Listy Matki Generalnej

„Obyśmy mogły się wszystkie spotkać ponownie w niebie i cieszyć się obecnością drogich świętych…”
(Matka Franciszka Werner 25.02.1878 r.)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczną 179 rocznicę powstania naszego Zgromadzenia, jak i liturgiczne wspomnienie św. Kosmy i Damiana, przeżywamy w klimacie wdzięczności. Dziś wspólnie dziękujemy Panu Bogu za wszystkie łaski otrzymane na przestrzeni minionych lat, a szczególnie za opiekę nad prowadzonymi przez Zgromadzenie dziełami oraz za dobro uczynione przez nasze Siostry i Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety. Mamy świadomość, że Zgromadzenie, do którego przynależymy przez wszystkie lata, w różnych okresach historii, niekiedy bardzo trudnych, działało i rozwijało się dzięki licznym pokoleniom dzielnych Sióstr.

Obecnie przygotowujemy się do uroczystości beatyfikacji naszych Sióstr Męczenniczek Siostry M. Paschalis i IX Towarzyszek. Dnia 1 czerwca 2021 r. odbyło się zebranie zwyczajne Kardynałów i Biskupów Członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, podczas którego wydali oni pozytywne opinie odnośnie męczeństwa naszych Sióstr Męczenniczek. Całość prac procesowych na płaszczyźnie rzymskiej, zakończył podpisany dnia 19 czerwca 2021 r. przez papieża Franciszka Dekret o męczeństwie naszych Sióstr, pozwalający na ogłoszenie ich błogosławionymi.

Cieszymy się i jesteśmy dumne, że nasze Siostry z miłości do swojego Oblubieńca, nie zawahały się oddać życia w obronie godności młodych dziewcząt, starszych i schorowanych podopiecznych oraz broniąc własnej czystości. W ich życiu miłość do Chrystusa i drugiego człowieka była najważniejsza. One wiedziały, że kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z powodu Chrystusa, ten je zachowa (por. Łk 9,24). Choć wielu ludziom mogło się wydawać, że ponosząc śmierć przegrały, to jednak zwycięstwo było właśnie po ich stronie, bo taka była ich droga do świętości.

Współzałożycielka naszego Zgromadzenia Matka Franciszka Werner, bardzo pragnęła, aby wszystkie Siostry były zbawione, a wyraziła to słowami: „Moje kochane Siostry, chciałabym was spotkać jako święte w niebie” (Okólnik, 25.02.1878 r.). Dziś tymi słowami Matka Franciszka zwraca się do nas, swoich duchowych córek i zachęca nas do podejmowania trudu, wiernego trwania na obranej drodze, stawiania czoła przeciętnościom, aby dojść do świętości. Słowa Matki Franciszki są przypomnieniem słów Boga, który zaprasza człowieka do bycia świętym: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 19,2). Także Kodeks Prawa Kanonicznego przypomina, że: „wszyscy wierni, zgodnie z własną pozycją, winni starać się prowadzić życie święte, przyczyniać się do wzrostu Kościoła i ustawicznie wspierać rozwój jego świętości (kan. 210). Powołanie do świętości jest przywilejem i zadaniem. Mamy stać się ludźmi wielkiego serca, to znaczy czynić dobro i umieć przebaczać, kochać, wychodzić naprzeciw potrzebom innych, żyć moralnie i w prawdzie, odejść od grzechu i stać się doskonałymi jak doskonały jest Ojciec niebieski (por. Mt 5,48).

W naszym codziennym życiu, gdy widzi się wokół tyle zła, mogą pojawić się wątpliwości i pytania: czy można dzisiaj być świętym? Czy jest to możliwe, aby dojść do takiej doskonałości, do jakiej zaprasza nas Bóg? Także papież Franciszek zauważa, że: „Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje.” (Gaudete et exsultate, 14). Musimy mieć właściwe zrozumienie świętości, bo święty, to nie jest ktoś żyjący poza realiami czasów, zawieszony w próżni, z oczami utkwionymi w niebo, ale osoba, która realnie żyła w swojej epoce, umiała nieustannie zaczynać od nowa, stale się nawracać, realizować swoje codzienne zadania i innym czynić dobrze.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w dążeniu do świętości ważne jest otwieranie się na natchnienia Ducha Świętego, który uzdalnia nas do życia darem głębokiej wiary, wbrew pokusom świata i szatana. W tych zmaganiach istotne jest samozaparcie, asceza, troska o zjednoczenie z Bogiem, zwłaszcza kiedy przychodzi krzyż cierpienia czy trudności. Nie wolno się nam poddawać, rezygnować, ale nieustannie trzeba sięgać po środki, które pomogą nam w osiągnięciu świętości. Winniśmy pamiętać o częstym przystępowaniu do sakramentów św., pielęgnowaniu życia modlitwy, o wiernym życiu radami ewangelicznymi, ofiarnym wypełnianiu swoich obowiązków i spełnianiu uczynków miłosierdzia. W życiu trzeba stawiać sobie wysokie poprzeczki, także papież Franciszek poucza: „Nie lękaj się dążyć wyżej, daj się miłować i wyzwolić przez Boga. Nie bój się pozwolić, aby cię prowadził Duch Święty. Świętość nie czyni cię mniej ludzkim, ponieważ jest spotkaniem Twojej słabości z siłą łaski. W głębi, jak powiedział Leon Bloy w życiu «istnieje tylko jeden smutek, nie być świętym»” (Gaudete et exsultate, 34).

Kościół daje nam przykłady wielu świętych wśród nich są święci Kosma i Damian, nasze Założycielki, nasze Siostry Męczenniczki z Siostrą M. Paschalis i Towarzyszkami. Niewątpliwie w dążeniu do świętości potrzebna jest odwaga i męstwo. Spoglądając na postacie Sióstr Męczenniczek jakże realne stają się słowa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Życie i postawa świętych są dla nas zachętą do realizowania powołania do świętości, do nieustannego wspinania się na szczyty doskonałości. Nie chodzi o to, abyśmy kopiowali świętych, bo każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy w oczach Boga, ale o to aby każdy z nas znalazł swoją drogę do świętości. Weźmy sobie głęboko do serca życzenie Matki Franciszki i uczyńmy je przedmiotem codziennego kroczenia drogą powołania. To moja misja, codzienne wypełnianie obowiązków, zwykłe zajęcia, podejście do modlitwy, rozmowa z Bogiem i z drugim człowiekiem, są moją drogą rozwoju i wzrastania w świętości. Nie trzeba szukać wyjątkowych sytuacji, ale każdego dnia pielęgnować w sobie pragnienie bycia świętym, aby ono przenikało nasze wnętrze, wszystkie aspekty naszego życia i postępowania. Chodzi o wytrwałą, konkretną pracę nad sobą, nad swoją wolą, o pielęgnowanie cnót i walkę z wadami, a nie o pobożne życzenia. Jeśli moje życie nie jest drogą ku świętości, oznacza to, że jestem na złej drodze i muszę jak najszybciej zawrócić, wejść na właściwą drogę. Podejmujmy wysiłki, nie ustawajmy w drodze, ale biegnijmy wytrwale do mety, do celu jakim jest niebo. Prośmy świętych, którzy nas poprzedzili, aby wskazali nam drogę, dodali odwagi, ukazali, że niemożliwe jest możliwe, aby byli blisko nas w naszych zmaganiach związanych ze zdobywaniem świętości.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z racji przeżywania kolejnej rocznicy powstania Zgromadzenia i w oczekiwaniu na beatyfikację naszych Sióstr Męczenniczek życzmy sobie nawzajem, abyśmy byli doskonali, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski (por. Mt 5, 48). Na tej drodze do osiągnięcia świętości niech towarzyszy nam Boże błogosławieństwo, żywa i głęboka wiara oraz odwaga w przeciwstawianiu się złu. Niech nasi święci Patronowie Kosma i Damian, bł. Maria Luiza, Służebnice Boże: Siostra M. Teodora i Siostra M. Włodzimira oraz Czcigodne Siostry Męczenniczki otaczają nas opieką i wstawiają się za nami u Bożego tronu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu zapewniam o mojej modlitwie i przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek generalatu,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy”.
(Łk 1,39)

 Kochane Siostry,

Przeżywając dzisiejsze Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, każda z nas, jak i całe nasze Zgromadzenie, jednoczymy się w dziękczynieniu i w radosnym świętowaniu. Ewangelista św. Łukasz przybliża nam spotkanie dwóch matek. Aby zrozumieć głębię Nawiedzenia, niewątpliwe trzeba na nie spojrzeć poprzez tajemnicę Zwiastowania. Te dwa wydarzenia ukazują nam, jak wielkie rzeczy czyni Bóg w życiu człowieka, który Go miłuje i otwarty jest na Jego słowo. Zarówno św. Elżbietę, jak też Maryję dotknęła moc Bożego błogosławieństwa. Elżbieta w podeszłym wieku doczekała się potomstwa, Maryja napełniona Duchem Świętym też oczekiwała dziecka. Jak podaje nam św. Paweł: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego” (Ga 4,4). Pełnia czasów, to szczyt historii świata. To czas, w którym Bóg wylał na Maryję pełnię łaski, w Jej dziewiczym łonie ukształtował ludzką naturę Chrystusa i wypełnił obietnice.

Kochane Siostry, dla naszych Założycielek to właśnie tajemnica Nawiedzenia stała się zachętą do odczytywania z wiarą Słowa Bożego, do konkretnego przyjmowania woli Boga i niesienia pomocy bliźnim. Spotkanie z Bogiem domaga się dopełnienia w spotkaniu z człowiekiem i to tym, najbardziej potrzebującym. Nasze Matki, jak też wiele pokoleń Sióstr za wzorem Maryi, czerpały siły i radość do ofiarnej służby bliźniemu podczas spotkania z żywym Bogiem, który umacniał je swoją łaską. Jak podaje Ojciec Frankiewicz, po przystąpieniu do sakramentów św. i po otrzymaniu błogosławieństwa, siostry rozpoczęły ambulatoryjną opiekę nad chorymi. Po tym wzniosłym początku udały się one z ufnością w Bogu do swojej pracy (por. Matka Maria Merkert s.200). To modlitwa inspirowała je do działania i uczyła kochać oraz służyć innym na sposób Jezusa. Papież Benedykt XVI pisał: „Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, czego konieczność widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje. W tym właśnie przejawia się niezbędne współdziałanie między miłością Boga i miłością bliźniego” (Deus Caritas Est, 18). W ofiarnym niesieniu pomocy naszym bliźnim weryfikuje się autentyczne spotkanie z Bogiem.

Także Służebnice Boże Siostry Męczenniczki wpatrzone w przykład Maryi, która przyjęła Jezusa i pozostała zjednoczona ze swoim Synem, na modlitwie czerpały siły do codziennego życia i do wzrastania w wierze. Wypowiedziane podczas profesji zakonnej „tak” wzrastało w nich i dojrzewało. Każdy dzień, każda sytuacja, codziennie wykonywane obowiązki, były nieustannym wypowiadaniem „tak” swojemu powołaniu. Siostry Męczenniczki trwały wiernie i odważnie także wtedy, kiedy trzeba było stanąć w obronie bliźniego i ochronić swojej czystość. Ich pójście za Jezusem było bardzo konkretne i wymagające. One potrafiły dać świadectwo swojej przynależności oraz miłości do Jezusa i nie cofnęły się, kiedy przyszedł czas niebezpieczeństwa i zagrożenia życia, ale właśnie wówczas, w tym trudnym momencie, potwierdziły wypowiedziane Bogu „tak” na wieki.  Bo „miłość bliźniego – w ich wypadku doskonale wypełniona – jest drogą do spotkania również Boga” (Deus Caritas Est, 16).

Kochane Siostry, Maryja uczy nas rozpoznawania „naszego czasu”, w którym należy działać. „W Jej pełnym wiary «oto Ja», Maryja nie wie, jakimi niebezpiecznymi drogami będzie musiała pójść, jakie cierpienia będzie musiała znieść, jakim zagrożeniom będzie musiała stawić czoła. Ale zdaje sobie sprawę, że to Pan ją wzywa, a Ona ufa Mu całkowicie i powierza się Jego miłości.” (Anioł Pański 21.XII.2014 r.) W ten sposób Maryja podpowiada nam, jak otwierać swoje serce na Boże natchnienia, jak słuchać uważnie Ducha Świętego, jak zaufać Bożej miłości i pozwolić się poprowadzić. Moje życie nie należy do mnie, od chwili poczęcia jestem w rękach Boga, to On mnie prowadzi, czuwa i wszystko co mnie spotyka jest Jego darem. Dlatego nie bójmy się zaufać Bogu, nie bójmy się opuścić własnego „Nazaretu”, aby wyjść z tego co znamy. Nie bójmy się „stawić czoła” pokonując lęki, obawy, własny egoizm, przyzwyczajenia. Bóg posyłając nas, obdarowuje nas łaską i uzdalnia do wykonywania powierzonych nam zadań. Weźmy Słowo do siebie, jak wzięła Je Maryja i idźmy tam, gdzie Bóg nas posyła, w określone miejsca, do konkretnych ludzi, nie bójmy się tam nieść Chrystusa. Razem z Nim nasze życie będzie czytelne, wymowne, przejrzyste, a nasze spotkania z drugim człowiekiem będą pełne szacunku, godności, bez porównywania się i bez zazdrości. Maryja służyła swej krewnej z taką żarliwością, z jaką służyła Panu. Nie chciała stawiać granic miłości do Boga i nie stawiała również żadnych ograniczeń miłości bliźniego. Dla Maryi żadna praca nie była zbyt niska, pospolita lub upokarzająca. Ponadto troszczyła się o spełnienie wszystkiego z uśmiechem tak, że nie można było dostrzec ani zmęczenia, ani wewnętrznej niechęci. (por. Jean Galot, Pełna łaski s.62). Maryja jest dla nas wzorem jak iść na spotkanie z bliźnim, jak go kochać i służyć mu. Codzienna zwykła służba, ludzka pomoc w zwyczajnym życiu, to okazja dla nas do dzielenia się Jezusem, którego niesiemy w sobie dzięki Eucharystii. Gotowość Maryi by służyć, dzielić się radością wzywa nas do naśladowania Jej życia, do ofiarności i bezinteresowności w posłudze innym. Dzisiaj jeszcze bardziej potrzebujemy tego zapatrzenia się w Maryję, zaczerpnięcia z Jej wzoru, aby z radością wypełniać powierzone nam zadania, dzielić się chlebem, dobrocią, uśmiechem. Może warto jeszcze raz zweryfikować swoje postawy, słowa, czyny, aby nasze życie było czytelnym znakiem Bożej miłości, którą On przez nas chce przekazać światu.

W kontekście dzisiejszego święta, zgodnie z naszymi Konstytucjami odnowimy z pobożności nasze zakonne śluby. Przystępując do tego aktu chciejmy jeszcze raz głęboko uświadomić sobie ich znaczenie, wymiar, a przede wszystkim wartość. Nasze wypowiedziane przed Bogiem i Bogu „ślubuję czystość, ubóstwo i posłuszeństwo” ma odniesienie do całego naszego życia, w każdym jego wymiarze i sprowadza na nas Boże błogosławieństwo. Należę do Boga, cała jestem Jego, a On Mój – czy mam tego świadomość w każdej chwili mojego życia? Rady ewangeliczne są dla mnie drogowskazem, a wierne ich wypełnienie pozwala mi być szczęśliwą i prowadzi mnie do wiecznego Królestwa mojego Niebieskiego Oblubieńca. Miejmy odwagę z wiarą opartą na mocy Boga, żyć darem konsekracji i jak Maryja nieść Chrystusa tym, do których jesteśmy posłane.

Kochane Siostry obchodząc nasze ideowe Święto życzmy sobie wzajemnie, aby Maryja była obecna w naszym życiu i wypraszała nam Boże błogosławieństwo, cnotę nadziei i miłości. Niech Ta, która uwierzyła, uprosi dla nas łaskę mocnej wiary; Ta, która była pokorna, pomoże nam kształtować w sobie pokorę; Ta, która radowała się w Bogu uczy nas doskonałej radości. Nasze Czcigodne Służebnice Boże Siostry Męczenniczki, niech wspierają nas w wiernym kroczeniu za Jezusem drogą rad ewangelicznych i w radosnej służbie bliźnim. Życzę wszystkim Siostrom, wiele sił i gorliwości w podejmowaniu codziennych zadań.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu święta Nawiedzenia NMP, przesyłam Kochanym Siostrom i naszej Młodzieży zakonnej, serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Przybądź, Duchu Święty, ześlij z nieba wzięty światła Twego strumień”.
(Sekwencja)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dziś w całym Kościele rozbrzmiewa pełne ufności wołanie: „Vieni Santo Spirito”. Włączając się w tę modlitwę prosimy Boga Ojca, aby zesłał nam obiecanego Ducha Pocieszyciela. Otwieramy nasze serce, aby na nowo poczuć moc Ducha Świętego, który do każdego z nas przemawia indywidualnie. Chcemy Go otrzymać, jak tłum zgromadzony w Jerozolimie i usłyszeć Go jak mówi do nas w naszym języku. Wyciszamy siebie i wszystko co jest głośne wokół nas, aby wsłuchać się w to, co mówi Duch Święty na modlitwie i odczuć obecność Tego, który przemienia, umacnia oraz prowadzi.

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego przenosimy się duchowo do Wieczernika, gdzie zgromadzeni na modlitwie wraz z Maryją uczniowie oczekiwali na zstąpienie Ducha Świętego. „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy” (Dz 2,1) jak podaje autor Dziejów Apostolskich: „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2,4), obdarowani darami, które uzdolniły uczniów do bycia świadkami Jezusa i do głoszenia Dobrej Nowiny, aż po krańce świata.

W dniu dzisiejszym z wiarą prośmy Ducha Świętego, aby zstąpił na nas i udzielił nam pełni swych darów, których potrzebujemy do rozwoju swojego duchowego życia, do pogłębiania swojej wiary, do bycia wiernymi świadkami Chrystusa, do życia zgodnego z darem powołania, do radosnego oraz odważnego głoszenia Ewangelii, do codziennego wypełniania powierzonych nam zajęć. Duch Święty wszystko poukładał w pełnej harmonii i pragnie, aby w tej harmonii wszystko zostało zachowane. On zaprasza każdego człowieka w całkowitej wolności, do nieustannej współpracy i pozytywnej odpowiedzi na Jego natchnienia, ale to od każdego z nas zależy jaką damy Mu odpowiedź.

