie (Jk 2, 17). Zachęceni tymi słowami chciejmy dawać autentyczne świadectwo wiary.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety w dniu Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, życzę Wszystkim radosnego świętowania. Niech moc Ducha Świętego zstąpi na nas, niech nas napełni i rozpali serca miłością, obdarzy światłem i przeniknie nasze działania, abyśmy konkretnymi czynami dawali świadectwo o Jego miłości. Niech nasze życie zaowocuje darami Ducha Świętego, a w codziennych obowiązkach niech nas prowadzi oraz wspomaga Maryja, wierna i oddana Oblubienica Ducha Świętego. Przeżywając tak ważne wydarzenie w liturgii Kościoła pamiętajmy nadal w naszych modlitwach o przygotowaniach do Jubileuszowej XXV Kapituły Generalnej i wypraszajmy światło Ducha Świętego dla jej Uczestniczek. Przy tej okazji pragnę podziękować za każdą modlitwę i Mszę św. ofiarowaną w intencji Zarządu Generalnego i całego naszego Zgromadzenia.

Łącząc się we wspólnym oczekiwaniu na dar Pocieszyciela przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień także od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Darmo otrzymaliście darmo dawajcie”.
(Mt 10,8c)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodząc liturgiczne wspomnienie świętych Kosmy i Damiana, w 174 rocznicę założenia naszego Zgromadzenia, jak też 9 rocznicę beatyfikacji bł. Marii Luizy, łączymy się we wspólnym uwielbieniu i dziękczynieniu Panu Bogu za wszystkie otrzymane łaski.
W kontekście przypadających rocznic, pragniemy naszą uwagę skupić na ewangelicznej scenie, w której Jezus rozsyła swoich uczniów. Obraz ten doskonale wpisuje się w nasze osobiste powołanie, które z woli Bożej jest posłaniem każdej i każdego z nas do realizacji charyzmatu naszych Założycielek w obecnych czasach. Jesteśmy zaproszeni do współdziałania w budowie Bożego Królestwa poprzez służbę ubogim, chorym i osobom starszym, chrześcijańskie wychowanie dzieci i młodzieży oraz religijną formację dorosłych (por. K 5). W dzisiejszą uroczystość pragniemy jeszcze bardziej ożywić w sobie tę świadomość, aby owocniej służyć naszym bliźnim.

Wczytując się w opis Ewangelii św. Mateusza (10,1-16) widzimy, że Jezus posyłając swoich uczniów z misją głoszenia Słowa Bożego, wcześniej przygotował ich do tej posługi. Udzielił im też konkretnych wskazówek apostolskich – do kogo mają iść, jak się zachować i co głosić. Ale co najważniejsze, Jezus obdarzył ich wieloma charyzmatami, dając im między innymi władzę nad duchami i moc do uzdrawiania z różnych chorób (por. Mt 10,1). Apostołowie w ten sposób zostali doskonale przygotowani do swojej misji, nie dzięki własnemu wysiłkowi i pracy, ale dzięki mocy Bożej. Dlatego Jezus nakazał im, aby powierzoną posługę wypełniali z gorliwością, bezinteresownie i niestrudzenie, przypominając: „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8b). Posługa do której zostali wybrani apostołowie, nie była szukaniem własnego zysku czy osobistych korzyści, lecz służbą sprawie Bożej spełnianą z wielkim oddaniem. Bóg w każdej sytuacji, nieustannie wspomagał i wspomaga swoją łaską tych, którzy dla Niego pracują.

Nauka, którą Jezus skierował do apostołów jest także przypomnieniem, że powołanie jakie każdy z nas otrzymał nie jest naszą zasługą, ale darem otrzymanym od Boga. On chce, abyśmy byli przy Nim, dlatego wybrał nas i każdego dnia obdarowuje hojnie łaskami, które są nam potrzebne do codziennej posługi. Niczego nie posiadamy, nic w tym życiu nie mamy swojego, „…bo to wszytko Twoje, cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje” – pisze poeta Jan Kochanowski. Również św. Paweł poucza „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?” (1Kor 4, 7). Zatem przyjęcie prawdy, że całe nasze życie jest naznaczone dobrocią i miłością Boga, wymaga od nas ogromnej pokory. To Bóg wyposaża nas w dary i talenty, którymi mamy bezinteresownie i z całkowitym oddaniem dzielić się z innymi.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, Bóg obdarzając nas hojnie darem miłości przynagla nasze serce, abyśmy dzielili się nią
z bliźnimi. On chce, abyśmy wychodzili do ludzi i poszukiwali tych, którzy doświadczają różnego rodzaju trudności, niepokoju, smutku, cierpienia. Przykład takiej ofiarnej posługi pozostawiły nam nasze Założycielki. One od samego początku z wielkim poświęceniem szły, aby służyć ludziom potrzebującym, chorym i biednym. Kierując się miłością i miłosierdziem, były gotowe także do oddania swojego życia o czym napisały w liście: „Nie odstrasza nas nawet myśl, że pierwszy chory, który zażąda naszej pomocy, mógłby nam przynieść śmierć” (4.11.1850 r). Powinno się w nas zrodzić pytanie: Czy ja idąc tą samą drogą co nasze Założycielki, jestem gotowa do ofiary, do oddania wszystkiego Bogu, któremu pragnę służyć? Czy potrafię się spalać dla Niego w moich codziennych obowiązkach? Czy to, czym zajmuję się na co dzień, wykonuję z miłością i z zaangażowaniem?

