Listy Matki Generalnej

22 grudzień 2018
„Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.” (J 1,10-11)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dobiegł do końca adwentowy czas przygotowania na przyjście Jezusa, czas w którym wyrażałyśmy naszą gotowość na przyjęcie Boskiego Zbawiciela. Choć świat od kilku tysięcy lat oczekiwał na ten moment, to jednak wielu nie rozpoznało i nie przyjęło Mesjasza.

O tym fakcie pisze Ewangelista św. Łukasz wspominając, że Maryja i Józef wybrali się do Judei z racji trwającego tam spisu ludności. Gdy przybyli do Betlejem, dla Maryi nadszedł czas rozwiązania i wtedy: „porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Niewątpliwie czytając ten fragment Ewangelii, ze smutkiem patrzymy na brak gościnności i wrażliwości ze strony mieszkańców Betlejem, którzy w tak ważnym dla ludzkości momencie, jakim było przyjście na świat Syna Bożego, nie przyjęli Go. Zabrakło z ich strony otwartości, zrozumienia, dobrej woli i pomocy. Wczuwamy się w sytuację Maryi i Józefa, którym niestety nie udało się znaleźć godniejszego miejsca, jak tylko betlejemską stajnię. Ze szczerym współczuciem śpiewamy „nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem, w żadnej gospodzie i narodziłeś się Jezu w stajni, ubóstwie i chłodzie”. Podobnie pisze św. Jan, że Słowo przyszło na świat, ale nie zostało przyjęte, bo świat Go nie poznał i odrzucił (por. J 1,11).W noc Bożego Narodzenia pochylamy się nad maleńką Dzieciną i z nutą czułości myślimy – że gdyby Jezus narodził się dzisiaj, zostałby przez nas przyjęty. Ale czy na pewno? Szczerze zastanówmy się … Jezus także dziś jest w drodze i szuka gościnności, otwartych na oścież drzwi naszego serca. On czeka, chce wejść do naszego serca i w nim pozostać, dzielić z nami życie i kierować naszymi codziennymi sprawami. On pragnie napełnić nasze serca swoją miłością i radością. Czy jesteśmy czujni, uważni i gotowi na przyjęcie Jezusa, który przychodzi obecny w naszych bliźnich: w chorych, samotnych, w zaniedbanych dzieciach, potrzebujących naszej troski i miłości? Czy widzimy Jezusa przychodzącego w naszych przełożonych i podwładnych, oczekującego wzajemnego szacunku, zrozumienia i współpracy? Czy dostrzegamy Jezusa przychodzącego w Słowie, Jezusa który stawia nam wymagania, który zachęca nas do życia przykazaniem miłości, bo chce naszego dobra? Czy wierzymy, że taki Jezus do nas przychodzi i czy nasze serce jest gotowe, aby Go przyjąć?

Tam gdzie serce jest zamknięte dla Jezusa, tam też i drzwi zamykają się dla bliźnich, a jeżeli są otwarte, to często są pozbawione ciepła, serdeczności, dobroci. O tym przypominają nam słowa jednej z kolęd: „a dzisiaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katuszy, bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy”. Nie ma miejsca dla Ciebie – zastanawiamy się nad losem Jezusa, ale też i nad losem człowieka, który nie przyjął swojego Zbawiciela, człowieka którego serce pozostało zamknięte. Zadajemy sobie pytanie: co stało się z ludzkim sercem? Dlaczego było tak twarde, odrzucające Boga, Jego miłość? Dlaczego tak się stało, skoro On przyszedł z miłości do człowieka na ten świat, pragnął ofiarować mu prawdziwe szczęście i chciał go ocalić od śmierci i zagłady?

Dziś niewiele się zmieniło. Jezus nadal jest kamieniem odrzuconym przez budujących (por. Dz 4,11), bo nie pasuje do wizji tego świata, pełnego konsumpcjonizmu, wygodnictwa, łatwego dążenia do kariery. Odrzuca Chrystusa, ten kto trwa w grzechu i nie kieruje się nauką Bożego Słowa. Dzisiaj wielu nie przyjmuje Jezusa, wyrzuca Go ze swojego serca, ale też jest wielu takich, którzy niszczą Go w innych. Często słyszymy, że w niektórych krajach jest prześladowanie chrześcijan, dyskryminacja w pracy, ośmieszanie wiary, zagrożenie wolności religijnej. Jezus jest wciąż odrzucany lub nierozpoznawany, ale to właśnie On „kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118,22).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w tym kontekście rodzi się pytanie: Czy przyjmuję Jezusa i znajduje On w moim sercu godne miejsce? Czy jest Gościem honorowym, czy też drugorzędnym? A może nadszedł czas weryfikacji mojego życia, moich wartości, aby ustawić życie na właściwe „tory”. Bo jak powiedział papież Franciszek: „spotkanie z Jezusem zmienia życie i pozwala nam żyć w radości”… „Jesteśmy wezwani, aby na nowo odkryć wagę i sens naszego chrześcijańskiego życia, rozpoczętego Chrztem św.” (23.03.2014). Dlatego z entuzjazmem otwórzmy nasze serca, przyjmijmy Jezusa i na Nim budujmy swoje życie. Nie ma lepszego „podłoża”, na którym możemy budować swoje szczęście, jak tylko Jezus Chrystus. Budując na Chrystusie, wybieramy pełnię życia, ofiarujemy coś z siebie, ale zyskujemy Jego samego. On gdy przychodzi, wypełnia nas swoją łaską i nasze życie zaczyna przynosić owoce, staje się świadectwem dla innych, gdyż wtedy działamy mocą Pana.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, ta wyjątkowa noc zaprasza nas do wyznania wiary słowami: „Narodził się nam Zbawiciel, Wszego świata Odkupiciel”, Niech ta noc będzie dla nas czasem szczególnej łaski i odkrywania na nowo Bożej miłości. Życzmy sobie, aby dobroć Pana Boga, który z miłości do nas posłał Swojego Jednorodzonego Syna, spływała na nas obficie i napełniała nas mocą, mądrością i pokojem. Niech towarzyszy nam Boże błogosławieństwo, abyśmy w chwilach niepokoju, trudności, wątpliwości, umieli stawić im czoła i wytrwać w dobrym, tak aby nasze czyny były świadectwem Jego działania w naszym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu Narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa, zapewniam wszystkie Kochane Siostry oraz Drogich Członków i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety o mojej pamięci w modlitwie przy betlejemskim żłóbku. Przesyłam świąteczne życzenia oraz serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

12 listopad 2018
„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia .” (2 Tm 4,7-8a)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Z wielką dumą i wdzięcznością spoglądamy na postać naszej Patronki św. Elżbiety i bł. Marii Luizy, które dziś cieszą się chwałą nieba. Miłość do Boga, ich pobożność i postawa poświęcenia dla ubogich, to cechy, które określają te dwie kobiety. Każdą chwilę dnia przeżywały z myślą o Bogu i bliźnich znajdujących się w potrzebie. Uczynki miłosierdzia, które spełniały z wielkim poświęceniem, były ich codziennym zadaniem, a hojność i miłość ich serca, były znane w całym środowisku w jakim się poruszały. Dla nas, ich duchowych córek, są wzorem i wyzwaniem do życia zgodnego z Ewangelią: „Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 24b). Dlatego za św. Pawłem możemy powiedzieć – w dobrych zawodach wzięły udział. Całe życie biegły do mety, jaką był Chrystus i otrzymały wieniec sprawiedliwości (por. 1 Tm 4,7-8a).