Kochane Siostry, dar naszego powołania to wybór Boga, który spojrzał na nas z miłością. Tak więc na początku naszej drogi stał Duch Święty. To On nas wybrał, konsekrował dla siebie i uczynił swoją własnością. Nie możemy więc zapomnieć o szczególnym wyborze, o niezwykłej godności naszego powołania, bo „powołanie do życia konsekrowanego jest głęboko związane z działaniem Ducha Świętego. To On sprawia, że na przestrzeni tysiącleci co raz to nowi ludzie odkrywają zachwycające piękno tej trudnej drogi” (VC 19). Na drodze życia radami ewangelicznymi odkryłyśmy swoje powołanie, szczęście i drogę do wiecznego zbawienia. Żyjemy w obecności Ducha Świętego, który nas prowadzi do doskonałości. To On formuje nasze dusze, upodabnia nas do Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego oraz przynagla nas do podjęcia Jego misji, natomiast my, idąc pod przewodnictwem Ducha drogą nieustannego oczyszczenia, stajemy się stopniowo osobami ukształtowanymi na wzór Chrystusa (por. VC 19).

Otwórzmy się na Ducha Świętego, abyśmy osiągnęli mądrość serca. Duch Święty przychodzi i wspomaga nas w codziennych zadaniach, w wypełnianiu woli Boga, w życiu darem naszego powołania i dlatego powinniśmy troszczyć się o umocnienie i pogłębienie swojej relacji z Jezusem. „Nie można poprzestać na tym, co się zdobyło w przeszłości: każdego dnia trzeba na nowo dochować zewnętrznej wierności momentom modlitwy, zwłaszcza poświęconym sprawowaniu Liturgii Godzin, a także pozostawionym osobistemu wyborowi… przede wszystkim jednak trzeba we właściwy sposób nieustannie poszukiwać autentyczności prawdziwego, osobowego spotkania z Jezusem, ufnej rozmowy z Ojcem, głębokiego doświadczenia Ducha Świętego” (Pastores dabo vobis, 72). Niestety, niekiedy widzimy, że codzienność sprawia, iż nasza gorliwość i entuzjazm w kroczeniu za Jezusem słabną, a my same zapominamy, jak kiedyś wobec Kościoła z miłością wypowiedziałyśmy: „Ja Siostra Maria… mam zdecydowaną wolę poświęcić się Bogu na całe życie i w stanie zakonnym naśladować Chrystusa…”. Nasze słabe, ludzkie siły zawodzą, dlatego prośmy z ufnością Ojca, aby zesłał nam swego Ducha, aby nas odnowił i napełnił swoimi darami, które uzdolnią nas do życia wiernego w stanie zakonnym czy małżeńskim. Jeśli jesteśmy pod wpływem Ducha Świętego żyjemy według Ducha i dążymy do tego, czego chce Duch (por. Rz 8,5).

Historia ukazuje, że także nasze Założycielki, Służebnice Boże i pokolenia Sióstr żyjących świątobliwie, nie miały lekko, gdyż zmagały się z wieloma trudnościami, przeszkodami, ale trwały i były wierne. Podobnie jest i dzisiaj. Żyjemy w trudnych czasach i dlatego potrzeba nam odwagi, nieustannego wsłuchiwania się w natchnienia Ducha Świętego i poddania się Jego kierownictwu: „mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujcie” (Ga 5,25). On chce naszego dobra i nigdy nas nie opuszcza, nawet w momentach gdy wydaje się nam, że jesteśmy sami, że nas zostawił, bo nie działa w sposób widzialny. Bóg jest przy nas zawsze, na dobre i na złe, i działa przez swego Ducha.

Nasza wierność, która polega na wytrwałości w powołaniu czy to zakonnym, czy małżeńskim, które każdy z nas odczytał jest potrzebna dzisiaj ludziom młodym, aby uwierzyli, że z Bożą pomocą można trwać na obranej drodze. Musimy być dla nich przykładem wierności i miłości. Papież Franciszek zachęca, „abyśmy przeżywali teraźniejszość z pasją” (21.11.2014), aby nasze życie było szczęśliwe i autentyczne. Zatem ważne jest, abyśmy pamiętali zanim zaczniemy działać na zewnątrz, że nasze pierwsze decyzje powstają w sercu i dlatego potrzebne jest nam światło Ducha Świętego, abyśmy podejmowali je mądrze i odważnie. Duch Święty wspiera nas, abyśmy nie zatrzymywali uwagi na sobie, swoich pragnieniach, marzeniach, realizacji swoich planów, ale wiernie trwali w naszym powołaniu i z miłością, radością oraz poświęceniem realizowali powierzone nam zadania.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety wołajmy za św. Janem Pawłem II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”, niech zstąpi, niech odnowi nasze serca i umysły. Potrzebujemy tej łaski, potrzebujemy świeżego powiewu Ducha Świętego. Życzę nam wszystkim, abyśmy z pokorą i uległością Duchowi Świętemu otworzyli się na Jego różnorodne i bogate dary oraz charyzmaty. Niech On wypełni nas sobą, przemieni nasze serca, umocni naszą miłość do Boga, udzieli światła prawdy, obdarzy odwagą i mocą autentycznego pokoju, abyśmy z przekonaniem głosili Chrystusa, w którego wierzymy oraz byli w naszych środowiskach wiarygodnymi świadkami Bożej nauki. Życząc Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety obfitości łask Ducha Pocieszyciela zapewniam o mojej pamięci w modlitwie. Do życzeń dołączają się wszystkie Siostry z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»” (J 20,19)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Po raz kolejny w naszym życiu obchodzimy Wielkanoc. Wydarzenia związane ze zwycięstwem Jezusa nad grzechem, złem i śmiercią, napełniają nas nadzieją na spotkanie ze Zmartwychwstałym. Wewnętrznie odczuwamy uniesienie i atmosferę świętowania, które przenosimy na cały okres Wielkanocny, aby przedłużyć radość celebracji tych ważnych wydarzeń. Prawda o zmartwychwstaniu dotyka nasze serce i staje się dla każdego z nas osobistym przeżyciem. Ten, który zmartwychwstał – żywy Chrystus – przychodzi do nas w darze Eucharystii napełniając nasze serca miłością i pokojem. To spotkanie z Nim podczas każdej Mszy św. jest powtórzeniem Wielkiej Nocy.

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, Jezus objawił się uczniom zamkniętym w wieczerniku z powodu strachu, aby ich umocnić i napełnić radością. Stając pośród uczniów pokazał im swoje przebite ręce i bok, jako wyraźne dowody swego triumfu nad grzechem i śmiercią. Ciało Jezusa było przemienione i uwielbione, bez bólu i cierpienia, Jego rany były chwalebne, z nich wypływała łaska jedności, przebaczenia, pokoju i miłości. On, który jest „Pokojem”, doskonale znał smutek i strach swoich uczniów, dlatego udzielił im  błogosławieństwa pokoju. W pierwszym dniu tygodnia, wypełniła się zapowiedź Jezusa, którą skierował do uczniów w tym samym miejscu podczas Ostatniej Wieczerzy: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14,27). Jezusowy pokój jest zupełnie inny od tego, który daje nam świat. Obecność Zmartwychwstałego pośród uczniów stała się źródłem pokoju w ich sercach. On swoim pokojem przeniknął wnętrze uczniów, dał im pełnię radości i napełnił mocą wobec trudnej sytuacji, w której się znaleźli.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, czas Wielkanocny uświadamia nam, że pokój jest darem, jakim Zmartwychwstały Pan pragnie nas obdarzyć. On mówi do nas jak do uczniów w wieczerniku: „pokój wam”. Otwórzmy nasze serce i przyjmijmy ten dar, bo tylko Jezus może zapewnić nam prawdziwy pokój, który wypływa z bliskiej relacji z Nim, usuwa niezadowolenie, przygnębienie, lęk, rozczarowanie, smutek i wlewa w nasze serce nową nadzieję. Nie może tego uczynić żaden człowiek, żadne stworzenie, żadna rzecz nie ma takiej mocy. Jezus zaprasza nas do współpracy ze sobą mówiąc: Błogosławieniktórzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5,9). Chrystus jest naszym „Pokojem”. On uczynił nas dziećmi Bożymi i chce abyśmy byli ludźmi pokoju, abyśmy czynili pokój, który jest „dobrem cennym, przedmiotem naszej nadziei, do którego dąży cała ludzkość”. (Papież Franciszek 1.01.2020). Pragnąc wprowadzać pokój musimy rozpocząć od akceptacji samych siebie, miejsca, w którym przychodzi nam żyć i posługiwać, od wypracowania w sobie ducha wdzięczności, umiejętności cieszenia się prostymi rzeczami i codziennymi sytuacjami. Być człowiekiem pokoju nie znaczy mieć tzw. „święty spokój”, uciekać od odpowiedzialności, usiąść na wygodnym miejscu, zrobić sobie swój własny plan na życie, ale to umiejętność przyjmowania i rozwiązywania konkretnych problemów, dzielenia się dobrem i pogodą ducha z innymi. Pokój pochodzący od Boga nie wyklucza z życia konfliktów, trudnych sytuacji, napięć, lecz daje siłę do pokonywania napotykanych trudności.

Chrystus zaprasza nas do odpowiedzialności za pokój w świecie, co też możemy czynić przez codzienną modlitwę. Słysząc o wojnach, przemocy, nienawiści, niesłusznych oskarżeniach, może rodzi się w nas złość, rozdrażnienie, gniew. Tymczasem z pomocą przychodzi nam św. Paweł, który mówi: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Także Jezus zachęca nas: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). „Pokój <<należy budować nieustannie>>, jest drogą, którą odbywamy razem, zawsze szukając dobra wspólnego i zobowiązując się do dotrzymywania danego słowa i poszanowania prawa. We wzajemnym słuchaniu mogą też wzrastać poznanie i szacunek dla drugiego, aż po rozpoznanie w nieprzyjacielu twarzy brata” (Papież Franciszek 1.01.2020). Postawa otwartości na drugiego człowieka, zrozumienie, czynienie dobra pozwoli nam zachować pokój w swoim sercu i dzielić go z innymi. Miejmy odwagę być orędownikami pokoju, który jest darem Chrystusa opartym na miłości, jedności i przebaczeniu.

Bł. Maria Luiza często życzyła Siostrom pokoju w sercu, pisała do nich: „Przede wszystkim życzę Siostrom pokoju z Bogiem, z sobą i z bliźnimi. Jeśli jesteście w tym szczęśliwym położeniu i posiadacie pokój, proście gorąco Boga, by pokój ten zagościł w sercach Waszych na zawsze” (31.12.1868). Ona była głęboko przekonana, że posiadanie pokoju buduje wspólnotę, umacnia wzajemne relacje, przyczynia się do dobra. Czyste serce jest miejscem, gdzie rodzi się pokój, gdzie budujemy więzi z Bogiem i dlatego tak ważne jest, abyśmy troszczyli się o nasze sakramentalne życie, abyśmy żyli w łasce uświęcającej. Poświęćmy więcej uwagi na dobry rachunek sumienia, na częsty i szczery sakrament pokuty, który jest drogą do zjednoczenia z Bogiem i pojednania z bliźnimi. Ceńmy sobie ten sakrament, w którym Bóg na nowo nas obdarowuje i umacnia swoją łaską. Bł. Maria Luiza w liście do Siostry Mistrzyni M. Teresy Lorenz pisała: „Jestem po spowiedzi. Jestem naprawdę szczęśliwa na myśl, że Bóg jest moim dobrym Ojcem i spogląda na mnie z miłością” (15.09.1860). Słowa te wskazują jak wielkim darem dla naszej błogosławionej Współzałożycielki był sakrament pokuty, do którego przystępowała z wiarą i radością.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety łącząc się we wspólnym świętowaniu życzmy sobie nawzajem, aby nadzieja płynąca z pustego grobu Chrystusa napełniała nas mocą tak, abyśmy uwierzyli, że Bóg jest blisko nas, że nas kocha i nigdy nie opuszcza. Niech troska o duchowy rozwój prowadzi do umocnienia naszych relacji z Jezusem i do pełnego, osobistego zjednoczenia z Nim, aby sercami naszymi rządził pokój Chrystusowy (por. Kol 3,15). Niech Zmartwychwstały Chrystus napełni nas obficie swoimi łaskami. Przeżywając te radosne chwile stwórzmy w naszych Wspólnotach i Rodzinach atmosferę wzajemnego szacunku i miłości oraz zawierzmy Mu nasze dzisiaj i nasze jutro.

Łącząc się duchowo w świątecznym klimacie z wszystkimi Siostrami oraz Członkami Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przesyłam wiele serdecznych życzeń także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z naszego domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu”.
(Mt 2, 13)

Kochane Siostry,

Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Po czasie refleksji, zadumy i radości w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela, odczuwamy świąteczną atmosferę. Nadeszły kolejne Święta Bożego Narodzenia. Nasze domy już są przyozdobione różnymi kolorami świątecznych dekoracji i stroików, zabłysły światełka, ozdobiona jest pięknie choinka i słychać radosny śpiew kolęd. Nastrój jaki nam towarzyszy przypomina, że Boże Narodzenie, to najbardziej rodzinne, pełne pokoju i ciepła święta, bo wspólnie radujemy się z narodzenia Pana Jezusa.

Św. Łukasz opisując w Ewangelii scenę narodzenia wspomina, że kiedy Józef i Maryja przebywali w Betlejem, nadszedł dla Niej czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (por. Łk 2, 6-7). Ewangelista przedstawia nam Dziecię, które narodziło się, jako pierworodny i zarazem jedyny Syn Maryi. Oznacza to, że jako pierworodny, Jezus jest poświęcony Bogu i należy do Boga. Maryja, jak każda Matka troszczy się o Syna, aby Go ogrzać owija w pieluszki i kładzie w żłobie na miękkim sianie. Naocznym świadkiem narodzin Jezusa był Józef. Tej nocy tylko on był blisko Maryi, to na jego oczach słowo stało się Ciałem, przyszedł na świat już od wieków zapowiedziany Zbawiciel, oczekiwany przez pokolenia Mesjasz. W swoim rodzinnym Betlejem św. Józef doświadczył wielkiej radości, ogromnego szczęścia, ale też przeżył chwile smutku związane z brakiem miejsca, odrzuceniem i niebezpieczeństwem, jakie czekało na jego Syna.

Jeszcze tej samej nocy, gdy odjechali Mędrcy, Józef we śnie usłyszał polecenie Anioła, żeby wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i szybko wyruszył do Egiptu (por. Mt 2,13). Świętej Rodzinie wydawało się, że miejsce, w którym się zatrzymali, choć na trochę będzie dla nich schronieniem. Mieli nadzieję, że w cichej i odsuniętej od miasta szopie, Maryja będzie mogła nabrać sił, aby wraz Dziecięciem powrócić do domu. Tymczasem ich spokój i szczęście zostały zakłócone, gdy Józef usłyszał słowa Anioła: „uchodź do Egiptu”. Józef poczuł lęk i jako człowiek, któremu Bóg polecił straż nad swoim najcenniejszym skarbem, natychmiast obudził zatopioną w głębokim śnie Maryję, wziął na ręce Jezusa, otulił Go i w ciemną, chłodną noc szybko wyruszył w drogę (por. Redemptoris Custos). On „mocą szczególnego daru Niebios otaczał Jezusa całą naturalną miłością i czułą troskliwością, jaka może się zrodzić w sercu ojca” (RC). Czekała ich daleka wędrówka, obce miejsce i język, inna kultura. Nikogo przecież nie znali w Egipcie, ale ruszyli w drogę, bo Józef wiedział, że musi ochronić Jezusa, zapewnić Mu bezpieczne miejsce. Z całą odpowiedzialnością wypełniał powierzone mu powołanie. Głęboka wiara Józefa zaowocowała przyjęciem i wypełnieniem woli Bożej. W nim, podobnie jak w Maryi, była gotowość i otwartość na słowo Boga. Zrezygnował on z własnych planów, zamiarów, projektów, aby w jego życiu mogło realizować się to, co Bóg mu objawił. „To, co uczynił Józef, było najczystszym posłuszeństwem wiary” (RC).

Bóg złożył Swojego Syna w nasze serce i każdy z nas jak św. Józef jest odpowiedzialny za ten wielki Skarb. Mamy chronić i troszczyć się o obecność Jezusa w naszym życiu. Św. Paweł przypomina nam: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,16). Ile razy przystępujemy do Komunii św., ile razy zapraszamy Go do swojego serca, tyle razy jest Boże Narodzenie. On przychodzi i mieszka w naszym sercu. Bóg daje nam swojego Syna, jak dał Go św. Józefowi, abyśmy Go chronili. Dzisiaj także jest wielu „Herodów”, którzy czyhają, aby w naszym zakonnym czy chrześcijańskim życiu niszczyć przekonania religijne czy wartości, które proponuje Jezus m.in. miłość, wolność, godność, szacunek. Zależy im, aby wyśmiać, upokorzyć, zniszczyć to co święte. Wyszydzają nasze postępowanie, sposób życia. Są też tacy, którzy sami nie wierzą i chcą wiarę zniszczyć u innych. Niestety, współcześnie nie jest łatwo być chrześcijaninem. Może także i my doświadczamy lęku, aby nikt nie skrzywdził żyjącego w nas Boga.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, każdy z nas potrzebuje takiej ufności jaką miał św. Józef i przekonania, że Bóg nad wszystkim czuwa, że to On nas prowadzi i wie co dla nas jest najlepsze. Józef wiedział co robić, aby obronić życie Syna, którego Bóg mu dał. Jego przykład jest i pozostaje dla nas wzorem. Chcąc wytrwać na drodze powołania zakonnego, czy małżeńskiego powinniśmy tulić Jezusa do swojego serca. W życiu wciąż dokonujemy wyborów, w myśl słów św. Augustyna „raz wybrawszy, ciągle wybierać muszę”. Dlatego z naszej strony potrzebne jest zaangażowanie, dołożenie wysiłku, starań, a czasami odwagi w mówieniu i postępowaniu, aby obronić dobro, prawdę, chrześcijańskie wartości. Nie traćmy nadziei pamiętając, że nie jesteśmy sami w trudnych momentach czy doświadczeniach życia, ale wzywajmy wstawiennictwa i opieki św. Józefa, który z troską i oddaniem chronił życia małego Jezusa.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji świąt Bożego Narodzenia życzmy sobie wzajemnie odpoczynku, abyśmy mogli w ciszy i spokoju zatrzymać się przy betlejemskim żłóbku i na nowo zachwycić się prawdą, że Bóg przyszedł, aby być Emanuelem – Bogiem z nami. Niech Jego miłość nas ogarnia, przemienia serce, umacnia nasze działanie, abyśmy byli bezinteresowni i gotowi na każde poświęcenie. Św. Józef, Opiekun Jezusa niech uczy nas pokory i posłuszeństwa Bogu, abyśmy tak jak on umieli uczynić wszystko czego Bóg od nas oczekuje i pozostali wierni swojemu powołaniu. W realizowaniu naszych codziennych obowiązków niech błogosławi nam Boże Dziecię.