Św. Jan Paweł II pisał, że „Miłosiernym Samarytaninem jest ten: kto świadczy pomoc w cierpieniu, jakiejkolwiek byłoby ono natury… W tę pomoc wkłada swoje serce, nie żałuje również środków materialnych. Można powiedzieć, że daje siebie, swoje własne „ja” otwierając to „ja” dla drugiego” (Salvifici Doloris 28). Często w naszym rozumieniu, gdy mówimy o udzielaniu pomocy, myślimy o dobrach materialnych, konkretnych uczynkach, dzieleniu się żywnością. I rzeczywiście tak jest – wielu ludzi tego potrzebuje, ale to może być najszybszy i najprostszy sposób udzielenia pomocy. Natomiast podarować komuś uśmiech, okazać zainteresowanie jego problemem, sytuacją, w której się znajduje, dać swój czas, który moglibyśmy przeznaczyć dla siebie, na swój wypoczynek – to czasami jest prawdziwa ofiara. Tak wielu ludzi obok nas, w naszych wspólnotach, w rodzinach, w pracy potrzebuje człowieka, który bezinteresownie okaże się dla niego bratem, przyjacielem, towarzyszem, który go wysłucha, udzieli dobrej rady. Czasami te na pozór proste zadania bywają najtrudniejsze i wymagają od nas umierania swoim przyzwyczajeniom, egoizmowi, wygodnictwu. Wpatrujmy się w przykład życia naszych Założycielek, niech ich postawa zachęca nas do chętnego i radosnego dzielenia się otrzymanymi darami i talentami. „To, kim jesteśmy i co posiadamy, zostało nam dane, aby służyło innym. Darmo otrzymaliśmy, darmo dajemy. Nasze zadanie polega na tym, aby owocowało to w dobrych dziełach” (Papież Franciszek). Bądźmy gotowi do codziennego spalania się pośród szarości podejmowanych obowiązków, ofiarowania swoich sił, zdrowia, czasu i zdolności dla dobra innych.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji przypadających rocznic oraz wspomnienia św. Kosmy i Damiana, życzmy sobie nawzajem, abyśmy na wzór naszych świętych Patronów z radością i hojnością serca umieli w naszych środowiskach dzielić się miłością miłosierną z tymi, którzy jej potrzebują oraz abyśmy byli apostołami niezachwianej nadziei dla ludzi chorych, smutnych i zagubionych.

Przy tej sposobności pragnę wyrazić swoją wdzięczność wszystkim Kochanym Siostrom oraz Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety za modlitwę, pamięć i przesłane życzenia z okazji moich imienin. Niech dobry Bóg swoim błogosławieństwem obficie wynagrodzi wszelkie oznaki życzliwości. Życząc dobrego świętowania z racji przypadających uroczystości przesyłam serdeczne pozdrowienia również od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Mieszkanek generalatu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Kiedy tam przebywali,
nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.
Porodziła swego pierworodnego Syna,
owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie”.
(Łk 2,6-7)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Za nami kolejny Adwent, który z woli Bożej dane nam było przeżyć, aby rozpocząć świętowanie Bożego Narodzenia. W przygotowaniu do świąt na pewno towarzyszyło nam zabieganie, zmęczenie, troska, aby ze wszystkim zdążyć na czas. Również dwa tysiące lat temu, ludzie byli bardzo zapracowani, zajęci swoimi sprawami i chociaż oczekiwali na przyjście Mesjasza, to jednak codzienność mocno wpływała na ich styl myślenia oraz działania. Tylko Maryja i Józef, z głęboką wiarą i miłością oczekiwali na przyjście Mesjasza. Nie było to takie proste, ponieważ ludzie nie rozumieli o co chodzi, co wydarzyło się w rodzinie Maryi i Józefa.

Opisując scenę narodzenia Jezusa, Ewangelista Łukasz wspomina spis ludności, jaki w tym czasie odbywał się w Izraelu z rozporządzenia Cezara Augusta. Każdy więc musiał udać się do miejsca swego urodzenia. Podobnie i Józef wraz z Maryją udali się do Betlejem w Judei. W czasie podróży – jak podaje Łukasz – „nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (Łk 2,6). W tym czasie, wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i nikt nie zwracał uwagi na parę wędrowców przybyłą z Galilei. Nikt też nie zauważył, że tej nocy, w zwykłej grocie, narodził się tak długo oczekiwany Mesjasz. A Maryja owinęła Dziecię w pieluszki i położyła w żłobie.