Misja, którą one podjęły, była dobrymi zawodami, a przyświecał im tylko jeden cel – czynić wszystko z miłości do Chrystusa i w ten sposób biec całe życie w Jego kierunku. Otaczały troską dzieci, pielęgnowały chorych, pomagały ubogim, pochylały się nad samotnymi, pocieszały płaczących, dzieliły chleb z głodnymi – a wszystko z myślą o Chrystusie. Nie było im łatwo to czynić, ponieważ niekiedy musiały zaprzeć się siebie, przełamać własny strach i lęk, aby nie stracić z oczu właściwego celu i z odwagą oraz wytrwałością dążyć do mety. Bo bieg, to zmaganie się z przeciwnościami, to pokonywanie zmęczenia, które z czasem przychodzi, to akceptowanie monotonii pracy, przezwyciężanie trudnych doświadczeń i pokus, które podpowiadają, aby odpocząć, zaprzestać dalszego zmagania się. Chociaż wiele było przeszkód na ich drodze, to jednak nie poddały się, nie uległy przychodzącym pokusom, tylko wytrwale biegły, wiary ustrzegły” – jak pisze św. Paweł. Ich życie zanurzone w Bogu stało się zaczynem nowej Wspólnoty. Św. Elżbieta, jak i bł. Maria Luiza, otrzymały wieniec sprawiedliwości, a dzisiaj nam wskazują drogę i wspierają nas w zawodach o wielką nagrodę.

Przepiękny przykład życia św. Elżbiety i bł. Marii Luizy zachęca nas, aby ten krótki czas tutaj na ziemi przeżywać dobrze. One pokazały nam, jak należy przyjmować każdy dzień, jak go wykorzystać, nie czekając na lepsze czasy czy przychylnych ludzi. Swoją postawą zachęcają nas, abyśmy często zwracali się do Jezusa i uczyli się od Niego przeżywać to co trudne w pokorze, bo życie jest nieustannym ofiarowywaniem siebie i spalaniem się dla Boga, które przygotowuje nas na spotkanie z Nim. Bóg będzie sądził nas z miłości, z czynienia dobra, z wypowiedzianych słów, z wykorzystania czasu. Dlatego powinniśmy często pytać się: czy jestem dziś gotowa(y) na spotkanie z Jezusem? Czy żyję tak, abym w każdej chwili mogła (mógł) stanąć przed Bogiem i zdać rachunek z mojego „biegu”?

Św. Paweł w liście do Rzymian zaznacza, że ci „którzy żyją według Ducha” (Rz 8,5b) starają się żyć zgodnie z daną im łaską, być ludźmi na miarę Boga. Właśnie taką osobą była św. Elżbieta, niewiasta mądra i dzielna, która w krótkim czasie upodobniła się całkowicie do swego Boskiego Oblubieńca. Niewątpliwie podsumowaniem jej pięknego życia była jej śmierć: „Kiedy nadszedł 17 listopad 1231 roku, poszła ona przedwcześnie na spotkanie z nie-ogarnionym Bogiem; śmierć dla niej była radością” (A.E. Kędracka, Święta Elżbieta Węgierska s.77). Jej spowiednik Konrad z Marburga tak napisał: „Po tym zaś przyjęła Ciało Pańskie i później aż do wieczora wiele mówiła o najlepszych fragmentach kazań, które słyszała; następnie wszystkich siedzących przy niej z największą pobożnością polecając Bogu jakby słodko zasypiając odeszła z tego świata” (Godzina czytań na św. Elżbietę). Śmierć była dla niej przejściem na spotkanie z Mistrzem, który oczekiwał, aby wręczyć jej wieniec sprawiedliwości. Szła z radością, bo całe jej życie było wytrwałym zdążaniem ku niebu.

Życie bł. Marii Luizy również było ukierunkowane na Boga. Każdego dnia w akcie uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie powtarzała: „W Tobie ja żyję, w Tobie umieram. Jezu, Twoją jestem w życiu i przy śmierci” (Porządek dzienny 1866). A w ostatnim liście okólnym napisała: „Kto wie, jak długo jeszcze będziemy razem, może tylko krótki czas. Moje Kochane Siostry, bym mogła kiedyś w godzinie mojej śmierci powiedzieć: Panie, nie zgubiłam żadnej z tych, które mi powierzyłeś!” (1872). Jej serce było przepełnione troską nie tylko o własne zbawienie, ale także osób, które były jej powierzone. Z heroizmem biegła przez kręte ścieżki życia do wyznaczonej mety. Bardzo zależało jej, aby działalność Zgromadzenia, jak i to wszystko co Siostry czynią, było na chwałę Bożą i dla zbawienia wielu. Żyła zapatrzona w Boga, wsłuchana w Jego słowa, starała się strzec otrzymanego od Boga depozytu wiary i pomnażać go służąc najbardziej potrzebującym. Owoce jej życia można było zobaczyć już w chwili śmierci, kiedy odchodząc z tego świata otoczona była ogromnym tłumem ludzi. Świadomość świętości jej życia przyciągała wiele osób, które modliły się za wstawiennictwem „kochanej Matki wszystkich”- jak ją od dawna nazywali. Piękno życia bł. Marii Luizy podkreślił Ks. Schwalme w czasie mowy pogrzebowej: „Jej podziwu godna cierpliwość i poddanie się, jaką wykazała od początku do końca swej choroby, jest dla nas zapewnieniem, że znosiła ostatnie doświadczenia… według upodobania Bożego… Dlatego właśnie przy jej śmierci można było powiedzieć: Maria najlepszą cząstkę obrała, która od niej odjętą nie będzie” (zob. E. Frankiewicz, Matka Maria Merkert s.517).

Listopadowe dni, co roku przypominają nam o nieuchronnej przemijalności ludzkiego życia. Wzbudzamy refleksję nad sensem życia, nad naszymi zmaganiami, przychodzą nam na myśl drogie nam osoby, których już nie ma pośród nas. W zadumie tych dni, patrząc przez pryzmat wieczności zastanawiamy się nad własnym życiem, że i nam przyjdzie kiedyś zdać rachunek z włodarzowania darami, którymi Bóg nas obdarował. Tak wiele Sióstr odeszło przed nami i zabrało ze sobą czyny swojego życia, śmierć wprowadziła je do wieczności. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, także dla nas przyjdzie czas na spotkanie z Jezusem w chwili śmierci. Nie wiemy kiedy to nastąpi, ale aby było to radosne spotkanie musimy żyć odpowiedzialnie, bez złudy i udawania, nasze życie musi być transparentne. Nasze słowa, deklaracje i obietnice powinny pokrywać się z życiem, w szarości każdego dnia. Często powinniśmy też zastanawiać się nad tym, czy biegniemy we właściwym kierunku? Czy wszystko co czynimy prowadzi nas do nagrody po śmierci? Czy też nie łudzimy siebie, że mamy jeszcze czas, aby zweryfikować cel biegu? Czy naszą metą jest niebo? Czy nie pogubiliśmy się? A jeśli stwierdzimy, że zagubiliśmy się, zawróćmy póki jeszcze mamy czas, abyśmy także i my otrzymali wieniec zwycięstwa.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji uroczystości św. Elżbiety i święta bł. Marii Luizy życzę nam wszystkim mocnej i trwałej wiary, która pomaga przetrwać trudności i pozwala widzieć dalej niż sięga nasze ludzkie oko, aby teraźniejszość i przyszłość zanurzyć w morzu Bożego Miłosierdzia. Życzę także pokornej i mądrej miłości, która otwiera serca na potrzeby bliźnich i dodaje siły do rezygnacji ze swoich marzeń, planów, aby ofiarować życie dla innych oraz ufnej i pewnej nadziei, która jak iskra zabłyśnie i pozwoli po raz kolejny z entuzjazmem odkryć piękno życia, które może w codzienności dnia stało się szare i nieatrakcyjne.