Życząc pięknych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, zapewniam o mojej modlitwie przy betlejemskim żłóbku we wszystkich intencjach Kochanych Sióstr, Młodzieży Zakonnej i Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety. Przesyłam wiele świątecznych życzeń i siostrzanych pozdrowień także od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w miłości Bożej Dzieciny
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”
(Mt 5,16)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczna uroczystość św. Elżbiety przypada w trudnym kontekście wydarzeń, jakie nawiedziły świat w postaci niezwykle dotkliwego i bolesnego doświadczenia pandemii koronawirusa, który szybko rozprzestrzenił się niemalże na wszystkie kraje. Właściwie to, żadna epoka nie była wolna od chorób, cierpień, przykrych doświadczeń. Podobnie czasy, w których żyła św. Elżbieta nie były łatwe. Także wówczas ludzie borykali się z licznymi konfliktami zbrojnymi, bólem, epidemiami, biedą. Św. Elżbieta czerpiąc z nauki Chrystusa, który wzywa, aby być „światłem świata” i „solą ziemi” (por. Mt 5,13-14) starała się być wsparciem i umocnieniem dla będących w potrzebie.

W kontekście dzisiejszej uroczystości, chcemy po raz kolejny zatrzymać nasz wzrok na św. Elżbiecie, aby jeszcze bardziej zrozumieć skąd czerpała siłę, aby czynić dobro i dzielić się miłosierdziem, szczególnie z tymi, których nikt nie kochał. Słowa Jezusa: „tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki…” (Mt 5,16), św. Elżbieta wzięła sobie głęboko do serca. Jej odważna i miłosierna postawa wskazuje, że bardzo starała się być posłuszna swojemu Boskiemu Mistrzowi i pozwoliła kształtować się Słowu Bożemu. Elżbieta zrozumiała, że aby być „światłem” dla innych, trzeba najpierw zadbać o swoje czyste serce czerpiąc z bliskości Jezusa, a później dzielić się tym dobrem pomagając bliźnim. Ona umiała poświęcać czas i siły innym. Dzieliła się miłosierdziem, które jest „wyjątkowym, najpiękniejszym obliczem Bożej miłości. Jest ono Bożą odpowiedzią na tajemnicę zła, śmierci i grzechu”. (Ks. T. Jaklewicz).

Jak zauważyła św. Edyta Stein nasza Patronka starała się „ukształtować swe życie, tak aby stało się Bogu miłe, był to cel, o który – w walce z własną naturą – zabiegała nie tylko dla siebie samej. Świadomie i z taką samą nieugiętością próbowała oddziaływać na swe otoczenie” (E. Stein 1932 r.). Dla niej najważniejszą rzeczą była miłość wyrażona w konkretnych gestach wobec Boga i bliźniego. Dlatego istotne miejsce w jej życiu pełniła modlitwa. „Św. Elżbieta szukała i znajdowała bliskość Boga w codziennej modlitwie… w bliskości Boga odczuwała bliskość podopiecznych” (s. A.E. Kędracka, Święta Elżbieta Węgierska). To doświadczenie miłości Bożej i jej głębokie życie modlitwy sprawiły, że była zdolna dzielić się miłością z innymi. Elżbieta przez swój bardzo bliski kontakt z Bogiem była prawdziwym światłem Jezusa. Była żywym odbiciem Jego oblicza, gdyż „Chrystus w jej wnętrzu był tak obecny, że jako człowiek przechodziła przez świat, przypominając Chrystusa” (s. A.E. Kędracka).

Chrześcijanin winien być rozpoznawany w świecie „przez dobre czyny”, a nie tylko przez intencje czy piękne słowa. Miłość bliźniego przejawia się w wypełnianiu uczynków miłosierdzia, dzięki którym przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy (por. KKK 2447). Czyniąc dobro innym pozostawiamy ślad; nasz gest, uśmiech, wyciągnięta ręka w kierunku bliźniego, są znakami Bożej miłości. Inni poprzez nasze czyny mogą dostrzec Boga, doświadczyć Jego dobroci, miłosierdzia i prawdy. Jezus mówi: „niech świeci wasze światło przed ludźmi” (Mt 5,16), czym zachęca nas do dawania świadectwa. Nie chodzi o pokazywanie, czy afiszowanie się tym co czynimy dla innych, aby nas oklaskiwali, chwalili. Jezus zachęca nas, abyśmy swoim życiem, działaniem pomagali innym zrozumieć głębię wartości czynienia dobra. Jeżeli czynione przez nas dobro wypływa z naszego zjednoczenia z Bogiem, to zanurzenie w Jego miłości staje się źródłem światła dla innych i zachętą do przyłączenia się do nas oraz realizacji życia na wzór Chrystusa. Jezus jest Mistrzem dla wielu: dotykał chorych, pochylał się nad kalekami, karmił tłumy, rozmawiał z grzesznikami, przeszedł przez życie czyniąc dobrze i wcale nie dlatego, że chciał być podziwiany. On czynił to wszystko dlatego, że kochał, że zależało Mu na człowieku, że chciał jego dobra. Dzisiaj Jezus mówi: „idź i ty czyń podobnie” (Łk 10,37). Tylko ode mnie zależy czy chcę, czy podejmę tę drogę i czy to, co czynię będzie szczere, pełne miłości i oddania. Jezus potrzebuje ludzi wierzących, otwartych, chętnych, którzy pośród świata będą świecić Jego światłem.

Św. Elżbieta „tkwiła zawsze swymi duchowymi korzeniami głęboko w otaczającym ją świecie i wydarzeniach swej pełnej niepokojów i burz epoki, aby nieść ludziom pokój i jak brzmiała jej życiowa dewiza „czynić ich radosnymi”. (s. J.I. Adamska; Miłosierdzie, ubóstwo, radość). Za jej wzorem jesteśmy posłane, aby nadawać smak życiu, które traci sens, aby wnosić w ludzkie serca nadzieję, tam gdzie przyszło zniechęcenie, rozpacz, lęk.  Niestety zdarza się, że czasami stajemy bezsilni wobec ludzkiej biedy, zwłaszcza kiedy cierpienie jest bardzo głębokie i dotyka wielu ludzi. Wówczas w naszej bezradności  uciekajmy się do nadziei, która płynie z wiary.

Ostatnie miesiące potwierdziły, jak przykład życia św. Elżbiety stał się inspiracją oraz zachętą dla wielu Sióstr naszego Zgromadzenia, dla Wspólnot Apostolskich św. Elżbiety, aby w różny sposób włączyć się w walkę z zakaźną chorobą Covid-19. Także Siostry naszego Zgromadzenia zostały dotknięte tą chorobą, ale Bogu dzięki ozdrowiały. Niestety, niektóre Siostry z powodu wirusa Covid-19 odeszły do Pana, dlatego chcemy je ogarnąć szczególną modlitwą. Dzisiaj w imieniu Zarządu Generalnego i osobistym, pragnę podziękować wszystkim Siostrom naszego Zgromadzenia posługującym w różnych krajach, za niezwykłe zaangażowanie w walkę z pandemią. Siostry oraz Członkowie Wspólnot św. Elżbiety bardzo intensywnie włączyli się w modlitwę, adorację, aby w tym trudnym czasie, upraszać dla świata Boże Miłosierdzie. Z całym uznaniem pragnę podkreślić niezwykły wysiłek bardzo wielu Sióstr, które z oddaniem oraz z troską prowadziły domy dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, dla osób chorych i starszych. Było to ogromne zmaganie się z zagrożeniem, aby naszym podopiecznym zapewnić bezpieczeństwo.

Bardzo duża grupa Sióstr w tych trudnych miesiącach zaangażowana była w jadłodajniach dla ubogich. Siostry z poświęceniem starały się nieść pomoc najbiedniejszym, którzy znaleźli się na ulicach, ale także i osobom starszym, samotnym pozostającym w domach bez środków do życia. Wiele Sióstr w tym czasie pracowało w szpitalach. Inna liczna grupa Sióstr włączyła się w szycie potrzebnych maseczek. Bardzo dużo było inicjatyw, poprzez które Siostry starały się nieść pomoc bliźnim tak mocno doświadczonym krzyżem cierpienia, bólu i lęku. Ten trudny czas pandemii potwierdził i pokazał nam, że im bardziej jako osoby konsekrowane jesteśmy zatopione w Bogu, tym bardziej tak jak św. Elżbieta jesteśmy zdolne do niesienia pomocy bliźnim.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, wpatrując się w przykład naszej Patronki chciejmy uczyć się od niej wypełniania ewangelicznego zaproszenia do bycia „światłem świata” i „solą ziemi”. Tak jak poprzednie pokolenia, „doświadczały mocy jej wstawiennictwa przed Bogiem i czerpały inspirację z przykładu jej życia, również w naszych czasach pełnych gorzkich zewnętrznych i wewnętrznych bied ona, Anioł miłosierdzia, niech nam udzieli pociechy i pomocy” (s. J.I. Adamska, Miłosierdzie…). Z okazji przypadających uroczystości życzę wszystkim wiele sił, zapału, radości i wytrwałości do dzielenia się dobrem, podnoszenia na duchu, przywracania uśmiechu na twarzach i otaczania troską potrzebujących. Niech duch św. Elżbiety żyje zawsze w sercach naszych.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam serdeczne życzenia również od Sióstr z Zarządu Generalnego i Mieszkanek naszego domu. Zapewniam o naszej pamięci w modlitwie,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Tylko w łączności z Kościołem można mówić o owocnej działalności”.
(Franciszka Werner, czerwiec 1875)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W tym roku, liturgiczne wspomnienie św. Kosmy i Damiana oraz kolejna rocznica powstania naszego Zgromadzenia zbiegają się z otwarciem procesu beatyfikacyjnego na stopniu diecezjalnym Matki Franciszki Werner. Wszystkie te doniosłe wydarzenia, jak i 100 rocznica powstania prowincji nyskiej oraz kolejna rocznica beatyfikacji bł. Marii Luizy, to okazja do spojrzenia na piękne postacie naszych Założycielek, które w niezwykle trudnym dla Kościoła czasie, z Bożą pomocą położyły podwaliny pod nasze Zgromadzenie. Przeżywając wymienione uroczystości, wspominamy z poczuciem ogromnej wdzięczności w sercu nasze dzielne Założycielki, ale także liczne pokolenia Sióstr, które w ciągu minionych 178 lat istnienia Zgromadzenia, były wiernymi córkami Kościoła, troszczącymi się o jego dobro i rozwój.

Podkreślając owocną działalność naszych Założycielek, zauważamy w ich postępowaniu bardzo klarowną linię, gdy chodzi o lojalność i przywiązanie do Kościoła. Jednym z dowodów na to są wysiłki podjęte przez bł. Marię Luizę i współsiostry w sprawie uzyskania zatwierdzenia Zgromadzenia na stopniu diecezjalnym w 1859 r., a potem kolejne starania związane z uzyskaniem zatwierdzenia Zgromadzenia przez Stolicę Apostolską. Podjęte trudy i wysiłek bł. Marii Luizy, zostały uwieńczone Dekretem Pochwalnym, jaki Zgromadzenie otrzymało w 1871r., stając się tym samym Zgromadzeniem na prawie papieskim,  którego ostateczne zatwierdzenie zostało wydane przez Leona XIII w 1887r.

Nasze Założycielki troszczyły się nie tylko o prawną przynależność do Kościoła, ale też o dobro i duchową jedność z Kościołem, dlatego zobowiązały się, że każda Siostra podczas Mszy św. będzie modlić się za Ojca św. i prześladowany Kościół. (por. 31.12.1871). Trudnych chwil w życiu Kościoła rzeczywiście nie brakowało. Szczególnie ciężkie czasy dla Kościoła przypadły podczas tzw. Kulturkampfu (1871-1879). Pełniąca wówczas urząd przełożonej generalnej Matka Franciszka Werner zachęcała Siostry do modlitwy za Kościół, ale też do wierności życiu zakonnemu. W jednym z listów pisała: „Kochane Siostry… abyście pozostały wierne Konstytucjom naszego Zgromadzenia, zatwierdzonym przez Ojca świętego, wierne świętemu Kościołowi rzymsko-katolickiemu, którego jesteśmy wybranymi dziećmi dzięki przynależności do naszego Zgromadzenia, a który w dzisiejszych czasach jest tak okrutnie prześladowany; abyśmy mogły wszystkie wziąć udział w jego, bez wątpienia, wspaniałym zwycięstwie.” (4.03.1876). Niemalże w każdym liście Matki Franciszki skierowanym do Sióstr można dostrzec jej zatroskanie o wysoki poziom życia duchowego i pragnienie wspierania prześladowanego Kościoła. W marcu 1879 r. tak pisała: „drogie Siostry, starajcie się poprzez całe swoje postępowanie, opanowanie i prawdziwą pobożność, aby dobry Bóg skrócił czas ucisku i pozwolił na szybkie nadejście lepszych dni. Starajcie się też nieustannie dawać wyłącznie dobry przykład wszystkim chorym i osobom świeckim, unikając wszystkiego, co mogłoby przynieść wstyd i nieszczęście naszemu świętemu Kościołowi i Zgromadzeniu.” (11.03.1879).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, nie ulega wątpliwości, że słowa Matki Franciszki z przed 140 laty nic nie straciły na aktualności. Zawarte w nich przesłanie jest nadal żywe. Również my, żyjący w XXI wieku jesteśmy świadkami ogromnych trudności przeżywanych przez Kościół i wzmożonego prześladowania chrześcijan. Ubiegłoroczny raport organizacji „Pomoc Kościołowi w potrzebie” wskazuje, że codziennie ginie za wiarę 11 chrześcijan. Papież Franciszek wyraźnie wskazuje, że czasy prześladowań chrześcijan nie minęły. Także dzisiaj są prześladowania chrześcijan, więcej niż w pierwszych wiekach. I wspomniał, że jest wiele krajów, w których być chrześcijaninem to przestępstwo, jest to zabronione, nie ma się do tego prawa. (2.11.2019).

Rzeczywistość w jakiej nam przychodzi żyć jest dla nas wszystkich wyzwaniem, aby w tej trudnej dla Kościoła sytuacji wspierać go. Nie chodzi tu o włączenie się w wielkie dyskusje, debaty, ale abyśmy gorliwą modlitwą, ofiarną pracą i przykładem życia towarzyszyli Kościołowi, do czego zachęcała Siostry Matka Franciszka: „Pełne ufności w Boże obietnice, uciekajmy się do modlitwy i ofiarujmy całą naszą pracę w intencjach Kościoła, a wtedy dobry Bóg na pewno znowu udzieli nam pomocy.” (6.02.1874). W posłudze dla Kościoła nie jesteśmy sami, mamy Ducha Świętego, który w nas działa i sprawia, że jesteśmy zdolni coraz bardziej kochać, służyć, ofiarować siebie i swój czas. Gdy będziemy z Nim współpracowali, nasze życie przyniesie owoce, stanie się czytelnym znakiem dla innych. Żyjemy przecież w Kościele, żyjemy z Kościołem i tutaj odnajdujemy Chrystusa, który jest naszym Panem i Zbawicielem. Św. Paweł przypomina nam, że jesteśmy powołani, aby w tej jedności Kościoła nawzajem sobie służyć tym darem, jaki każdy z nas otrzymał od Ducha (por. 1 Kor 12). Jesteśmy częścią Kościoła i dlatego jesteśmy za niego odpowiedzialni.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w te świąteczne dni, słowa Matki Franciszki możemy odczytać, jako skierowane do nas z okazji 178 rocznicy powstania Zgromadzenia. Niech one rozbudzą w nas jeszcze większą miłość do Kościoła i Zgromadzenia. Idąc za wzorem świętych lekarzy Kosmy i Damiana, naszych Sióstr, które przed nami podążały elżbietańską drogą, kierujmy się miłością, podejmujmy wytrwałą modlitwę, postawmy na wysoką jakość życia duchowego w codziennym postępowaniu, zarówno w naszych wspólnotach, w rodzinach, jak też w innych miejscach obecności. Niech to będzie nasz piękny wkład w niesienie pomocy papieżowi Franciszkowi  oraz prześladowanemu i przeżywającemu trudności Kościołowi. Włączając się codziennie w modlitwę Anioł Pański módlmy się w intencji papieża, ale też w intencjach Kościoła i za prześladowanych chrześcijan.

W tak ważnym dla nas dniu, kiedy wspominamy kolejną rocznicę powstania naszego Zgromadzenia, jak też wszystkie wcześniej wymienione uroczystości, życzmy sobie nawzajem, abyśmy każdego dnia z radością podejmowali powierzone nam zadania. Niech na drodze realizacji naszego charyzmatu wspiera nas bł. Maria Luiza, Matka Franciszka oraz nasi święci patronowie Kosma i Damian.