Jest prawdą, że piękne i cenne rzeczy, dzieją się w ciszy i w prostocie. Narodzenie Jezusa jest znakiem wielkiej miłości Ojca ku nam. To właśnie Ojciec posłał swego umiłowanego Syna, aby jako małe Dziecię – Emmanuel był z nami. Jezus rodzi się w zwyczajności, pośród palestyńskich rodzin, ale w bardzo trudnej rzeczywistości. Tajemnica narodzin Jezusa w małej, prostej, betlejemskiej grocie zaprasza nas, abyśmy potrafili odnajdować smak życia i cieszyć się zwykłą, szarą codziennością dnia. Sztuką jest nauczyć się zachowywać radość, pogodę ducha w schematyzmie i szarości każdego dnia. Trzeba dojrzałej wiary, aby w codzienności wydarzeń dostrzec przychodzącego Boga. Taką wiarę musiała mieć Maryja i Józef, widząc w Dziecięciu leżącym w betlejemskim żłobie Mesjasza. Również i my musimy modlić się o wiarę, która pozwoli nam zrozumieć, że właśnie codzienność jest szczególnym miejscem obecności Jezusa.

Często posiadamy pokusę szukania wielkich rzeczy, nowinek, oczekujemy nadzwyczajności. Codzienność wydaje nam się nudna, mało atrakcyjna: te same osoby wokół nas, te same czynności, te same obowiązki, ten sam rytm pracy. Czujemy się znużeni, a wykonywana praca nie daje nam radości. Trudno jest nas czymkolwiek zainteresować, zachęcić do podejmowania pracy z nowym entuzjazmem. A wszystko to dlatego, iż zapominamy, że Bóg działa w ciszy, w tym co wydaje się szare, może monotonne. Trudno jest nam niekiedy zrozumieć, że właśnie wierność codzienności, wytrwałość pomimo zmęczenia, codziennie wypowiadane „fiat” temu co trudne, są momentami wzrostu w wierze. Nie możemy pozwolić, aby codzienność została zastąpiona nieustannym poszukiwaniem nowych wrażeń, doświadczeń, pragnieniem poznawania ciekawych nowinek. Umiejętność uczenia się i przeżywania wdzięcznym sercem tego, co w życiu mało atrakcyjne, powszednie, niedostrzegalne, bo wykonywane w cichości i ukryciu, to cechy ludzi szlachetnych i głębokiej wiary. Dziecię Jezus rodzi się właśnie w tym, co takie zwyczajne, proste i szare w naszym życiu.

Czas Bożego Narodzenia to dobra okazja, aby każdy z nas otworzył się na Bożą łaskę i pozwolił narodzić się Bogu w swoim sercu, aby On wypełnił nasze życie swoją obecnością. Czuwajmy uważnie, abyśmy zauważyli, gdy Jezus przyjdzie i zróbmy Mu miejsce w swoim sercu. To my możemy i powinnyśmy rozpocząć na nowo od Chrystusa, ponieważ On sam, jako pierwszy, wyszedł nam na spotkanie i nam towarzyszy w naszej codziennej drodze. Nasze życie jest głoszeniem pierwszeństwa łaski; bez Chrystusa nic nie mogę uczynić, ale jak pisał św. Paweł, mogę natomiast wszystko w Tym, który mnie umacnia (por. RdC 21). Tak bardzo trzeba nam wiary, która pomoże nam zobaczyć Boże działanie w historii naszego życia. Pan Bóg działa w ciszy, wchodzi w nasze życie, w naszą codzienność, w prostotę naszych zadań poprzez wypowiedziane przez nas „fiat”. Nie bójmy się zaprosić Boga do naszych obowiązków, do naszej codzienności. Tylko Bóg ma moc przemienić tę zwyczajność w wyjątkowość, która wniesie w nasze życie zadowolenie, radość, pokój. Z Jezusem, to co podejmujemy każdego dnia nabierze innego wymiaru, stanie się uświęcone Jego obecnością, a nam przyniesie zadowolenie i zacznie wydawać obfite dobro.

Tak, jak każdego roku, w święta Bożego Narodzenia łączymy się w modlitewnym czuwaniu i składamy sobie najpiękniejsze życzenia. Niech ta noc zajaśnieje blaskiem betlejemskiego światła, którym jest Chrystus, niech Jego obecność wypełni każdy nasz dzień, naszą modlitwę, pracę i odpoczynek. Niech Boże Dziecię udziela wszystkim radości, ciepła, nadziei, miłości i pokoju, aby w naszych rodzinach oraz wspólnotach panowała zgoda i jedność.

Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, składam serdeczne podziękowanie za dar modlitw zanoszonych w naszych intencjach i nadesłane życzenia z okazji święta św. Elżbiety oraz wspomnienia bł. Marii Luizy. Trwając w radosnym świętowaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

Idź do góry
Translate »