Łączą się duchowo z wszystkimi Wspólnotami w przeżywaniu naszych elżbietańskich uroczystości, przesyłam najserdeczniej życzenia również od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

26 wrzesień 2018

„Pomne naszych błędów, od Serca Jezusowego uczmy się znosić ze szczególną cierpliwością ułomności naszych bliźnich”. (bł. Maria Luiza 30.12.1869)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, W dniu dzisiejszym, wszędzie tam gdzie jesteśmy, dziękujemy Bożej Opatrzności za 176 lat istnienia naszego Zgromadzenia, za dar życia bł. Marii Luizy i wielu świątobliwych Sióstr. W tym dniu wspominamy także świętych lekarzy Kosmę i Damiana – Patronów naszego Zgromadzenia. To za ich wzorem nasze Matki Założycielki niosły bezinteresownie pomoc potrzebującym, pochylały się nad chorymi i opatrywały ich rany. Te pełne miłości i poświęcenia czyny, nadały początek Zgromadzeniu i przyczyniły się do rozwoju dzieła miłosiernej miłości niesionej każdemu człowiekowi, a szczególnie najbardziej potrzebującemu. W tym wyjątkowym dla nas dniu, gromadzimy się w zakonnych kaplicach lub kościołach, aby wspólnie odmówić Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dziś z ogromną miłością i oddaniem powtarzamy słowa: „Najczcigodniejsze Serce Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, adorujemy Cię… Kochamy Cię… Ofiarujemy Tobie…”. Z całego serca zawierzamy Jego szczególnej opiece nasze Zgromadzenie, podejmowane dzieła i każdą z nas.

W kontekście rocznicowych przemyśleń, warto przypomnieć sobie, że od samego początku w naszym Zgromadzeniu było czczone Najświętsze Serce Pana Jezusa. Matka Franciszka ze swojego rodzinnego domu wniosła obraz Serca Jezusowego, który zajmował szczególne miejsce w nowo tworzącej się Wspólnocie. Przed tym obrazem Założycielki często modliły się, oddawały cześć Jezusowi i wypraszały łaski. Z dnia na dzień, coraz bardziej rozwijał się kult Serca Jezusowego co sprawiło, że znalazło się Ono w centrum naszej duchowości. Widząc w nim ostoję, Założycielki z niezwykłą miłością i zawierzeniem poświęciły siebie i rozpoczęte dzieło Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Ten tak drogi nam obraz, dar naszej Współzałożycielki Matki Franciszki, został umieszczony w kaplicy Domu Macierzystego w Nysie, a jego wierne kopie były rozprowadzane i do dziś zdobią pomieszczenia wszystkich elżbietańskich domów.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety obraz Najświętszego Serca Jezusa, nie jest jedynie ozdobą naszych mieszkań, naszych klasztorów, czy kaplic, on jest znakiem miłości Jezusa, który wskazuje na swoje Serce i mówi „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29). Jezus nadal pragnie nas formować i prowadzić, a Jego otwarte Serce jest dla nas źródłem inspiracji do życia, nadaje jemu sens i umacnia nas wewnętrznie. Kto czerpie ze źródła Serca Jezusowego sam staje się źródłem dla innych. Także św. Jan Paweł II nauczał, że: „zbliżenie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzymać się w tym niejako centralnym a zarazem po ludzku najłatwiej dostępnym punkcie objawiania miłosiernej miłości Ojca” (Dives in misericordia 13). Z tego Serca wypływa na wszystkich, którzy się do niego zbliżają, płomień miłości mocnej i żarliwej, który rozpala nasze serca i daje siłę do dzielenia się Bożą miłością z wszystkimi potrzebującymi. „Z tego zapatrzenia, zasłuchania w Jezusowe Serce rodzi się nowy człowiek. Człowiek, który jest w stanie dotknąć tajemnicy niewidzialnego, a przecież obecnego Boga, który jest w stanie dostrzec ślady Bożego działania i Bożej logiki w świecie. Wreszcie człowiek, który, jak Jan spod krzyża, utrwaliwszy w swym sercu Jezusowy obraz, już na zawsze będzie świadkiem Miłości.” (Ks. K. Napora).

Dzieje naszego Zgromadzenia potwierdziły, że dla Założycielek Serce Jezusa było źródłem, z którego czerpały siły do codziennej, ofiarnej posługi, a także od którego uczyły się wrażliwości, czułości, szacunku dla drugich. Podejmowane zadania wypełniały z miłości do Boga, ku Jego większej chwale i dla dobra innych. W chwilach prób, w napotykanych trudnościach, ufały w pomoc Bożą i z głęboką wiarą zwracały się do Najświętszego Serca pełnego mądrości i czułości. Często powtarzały: „bądź naszym obrońcą…”. Każdy dzień kończyły przed tym obrazem powierzając z ufnością Sercu Jezusowemu swoje troski, problemy, bezsilność oraz chorych do których chodziły. Zawsze były blisko Boga, każdym czynem starały się wypełniać wolę Bożą i w ten sposób dążyły do osiągnięcia świętości.

Znany i drogi wszystkim Elżbietankom „Akt poświęcenia…”- odmawiany do dnia dzisiejszego w naszych Wspólnotach jest znakiem zawierzenia Bogu przez nasze Założycielki, oraz wiele pokoleń Sióstr. Ta modlitwa towarzyszy nam w ważnych wydarzeniach, zarówno Zgromadzenia jak i w osobistych przeżyciach. Bożemu Sercu poświęcamy nowe placówki, miejsca posługi misyjnej, pracę Sióstr, ludzi do których jesteśmy posłane. Przynajmniej w każdy piątek i każdego 27 dnia miesiąca odmawiamy wspólnie tę modlitwę i dlatego warto zastanowić się i dać sobie odpowiedź: Czy i dla mnie Serce Jezusa jest źródłem mocy? Czy rzeczywiście zawierzam Jemu swoje powołanie, sprawy, cierpienia? Czy z Jezusowego Serca czerpię siłę do życia w pokoju z innymi, a gdy zachodzi taka potrzeba, do przebaczenia? Czy Serce Boże jest dla mnie źródłem siły do znoszenia z cierpliwością trudności i różnorodnych doświadczeń? Otwórzmy nasze serce na Jezusa i zanurzmy się całkowicie w Jego Sercu, aby żyjąc z Nim i czerpiąc z Niego siły oraz moc czynić swoją posługę owocną i pełną miłości, oddaną na służbę Bogu i bliźnim. Niech Serce Jezusowe będzie dla każdego z nas wzorem, abyśmy miłowali się wzajemnie tak, jak On nas umiłował i w miłości do Boga wytrwali (por. J 15,9). Jak przypomniał nam Papież Franciszek „jesteśmy wezwani, by postawić na serce, to znaczy na życie wewnętrzne, na najsilniejsze korzenie życia, centrum uczuć, jednym słowem na centrum osoby” (3.06.2016).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w te świąteczne dni, kiedy wspominamy kolejne rocznice powstania Zgromadzenia, beatyfikacji bł. Marii Luizy oraz wspomnienie naszych patronów św. Kosmy i Damiana wpatrujemy się jeszcze raz w oblicze Najświętszego Serca Jezusa, aby naśladować Jego miłość, poświęcenie, uległość, męstwo i wierność. Życzę, aby to Najświętsze Serce było dla nas wszystkich źródłem łask i umocnienia w realizacji codziennych zadań i obowiązków. Niech Jego miłość i dobroć napełnia nasze serca i wszystkie obszary naszego życia, abyśmy z radością i szacunkiem szli do innych.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości zapewniam o mojej modlitwie. Przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych oraz od wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