Trwając w modlitewnym dziękczynieniu, przesyłam Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety wiele serdecznych pozdrowień również od Sióstr z Zarządu Generalnego oraz od wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu,
On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”
(J 14,26)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W pięćdziesiątym dniu po uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego obchodzimy uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Z wdzięcznością przypominamy sobie dzień, w którym Chrystus zesłał na Apostołów Ducha Świętego, ożywił i umocnił ich wiarę. Po tym wydarzeniu Apostołowie napełnieni darami Pocieszyciela poszli odważnie głosić słowo Boże. Wspominając Pięćdziesiątnicę, przywołujemy na pamięć dzień, w którym otrzymaliśmy sakrament bierzmowania, który był dla każdego z nas znakiem dotknięcia przez Ducha Świętego niewidzialną łaską, dzięki której otrzymaliśmy Boże dary. Tak obdarowani i wyposażeni w moc z wysoka, jesteśmy posłani do środowisk, w których żyjemy i pracujemy.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w dzisiejszą uroczystość opis z Dziejów Apostolskich ukazuje uczniów wraz z Maryją i innymi niewiastami na modlitwie, oczekujących na zesłanie obiecanego im Parakleta. Podczas czuwania zgromadzeni w Wieczerniku usłyszeli szum z nieba, jakby uderzenie gwałtownego wiatru. Ukazały im się też języki jakby z ognia, które rozdzieliły się i spoczęły nad zebranymi (por. Dz 2, 2-3). Te zewnętrzne znaki, towarzyszyły nadejściu Ducha Świętego, ale najważniejsze dokonało się w sercach uczniów. Oni zrozumieli i przypomnieli sobie to wszystko, czego wcześniej nauczał ich Jezus. Duch Święty obdarzył ich pokojem i mocą, aby z odwagą mogli wyjść z Wieczernika i wypełnić zleconą im misję. Jezus tak, jak troszczył się o swoich uczniów, tak samo teraz troszczy się o cały Kościół, któremu posyła swojego Ducha Pocieszyciela, aby go ożywiał i umacniał.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypomina nam, że potrzebujemy siły i mocy Ducha Świętego. Sami z siebie niewiele możemy zrobić, często pozostajemy zamknięci w sobie, zalęknieni, nie rozumiemy daru chrztu, daru powołania, które otrzymaliśmy. Trudne doświadczenia zaciemniają nam drogę do Boga. Sami nie jesteśmy w stanie zrozumieć Bożych słów i Jego miłości. Potrzebujemy pomocy Kogoś, kto nas poprowadzi, wytłumaczy, pocieszy. Potrzebujemy światła Ducha Świętego, który wszystkiego nas nauczy (por. J 14,26) i sprawi, że wszystko będzie dla nas bardziej zrozumiałe. Papież Franciszek powiedział, że w życiu osób konsekrowanych może pojawić się pokusa, by ze strachu lub wygody pozostać trochę zamkniętym w sobie samym i w naszych środowiskach. Jezus jednak wskazuje drogę tylko w jednym kierunku i zachęca nas, aby przekraczać siebie samych. Chodzi o to, aby dokonać wyjścia z naszego „ja”, aby tracić swoje życie dla Niego, idąc drogą daru z samego siebie. Jezus wymaga, by wyruszyć w drogę bez obciążeń, wyjść rezygnując ze swoich zabezpieczeń, mocni jedynie w Nim. (por. Homilia 30.07.2016). Duch Pocieszyciel poprowadzi nas we właściwym kierunku, tylko musimy Go słuchać i chcieć iść za Jego wskazaniami. On jest tym, który doskonale wie czego potrzebujemy, aby zrealizować zadania, do których Bóg nas powołał. Nie bójmy się wzywać i prosić Ducha Świętego, aby otworzył nasze serca, aby pomógł nam wyjść z „naszego wieczernika”.  Święty Jan Paweł II wołał: Nie lękaj się! Wypłyń na głębię! Pozwólmy, by ogień Ducha Świętego w nas zapłonął, niech On nam wskaże drogę i doda sił do świadczenia o Miłości, do głoszenia słowem i życiem Ewangelii, niechaj dopomaga nam w stawaniu się prawdziwymi uczniami Jezusa.

Powinniśmy czuwać, troszczyć się o swoje duchowe życie i nieustannie je rozwijać. Nie możemy poddawać się przeciętności, godzić się na wykonywanie swoich obowiązków tylko w minimalnym stopniu. Przyzwyczajenie sprawia, że zaczynamy wykonywać nasze obowiązki, także te wynikające z powołania, bez większego zaangażowania, mimowolnie, rutynowo. Taka postawa może doprowadzić nas do tego, że pojawi się zmęczenie, niezadowolenie, zgorzknienie, a wszystko to, co do tej pory robiliśmy, przestanie nas cieszyć i zachwycać. Aby nie doprowadzić do takiego osłabienia, do „ostygnięcia” gorliwości w spełnianiu naszej posługi, powinniśmy prosić Ducha Świętego, aby wzmacniał nas na drodze powołania, aby dodawał nam sił do wypełniania codziennych zadań z miłością. Duch Święty, którego posłał Jezus, przyjdzie nam z pomocą i na nowo nas uświadomi, jak wielkim darem jesteśmy obdarowani. Starajmy się pamiętać, że z woli Bożej jesteśmy Jego dziećmi. On zaprosił nas do współpracy ze sobą i powołał nas do życia darem rad ewangelicznych. To wielkie wezwanie, to wielka łaska, o której Duch Święty nam przypomina i do której wypełnienia daje nam siłę. Chciejmy nieustannie wzywać Jego pomocy.

Tegoroczna uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypada w dniu 31 maja, kiedy wspominamy święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Święto to jest bardzo bliskie sercu każdej Siostry Elżbietanki. Młoda Niewiasta napełniona Duchem Świętym biegła, aby zanieść Jezusa do swojej krewnej. W postawie Maryi widzimy entuzjazm, radość z faktu, że otrzymanym darem może dzielić się z Elżbietą. Słowami: Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny (Łk 1,49) – Maryja uwielbia Boga. Jest Ona obecna w życiu każdego z nas, przychodzi nam z pomocą, troszczy się i wspiera. Zachęceni przykładem Maryi nie lękajmy się wymagać od siebie, nie lękajmy się podejmować trudu wychodzenia, nie lękajmy się iść za Jezusem i zanosić Jezusa innym. Niech nasze spotkanie z drugim człowiekiem i wszystko to, co dla niego czynimy, będzie uwielbieniem Boga.

Kochane Siostry i Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, prośmy Ducha Świętego, aby zstąpił dziś na nas tak, jak w dniu Pięćdziesiątnicy zstąpił na Maryję i Apostołów, aby udzielił nam pełni łask i odnowił nasze serca, abyśmy umieli przeżywać radykalnie powołanie jakim zostaliśmy obdarowani. Prośmy Ducha Świętego, abyśmy nigdy nie tracili czasu, nie izolowali się w swoim świecie samowystarczalności, ale byśmy byli zawsze otwarci na Jego łaskę i z Jego mocą umieli spalać się dla dobra innych.

Z okazji przeżywanych uroczystości życzmy sobie nawzajem darów Ducha Świętego, niech Jego moc i potęga zstąpi na każdego z nas. Niech Duch Święty przenika nasze serca, nasze myśli i nasze działanie, niech nas poucza i wskazuje drogę. Maryja, pokorna uczennica Ducha Świętego niech nas nauczy słuchać Jego głosu, niech prowadzi nas do coraz ściślejszego zjednoczenia ze swoim Synem i pomaga nam uwielbiać Boga. Niech Jej wstawiennictwo będzie dla nas wsparciem w codziennym życiu i w naszej misji.

Pozostając w duchowej łączności przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc…
Rzekł do niej Jezus: Niewiasto czemu płaczesz? Kogo szukasz?”
(J 20,11.15)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

„Nie zna śmierci Pan żywota, chociaż przeszedł przez jej wrota” śpiewamy w Święta Wielkiej Nocy. Słowami tej pieśni wyrażamy naszą wiarę w zwycięstwo Chrystusa i prawdę o Jego zmartwychwstaniu. Do tego wydarzenia przygotowywaliśmy się przez 40 dni Wielkiego Postu, przeżywając jednocześnie smutne i trudne doświadczenie związane z pandemią koronawirusa. Czas czuwania na modlitwie i refleksje jakie nam towarzyszyły, jeszcze bardziej zbliżyły nas do Pana Życia, abyśmy w duchu wdzięczności i głębokiej wiary mogli obchodzić kolejne Święta Wielkanocne, które Pan Bóg w swojej dobroci nam podarował.

Tajemnica Męki i Śmierci Jezusa z Nazaretu mocno zapisała się w umysłach i sercach Jego uczniów. Nie było im łatwo pogodzić się z utratą Mistrza. Bowiem uczniowie z obecnością Jezusa wiązali wielkie nadzieje: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela…” (Łk 24,21). Tymczasem pozostał ból, smutek, poczucie osamotnienia. Analogiczne uczucia towarzyszyły także niewiastom, które usługiwały Mistrzowi w czasie Jego działalności. Ewangelista św. Łukasz ukazuje, że po śmierci Jezusa pragnęły Mu nadal służyć, dlatego wczesnym rankiem pobiegły do grobu, aby namaścić wonnościami Jego ciało (por. Łk 24,1nn). Niewiasty stanęły przy grobie z potrzeby serca, które pałało wdzięcznością wobec Jezusa. Wspomnienia o tym, co wydarzyło się z umiłowanym Mistrzem, budziły w nich wzruszenie, ból i łzy. Także Maria Magdalena była zasmucona zniknięciem z grobu ciała Jezusa i dlatego nie rozpoznała stojącego obok niej Mistrza, który zapytał ją: „Niewiasto czemu płaczesz? Kogo szukasz?” (J 20,15). Maria Magdalena pomyliła Jezusa z ogrodnikiem i dopiero gdy usłyszała swoje imię, rozpoznała w Nim swojego Mistrza i Pana.

Podobne pytanie jakie Jezus postawił Marii Magdalenie usłyszeli uczniowie: „czego szukacie?” Postawione pytanie wymagało zajęcia konkretnego stanowiska, zdecydowanej odpowiedzi ze strony uczniów. Jan Chrzciciel podpowiedział uczniom: „Oto Baranek Boży” i od tej pory oni poszli za Jezusem. Znaleźli swój cel i nie pożałowali tego.

Dziś Jezus stawia nam te same pytania, jakie postawił swoim uczniom: „Czego szukacie” w swoim życiu? „Kogo szukacie” w swoim życiu? Pytania te są fundamentalne, konkretne, zobowiązujące, na które trzeba nam odpowiedzieć. Z tymi pytaniami musimy się zmierzyć jako chrześcijanie, jako osoby konsekrowane, jeżeli chcemy autentycznie naśladować Chrystusa w tajemnicy Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Nam, osobom poświęconym Bogu, te pytania muszą towarzyszyć nie tylko na początku zakonnego życia, ale także na każdym kolejnym etapie formacji, aż do końca naszych dni. Jezus codziennie pyta każdą z nas: Siostro „kogo szukasz” w życiu zakonnym? Pyta każdego człowieka: „kogo szukasz” w swoim życiu? To niezwykle ważne pytanie, z którym wszyscy musimy zmierzać się każdego dnia, aby szczerze szukać prawdziwego Boga i w Nim realizować swoje życie. Potrzebujemy refleksji nad tym pytaniem szczególnie wtedy, gdy w życiu pojawia się monotonia codzienności, rutyna, która zaczyna nas męczyć czy nudzić, gdy pojawia się pokusa realizacji własnych planów i marzeń, brakuje nam gotowości do przyjęcia nowych zadań czy zmiany placówki, kiedy jesteśmy przekonani o naszych racjach, o słuszności naszych wyborów. Zwłaszcza w takich momentach powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytania, z którymi zwraca się do nas Jezus: Siostro, kogo szukasz w tym co czynisz? Czy szukasz Mnie i Mojej chwały, czy też siebie, swoich racji, tego co według twojej myśli ci się należy?

Maria Magdalena pobiegła do grobu, bo w jej sercu była miłość, wdzięczność, współczucie. Ona była gotowa poświęcić się, aby o poranku stanąć przy grobie. Biegnąc nie myślała o żołnierzach pilnujących grobu, ona miała cel – chciała namaścić ciało Pana.  Miłość Marii Magdaleny jest pełna poświęcenia i ofiary. A z czym ja dzisiaj idę na spotkanie z Panem Jezusem? Czy potrafię miłować mojego Mistrza, tak jak miłowała Go Maria Magdalena? Czy moje serce nadal płonie miłością, która uzdalnia do podejmowania wyrzeczeń, do ciągłego wychodzenia naprzeciw innym, do gestów przebaczenia, do podejmowania prostych zadań, do wierności w małych rzeczach, do bycia świadkiem Zmartwychwstałego Pana?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przeżywając Triduum Paschalne spoglądamy na Jezusa, który z miłości do nas poniósł mękę, śmierć i zmartwychwstał. Ten czas jest doskonałą okazją do dokonania refleksji nad naszym życiem, nad naszymi decyzjami, wyborami, także tymi drobnymi podejmowanymi w codzienności szarego życia. Czy są one jednoznacznym potwierdzeniem trwania przy Jezusie? W kontekście pytania postawionego Marii Magdalenie także i my starajmy się uczciwie odpowiedzieć na pytanie: czy w życiu szukam wyłącznie Jezusa i czy wszystko co czynię, jest wyrazem mojej wielkiej miłości do Niego? Czy moim postępowaniem daję świadectwo o Jego zmartwychwstaniu i życiu?

Kościół i Zgromadzenie dają mi wiele możliwości, takich jak: Eucharystia, słowo Boże, rozmyślanie, modlitwa brewiarzowa, rekolekcje, sakramenty św., i wiele innych praktyk, które pozwalają wzmocnić i ożywić naszą miłość do Jezusa. Od każdej i każdego z nas zależy, jak korzystamy z tych możliwości. Co wybieramy dla siebie i co dzieje się w głębi naszego serca. Tylko wtedy, kiedy serce będzie przepełnione miłością, będziemy mogli jak Szymon Piotr z pełnym przekonaniem wyznać: „tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21,15). Miłość odnawiana i umacniana każdego dnia, pomaga nam podążać za Jezusem, który nadaje głębszy sens naszym codziennym obowiązkom, wykonywanej mniej czy bardziej trudnej pracy. To osobiste spotkanie z Jezusem umacnia naszą relację z Nim i pomaga żyć włącznie dla Niego.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej, świętując dzień Zmartwychwstania naszego Pana życzę nam wszystkim, aby spojrzenie na pusty grób i usłyszane słowa Anioła: „Nie ma Go tu – zmartwychwstał” napełniło nas nadzieją i radością wobec prawdy, że nasze życie ukryte w Bogu „zmienia się, ale się nie kończy.” Niech ta tajemnica wiary pomoże nam zobaczyć i rozpoznać kroczącego obok nas Jezusa. Niech Jego obecność przenika nasze życie, napełnia serca pokojem, niech zwycięstwo i triumf Chrystusa, będzie dla nas siłą w pokonywaniu własnych słabości oraz umocnieniem do życia pełnego miłości i poświęcenia.

Łącząc się duchowo w wielkanocny poranek przesyłam świąteczne życzenia również od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego. Zapewniam Kochane Siostry oraz wszystkich Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety o naszej pamięci w modlitwie,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie.”
(Łk 2, 16)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Adwent, czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa, także w tym roku wypełniony był rekolekcjami, dniami skupienia, nowennami, aby w duchowym wymiarze, jak najlepiej przygotować się na zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Wiele czasu poświęciliśmy również robiąc dekoracje, stroiki, ustawiając choinki i żłóbki. Na centralnym miejscu w naszych kościołach, kaplicach i domach, ustawiliśmy Świętą Rodzinę, aby oddać Jej szczególną cześć.

Wiele na temat Świętej Rodziny mówi nam poprzez: ryciny, figury i obrazy, świat sztuki. Ukazuje nam różne momenty z życia Świętej Rodziny w Betlejem, gdy zmierza do Egiptu, bądź też jej codzienne, zwykłe życie w Nazarecie. Ewangelie natomiast niewiele nam mówią na temat Świętej Rodziny. Jedynie św. Łukasz podkreśla, że Rodzice Jezusa postępowali zgodnie z przepisami Prawa Pańskiego. Jak chociażby podczas ofiarowania w świątyni (zob. Łk 2,21-24). I choć niewiele możemy dowiedzieć się z Ewangelii o Rodzicach Jezusa, to pewne jest to, iż Bóg chciał, aby Jezus miał ziemskich rodziców, czyli aby przyszedł na świat w ludzkiej rodzinie, w niej wzrastał, rozwijał się i dojrzewał.

W ten świąteczny czas, dziękując Bogu Ojcu za dar Bożej Dzieciny zastanówmy się, na czym polega tajemnica szczęśliwego życia Świętej Rodziny? Misja, do jakiej Pan Bóg powołał młodziutką Maryję i Józefa od początku była niezwykła, gdyż związana była ze stworzeniem rodziny dla Syna Bożego. Zadanie to nie było łatwe, ponieważ oboje prowadzili bardzo proste, skromne życie. Można powiedzieć, że Bóg postawił przed Józefem i Maryją „bardzo wysoką poprzeczkę”. Mieli stworzyć warunki, w których Jezus miał wzrastać i przygotować się do wypełnienia tego, co „należy do Jego Ojca” (por. Łk 2,49). Szczęście Świętej Rodziny nie polegało na bogactwie, dobrej pozycji w społeczeństwie, ale na podporządkowaniu się woli Bożej. Największa tajemnica zawarta była w postawie i czystości serca, we wzajemnej miłości i trosce o drugą osobę. Józef i Maryja byli bardzo pokorni, a Bóg w ich życiu był zawsze na pierwszym miejscu i dlatego w tej Rodzinie, przygotował On dogodne warunki dla swojego Syna.

Naturalna rodzina ma ogromne znaczenie we wzroście człowieka. W niej nie tylko dziecko przychodzi na świat, ale doświadcza miłości, rozwija się i wzrasta. Jak zauważył papież Benedykt XVI „Istotne jest zatem, aby każde dziecko, które przychodzi na świat, było gorąco przyjmowane przez rodzinę! Nie liczą się zewnętrzne wygody: Jezus urodził się w stajni, a za pierwszą kołyskę służył Mu żłób; jednak dzięki miłości Maryi i Józefa doświadczył czułości i piękna bycia kochanym. Dzieci potrzebują ojcowskiej i matczynej miłości. To ona właśnie daje im poczucie bezpieczeństwa, a gdy wzrastają, pozwala odkrywać sens życia” (26.12.2010 Anioł Pański). Bóg wybrał Józefa i Maryję, aby Jego umiłowany Syn mógł urodzić się i wychowywać w rodzinie. To właśnie w ludzkiej rodzinie, Jezus doświadczył ciepła i miłości. Każde Boże Narodzenie zwraca naszą uwagę na ogromną wartość rodziny tej naturalnej, ale i zakonnej. Boże Narodzenie zachęca nas do pochylenia głowy nad pięknem i niezwykłą rolą rodziny. Zarówno dla osób świeckich, jak też dla osób konsekrowanych, jest to wielka lekcja życia. Święta Rodzina uczy nas przede wszystkim miłości, wdzięczności, wzajemnego szacunku, cierpliwości, wyrozumiałości, przebaczenia i dialogu. Choć w Rodzinie z Nazaretu nie brakowało trudnych momentów i niezrozumienia ze strony otoczenia, to w tych wszystkich zdarzeniach Świętej Rodzinie zawsze towarzyszyło głębokie pragnienie wypełnienia woli Bożej w ich życiu.

W piękny, wigilijny wieczór w wielu naszych domach tradycyjnie połamiemy się opłatkiem i złożymy sobie życzenia, wyrazimy wdzięczność za dar naszych naturalnych rodzin, ale także i naszej zakonnej rodziny. Wielkim darem jest bliskość drugiej osoby, okazywana sobie wzajemnie życzliwość, zrozumienie, miłość, szacunek. Dobro jakiego doświadczamy rozbudza w nas postawę wdzięczności, za to co otrzymaliśmy i zachęca nas do dzielenia się tym dobrem z innymi. Niewątpliwie dla nas osób konsekrowanych, Święta Rodzina jest wzorem do naśladowania, także w trudnych momentach. Zaufanie Bogu pomagało Rodzicom Jezusa, szukać rozwiązań, aby zapewnić Synowi spokojne dzieciństwo i dobre, rozsądne wychowanie. Matka Franciszka, kiedy pisała do Sióstr o odczuwaniu braków w rzeczach najpotrzebniejszych w codziennym życiu, przypominała, że: „pięknym wzorem jest dla nas Święta Rodzina z Nazaretu, a także nasza Patronka św. Elżbieta” (11.03.1874). Ta prawda poucza nas, że kiedy w naszym życiu postawimy Jezusa na pierwszym i centralnym miejscu, kiedy będzie On głównym punktem odniesienia w naszej codzienności, wtedy nasze Wspólnoty będą zdolne, aby przejść przez kryzysy i pojawiające się trudności, będą umiały podejmować pojawiające się wyzwania i będą otwarte na to co nowe, aby wzrastać i budować wzajemną komunię. Zapraszajmy do naszych Wspólnot i do naszych rodzin, Świętą Rodzinę, niech panujący w niej pokój, ciepło, wzajemny szacunek dopomagają nam w budowaniu naszych siostrzanych i rodzinnych relacji.

Przeżywając radość świąt Bożego Narodzenia, wszystkim Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzę pięknych i głębokich spotkań w gronie wspólnotowym, rodzinnym i wśród znajomych. Niech będzie to czas dzielenia się dobrem oraz obdarzania się wzajemnie modlitwą. Zaprośmy bardzo świadomie Świętą Rodzinę, niech ona będzie obecna pośród nas. Dziecię Jezus niech obdarza nas błogosławieństwem, udziela pokoju serca, głębokiej wiary, nadziei i miłości niech wspiera nasze słabe, ludzkie siły, swoją łaską i pomoże nam przezwyciężać codzienne trudności oraz wspiera w dążeniu do świętości. Niech nadchodzący Nowy Rok 2020 będzie obfity w Boże dary.

Łącząc się duchowo z Kochanymi Siostrami i wszystkimi Drogimi Członkiniami i Członkami Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przesyłam wiele serdecznych pozdrowień również od Sióstr z Zarządu Generalnego i Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.”
(Mt 10,22)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Listopadowy czas skłania nas do refleksji nad wartością i tajemnicą ludzkiego życia oraz sposobem i pięknem jego przeżywania. Dla naszej elżbietańskiej wspólnoty, to okazja do spojrzenia na postacie dla nas wyjątkowe, jakimi są: nasza wielka Patronka św. Elżbieta oraz „Kochana Matka wszystkich” – bł. Maria Luiza. W szczególny sposób chcemy spojrzeć na św. Elżbietę w kontekście jej niezwykłej wytrwałości i męstwa. Wszystkie trudności, które ją spotkały starała się przeżywać w ścisłej łączności z Jezusem. To zjednoczenie z Nim, zawierzenie w najmniejszych rzeczach, zaprowadziły Elżbietę na szczyty świętości.

Kiedy czytamy i rozważamy Ewangelię widzimy, że różnego rodzaju trudności i próby były obecne także w życiu naszego Mistrza, Jezusa Chrystusa. On mając świadomość nieustannego zmagania, często powtarzał uczniom: „Sługa nie jest większy od swego Pana. Skoro mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,20). W ten sposób Jezus chciał uprzedzić uczniów, że w życiu przyjdą trudności. Chciał im powiedzieć, że droga, którą On idzie jest wymagająca, pełna wyrzeczeń i wyzwań. On wiedział, że każdy kto za nim pójdzie, wcześniej, czy później będzie musiał zmierzyć się z pewnego rodzaju niewygodami, problemami, prześladowaniami, a nawet będzie musiał zmierzyć się sam ze sobą, ze swoimi myślami, oczekiwaniami, planami. Dlatego Jezus stanął przed swoimi uczniami, którzy poszli za Nim i byli gotowi nawet narazić własne życie, i mówi im: „kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony” (Mt 10,22). Zachęcał swoich uczniów do wytrwania, aby mogli otrzymać największą nagrodę.

Dziś z ogromnym podziwem spoglądamy na naszą Patronkę, która pomimo przynależności do książęcego rodu i zaszczytnego pochodzenia, w swoim życiu na pierwszym miejscu postawiła Chrystusa. Książęce zaszczyty najczęściej kojarzą nam się z wygodą i używaniem świata. Tymczasem życie św. Elżbiety znaczone było wieloma trudnymi doświadczeniami. Jako czteroletnia dziewczynka musiała zostawić swoich najbliższych, rodzinę, kraj. Dziś możemy domyślać się, że w sercu dziecka, a potem młodziutkiej dziewczyny niejednokrotnie pojawiała się tęsknota, smutek i ból. Również i pobyt w Turyngii nie należał do łatwych, a potem przyszło jeszcze rozstanie z Ludwikiem i jego niespodziewana śmierć. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć traktowania Elżbiety przez jej wymagającego spowiednika Konrada. Mimo tych różnorodnych trudnych doświadczeń, Elżbieta potrafiła widzieć dobro swej duszy. Jak podkreśla to św. Edyta Stein: „w swym spowiedniku nadanym jej, a nie przez nią wybranym widziała wysłannika Boga. Jego słowa obwieszczały jej wolę Bożą bardziej wiarygodnie, niż głos własnego serca.” (s. Anna Ewa Kądracka: Święta Elżbieta Węgierska s.103). Dla Elżbiety zbawienie wieczne było rzeczą najcenniejszą. Wszystko to co ją spotkało łączyła z cierpieniami Chrystusa, nawet wtedy, gdy była źle traktowana przez swego szwagra Henryka Raspe. Elżbieta była mocno zjednoczona z Chrystusem, który nie szczędził jej łask potrzebnych do trwania przy Nim.

Postawa św. Elżbiety powinna nas – jej duchowe córki zachwycać, pociągać, umacniać. Ona jako młoda, atrakcyjna kobieta mogła żyć wygodnie, mogła ułożyć sobie życie, miała do tego dogodne warunki, ale pociągało ją coś więcej, pociągał ją sam Chrystus. Jego słowa: „kto wytrwa do końca będzie zbawiony” (Mt 10,22), były dla niej zachętą do rezygnacji z dóbr oraz siłą do praktykowania ascezy, do nieustannego podejmowania nowych wyrzeczeń i ciągłego zmagania. Jej postawa świadczy o wielkiej dojrzałości duchowej i niezwykłym wyrobieniu hartu ducha. Choć jej życie było pasmem trudnych doświadczeń i bolesnych prób, potrafiła do swojej dwórki powiedzieć: „powinnaś wiedzieć, że byłam bardzo szczęśliwa”.

Nasze życie też nie jest wolne od różnorakich problemów. Każda z Sióstr czy Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, niezależnie od środowiska, w którym żyje, doświadcza wiele prób i trudności, na które różnie reagujemy. Wiele jest Sióstr, które w szarej codzienności pamiętają o słowach Jezusa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J 15,16). Także  Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety przeżywają w swoich rodzinach trudne doświadczenia, ale wiernie trwają przy Jezusie. Jednak musimy zauważyć, że pośród naszych Wspólnot nie brakuje osób, które się gubią, którym brakuje wiary i wytrwałości. Otaczająca nas  bardzo liberalna i naznaczona dominacją nadmiernej swobody rzeczywistość, kusi nas obietnicami. Niektóre osoby dają się im ponieść, uchwycić i odchodzą ze Zgromadzenia zachłyśnięte reklamami i kolorowymi wystawami przyobiecującymi lekkie i łatwe życie. Taka postawa jest wynikiem braku wiary, wierności, ascezy i codziennego zaparcia się siebie. Niekiedy, nawet gdy napotykamy na małą trudność, nie potrafimy sobie z nią poradzić, bo nie stać nas na wyrzeczenie czy umartwienie, na podjęcie dodatkowego wysiłku lub na postawienie sobie jakiegokolwiek wymagania. W takich momentach szybko zapominamy, że jesteśmy wybrani i z Bożą pomocą możemy osiągnąć pełnię szczęścia.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej, wiele może nas nauczyć św. Elżbieta, ale trzeba się jej dobrze przyjrzeć i jeszcze raz poddać głębokiej refleksji jej piękne życie. Ona zrozumiała słowa Jezusa: „gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15,19). Ona nie czekała na ludzką miłość, uznanie, ale we wszystkim upodobniła się do Chrystusa. Starajmy się odczuwać moc ewangelicznych słów w naszych sercach, we wspólnotach i rodzinach, że jesteśmy wybrani, żyjemy w tym świecie, ale nasze decyzje, myśli i czyny mają być Chrystusowe. Nie możemy pozwolić, aby pierwszeństwo w naszym życiu brało to, co zadawala ludzkie pragnienia: spełnienie swoich oczekiwań, dobre samopoczucie, swawola. Nasza Patronka pokazuje jak żyć, abyśmy życiem przemieniali nasze otoczenie i świat. Niech więc przykład św. Elżbiety będzie dla nas zachętą do wierności na obranej drodze, do życia, które mimo różnorodnych trudności zaprowadzi nas do świętości. Bo tylko wierność swoim wyborom pozwala poznać prawdziwą głębię i bogactwo życia.

Z okazji uroczystość św. Elżbiety, życzę Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej głębokiego zjednoczenia z Chrystusem, umocnienia w realizacji naszego charyzmatu w służbie ubogim i chorym oraz wiary, która pomoże trwać także w chwilach trudności i przeciwności. Niech św. Elżbieta i bł. Maria Luiza wypraszają nam u Boga potrzebne łaski, abyśmy każdego dnia stając przed Chrystusem w Najświętszym Sakramencie, z radością i przekonaniem mogły powtarzać: „Oddaję się tej wspólnocie zakonnej z całego serca do dyspozycji, by dzięki łasce Ducha Świętego, pomocy Najświętszej Maryi Panny, świętej Elżbiety, poprzez służbę Bogu i Kościołowi dojść do doskonałej miłości”. Niech w codziennym wypełnianiu naszych zobowiązań oraz w radosnym trwaniu na drodze powołania wspiera nas Boże błogosławieństwo.

Dziękuję Kochanym Siostrom za dar modlitwy w intencjach spotkania formacyjnego dla Sióstr Dyrektorek naszych dzieł, które odbywało się w Ziemi Świętej. Ufamy, że poruszane tematy, wymiana doświadczeń i wygłoszone konferencje, przyczynią się do jeszcze owocniejszej służby na rzecz najbardziej potrzebujących. Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie,
a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.”
(J 15,5)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kolejna rocznica założenia Zgromadzenia i liturgiczne wspomnienie św. Kosmy i Damiana, kierują nasze myśli ku początkom związanym z powstaniem naszego Zgromadzenia oraz ku konkretnym osobom, a więc: Matce Klarze, Matce Franciszce, Matyldzie i bł. Marii Luizie. Wspomniane obchody skłaniają nas do refleksji nad duchowym dziedzictwem pozostawionym nam przez nasze Matki. Jednocześnie uświadamiają nam one prawdę, że pozostawienie takiej spuścizny dokonało się dzięki ścisłej łączności naszych Matek z Jezusem –  winnym krzewem – który jest źródłem wszelkiego życia i działania.

W kontekście obecnych uroczystości słowa Jezusa ”kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J15,5b) nabierają szczególnego znaczenia. Jezus naucza, że nasze ludzkie życie będzie owocne, udane, gdy wszczepieni przez chrzest w „krzew winny”, którym jest On sam, będziemy mocno trwali w zjednoczeniu z Nim. Dlatego potrzebna jest wiara, która pomaga nam stawiać sprawy duchowe na pierwszym miejscu i mobilizuje do podejmowania wysiłku w pracy nad sobą oraz do nieustannego nawracania się.

Spoglądając na Założycielki nie mamy cienia wątpliwości, jak silna była ich wiara i relacja z Jezusem, który w tym wszystkim co czyniły zajmował zawsze pierwsze miejsce. Bł. Maria Luiza pisała do swoich Sióstr: „głównym zadaniem naszego życia jest wierne i sumienne wypełnianie naszych obowiązków z miłości do Boga” (1.08.1869 r). Zdanie to, niewątpliwie podkreśla ich punkt odniesienia – do Boga, który zawsze był dla nich źródłem siły duchowej, dzięki której mogły podejmować wciąż nowe zadania, bo „potrzebujący pomocy zgłaszali się sami prosząc o wsparcie” (Z Kroniki Domu Macierzystego w Nysie 1842-1854). Ich miłość do Jezusa, codzienna gorliwość w życiu duchowym, wierność nawet w rzeczach małych, drobnych, mało istotnych – ale przed Bogiem ważnych – przekładały się na ich styl życia i sposób pracy. Zamykając roczną działalność bł. Maria Luiza mogła cieszyć się owocami swojej pracy oraz pracy Sióstr i wyszczególniać uczynione dobro. W swoim sprawozdaniu pisała: „Ambulatoryjna pielęgnacja chorych i cierpiących w ich własnych domach, wśród ich rodzin, także w tym roku okazała się błogosławiona i potrzebna. Jako instytucja dobroczynna, przynieśliśmy pocieszenie wielu rodzinom dotkniętym nieszczęściem i nędzą.” (Nysa, 31.12.1869 r). Siostry nigdy nie żałowały sił i czasu, aby dzielić go z bliźnimi, a za to Bóg umacniał je i błogosławił.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, jak widzimy na przykładzie naszych Założycielek, tylko wysoki poziom duchowy, bliskie zjednoczenie z Jezusem i głęboka wiara, pomogą nam przynosić obfite owoce. Jezus w Ewangelii św. Jana przypomina, że raz zakorzenieni w tym „winnym krzewie”, musimy przy Nim trwać i pozwolić się oczyszczać z tego, co nie pozwala nam wydawać owoców. Musimy, jak kiedyś mówił św. Jan Paweł II: „wymagać od siebie”, musimy z gorliwością przeżywać śluby, codziennie zaczynać od nowa, choćby to wymagało przemiany naszego myślenia czy życia, musimy oddawać się Bogu. W kontekście obchodów tej uroczystości trzeba pytać się: jakie owoce przynosi moja wiara? Czy widoczne są owoce mojej pracy nad sobą? Jaka jest moja troska o sprawy duchowe? Czy czasem nie wypełniam mechaniczne obowiązków duchowych, uczestniczę w takich czy innych praktykach, a sercem jestem daleko od Jezusa? Czy nie buduję sobie świata swoich wartości i zasad niejednokrotnie wychodzących poza Konstytucje i normy życia zakonnego? Czy w moim sercu tli się jeszcze żar oblubieńczej miłości, czy już tylko rutyna przyzwyczajenia, życie z dnia na dzień? Jezus mówi: „kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity”. To ja muszę dbać o miłość, o entuzjazm, o spojrzenie nadprzyrodzone oparte na wierze. Muszę troszczyć się, aby być zjednoczonym z Jezusem, a wtedy nie będzie mi trudno podjąć nowego zadania, zmienić placówkę, przyjąć drugiego człowieka z miłością. Jeżeli oddam swoje życie w całości Jezusowi, nie będę ustawiała swojego życia tak, aby mi było dobrze, wygodnie, nie będę realizowała swoich planów, ale z oddaniem i poświęceniem będę szukała i wypełniała Bożą wolę. Pełnienie Bożej woli jest równoznaczne z przyjęciem wszystkiego co jest zamysłem Boga, choćby miało to oznaczać cierpienie, ból, zmęczenie, umartwienie, monotonię pracy, niemożliwość zaspokojenia własnych potrzeb, a nawet zapomnienie czy niezrozumienie przez innych. To trwanie przy Nim da siłę, aby wydawać dobre i obfite owoce.