29 maj 2018

„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy”. (Łk 1,47)

Kochane Siostry,

Od najdawniejszych już czasów, w Kościele miesiąc maj poświęcony jest Najświętszej Maryi Pannie. W kościołach, w kaplicach, w oratoriach, przy przydrożnych krzyżach i figurkach rozbrzmiewają słowa Litanii Loretańskiej, poprzez którą wierni oddają cześć Matce Bożej. Włączając się w tę modlitwę, a jeszcze bardziej odprawiając Triduum, mogłyśmy przygotować się do święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, tak bardzo ważnego i bliskiego każdej Siostrze Elżbietance. To Maryja spiesząca do Ain Karem była inspiracją i wzorem dla naszych Założycielek. W tajemnicy Nawiedzenia znalazły one duchowe ukierunkowanie i zachętę do służebnej miłości (por. D 68.3).

Maryja wybrała się do Ain Karem z potrzeby serca, aby pospieszyć z pomocą znajdującej się w potrzebie krewnej Elżbiecie. Ta młoda Dziewczyna z Nazaretu, z pokorą w sercu wypowiadając „oto ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) wyraziła zgodę, aby Pan Bóg mógł działać w Jej życiu i posługiwać się Nią zgodnie z Jego wolą. Maryja oddała się całkowicie do dyspozycji Boga, a On uczynił Jej wielkie rzeczy (por. Łk 1,46), była świadoma swego wybrania i misji jaką powierzył Jej Bóg. Gdy tylko usłyszała, że jej krewna w podeszłym już wieku spodziewa się potomstwa, natychmiast wyruszyła w drogę. Maryja wierzyła, że „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) jeżeli się Mu całkowicie zawierzy. Kulminacyjnym momentem spotkania tych dwóch kobiet był pełen wdzięczności hymn „Magnificat”, w którym Maryja wielbi dobroć i miłosierdzie Boga. Radosne słowa tej pieśni są odzwierciedleniem piękna i czystości serca Maryi, a także Jej ogromnej wdzięczności i zawierzenia Bogu.

Od samego początku w naszym Zgromadzeniu istnieje kult maryjny, gorliwie praktykowany przez wszystkie Siostry. Za wzorem Matek Założycielek, pokolenia naszych Sióstr wyrażają miłość do Matki Bożej, starając się tak jak Ona wypełniać powierzone im zadania na większą chwałę Bożą i naśladując Jej oddanie się Bogu. Dzięki inicjatywie Matki Franciszki Werner, Maryja w tajemnicy Nawiedzenia stała się szczególnie bliska naszej elżbietańskiej Wspólnocie. W tej tajemnicy odczytujemy głęboki sens naszego powołania, gdyż podobnie jak Maryja chcemy przyjmować z wiarą Słowo Boże i Jego mocą służyć ludziom (por. D 1.3).

Za wzorem Maryi spieszącej z Nazaretu do Ain Karem, nasze Założycielki starały się podejmować trud niesienia pomocy materialnej oraz duchowej wszędzie tam, gdzie był człowiek potrzebujący. Podobnie każda z nas poprzez konkretny czyn, gest serdeczności, podarowany uśmiech, pomoc, troskę, powinna zanosić Jezusa innym. Nieustannie musimy pamiętać, że jeśli zabraknie w naszej posłudze Jezusa, to wówczas będzie to jedynie zwykły, charytatywny czyn. „Miłość miłosierna jest służeniem człowiekowi, nie sposób jednak służyć ludzkości, nie mówiąc jej o Bogu” (kard. Robert Sarah).

Dzisiejsza uroczystość jest okazją do refleksji i dania sobie odpowiedzi na pytania: Czy poprzez nasz sposób życia, podejmowane działania niesienia pomocy innym przez nas osobiście czy też wspólnotowo niesiemy innym Jezusa? Czy w tym co czynimy jest Chrystus, czy tylko osobiste zadowolenie, potrzeba uznania, zaistnienia, pokazania siebie? Czy Maryja w tajemnicy Nawiedzenia jest dla nas inspiracją do modlitwy i czynu?

Zachęcone przykładem życia naszych poprzedniczek, pragniemy z oddaniem służyć innym dzieląc się Jezusem, którego nosimy w naszych sercach. W postawie pokory starajmy się wyrażać Bogu naszą wdzięczność za każdy dzień, który od Niego otrzymujemy w darze i za każde dobro, które udaje się nam uczynić z Jego pomocą. Świadome darów jakimi nas obdarza Bóg, wraz z Maryją śpiewajmy „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1,46). Niech nasz Magnificat wyśpiewywany podczas codziennych Nieszporów będzie dziękczynieniem za każdy dzień życia, za dar osobistego powołania do życia zakonnego, za nasze Zgromadzenie, za Wspólnotę Apostolską św. Elżbiety oraz za wszystkich ludzi, których Pan Bóg stawia każdego dnia na naszej drodze i do których do nas posyła.

Łącząc się z Kochanymi Siostrami w dniu Nawiedzenia NMP życzę wielkiej radości, która wypływa z mocnej wiary w Boga i ofiarnego oddania swojego czasu oraz sił dla dobra tych, którzy nas potrzebują. Niech spotkanie z drugim człowiekiem będzie dla Sióstr zawsze spotkaniem z Chrystusem, który przychodzi do nas w człowieku chorym, potrzebującym, ubogim, samotnym, czy też w bezbronnym, porzuconym, niekochanym dziecku. Niech Maryja, która rozumiała co znaczy spieszyć z pomocą, będzie dla nas wzorem i wsparciem w codziennej posłudze.

Trwając w dziękczynnym uwielbieniu Boga i modlitwie zanoszonej w intencjach wszystkich Kochanych Sióstr i naszej Młodzieży zakonnej, przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana z Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

19 maj 2018

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy na tym samym miejscu. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”. (Dz 2,1; 2,4a)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy przeżywany w liturgii Kościoła czas wielkanocny i wprowadza nas w okres zwykły. W tym dniu z wdzięcznością i radością wspominamy wylanie Ducha Świętego na zgromadzonych Apostołów i łączymy się we wspólnym uwielbieniu Boga za dary jakie sami otrzymaliśmy podczas sakramentu bierzmowania, kiedy to także na nas zstąpił Duch Święty. Mocą Jego daru jesteśmy świadkami Zmartwychwstałego Chrystusa. Dziś, w niedzielę Zesłania Ducha Świętego gromadzimy się w kościołach parafialnych lub w kaplicach zakonnych na Eucharystii, jak gdyby w nowym Wieczerniku, aby każdy z nas został odnowiony w duchu mądrości i rozumu, w duchu właściwych decyzji i męstwa, w duchu umiejętności i pobożności, w duchu świętej bojaźni Bożej! (por. Benedykt XVI, 2008 r.).