Gałązka odcięta od winnego krzewu, nigdy nie wyda owocu, ponieważ usycha i ginie. Dlatego musimy wciąż robić sobie rachunek sumienia, zadawać sobie pytanie – czy jestem jeszcze „latoroślą żywą”, czyli mocno wrośniętą w „winny krzew”? Czy czerpię ze źródła Eucharystii, modlitwy, rozważania słowa Bożego, sakramentów św.? A może szukam pociechy w dobrach tego świata, chwilowych radościach, szczęściu, które jak „bańka mydlana pęknie”? Świat faktycznie przyciąga, wydaje się atrakcyjny, tak jak na sklepowej wystawie wszystko wygląda pięknie i zachwycająco, ale niestety szybko okazuje się to przereklamowane, bo rzeczywistość, to ciągłe wezwanie do podejmowania trudu, wyrzeczeń, ofiary. Dlatego za św. Augustynem możemy powiedzieć: „raz wybrawszy codziennie wybierać muszę”. Sam Chrystus przypomina nam, że ktokolwiek przykłada rękę do pługa, niech wstecz się nie ogląda (por. Łk 9, 62). Pragnieniem Jezusa jest, abyśmy trwali i wytrwali przy Nim aż do końca, w chwilach radości, uniesień, jubileuszy, ale też w momentach trudnych doświadczeń, cierpienia i pokus. On przygotował już dla nas wielką nagrodę – „kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony” (Mk 13,13) – to wytrwanie jest owocem naszej miłości wobec Jezusa, który nas pierwszy umiłował.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w tym uroczystym dla nas dniu pamiętajmy o słowach naszego Mistrza: „nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15,16). Niechaj w każdej chwili towarzyszy nam Boże błogosławieństwo, abyśmy umocnieni łaską z nieba wydawali dobre owoce w naszym życiu stając się „solą ziemi i światłem świata” (por. Mt 5, 13-14). Życzę wierności w wypełnianiu codziennych zadań i osobistego powołania, cierpliwości w chwilach zmagania z trudnościami i pokory w przyjmowaniu woli Bożej, która przez nas przyjęta i wypełniona doprowadzi nas do zbawienia. Niech nasze Założycielki i nasze świątobliwe Siostry – dziś już Służebnice Boże – wstawiają się za nami u Boga.

Przy tej miłej okoliczności wyrażam wdzięczność Kochanym Siostrom oraz Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety za dar modlitwy i przesłane życzenia z okazji moich imienin. Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych elżbietańskich uroczystości zapewniam o mojej modlitwie. Przesyłam serdeczne pozdrowienia również od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek generalatu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Światłem rozjaśnij naszą myśl, w serca nam miłość świętą wlej
 I wątłą słabość naszych ciał pokrzep stałością mocy Swej.” 
(Hymn do Ducha Świętego)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W czasie tegorocznych przygotowań do uroczystości Zesłania Ducha Świętego towarzyszyły nam pełne nadziei i mocy słowa Jezusa: „Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca” (Łk 24,49). Pierwsi te słowa usłyszeli uczniowie Jezusa i oczekiwali na moment przyjścia Ducha Świętego. Dzień Pięćdziesiątnicy, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, poprzedzało czuwanie uczniów na modlitwie, aby godnie przyjąć ten wielki dar obiecany im przez Jezusa. Oni bardzo potrzebowali Ducha Świętego, aby ich umocnił. Dorośli mężczyźni, a jakże byli zalęknieni, zagubieni, słabi, ukrywali się, bo nie czuli się na siłach, żeby działać. Ten lęk sprawiał, że myśleli o sobie, o ratowaniu swojego życia- dlatego drzwi były zamknięte. Nadzieją dla nich były słowa, które Jezus do nich wypowiedział. Pełni ufności oczekiwali, aż „zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,4). Ich serce zostało wypełnione męstwem, odwagą, miłością. Apostołowie stali się gotowi, aby iść na place miast i dotrzeć aż na krańce świata, aby świadczyć o tym co stało się ich udziałem. Oni nie tylko pozostali wierni nauce Chrystusa, ale poszli, aby dla Chrystusa zdobywać nowych wyznawców. Nie myśleli już więcej o sobie, nie lękali się ludzkich względów, ponieważ dla nich priorytetem stało się głoszenie Chrystusa tak ukrzyżowanego, jak i zmartwychwstałego.

Dziś cały Kościół czuwa, modli się i prosi o przyjście Ducha Świętego, który jest  źródłem siły, wiary, odwagi i natchnienia. Doskonale wiemy, że jest On potrzebny każdemu z nas, że bez Niego nic nie możemy uczynić. Duch Święty działa w naszym życiu i jest w stanie całkowicie je przemienić. Dzięki Jego łasce stajemy się nowym stworzeniem, jak poucza św. Paweł mówiąc, że ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliśmy przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliśmy ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (por. Rz 8, 14-16). Jakże cennym darem jesteśmy przez Niego obdarowani, mamy w sobie życie Boże, jesteśmy wszyscy Jego dziećmi.

Rola Ducha Świętego jest niezwykła. Dzięki Jego łasce staliśmy się nowym stworzeniem, żyjemy życiem Boga. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni w jednej rodzinie dzieci Bożych. Tak jak ludzie zgromadzeni na placu przed Wieczernikiem w Jerozolimie, tak my pochodzimy z różnych narodów i kontynentów, mówimy różnymi językami, a jednak Duch Święty, który jest obecny czyni nas jednością. On nieustannie posyła nam swoje dary i wyposaża nas w odpowiednie talenty, charyzmaty, daje różne uzdolnienia, abyśmy poprzez podejmowaną misję wzajemnie się ubogacali. W ten sposób różnorodność oparta na wierze stanowi bogactwo naszych Wspólnot. Dzięki wzajemnej otwartości i dzieleniu się talentami stajemy się narzędziem Ducha Świętego, który działa w nas i przez nas „dla wspólnego dobra” (1Kor 12,7), dla dobra tych, do których nas posyła i wśród, których żyjemy.

Duch Święty pobudza nas do zacieśniania więzi miłości z innymi, budowania komunii, do wzajemnej służby jeden drugiemu. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie, gdy na drodze spotykamy osoby o trudnym charakterze, zamknięte, zagniewane. Święty Paweł zachęca nas: „postępujcie według ducha” (Ga 5,16) i kierujcie się miłością. Naszą troskę o jedność i nasze działanie, umacniajmy modlitwą, która pomaga w codziennych zmaganiach, w przyjmowaniu trudnych doświadczeń, w szukaniu dróg porozumienia i w otwieraniu się na drugich. Prośmy Ducha Świętego, który „przychodzi z pomocą naszej słabości” (Rz 8,26) i wspiera nasze wysiłki, aby pomógł mam przynosić duchowe owoce. Jak zauważa papież Franciszek: „autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa, które jest «sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym» (Rz 14,17)(17.06.2018).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, Duch Święty jest tym, który uzdalnia nas do życia doskonałego. On zachęca nas do nieustannej walki o dobro w sobie, do ciągłego wzrastania i wydawania dobrych owoców. Dlatego powinniśmy przylgnąć do Ducha Świętego i dbać o stałą relację z Nim, bo On przychodzi nam z pomocą. Jak przypomina nam św. Jan Paweł II, to „Duch Święty umacniając w każdym z nas „człowieka wewnętrznego”, sprawia, że człowiek coraz lepiej „odnajduje siebie poprzez bezinteresowny dar z siebie” (Dominum et Vivificantem DV 59). Tak więc jesteśmy zdolni, dzięki łasce Ducha Świętego żyć w komunii i służyć bliźnim z oddaniem, i poświęceniem. Natomiast powołanych do życia darem konsekracji zakonnej, formuje i upodabnia do Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego oraz przynagla do podjęcia Jego misji… (por. Vita Consecrata VC 19). Dziś jeszcze bardziej jest potrzebne świadectwo wierności złożonym ślubom zakonnym przez osoby konsekrowane, czy miłości małżeńskiej przez małżonków.  Często stanowi to ogromny problem dla wielu osób, którzy żyją powierzchownie, kwestionują  to co ślubowali, traktują wybiórczo, tak jak im pasuje. Nasza wierność może być dla nich siłą i umocnieniem w przekonaniu, że wypełnienie złożonego ślubowania jest drogą do pełni szczęścia, które dokonuje się w całkowitym jednoczeniu z Bogiem. Chwile próby, trudności wzywajmy z wiarą pomocy Ducha Świętego i wołajmy, aby wątłą słabość naszych ciał pokrzepił stałością mocy Swej (por. Hymn). Wtedy On, pomoże nam zrozumieć sens złożonych ślubów i wypełniać je do końca przez wszystkie dni naszego życia z taką samą gorliwością i miłością z jaką je składałyśmy w dniu profesji. Potrzeba nam pomocy Ducha Świętego, aby na nowo zrozumieć, że złożone śluby są dla nas drogą do szczytów świętości.

W tym uroczystym dniu, kiedy cały Kościół wspomina Dzień Pięćdziesiątnicy, życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety darów Ducha Świętego. Niech On napełni nasze serce światłem, abyśmy rozpoznawali i realizowali wolę Bożą w naszym życiu; radością, abyśmy dzielili się nią z innymi; mocą, abyśmy umieli pokonywać swoje słabości; mądrością, abyśmy rozumieli rzeczy trudne; pokojem, abyśmy przyjmowali to czego nie potrafimy zmienić; miłością, abyśmy do końca wytrwali w naszym życiowym powołaniu. Niech nas w tym wspomaga Maryja posłuszna uczennica Ducha Świętego.

Wpatrując się w Apostołów trwający z Maryją na modlitwie i tworzących jedność, łączę się duchowo i zapewniam o modlitwie we wszystkich intencjach Kochanych Sióstr i Drogich Członków Wspólnoty. W ten świąteczny dzień przesyłam słowa życzeń i serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi,
poruszyło się Dzieciątko w jej łonie,
a Duch Święty napełnił Elżbietę.”
(Łk 1,41)

Kochane Siostry,

Święto Nawiedzenia NMP wprowadza nas w klimat wydarzeń, jakie miały miejsce w życiu Maryi po Zwiastowaniu Pańskim. Ewangelista Łukasz opisując to wydarzenie, ukazuje nam Maryję, która uwierzyła słowu Boga i dała na nie odpowiedź. Natychmiast, z pośpiechem udała się w drogę, w góry, do swojej krewnej Elżbiety. Maryja, aby nawiedzić św. Elżbietę musiała wyjść poza siebie, poza swoje oczekiwania, poza swoje potrzeby i udać się na spotkanie z drugim człowiekiem. Ona wychodzi i nie zastanawia się ani przez chwilę nad tym, co z Nią będzie, czy poradzi sobie w drodze, biegnie, aby okazać pomoc komuś, kto jej potrzebuje. Dzisiejsze święto uczy nas odrywania się od siebie, od swoich przyjemności, zapominania o sobie, aby dostrzec potrzebę bliźnich.

Kochane Siostry, przykład wyjścia i spieszenia z pomocą drugiemu człowiekowi pozostawiły nam także nasze Założycielki, które szły tam, gdzie Opatrzność Boża je posyłała. Bo „miłość prawdziwa posiada naturę ognia, który płonie i spala, konsumuje tego, który kocha. Jeżeli kochamy Boga, musimy pozwolić Mu posługiwać się nami w taki sposób, w jaki On uzna za słuszny, i udać się tam, gdzie On nas wysyła”- czytamy w książce Ojca Z. Kijasa. I tak właśnie „przynaglone wezwaniem Bożym i przeniknięte głęboko potrzebami ludzi ubogich i cierpiących” (D 1.1) Matki Założycielki z radością szły, aby bez względu na wyznanie, pochodzenie, „z miłości ku Bogu poświęcić czas i siły cierpiącej ludzkości” (Klara Wolff). Wypowiadane „tak” wobec potrzeb bliźnich jest zawsze weryfikacją prawdziwego spotkania z Bogiem.

Maryja napełniona Duchem Świętym, po długiej wędrówce weszła do domu Elżbiety i pierwsza zwróciła się do niej z pozdrowieniem. Jej słowa pełne ciepła i miłości miały niezwykłą moc, gdyż na głos Maryi poruszyło się dzieciątko pod sercem Elżbiety. To Ona usłyszała głos, ale Jan napełniony Duchem Świętym odczuł łaskę i rozpoznał Zbawiciela obecnego w łonie Maryi. Jan poruszeniem dał znak Elżbiecie, która otworzyła się na działanie Ducha Świętego. Spotkanie w Ain Karem było wypełnione błogosławieństwem i obecnością Boga, co wyraziła Elżbieta w odpowiedzi na pozdrowienie Matki Zbawiciela: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?… Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,42-45).

Maryja usłyszała Słowo Boga i udała się w drogę, Elżbieta usłyszała słowo Maryi i poruszyło się w niej dzieciątko. Ileż słów słyszymy każdego dnia kierowanych do nas od Boga i słów, które wypowiadają inni, ale też, ileż słów wypowiadamy same? Każde wypowiedziane słowo posiada moc. Jak wiemy, Słowo Boga jest żywe, stwórcze, leczące, skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (por. Hbr 4,12). Ludzkie słowa mogą ranić, obnażać błędy innych, zadawać ból, ale też umacniać, doceniać, wspierać, budować, chwalić i błogosławić innych. Warto zadać sobie pytanie: Jakie są moje słowa? Czy ja swoim słowem pokrzepiam innych? Jakimi słowami się dziś „karmię”? Czy słucham Słowa Bożego? Czy więcej czasu poświęcam Słowu Boga, czy słowu ludzkiemu poprzez nieumiarkowany kontakt z ludźmi, zbieranie zbędnych informacji o innych, nadmierne słuchanie wiadomości w telewizji lub w innych mediach, bo dostęp jest dziś bardzo prosty i powszechny? Czy usłyszane przeze mnie słowa rodzą życie? Czy są to słowa, które zmieniają mnie, środowisko w którym żyję? Czy te słowa mnie umacniają, wspierają, wnoszą w moje serce radość? Bo tam gdzie w codziennym życiu człowieka obecny jest Bóg, tam wypowiedziane przez niego słowa zawsze będą dawały pokój, nadzieję i radość.

Ewangelista św. Łukasz wskazuje na Maryję, która dzieli się ze św. Elżbietą Słowem – tym, które wypowiedziała ustami i tym, które było w Niej poczęte. Od Maryi możemy uczyć się postawy słuchania i dzielenia się słowem, możemy uczyć się odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ważne jest, aby to co mówimy wypływało z miłości, zawierało w sobie troskę o innych, dodawało odwagi, aby nasze słowo było wypełnione Jezusem. Kochane Siostry, jesteśmy zaproszone, aby jak Maryja dzielić się słowem z innymi, by ziarna dobrego słowa rozsiewać wokół siebie. Wówczas to dobro,  które mamy w sercu będzie się rozszerzać w każdym miejscu naszego życia i posługiwania.

Jezus nauczał: „niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5,37). Trzeba nam uczyć się brania odpowiedzialności za wypowiedziane słowa. To co mówimy musi być szczere, prawdziwe tak, aby spełniało się w naszym życiu i nie było rozczarowaniem dla innych oraz nie sprawiało cierpienia Bogu. Kochane Siostry, każda z nas dobrowolnie wypowiedziała Bogu swoje „fiat” w złożonych ślubach i każda z nas jest zobowiązana do wypełniania ich. Wpatrujmy się w Maryję, abyśmy jak Ona były wierne złożonym Bogu obietnicom. Ona w swoim zobowiązaniu przyjęła wszelkie konsekwencje, nie troszcząc się już więcej o siebie, ale o wypełnienie się w Niej woli Ojca. Maryja – Matka Słowa, pozostała wierna Słowu. Idźmy przez nasze codzienne życie tak, aby Bóg mógł działać także przez nas i aby w naszym życiu też wypełniła się Jego wola.

Kochane Siostry, w uroczystym dniu naszego ideowego Święta życzę, aby zapał i entuzjazm z jakim Dziewica z Nazaretu spieszyła się, aby służyć i dzielić się dobrem ze św. Elżbietą i Zachariaszem, stały się też naszym udziałem. Niech Maryja wstawia się za nami u Syna, wyprasza Jego błogosławieństwo i wsparcie, abyśmy każdym słowem oraz każdym czynem nieśli dobro i pomoc bliźnim.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam serdeczne pozdrowienia od Zarządu Generalnego i wszystkich mieszkanek domu generalnego. Zapewniam o naszej modlitwie we wszystkich intencjach Kochanych Sióstr,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus …
Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi…
Lecz Go nie poznali… A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.”
(Łk 24,13;15;16;21)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dobiega do końca czas wielkopostnych przygotowań naznaczonych gorliwym słuchaniem Słowa Bożego, refleksją i modlitwą. To duchowe przygotowanie wprowadza nas do godnego przeżywania Tajemnic Paschalnych, czyli do najważniejszego wydarzenia w historii zbawienia. W tych dniach nasz wzrok kierujemy na osobę Jezusa Chrystusa, który przeszedł przez mękę i śmierć do życia. On zwyciężył, wyszedł z grobu żywy i ukazywał się swoim bliskim. W tajemnice Jego zwycięstwa wpisana jest nadzieja naszego zmartwychwstania.

Święty Łukasz Ewangelista, po wszystkich trudnych wydarzeniach związanych z Triduum Paschalnym, ukazuje nam pierwsze chwile i pierwsze reakcje niewiast oraz uczniów Chrystusa. Opisuje on niewiasty idące wczesnym rankiem do Grobu Pana, a następnie Apostołów biegnących w tym samym kierunku. Pokazuje także uczniów, którzy opuszczają Jerozolimę i zmierzają do Emaus. Śmierć Jezusa była dla nich wszystkich bolesnym doświadczeniem, a to, co do tej pory było ich nadzieją, radością i siłą zostało im zabrane. Niewiasty i Apostołowie nie poddają się, chcą być blisko Jezusa, szukają Jego Ciała, a spotykają się z Jezusem Zmartwychwstałym.

Podobnie idący do Emaus uczniowie, są rozgoryczeni tym co zdarzyło się w Jerozolimie. Ból jaki mieli w środku pochłaniał ich, nie potrafili mówić o niczym innym jak tylko o śmierci Jezusa. Byli tak zajęci rozmową, tak skupieni na swoim problemie, że nie zauważyli, w którym momencie przybliżył się do nich Jezus. Wędrowiec wsłuchiwał się w to o czym mówili, w to, co tak bardzo ich dotknęło, zabolało, zraniło. Podobnie dzieje się w naszym życiu, jeżeli doświadczymy czegoś bolesnego, trudnego. Wówczas wydaje się nam, że w tych zawiłych sytuacjach, zwłaszcza niezrozumiałych dla nas zdarzeniach, jesteśmy zupełnie sami. Lamentujemy, narzekamy, a nawet rozgoryczeni żalimy się do innych opowiadając o tym co nas spotkało, czego doświadczyliśmy i jak bardzo czujemy się osamotnieni. Tymczasem Jezus jest obok, idzie z nami krok, w krok, choć Go nie rozpoznajemy. On jak Nieznany Wędrowiec wsłuchuje się w nasze słowa i żale. Może czasami milczy, bo chce abyśmy wypowiedzieli swój ból do końca, ale ostatecznie wyjaśnia nam, jak to wygląda z Bożego punktu widzenia. Ostatecznie to On pomaga nam wszystko zrozumieć i wytłumaczyć.

Jakże ważne jest, aby to co mówimy było dobre, aby nasze opinie były prawdziwe. Pan Jezus w Ewangelii poucza nas: “Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37). Treści naszych rozmów są ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą naszych Współsióstr, naszych znajomych i bliźnich. Warto zastanowić się czy naszymi słowami i ocenami nie poniżamy innych? Czy nie ukazujemy ich słabości, błędów? Czy nie afiszujemy ich niedoskonałości? Św. Paweł upomina nas: „niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4,29). Nie dajmy się prowokować sytuacji, nie wchodźmy w niepotrzebne konwersacje, a jeżeli już dzielimy się tym, co dla nas trudne i bolesne, starajmy się tak prowadzić rozmowę, aby była budująca dla innych i aby przynosiła korzyści dla życia duchowego.

W kontekście tych wielkanocnych zamyśleń, uderzają nas słowa zdesperowanych uczniów: „a myśmy się spodziewali” (Łk 24,21). Przez trzy lata byli przy Jezusie, słuchali Jego nauki, widzieli znaki i cuda jakie czynił. Tymczasem niespodziewanie wszystko zawaliło się i uczniowie poczuli się rozczarowani. Tak naprawdę, zbudowali oni w wyobraźni swój świat, mieli swoje marzenia, nadzieje, że ich życie zmieni się na lepsze, stanie się wygodniejsze. A stało się inaczej, przyszedł kryzys, cierpienie, osamotnienie. Uczniowie, aby zapomnieć o tym wszystkim, opuszczają Jerozolimę.

Niekiedy i w naszym życiu pojawia się takie napięcie, a z serc wyrywa się pełne żalu: „a myśmy się spodziewali”, że życie będzie wygodne, spokojne. Tymczasem nic z naszych marzeń się nie spełnia, nasze wyobrażenia nie mają przełożenia na rzeczywistość w jakiej przychodzi nam żyć, pracować. A więc pojawia się rozczarowanie, żal, tęsknota za niespełnionymi pragnieniami. Nasze troski przysłaniają nam oblicze Jezusa tak, że nie potrafimy Go widzieć i słuchać. Jakże wtedy podobni jesteśmy do uczniów idących do Emaus, tak bardzo rozżalonych, bo w naszym życiu układa się inaczej aniżeli sobie zaprogramowaliśmy. Brakuje nam wiary, która pozwala dostrzec, że właśnie w momentach cierpienia, rozczarowania, Jezus jest obok nas, idzie i słucha, towarzyszy naszym zmaganiom i podpowiada najlepsze rozwiązania. Problem tkwi w tym, że my nie zawsze chcemy Go zauważyć i słuchać. Dlatego potrzeba nam silnej wiary, nadprzyrodzonego spojrzenia na różne wydarzenia naszego życia. Potrzeba zawierzenia Jezusowi, że właśnie wtedy kiedy jest trudno, kiedy wydaje nam się, że nic nie wyszło, On jest obok i cierpliwie towarzyszy naszym życiowym zmaganiom, codziennej, szarej wędrówce, a także jest wówczas, gdy podejmujemy ważne decyzje.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w pięknym czasie Wielkiej Nocy wyznajmy z wiarą „Chrystus Zmartwychwstał” i z radością dzielimy się z innymi tą dobrą nowiną. Życzę wszystkim, aby tajemnica Zmartwychwstania przemieniała nas oraz napełniała serce pokojem. Niech prawda, która wybawiła uczniów z beznadziejności i zwątpienia, będzie także dla nas mocą w chwilach naszych wątpliwości i trudnych doświadczeń. Niech nasze serca przepełnia nadzieja, która daje nam pewność, że w Chrystusie jest nasze zwycięstwo.

Łącząc się w czasie Świąt Wielkanocnych z Kochanymi Siostrami oraz Drogimi Członkami Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety zapewniam o mojej pamięci w modlitwie i przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
Przełożona generalna

„Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.”
(J 1,10-11)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dobiegł do końca adwentowy czas przygotowania na przyjście Jezusa, czas w którym wyrażałyśmy naszą gotowość na przyjęcie Boskiego Zbawiciela. Choć świat od kilku tysięcy lat oczekiwał na ten moment, to jednak wielu nie rozpoznało i nie przyjęło Mesjasza.

O tym fakcie pisze Ewangelista św. Łukasz wspominając, że Maryja i Józef wybrali się do Judei z racji trwającego tam spisu ludności. Gdy przybyli do Betlejem, dla Maryi nadszedł czas rozwiązania i wtedy: „porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Niewątpliwie czytając ten fragment Ewangelii, ze smutkiem patrzymy na brak gościnności i wrażliwości ze strony mieszkańców Betlejem, którzy w tak ważnym dla ludzkości momencie, jakim było przyjście na świat Syna Bożego, nie przyjęli Go. Zabrakło z ich strony otwartości, zrozumienia, dobrej woli i pomocy. Wczuwamy się w sytuację Maryi i Józefa, którym niestety nie udało się znaleźć godniejszego miejsca, jak tylko betlejemską stajnię. Ze szczerym współczuciem śpiewamy „nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem, w żadnej gospodzie i narodziłeś się Jezu w stajni, ubóstwie i chłodzie”. Podobnie pisze św. Jan, że Słowo przyszło na świat, ale nie zostało przyjęte, bo świat Go nie poznał i odrzucił (por. J 1,11).W noc Bożego Narodzenia pochylamy się nad maleńką Dzieciną i z nutą czułości myślimy – że gdyby Jezus narodził się dzisiaj, zostałby przez nas przyjęty. Ale czy na pewno? Szczerze zastanówmy się … Jezus także dziś jest w drodze i szuka gościnności, otwartych na oścież drzwi naszego serca. On czeka, chce wejść do naszego serca i w nim pozostać, dzielić z nami życie i kierować naszymi codziennymi sprawami. On pragnie napełnić nasze serca swoją miłością i radością. Czy jesteśmy czujni, uważni i gotowi na przyjęcie Jezusa, który przychodzi obecny w naszych bliźnich: w chorych, samotnych, w zaniedbanych dzieciach, potrzebujących naszej troski i miłości? Czy widzimy Jezusa przychodzącego w naszych przełożonych i podwładnych, oczekującego wzajemnego szacunku, zrozumienia i współpracy? Czy dostrzegamy Jezusa przychodzącego w Słowie, Jezusa który stawia nam wymagania, który zachęca nas do życia przykazaniem miłości, bo chce naszego dobra? Czy wierzymy, że taki Jezus do nas przychodzi i czy nasze serce jest gotowe, aby Go przyjąć?

Tam gdzie serce jest zamknięte dla Jezusa, tam też i drzwi zamykają się dla bliźnich, a jeżeli są otwarte, to często są pozbawione ciepła, serdeczności, dobroci. O tym przypominają nam słowa jednej z kolęd: „a dzisiaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katuszy, bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy”. Nie ma miejsca dla Ciebie – zastanawiamy się nad losem Jezusa, ale też i nad losem człowieka, który nie przyjął swojego Zbawiciela, człowieka którego serce pozostało zamknięte. Zadajemy sobie pytanie: co stało się z ludzkim sercem? Dlaczego było tak twarde, odrzucające Boga, Jego miłość? Dlaczego tak się stało, skoro On przyszedł z miłości do człowieka na ten świat, pragnął ofiarować mu prawdziwe szczęście i chciał go ocalić od śmierci i zagłady?

Dziś niewiele się zmieniło. Jezus nadal jest kamieniem odrzuconym przez budujących (por. Dz 4,11), bo nie pasuje do wizji tego świata, pełnego konsumpcjonizmu, wygodnictwa, łatwego dążenia do kariery. Odrzuca Chrystusa, ten kto trwa w grzechu i nie kieruje się nauką Bożego Słowa. Dzisiaj wielu nie przyjmuje Jezusa, wyrzuca Go ze swojego serca, ale też jest wielu takich, którzy niszczą Go w innych. Często słyszymy, że w niektórych krajach jest prześladowanie chrześcijan, dyskryminacja w pracy, ośmieszanie wiary, zagrożenie wolności religijnej. Jezus jest wciąż odrzucany lub nierozpoznawany, ale to właśnie On „kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118,22).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w tym kontekście rodzi się pytanie: Czy przyjmuję Jezusa i znajduje On w moim sercu godne miejsce? Czy jest Gościem honorowym, czy też drugorzędnym? A może nadszedł czas weryfikacji mojego życia, moich wartości, aby ustawić życie na właściwe „tory”. Bo jak powiedział papież Franciszek: „spotkanie z Jezusem zmienia życie i pozwala nam żyć w radości”… „Jesteśmy wezwani, aby na nowo odkryć wagę i sens naszego chrześcijańskiego życia, rozpoczętego Chrztem św.” (23.03.2014). Dlatego z entuzjazmem otwórzmy nasze serca, przyjmijmy Jezusa i na Nim budujmy swoje życie. Nie ma lepszego „podłoża”, na którym możemy budować swoje szczęście, jak tylko Jezus Chrystus. Budując na Chrystusie, wybieramy pełnię życia, ofiarujemy coś z siebie, ale zyskujemy Jego samego. On gdy przychodzi, wypełnia nas swoją łaską i nasze życie zaczyna przynosić owoce, staje się świadectwem dla innych, gdyż wtedy działamy mocą Pana.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, ta wyjątkowa noc zaprasza nas do wyznania wiary słowami: „Narodził się nam Zbawiciel, Wszego świata Odkupiciel”, Niech ta noc będzie dla nas czasem szczególnej łaski i odkrywania na nowo Bożej miłości. Życzmy sobie, aby dobroć Pana Boga, który z miłości do nas posłał Swojego Jednorodzonego Syna, spływała na nas obficie i napełniała nas mocą, mądrością i pokojem. Niech towarzyszy nam Boże błogosławieństwo, abyśmy w chwilach niepokoju, trudności, wątpliwości, umieli stawić im czoła i wytrwać w dobrym, tak aby nasze czyny były świadectwem Jego działania w naszym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu Narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa, zapewniam wszystkie Kochane Siostry oraz Drogich Członków i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety o mojej pamięci w modlitwie przy betlejemskim żłóbku. Przesyłam świąteczne życzenia oraz serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia .”
(2 Tm 4,7-8a)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Z wielką dumą i wdzięcznością spoglądamy na postać naszej Patronki św. Elżbiety i bł. Marii Luizy, które dziś cieszą się chwałą nieba. Miłość do Boga, ich pobożność i postawa poświęcenia dla ubogich, to cechy, które określają te dwie kobiety. Każdą chwilę dnia przeżywały z myślą o Bogu i bliźnich znajdujących się w potrzebie. Uczynki miłosierdzia, które spełniały z wielkim poświęceniem, były ich codziennym zadaniem, a hojność i miłość ich serca, były znane w całym środowisku w jakim się poruszały. Dla nas, ich duchowych córek, są wzorem i wyzwaniem do życia zgodnego z Ewangelią: „Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 24b). Dlatego za św. Pawłem możemy powiedzieć – w dobrych zawodach wzięły udział. Całe życie biegły do mety, jaką był Chrystus i otrzymały wieniec sprawiedliwości (por. 1 Tm 4,7-8a).

Misja, którą one podjęły, była dobrymi zawodami, a przyświecał im tylko jeden cel – czynić wszystko z miłości do Chrystusa i w ten sposób biec całe życie w Jego kierunku. Otaczały troską dzieci, pielęgnowały chorych, pomagały ubogim, pochylały się nad samotnymi, pocieszały płaczących, dzieliły chleb z głodnymi – a wszystko z myślą o Chrystusie. Nie było im łatwo to czynić, ponieważ niekiedy musiały zaprzeć się siebie, przełamać własny strach i lęk, aby nie stracić z oczu właściwego celu i z odwagą oraz wytrwałością dążyć do mety. Bo bieg, to zmaganie się z przeciwnościami, to pokonywanie zmęczenia, które z czasem przychodzi, to akceptowanie monotonii pracy, przezwyciężanie trudnych doświadczeń i pokus, które podpowiadają, aby odpocząć, zaprzestać dalszego zmagania się. Chociaż wiele było przeszkód na ich drodze, to jednak nie poddały się, nie uległy przychodzącym pokusom, tylko wytrwale biegły, wiary ustrzegły” – jak pisze św. Paweł. Ich życie zanurzone w Bogu stało się zaczynem nowej Wspólnoty. Św. Elżbieta, jak i bł. Maria Luiza, otrzymały wieniec sprawiedliwości, a dzisiaj nam wskazują drogę i wspierają nas w zawodach o wielką nagrodę.

Przepiękny przykład życia św. Elżbiety i bł. Marii Luizy zachęca nas, aby ten krótki czas tutaj na ziemi przeżywać dobrze. One pokazały nam, jak należy przyjmować każdy dzień, jak go wykorzystać, nie czekając na lepsze czasy czy przychylnych ludzi. Swoją postawą zachęcają nas, abyśmy często zwracali się do Jezusa i uczyli się od Niego przeżywać to co trudne w pokorze, bo życie jest nieustannym ofiarowywaniem siebie i spalaniem się dla Boga, które przygotowuje nas na spotkanie z Nim. Bóg będzie sądził nas z miłości, z czynienia dobra, z wypowiedzianych słów, z wykorzystania czasu. Dlatego powinniśmy często pytać się: czy jestem dziś gotowa(y) na spotkanie z Jezusem? Czy żyję tak, abym w każdej chwili mogła (mógł) stanąć przed Bogiem i zdać rachunek z mojego „biegu”?

Św. Paweł w liście do Rzymian zaznacza, że ci „którzy żyją według Ducha” (Rz 8,5b) starają się żyć zgodnie z daną im łaską, być ludźmi na miarę Boga. Właśnie taką osobą była św. Elżbieta, niewiasta mądra i dzielna, która w krótkim czasie upodobniła się całkowicie do swego Boskiego Oblubieńca. Niewątpliwie podsumowaniem jej pięknego życia była jej śmierć: „Kiedy nadszedł 17 listopad 1231 roku, poszła ona przedwcześnie na spotkanie z nie-ogarnionym Bogiem; śmierć dla niej była radością” (A.E. Kędracka, Święta Elżbieta Węgierska s.77). Jej spowiednik Konrad z Marburga tak napisał: „Po tym zaś przyjęła Ciało Pańskie i później aż do wieczora wiele mówiła o najlepszych fragmentach kazań, które słyszała; następnie wszystkich siedzących przy niej z największą pobożnością polecając Bogu jakby słodko zasypiając odeszła z tego świata” (Godzina czytań na św. Elżbietę). Śmierć była dla niej przejściem na spotkanie z Mistrzem, który oczekiwał, aby wręczyć jej wieniec sprawiedliwości. Szła z radością, bo całe jej życie było wytrwałym zdążaniem ku niebu.

Życie bł. Marii Luizy również było ukierunkowane na Boga. Każdego dnia w akcie uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie powtarzała: „W Tobie ja żyję, w Tobie umieram. Jezu, Twoją jestem w życiu i przy śmierci” (Porządek dzienny 1866). A w ostatnim liście okólnym napisała: „Kto wie, jak długo jeszcze będziemy razem, może tylko krótki czas. Moje Kochane Siostry, bym mogła kiedyś w godzinie mojej śmierci powiedzieć: Panie, nie zgubiłam żadnej z tych, które mi powierzyłeś!” (1872). Jej serce było przepełnione troską nie tylko o własne zbawienie, ale także osób, które były jej powierzone. Z heroizmem biegła przez kręte ścieżki życia do wyznaczonej mety. Bardzo zależało jej, aby działalność Zgromadzenia, jak i to wszystko co Siostry czynią, było na chwałę Bożą i dla zbawienia wielu. Żyła zapatrzona w Boga, wsłuchana w Jego słowa, starała się strzec otrzymanego od Boga depozytu wiary i pomnażać go służąc najbardziej potrzebującym. Owoce jej życia można było zobaczyć już w chwili śmierci, kiedy odchodząc z tego świata otoczona była ogromnym tłumem ludzi. Świadomość świętości jej życia przyciągała wiele osób, które modliły się za wstawiennictwem „kochanej Matki wszystkich”- jak ją od dawna nazywali. Piękno życia bł. Marii Luizy podkreślił Ks. Schwalme w czasie mowy pogrzebowej: „Jej podziwu godna cierpliwość i poddanie się, jaką wykazała od początku do końca swej choroby, jest dla nas zapewnieniem, że znosiła ostatnie doświadczenia… według upodobania Bożego… Dlatego właśnie przy jej śmierci można było powiedzieć: Maria najlepszą cząstkę obrała, która od niej odjętą nie będzie” (zob. E. Frankiewicz, Matka Maria Merkert s.517).

Listopadowe dni, co roku przypominają nam o nieuchronnej przemijalności ludzkiego życia. Wzbudzamy refleksję nad sensem życia, nad naszymi zmaganiami, przychodzą nam na myśl drogie nam osoby, których już nie ma pośród nas. W zadumie tych dni, patrząc przez pryzmat wieczności zastanawiamy się nad własnym życiem, że i nam przyjdzie kiedyś zdać rachunek z włodarzowania darami, którymi Bóg nas obdarował. Tak wiele Sióstr odeszło przed nami i zabrało ze sobą czyny swojego życia, śmierć wprowadziła je do wieczności. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, także dla nas przyjdzie czas na spotkanie z Jezusem w chwili śmierci. Nie wiemy kiedy to nastąpi, ale aby było to radosne spotkanie musimy żyć odpowiedzialnie, bez złudy i udawania, nasze życie musi być transparentne. Nasze słowa, deklaracje i obietnice powinny pokrywać się z życiem, w szarości każdego dnia. Często powinniśmy też zastanawiać się nad tym, czy biegniemy we właściwym kierunku? Czy wszystko co czynimy prowadzi nas do nagrody po śmierci? Czy też nie łudzimy siebie, że mamy jeszcze czas, aby zweryfikować cel biegu? Czy naszą metą jest niebo? Czy nie pogubiliśmy się? A jeśli stwierdzimy, że zagubiliśmy się, zawróćmy póki jeszcze mamy czas, abyśmy także i my otrzymali wieniec zwycięstwa.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji uroczystości św. Elżbiety i święta bł. Marii Luizy życzę nam wszystkim mocnej i trwałej wiary, która pomaga przetrwać trudności i pozwala widzieć dalej niż sięga nasze ludzkie oko, aby teraźniejszość i przyszłość zanurzyć w morzu Bożego Miłosierdzia. Życzę także pokornej i mądrej miłości, która otwiera serca na potrzeby bliźnich i dodaje siły do rezygnacji ze swoich marzeń, planów, aby ofiarować życie dla innych oraz ufnej i pewnej nadziei, która jak iskra zabłyśnie i pozwoli po raz kolejny z entuzjazmem odkryć piękno życia, które może w codzienności dnia stało się szare i nieatrakcyjne.