Kościół w niezwykle bogatej i w różnorodnej ikonografii przedstawia wydarzenia związane z Zesłaniem Ducha Świętego. Na wielu ikonach możemy zauważyć Apostołów siedzących, bądź klęczących blisko siebie podczas modlitwy, a pośród nich jest obecna także Maryja. Scena ta przedstawia jedność Uczniów Chrystusa, którzy według zapisu św. Łukasza: znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2,1b). Jak podaje nam tradycja, był to Wieczernik, wysoka i przestronna sala znajdująca się na górze, która służyła do modlitwy i różnego rodzaju zebrań.

Młody Kościół trwał razem na modlitwie i w oczekiwaniu na przyjście Pocieszyciela. Wszyscy Apostołowie byli zgromadzeni w jednym miejscu i nie było to przypadkowe, ale pełne wiary i ufności oczekiwanie na spełnienie się obietnicy Mistrza. Doskonale pamiętali oni słowa Jezusa, że gdzie dwaj albo trzej zebrani są w Jego imię, tam On jest pośród nich (por. Mt 18,20). Ta wspólna modlitwa miała ogromną moc. Sam Jezus mówił: jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec (Mt 18,19). Wielka wiara i nadzieja wypełniała serce Apostołów trwających na modlitwie.

Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (Dz 2,2a), który pojawił się w Wieczerniku zaskakując Uczniów. Nie dało się zaprogramować tego spotkania, Duch Święty przychodzi bez uprzedzenia, niespodziewanie. Jezus udziela swego Ducha każdemu kto czuwa i jest otwarty na Jego przyjęcie. Tak też zaznacza św. Łukasz, że w dniu Pięćdziesiątnicy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4) a wraz z Apostołami również Maryja. Bóg spełnił swoją obietnicę wobec tych, którzy z miłością, wiernością i ufnością modlili się. Obiecany Duch Święty napełnił ich serca męstwem i uzdolnił do dawania świadectwa. Potężna moc Ducha była dla młodego Kościoła siłą do wyjścia z ukrycia i głoszenia Królestwa Bożego. Apostołowie odważnie opowiadali o tym, co przeżyli w minionych dniach i dawali świadectwo o Chrystusie.

Trwający na modlitwie Kościół przypomina nam o ogromnej roli wspólnotowej modlitwy i uczy nas w jaki sposób powinniśmy przygotowywać się do różnych ważnych wydarzeń w naszym życiu. Wspólnota, która modli się razem ma ogromną moc, daje świadectwo i uprasza dary Boga. Dlatego od początku istnienia naszego Zgromadzenia, wspólna modlitwa była istotnym elementem, centrum naszego życia zakonnego (K 40). Nasze Matki Założycielki dając początek Zgromadzeniu wspólnie odmówiły Akt zawierzenia i poświęciły siebie oraz powstające dzieło Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Wczytując się w „porządek dnia” zauważamy, że od porannych godzin i w wyznaczonym czasie w ciągu dnia, Siostry gromadziły się na modlitwę, a wieczorem robiły przed Bogiem rachunek sumienia z minionego dnia. Modlitwa zawsze stanowiła istotny rys kształtujący elżbietańską Wspólnotę. Dzisiaj, my również zbieramy się w naszych Wieczernikach i zjednoczone z Chrystusem,…stajemy przed Ojcem w akcie adoracji, uwielbienia i dziękczynienia (K 47), wypraszamy potrzebne łaski i pytamy Boga o Jego wolę wobec nas. Jest to dobra droga, która pogłębia naszą duchowość, umacnia nas i jednoczy między sobą. Święty Jan Paweł II pisał: Modlitwa uczy Bożych metod działania, oczyszcza ze wszystkiego, co oddziela od Boga i ludzi, co zagraża jedności. Modlitwa chroni przed pokusą małoduszności, ciasnotą serca i umysłu; ona wznosi spojrzenie człowieka do oglądu spraw z Bożej perspektywy i toruje drogę łasce Bożej do serca człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwanie razem na modlitwie to nie tylko fizyczna obecność, zewnętrzny znak wspólnoty, ale też i duchowe pragnienie jedności. Wszystko to ma się dokonywać na wzór pierwotnego Kościoła, który ożywiony był jednym duchem i jednym sercem, a jego dążeniem było mieć wszystko wspólne (por. Dz 4,32). Ważna jest więc troska, aby nasza modlitwa była piękna, głęboka, aby nasze myśli, umysł i serce były przy Bogu. Podczas trwania na modlitwie Duch Święty napełnia nasze serca odwagą i męstwem, abyśmy pomimo naszych słabych sił potrafili opierać się temu co przeszkadza nam być blisko Boga. Dzięki Jego mocy będziemy umieli zdobywać świat dla Jezusa oraz sami wzrastać w łasce i świętości.

Zachęceni przez Chrystusa do czuwania na modlitwie otwierajmy nasze serca i umysły na te dary, którymi chce nas obdarzyć Duch Święty, abyśmy tak jak Apostołowie z zapałem i radością umieli świadczyć o Jezusie. Naszym gorliwym życiem, ofiarną posługą i przykładem poświęcenia dla dobra innych potwierdzajmy, że staliśmy się godnymi mieszkaniami Ducha Świętego.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzę wszystkim błogosławionej, radosnej i bogatej w duchowe przeżycia Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Niech Pocieszyciel, którego tak bardzo potrzebujemy zstąpi na każdego z nas i stale nam towarzyszy zwłaszcza w chwilach trudnych i w cierpieniu. Jego potężna siła niech nas umacnia i prowadzi przez życie oraz nieustannie wspomaga w wykonywaniu codziennych obowiązków. Duch Święty, który przyczynia się za nami w naszych błaganiach (Rz 8,26b), niech będzie zawsze z nami, także w czasie naszego trwania na modlitwie, aby w owym dniu wszyscy poznali, że jesteśmy w Jezusie, tak jak On jest w Ojcu (por. J 14,20). Niech radość, dobroć, cierpliwość, wierność, pokój i miłość, które są owocami Ducha Świętego wypełniają nasze życie, życie naszych Wspólnot oraz naszych rodzin.

Łącząc się w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego w modlitewnym czuwaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

30 marzec 2018

„Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom widziałam Pana”. (J 20,18)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dziś, w wielkanocny poranek rozlega się we wszystkich kościołach dźwięk rezurekcyjnych dzwonów ogłaszających z wielką mocą i siłą zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Zjednoczeni w modlitwie, z radością podejmujemy śpiew wielkanocnej pieśni „Wesoły nam dzień dziś nastał… tego dnia Chrystus zmartwychwstał, Alleluja!” I tak, już od ponad dwóch tysięcy lat z niezwykłą wdzięcznością w sercu, wracamy do paschalnych wydarzeń, aby podkreślić ich zbawcze znaczenie.

Zmartwychwstanie Jezusa zostało poprzedzone Triduum Paschalnym, pełnym bólu, cierpienia i śmierci Chrystusa. Naocznymi świadkami tych wydarzeń stali się Apostołowie, dla nich był to koniec działalności ich Mistrza. Serca uczniów przepełniał smutek i ból po stracie tak bliskiej osoby, a pogrążeni w rozpaczy nie pamiętali, że Jezus mówił im o swoim powrocie. Nie było im łatwo uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa i dlatego czas wielkanocny został naznaczony licznymi spotkaniami ze Zmartwychwstałym Panem. Przychodził On kilkakrotnie do zgromadzonych uczniów, ukazywał się pobożnym niewiastom, ale pierwszą bohaterką wielkanocnych spotkań ze Zmartwychwstałym niewątpliwie była Maria Magdalena. To ją zasmuconą zniknięciem ciała z grobu pocieszył sam Jezus.

W ikonografii artyści przedstawiają Marię Magdalenę klęczącą u stóp Jezusa w geście adoracji. Jest to postawa płynąca z największego szacunku i niezwykłej wiary, a przede wszystkim z miłości jaką darzyła swojego Mistrza. Wzniesione do Jezusa ręce niejako wyrażają pragnienie zatrzymania Go na dłużej. Nie dziwi nas ten gest, gdyż Maria Magdalena doświadczyła w swoim życiu wewnętrznej przemiany, nawrócenia i Jezusowej przebaczającej miłości. Jej osobiste przeżycia zbliżyły ją do Mistrza, którego bardzo umiłowała. Wobec tak wielkiej tajemnicy zmartwychwstania jawi się przed Marią Magdaleną kolejna droga, którą musi przejść. Jest to droga od bólu, do radości; od skupiania się na sobie, do wiary w żywego Jezusa; od lęku po stracie Pana, do wiary w obecność Jezusa także wtedy, gdy Go nie widzi i nie rozpoznaje.

Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym umocniło wiarę Marii Magdaleny, która stała się pierwszą zwiastunką prawdy o zmartwychwstaniu. Jezus doskonale znał Marię Magdalenę, znał jej otwartość, gotowość do współpracy. Teraz potrzebował jej do wypełnienia misji i dlatego mówi do niej: „udaj się do moich braci i powiedz im” (J 20,17 b) o niniejszym wydarzeniu, o niezwykłym spotkaniu, o tym, że żyję i żeby się nie lękali, ale uwierzyli. Maria Magdalena z entuzjazmem biegła do uczniów, aby podzielić się z nimi radosną nowiną: „widziałam Pana…” (J 20,18 b). Ona niczego nie zatrzymała dla siebie, ale napełniona wiarą i miłością podzieliła się z uczniami radością spotkania ze Zmartwychwstałym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, my także zostaliśmy przez Jezusa wezwani po imieniu, aby za Nim pójść, aby głosić Ewangelię. Od tamtego momentu Zmartwychwstały Pan nieustannie ponawia zaproszenie do kroczenia razem z Nim po drogach codzienności i czynienia z Jego zmartwychwstania fundamentu naszego życia. On wskazuje nam kierunek postępowania, pomaga w podejmowaniu decyzji, w dokonywaniu wyborów, w wykonywaniu zadań i naszych obowiązków. Jezus każdego dnia nam towarzyszy tam, gdzie jesteśmy, w każdej naszej życiowej sytuacji i we wszystkich wydarzeniach. On jest wśród nas, ale w inny sposób niż my to sobie wyobrażamy. Jezus jest z nami także wówczas, gdy przeżywamy trudności i nasze relacje z innymi bywają bolesne, ponieważ pragnie, abyśmy patrzyli na wszystko co nas spotyka przez pryzmat wiary, Jego oczami.

W kontekście tych świąt warto postawić sobie pytanie o swoją wiarę. Czy Jezus jest w centrum mojego życia? Czy wiara w Zmartwychwstałego Pana przemienia moje serce, myślenie? Czy w codzienności moich obowiązków rozpoznaję Jezusa? A może jednak potrzebuję, tak jak Maria Magdalena nawrócenia i formowania serca, aby stało się wrażliwsze na obecność Jezusa? Postarajmy się szczerze odpowiedzieć na te pytania, gdyż wiara jest podstawą naszego życia. Dzięki wierze w żywą obecność Jezusa odkryjemy piękno i głębię naszego życia. Bo jak pisał Ksiądz Tadeusz Dajczer: „wiara zmienia naszą mentalność, każe nam stawiać Boga zawsze na pierwszym miejscu, troszczyć się o nastawienie całego życia na Niego, interpretować świat w Bożym świetle. Wtedy wszystkie nasze sądy, oceny, pragnienia i oczekiwania są opromienione światłem wiary.”

Jesteśmy wezwani, aby iść tak jak Maria Magdalena z Dobrą Nowiną tam, gdzie Bóg nas posyła. Mamy iść i głosić, bo nie jest prawdą, że dzisiaj świat nie potrzebuje Bożego Słowa, wręcz przeciwnie, świat jest go bardzo spragniony. Widzimy wokół siebie wiele osób, które straciły wiarę, nadzieję, które borykają się z wieloma problemami i nie widzą sensu życia. Dzisiaj Jezus mówi do nas: „idź i powiedz im”, że zmartwychwstałem, żyję, jestem wśród was. Także Papież Franciszek zachęcał mówiąc: „nieście w świat tę pewność: Pan żyje i kroczy obok nas na drodze życia! To jest wasza misja! Nieście w świat tę nadzieję! Bądźcie zakotwiczeni w tej nadziei! Jej kotwica zarzucona jest w niebie, mocno trzymajcie się tej liny i nieście w świat nadzieję! Będąc świadkami Jezusa nieście w świat świadectwo, że Jezus żyje, a to da nam nadzieję, da nadzieję temu światu, który się nieco zestarzał z powodu wojen, zła i grzechu”. (3.04.2013 r.) Naszym, zadaniem jest głosić z odwagą, z radością, z zapałem, z przekonaniem prawdę o zmartwychwstaniu.

Kochane Siostry i Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzę, aby piękne Święta Wielkiej Nocy były dla nas wszystkich sposobnością do autentycznego spotkania się ze Zmartwychwstałym Jezusem, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka. Niech Ten, który jest dla nas Drogą, Prawdą i Życiem umacnia nas błogosławieństwem, dobrem, miłością, a w serce wlewa radość i głęboki pokój, abyśmy idąc przez życie umieli z wiarą odczytywać Boże wyzwania. Niech Jezus triumfujący nad ciemnościami zła, obdarza każdego z nas nadzieją, dopomaga przezwyciężać pokusy, pokonywać trudności, znosić cierpienie, a w sytuacjach niełatwych daje skuteczne rozwiązanie, aby w naszych sercach zagościło prawdziwe szczęście.

W tych świętych dniach Triduum Paschalnego życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety dobrego i spokojnego przeżywania Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przesyłam wiele serdecznych życzeń także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego, oddana w Chrystusie

S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

22 grudzień 2017

„Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę”. (Łk 2, 15b-16)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

To kolejne Boże Narodzenie w naszym życiu, które Pan Bóg w swojej ogromnej dobroci pozwala nam przeżywać. Adwentowy czas modlitwy i wyczekiwania pozwolił nam przygotować się na przyjście Boga, który zapragnął przyjąć ludzką naturę. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia pragniemy przeżywać w duchu ogromnej wdzięczności wobec Boga Ojca za wszystkie otrzymane dary oraz łaski, jakimi nas obdarzył w kończącym się Jubileuszowym Roku. Jednocześnie chcemy świadomie i z otwartym sercem przyjąć oraz zaakceptować to, co Bóg chce nam powiedzieć ukazując drogę, którą powinniśmy pójść.

Ewangelista św. Łukasz oznajmia, że Pasterze usłyszawszy głos Anioła: „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2,11), podjęli decyzję, aby pójść i zobaczyć co się zdarzyło w Betlejem. Z kolei św. Mateusz pisze o Mędrcach, którzy przywędrowali ze Wschodu, aby oddać cześć nowonarodzonemu Królowi. Udali się oni najpierw do Jerozolimy do pałacu króla Heroda, a potem przyszli do Betlejem, gdyż „gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2, 9b).

Wspomniane wersety Pisma św. ukazują, że zarówno pasterze, jak i Mędrcy podjęli decyzję, aby udać się w drogę. Po całym dniu ciężkiej pracy, pomimo zmęczenia i ciemności nocy, pasterze usłyszawszy słowa Anioła bez ociągania, z pośpiechem wyruszyli w drogę do Betlejem, aby zobaczyć, co się tam zdarzyło (por. Łk 2, 15). Ich serca wypełniał entuzjazm i pragnienie zobaczenia Mesjasza. Podobnie Mędrcy ujrzawszy wschodzącą gwiazdę nowo narodzonego króla żydowskiego, postanowili odnaleźć Go i przywitać. Przygotowali oni dary i pozostawiając miejsce zamieszkania oraz swój dobytek wyruszyli w nieznane za gwiazdą, która wskazywała im szlak. Mędrcom i pasterzom towarzyszył trud oraz zmęczenie. Byli osłabieni i wyczerpani, ale pragnienie spotkania się z Mesjaszem i Królem dodawało im sił do dalszego wędrowania. Nie bali się podjąć znoju poszukiwań, aby osiągnąć zamierzony cel i dotrzeć do miejsca narodzenia Jezusa. Wszyscy szukający Mesjasza zostali wynagrodzeni za swój trud włożony w poszukiwanie, bo gdy dotarli do Betlejem: „znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Pełni radości i wdzięczności „upadli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2, 11). A wróciwszy do swojej krainy i do swoich domów, dzielili się z innymi swoim szczęściem oznajmiając, że spotkali się z nowonarodzonym Mesjaszem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dzisiejszy świat ofiaruje nam różne wartości i proponuje różne drogi, które często są piękne, wygodne, bogate, oświetlone i ozdobione przemijającymi dobrami. One nie wymagają trudu i wysiłku, ale też „szybko się kończą” i nie prowadzą do żadnego celu. Wiemy też, że wielu ludzi idzie przez życie drogami mało atrakcyjnymi, pełnymi różnych przeszkód, niekiedy znaczonymi cierpieniem, wymagającymi trudu, zmagań i zapomnienia o sobie. Przebycie tych dróg nie jest łatwe, potrzebny jest wysiłek, codzienne przełamywanie siebie, wyrzeczenie, wytrwałość, a jeśli to konieczne, to także akceptacja własnych ograniczeń. Dlatego ważne jest, abyśmy potrafili dobrze rozeznać i znaleźć tę właściwą drogę, która zaprowadzi nas do Betlejem, gdzie będziemy mogli oddać hołd nowonarodzonemu Jezusowi i cieszyć się ze spotkania z Nim.

Czytając Ewangelię wiemy, że pragnieniem Boga było, aby pasterze przybyli do żłóbka. Także dzisiaj Bóg bardzo pragnie spotkać się z człowiekiem, chce mieć go blisko siebie. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwając w atmosferze świątecznej radości idźmy do żłobka, aby spotkać się z nowonarodzonym Mesjaszem, aby odpowiedzieć na pytanie, które chce nam postawić. Idźmy z radością na to spotkanie, z nadzieją w sercu, że możemy jeszcze raz wyznać swoją wiarę w to, że Bóg dla nas stał się Człowiekiem. Z oddaniem i zawierzeniem złóżmy na nowo nasze życie w Jego dłonie i pozwólmy się Jemu prowadzić.

Nie wystarczy tylko dojść do Betlejem, ale na wzór pasterzy i Mędrców powinniśmy złożyć Dzieciątku dary. Nie bójmy się oddać Jezusowi tego co jest nasze, może takie słabe, nieudolne, „chore”. Oddajmy Mu to, co nam się nie udaje, co nas od Niego odciąga, rzeczy które są bezużyteczne, bezwartościowe, którym poświęcamy za dużo czasu i uwagi. Złóżmy to wszystko w darze, aby w to miejsce wprowadzić Boga, bo On jest dla nas najważniejszy. Jezus chce nas mieć blisko, pragnie naszego szczęścia, gdyż bardzo nas kocha i obiecuje udzielić nam tego czego potrzebujemy. Jeśli pragniemy spotkać się z Bogiem i doświadczyć Jego działania, powinniśmy zostawić wszystko jak pasterze i Mędrcy, bo tylko On jest w stanie pomóc nam osiągnąć prawdziwe szczęście, wypełnić naszą pustkę, tęsknotę, rozwiązać nasze codzienne problemy, trudności.

Spotkanie z Jezusem i szczere oddanie Mu wszystkiego, tak napełnia człowieka radością, że na wzór pasterzy, którzy gdy ujrzeli Dziecię Jezus „opowiedzieli o tym, co im zostało objawione” (Łk 2, 17), idzie z radością głosić, że Zbawiciel przyszedł na świat, że zamieszkał wśród nas. Stawajmy się Misjonarzami, którzy w swoich wspólnotach, rodzinach, miejscach pracy, dzielą się doświadczeniem wiary. Papież Benedykt XVI zachęcał, aby: „składać świadectwo wierze w najróżniejszych środowiskach, również tam, gdzie jest ona odrzucana lub traktowana obojętnie. Nie jest możliwe spotkać Jezusa i nie opowiedzieć o Nim innym – mówi Ojciec św. Nie zachowujcie więc Chrystusa dla was samych! Dzielcie się z innymi radością waszej wiary. Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga” (homilia, 21.08.2011). Nasza wytrwała postawa autentycznego przylgnięcia do Chrystusa może stać się pomocą w umocnieniu wiary, dla tych którzy się chwieją, a dla tych którzy stracili wiarę, może być pomocą w odnalezieniu drogi prowadzącej do Betlejem, aby mogli na nowo spotkać się ze Zbawicielem, odzyskać wiarę, sens życia i z radością głosić, że dla nich narodził się Jezus.

Dziękując dobremu Bogu za dar Wcielenia Jego Syna życzmy sobie nawzajem radosnego przeżywania czasu Bożego Narodzenia. Niech Dziecię Jezus błogosławi Kochanym Siostrom i wszystkim Drogim Członkom oraz Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, niech napełnia każdy dzień pokojem, umacnia wiarę, potęguje miłość, wzbudza w sercach entuzjazm i niezależnie od okoliczności, niech pomaga czynić życie szczęśliwym. Niech w nadchodzącym Nowym 2018 Roku Bóg obdarza nas obficie swymi łaskami i uczyni z nas świadków Jego miłości.

Łącząc się duchowo u stóp Bożej Dzieciny przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

08 listopad 2017

„A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem…” (Wj 33,11)

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczna uroczystość św. Elżbiety jak i święto bł. Marii Luizy przypadają w roku obchodów Jubileuszu 175-tej rocznicy powstania naszego Zgromadzenia, któremu patronuje św. Elżbieta i szlachetna córa nyskiej ziemi bł. Maria Luiza. Z ogromnym szacunkiem i miłością spoglądamy na te wspaniałe niewiasty i podziwiamy ich wiarę, piękne życie i ofiarną posługę, których źródłem była nieustanna i ufna modlitwa. To właśnie głęboka modlitwa dawała obydwu kobietom siłę do dobrego, ofiarnego życia, do służenia potrzebującym w duchu miłości miłosiernej.

Pismo św. ukazuje nam niezliczone przykłady osób, które mogą być dla nas pięknymi wzorami modlitwy. Księga Wyjścia mówi o Mojżeszu, który często i długo rozmawiał z Panem Bogiem, jak z Przyjacielem, czyli z kimś bardzo bliskim, serdecznym. Bóg pozwolił zbliżyć się Mojżeszowi do siebie, umocnił w nim dobro, uzdolnił do posługi i dał siłę do wypełnienia zleconej misji. Podczas spotkań z Bogiem kształtowało się serce Mojżesza. Autor Księgi Wyjścia zapisał, że „gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem” (Wj 34,29). Człowiek, który jest blisko Boga, doświadcza autentycznego spotkania z Nim na modlitwie, staje się inny, ulega przemianie, dojrzewa duchowo, napełnia się Bożą miłością, wzrasta do podejmowania zadań, których oczekuje od niego Pan Bóg.

W Nowym Testamencie Mistrzem modlitwy jest sam Pan Jezus, który często oddalał się od zgiełku, od tłumu ludzi, aby sam na sam przebywać na modlitwie i rozmawiać z Ojcem Niebieskim. Jezus modląc się, swoją postawą rozbudzał w Uczniach chęć do rozmowy z Ojcem i uczył ich modlitwy Pańskiej. On pokazał nam jak ważną rolę w życiu każdego człowieka odgrywa modlitwa, która ożywia i umacnia wiarę. To na modlitwie otrzymujemy siłę do pokonywania trudności czy pokus, a w chwilach smutku modlitwa może być dla nas pocieszeniem. Jak woda i słońce są konieczne dla wzrostu każdej rośliny, tak dla nas niezbędna jest modlitwa, jako pokarm dla duszy.

Wartość modlitwy znała dobrze św. Elżbieta, która od najmłodszych lat wykorzystywała każdą sposobność, aby trwać przed Panem. Modlitwa była dla niej rozmową z Mistrzem na drodze życia, czasem spokoju oraz okazją do wyznania Jezusowi swojej miłości. Dzięki modlitwie św. Elżbieta nawiązała bardzo ścisłą więź z Jezusem. Jej kierownik duchowy Konrad z Marburga napisał: „wobec Boga stwierdzam, że pomimo jej czynnego życia rzadko spotkałem niewiastę, która w tak wysokim stopniu obdarzona była darem kontemplacji. Niektórzy zakonnicy i zakonnice zauważali często, iż kiedy powracała z modlitewnego odosobnienia, jej twarz jaśniała niezwykle, a oczy błyszczały jakby promień słońca” (Liturgia Godzin, Pallotinum 1988, t.IV str.1363).

Św. Elżbieta była niewiastą głęboko rozmodloną i całkowicie oddaną kontemplacji. O autentyczności i szczerości modlitwy świadczyło jej życie, a także oddana, ofiarna i bezinteresowna posługa wobec chorych i potrzebujących. Modlitwa dodawała św. Elżbiecie sił do czynienia dobra i pomagała w odkrywaniu sposobu niesienia pomocy potrzebującym, a przede wszystkim pozwalała jej wzrastać w wierze. „Wiara stanowiła najgłębszy, wewnętrzny składnik życiowy Elżbiety. Nadawała kierunek całemu jej postępowaniu i zachowaniu, wszelkim jej wyborom, obdarowując słabą kobietę wielką stałością i mocą w realizacji odczytanego w wierze charyzmatu. Wiara z niej promieniowała i czyniła skutecznymi słowa pociechy, którymi pragnęła umocnić załamanych oraz nieszczęśliwych” (Miłosierdzie, ubóstwo, radość s. I. Adamska str. 104).

Człowiekiem modlitwy była również bł. Maria Luiza, która podczas rozmowy z Bogiem oddawała Mu swoje problemy, sprawy Zgromadzenia i niejednokrotnie doświadczała skuteczności modlitwy. Pełna niezwykłej ufności w Bożą Opatrzność, przeświadczona, że Bóg wysłuchuje każdego naszego wołania i przychodzi nam z pomocą, zachęcała Siostry do modlitwy. Z ogromnym przekonaniem pisała do Sióstr: „Bóg nie odmawia nikomu swojej pomocy! Lecz tylko przez wytrwałą modlitwę możemy pokonać złe nawyki i zdobyć pokój serca. Tylko przy pomocy z wysokości możemy przezwyciężyć naszą słabość i oziębłość” (bł. Maria Luiza, Okólnik, 31.12.1871).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, urzeka nas postać Mojżesza, św. Elżbiety, bł. Marii Luizy, którzy z wielką ufnością zwracali się do Boga na modlitwie, która ich przemieniała. Teraz stojąc blisko Boga, patrzą „twarzą w twarz”, „wpatrują się” w Jego Oblicze i napełniają się Jego obecnością. Rozmyślając nad ich modlitwą, nie sposób nie zastanowić się i nie zapytać o naszą osobistą modlitwę – jak ona wygląda? Czy po spotkaniu z Bogiem w kaplicy, w kościele staję się innym, przemienionym człowiekiem? Czy moja twarz „jaśnieje”- promieniuje radością? Czy każde spotkanie na modlitwie przekłada się na moje życie? Czy umacnia mnie do większej ofiarności, zaangażowania w obowiązki, pomaga mi żyć bardziej uczciwie? Czy inni patrząc na mnie widzą, że modlitwa jest dla mnie miejscem spotkania z Bogiem? Czy też stała się rutyną, czynnością bez głębszego wpływu na moje życie?

Każdy kto odczuł wewnętrzną potrzebę modlitwy i doświadczył jej piękna, doskonale zdaje sobie sprawę, że jest ona umocnieniem dla naszej wiary. Dlatego kiedy szczerze, wiernie i wytrwale się modlimy, przeżywamy swoje życie pełniej, pozwalamy, aby Bóg kształtował nasze myślenie i działanie, które powinno wyrażać się w dobrych uczynkach oraz w wypełnianiu tego do czego Bóg nas powołuje. Im lepsza jest nasza modlitwa, tym wspanialej potrafimy żyć, bo wszystkie nasze czyny są motywowane miłością wypływającą z naszego serca, które otwarło się na Boga, który jest Miłością. To spotkanie z Bogiem, trwanie na modlitwie, rodzi w nas potrzebę bezinteresownej i ofiarnej służby wobec drugiego człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji naszych uroczystości życzę „pokoju z Bogiem, z sobą samym i z bliźnimi” (Okólnik, dn. 31.12.1868 r.). Niech ten pokój panuje w naszych sercach, a ufna i wytrwała modlitwa, niech rozpala w nas gorliwość, ofiarność i dobroduszność w okazywaniu miłości tym, do których posyła nas Bóg. Nasza Patronka – św. Elżbieta i bł. Maria Luiza, niech wstawiają się za nami u Boga i wypraszają obfitość łask, siłę oraz radość w codziennym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień również od Sióstr Radnych Generalnych i Mieszkanek domu generalnego. Zapewniam o naszej pamięci w modlitwie,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

Idź do góry
Translate »