Łączą się duchowo z wszystkimi Wspólnotami w przeżywaniu naszych elżbietańskich uroczystości, przesyłam najserdeczniej życzenia również od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

„Pomne naszych błędów, od Serca Jezusowego uczmy się znosić ze szczególną cierpliwością ułomności naszych bliźnich”.
(bł. Maria Luiza 30.12.1869)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W dniu dzisiejszym, wszędzie tam gdzie jesteśmy, dziękujemy Bożej Opatrzności za 176 lat istnienia naszego Zgromadzenia, za dar życia bł. Marii Luizy i wielu świątobliwych Sióstr. W tym dniu wspominamy także świętych lekarzy Kosmę i Damiana – Patronów naszego Zgromadzenia. To za ich wzorem nasze Matki Założycielki niosły bezinteresownie pomoc potrzebującym, pochylały się nad chorymi i opatrywały ich rany. Te pełne miłości i poświęcenia czyny, nadały początek Zgromadzeniu i przyczyniły się do rozwoju dzieła miłosiernej miłości niesionej każdemu człowiekowi, a szczególnie najbardziej potrzebującemu. W tym wyjątkowym dla nas dniu, gromadzimy się w zakonnych kaplicach lub kościołach, aby wspólnie odmówić Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dziś z ogromną miłością i oddaniem powtarzamy słowa: „Najczcigodniejsze Serce Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, adorujemy Cię… Kochamy Cię… Ofiarujemy Tobie…”. Z całego serca zawierzamy Jego szczególnej opiece nasze Zgromadzenie, podejmowane dzieła i każdą z nas.

W kontekście rocznicowych przemyśleń, warto przypomnieć sobie, że od samego początku w naszym Zgromadzeniu było czczone Najświętsze Serce Pana Jezusa. Matka Franciszka ze swojego rodzinnego domu wniosła obraz Serca Jezusowego, który zajmował szczególne miejsce w nowo tworzącej się Wspólnocie. Przed tym obrazem Założycielki często modliły się, oddawały cześć Jezusowi i wypraszały łaski. Z dnia na dzień, coraz bardziej rozwijał się kult Serca Jezusowego co sprawiło, że znalazło się Ono w centrum naszej duchowości. Widząc w nim ostoję, Założycielki z niezwykłą miłością i zawierzeniem poświęciły siebie i rozpoczęte dzieło Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Ten tak drogi nam obraz, dar naszej Współzałożycielki Matki Franciszki, został umieszczony w kaplicy Domu Macierzystego w Nysie, a jego wierne kopie były rozprowadzane i do dziś zdobią pomieszczenia wszystkich elżbietańskich domów.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety obraz Najświętszego Serca Jezusa, nie jest jedynie ozdobą naszych mieszkań, naszych klasztorów, czy kaplic, on jest znakiem miłości Jezusa, który wskazuje na swoje Serce i mówi „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29). Jezus nadal pragnie nas formować i prowadzić, a Jego otwarte Serce jest dla nas źródłem inspiracji do życia, nadaje jemu sens i umacnia nas wewnętrznie. Kto czerpie ze źródła Serca Jezusowego sam staje się źródłem dla innych. Także św. Jan Paweł II nauczał, że: „zbliżenie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzymać się w tym niejako centralnym a zarazem po ludzku najłatwiej dostępnym punkcie objawiania miłosiernej miłości Ojca” (Dives in misericordia 13). Z tego Serca wypływa na wszystkich, którzy się do niego zbliżają, płomień miłości mocnej i żarliwej, który rozpala nasze serca i daje siłę do dzielenia się Bożą miłością z wszystkimi potrzebującymi. „Z tego zapatrzenia, zasłuchania w Jezusowe Serce rodzi się nowy człowiek. Człowiek, który jest w stanie dotknąć tajemnicy niewidzialnego, a przecież obecnego Boga, który jest w stanie dostrzec ślady Bożego działania i Bożej logiki w świecie. Wreszcie człowiek, który, jak Jan spod krzyża, utrwaliwszy w swym sercu Jezusowy obraz, już na zawsze będzie świadkiem Miłości.” (Ks. K. Napora).

Dzieje naszego Zgromadzenia potwierdziły, że dla Założycielek Serce Jezusa było źródłem, z którego czerpały siły do codziennej, ofiarnej posługi, a także od którego uczyły się wrażliwości, czułości, szacunku dla drugich. Podejmowane zadania wypełniały z miłości do Boga, ku Jego większej chwale i dla dobra innych. W chwilach prób, w napotykanych trudnościach, ufały w pomoc Bożą i z głęboką wiarą zwracały się do Najświętszego Serca pełnego mądrości i czułości. Często powtarzały: „bądź naszym obrońcą…”. Każdy dzień kończyły przed tym obrazem powierzając z ufnością Sercu Jezusowemu swoje troski, problemy, bezsilność oraz chorych do których chodziły. Zawsze były blisko Boga, każdym czynem starały się wypełniać wolę Bożą i w ten sposób dążyły do osiągnięcia świętości.

Znany i drogi wszystkim Elżbietankom „Akt poświęcenia…”- odmawiany do dnia dzisiejszego w naszych Wspólnotach jest znakiem zawierzenia Bogu przez nasze Założycielki, oraz wiele pokoleń Sióstr. Ta modlitwa towarzyszy nam w ważnych wydarzeniach, zarówno Zgromadzenia jak i w osobistych przeżyciach. Bożemu Sercu poświęcamy nowe placówki, miejsca posługi misyjnej, pracę Sióstr, ludzi do których jesteśmy posłane. Przynajmniej w każdy piątek i każdego 27 dnia miesiąca odmawiamy wspólnie tę modlitwę i dlatego warto zastanowić się i dać sobie odpowiedź: Czy i dla mnie Serce Jezusa jest źródłem mocy? Czy rzeczywiście zawierzam Jemu swoje powołanie, sprawy, cierpienia? Czy z Jezusowego Serca czerpię siłę do życia w pokoju z innymi, a gdy zachodzi taka potrzeba, do przebaczenia? Czy Serce Boże jest dla mnie źródłem siły do znoszenia z cierpliwością trudności i różnorodnych doświadczeń? Otwórzmy nasze serce na Jezusa i zanurzmy się całkowicie w Jego Sercu, aby żyjąc z Nim i czerpiąc z Niego siły oraz moc czynić swoją posługę owocną i pełną miłości, oddaną na służbę Bogu i bliźnim. Niech Serce Jezusowe będzie dla każdego z nas wzorem, abyśmy miłowali się wzajemnie tak, jak On nas umiłował i w miłości do Boga wytrwali (por. J 15,9). Jak przypomniał nam Papież Franciszek „jesteśmy wezwani, by postawić na serce, to znaczy na życie wewnętrzne, na najsilniejsze korzenie życia, centrum uczuć, jednym słowem na centrum osoby” (3.06.2016).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w te świąteczne dni, kiedy wspominamy kolejne rocznice powstania Zgromadzenia, beatyfikacji bł. Marii Luizy oraz wspomnienie naszych patronów św. Kosmy i Damiana wpatrujemy się jeszcze raz w oblicze Najświętszego Serca Jezusa, aby naśladować Jego miłość, poświęcenie, uległość, męstwo i wierność. Życzę, aby to Najświętsze Serce było dla nas wszystkich źródłem łask i umocnienia w realizacji codziennych zadań i obowiązków. Niech Jego miłość i dobroć napełnia nasze serca i wszystkie obszary naszego życia, abyśmy z radością i szacunkiem szli do innych.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości zapewniam o mojej modlitwie. Przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych oraz od wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińsa
przełożona generalna

 

„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy”.
(Łk 1,47)

Kochane Siostry,

Od najdawniejszych już czasów, w Kościele miesiąc maj poświęcony jest Najświętszej Maryi Pannie. W kościołach, w kaplicach, w oratoriach, przy przydrożnych krzyżach i figurkach rozbrzmiewają słowa Litanii Loretańskiej, poprzez którą wierni oddają cześć Matce Bożej. Włączając się w tę modlitwę, a jeszcze bardziej odprawiając Triduum, mogłyśmy przygotować się do święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, tak bardzo ważnego i bliskiego każdej Siostrze Elżbietance. To Maryja spiesząca do Ain Karem była inspiracją i wzorem dla naszych Założycielek. W tajemnicy Nawiedzenia znalazły one duchowe ukierunkowanie i zachętę do służebnej miłości (por. D 68.3).

Maryja wybrała się do Ain Karem z potrzeby serca, aby pospieszyć z pomocą znajdującej się w potrzebie krewnej Elżbiecie. Ta młoda Dziewczyna z Nazaretu, z pokorą w sercu wypowiadając „oto ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) wyraziła zgodę, aby Pan Bóg mógł działać w Jej życiu i posługiwać się Nią zgodnie z Jego wolą. Maryja oddała się całkowicie do dyspozycji Boga, a On uczynił Jej wielkie rzeczy (por. Łk 1,46), była świadoma swego wybrania i misji jaką powierzył Jej Bóg. Gdy tylko usłyszała, że jej krewna w podeszłym już wieku spodziewa się potomstwa, natychmiast wyruszyła w drogę. Maryja wierzyła, że „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) jeżeli się Mu całkowicie zawierzy. Kulminacyjnym momentem spotkania tych dwóch kobiet był pełen wdzięczności hymn „Magnificat”, w którym Maryja wielbi dobroć i miłosierdzie Boga. Radosne słowa tej pieśni są odzwierciedleniem piękna i czystości serca Maryi, a także Jej ogromnej wdzięczności i zawierzenia Bogu.

Od samego początku w naszym Zgromadzeniu istnieje kult maryjny, gorliwie praktykowany przez wszystkie Siostry. Za wzorem Matek Założycielek, pokolenia naszych Sióstr wyrażają miłość do Matki Bożej, starając się tak jak Ona wypełniać powierzone im zadania na większą chwałę Bożą i naśladując Jej oddanie się Bogu. Dzięki inicjatywie Matki Franciszki Werner, Maryja w tajemnicy Nawiedzenia stała się szczególnie bliska naszej elżbietańskiej Wspólnocie. W tej tajemnicy odczytujemy głęboki sens naszego powołania, gdyż podobnie jak Maryja chcemy przyjmować z wiarą Słowo Boże i Jego mocą służyć ludziom (por. D 1.3).

Za wzorem Maryi spieszącej z Nazaretu do Ain Karem, nasze Założycielki starały się podejmować trud niesienia pomocy materialnej oraz duchowej wszędzie tam, gdzie był człowiek potrzebujący. Podobnie każda z nas poprzez konkretny czyn, gest serdeczności, podarowany uśmiech, pomoc, troskę, powinna zanosić Jezusa innym. Nieustannie musimy pamiętać, że jeśli zabraknie w naszej posłudze Jezusa, to wówczas będzie to jedynie zwykły, charytatywny czyn. „Miłość miłosierna jest służeniem człowiekowi, nie sposób jednak służyć ludzkości, nie mówiąc jej o Bogu” (kard. Robert Sarah).

Dzisiejsza uroczystość jest okazją do refleksji i dania sobie odpowiedzi na pytania: Czy poprzez nasz sposób życia, podejmowane działania niesienia pomocy innym przez nas osobiście czy też wspólnotowo niesiemy innym Jezusa? Czy w tym co czynimy jest Chrystus, czy tylko osobiste zadowolenie, potrzeba uznania, zaistnienia, pokazania siebie? Czy Maryja w tajemnicy Nawiedzenia jest dla nas inspiracją do modlitwy i czynu?

Zachęcone przykładem życia naszych poprzedniczek, pragniemy z oddaniem służyć innym dzieląc się Jezusem, którego nosimy w naszych sercach. W postawie pokory starajmy się wyrażać Bogu naszą wdzięczność za każdy dzień, który od Niego otrzymujemy w darze i za każde dobro, które udaje się nam uczynić z Jego pomocą. Świadome darów jakimi nas obdarza Bóg, wraz z Maryją śpiewajmy „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1,46). Niech nasz Magnificat wyśpiewywany podczas codziennych Nieszporów będzie dziękczynieniem za każdy dzień życia, za dar osobistego powołania do życia zakonnego, za nasze Zgromadzenie, za Wspólnotę Apostolską św. Elżbiety oraz za wszystkich ludzi, których Pan Bóg stawia każdego dnia na naszej drodze i do których do nas posyła.

Łącząc się z Kochanymi Siostrami w dniu Nawiedzenia NMP życzę wielkiej radości, która wypływa z mocnej wiary w Boga i ofiarnego oddania swojego czasu oraz sił dla dobra tych, którzy nas potrzebują. Niech spotkanie z drugim człowiekiem będzie dla Sióstr zawsze spotkaniem z Chrystusem, który przychodzi do nas w człowieku chorym, potrzebującym, ubogim, samotnym, czy też w bezbronnym, porzuconym, niekochanym dziecku. Niech Maryja, która rozumiała co znaczy spieszyć z pomocą, będzie dla nas wzorem i wsparciem w codziennej posłudze.

Trwając w dziękczynnym uwielbieniu Boga i modlitwie zanoszonej w intencjach wszystkich Kochanych Sióstr i naszej Młodzieży zakonnej, przesyłam serdeczne pozdrowienia także od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana z Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy na tym samym miejscu. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”.
(Dz 2,1; 2,4a)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy przeżywany w liturgii Kościoła czas wielkanocny i wprowadza nas w okres zwykły. W tym dniu z wdzięcznością i radością wspominamy wylanie Ducha Świętego na zgromadzonych Apostołów i łączymy się we wspólnym uwielbieniu Boga za dary jakie sami otrzymaliśmy podczas sakramentu bierzmowania, kiedy to także na nas zstąpił Duch Święty. Mocą Jego daru jesteśmy świadkami Zmartwychwstałego Chrystusa. Dziś, w niedzielę Zesłania Ducha Świętego gromadzimy się w kościołach parafialnych lub w kaplicach zakonnych na Eucharystii, jak gdyby w nowym Wieczerniku, aby każdy z nas został odnowiony w duchu mądrości i rozumu, w duchu właściwych decyzji i męstwa, w duchu umiejętności i pobożności, w duchu świętej bojaźni Bożej! (por. Benedykt XVI, 2008 r.).

Kościół w niezwykle bogatej i w różnorodnej ikonografii przedstawia wydarzenia związane z Zesłaniem Ducha Świętego. Na wielu ikonach możemy zauważyć Apostołów siedzących, bądź klęczących blisko siebie podczas modlitwy, a pośród nich jest obecna także Maryja. Scena ta przedstawia jedność Uczniów Chrystusa, którzy według zapisu św. Łukasza: znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2,1b). Jak podaje nam tradycja, był to Wieczernik, wysoka i przestronna sala znajdująca się na górze, która służyła do modlitwy i różnego rodzaju zebrań.

Młody Kościół trwał razem na modlitwie i w oczekiwaniu na przyjście Pocieszyciela. Wszyscy Apostołowie byli zgromadzeni w jednym miejscu i nie było to przypadkowe, ale pełne wiary i ufności oczekiwanie na spełnienie się obietnicy Mistrza. Doskonale pamiętali oni słowa Jezusa, że gdzie dwaj albo trzej zebrani są w Jego imię, tam On jest pośród nich (por. Mt 18,20). Ta wspólna modlitwa miała ogromną moc. Sam Jezus mówił: jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec (Mt 18,19). Wielka wiara i nadzieja wypełniała serce Apostołów trwających na modlitwie.

Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (Dz 2,2a), który pojawił się w Wieczerniku zaskakując Uczniów. Nie dało się zaprogramować tego spotkania, Duch Święty przychodzi bez uprzedzenia, niespodziewanie. Jezus udziela swego Ducha każdemu kto czuwa i jest otwarty na Jego przyjęcie. Tak też zaznacza św. Łukasz, że w dniu Pięćdziesiątnicy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4) a wraz z Apostołami również Maryja. Bóg spełnił swoją obietnicę wobec tych, którzy z miłością, wiernością i ufnością modlili się. Obiecany Duch Święty napełnił ich serca męstwem i uzdolnił do dawania świadectwa. Potężna moc Ducha była dla młodego Kościoła siłą do wyjścia z ukrycia i głoszenia Królestwa Bożego. Apostołowie odważnie opowiadali o tym, co przeżyli w minionych dniach i dawali świadectwo o Chrystusie.

Trwający na modlitwie Kościół przypomina nam o ogromnej roli wspólnotowej modlitwy i uczy nas w jaki sposób powinniśmy przygotowywać się do różnych ważnych wydarzeń w naszym życiu. Wspólnota, która modli się razem ma ogromną moc, daje świadectwo i uprasza dary Boga. Dlatego od początku istnienia naszego Zgromadzenia, wspólna modlitwa była istotnym elementem, centrum naszego życia zakonnego (K 40). Nasze Matki Założycielki dając początek Zgromadzeniu wspólnie odmówiły Akt zawierzenia i poświęciły siebie oraz powstające dzieło Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Wczytując się w „porządek dnia” zauważamy, że od porannych godzin i w wyznaczonym czasie w ciągu dnia, Siostry gromadziły się na modlitwę, a wieczorem robiły przed Bogiem rachunek sumienia z minionego dnia. Modlitwa zawsze stanowiła istotny rys kształtujący elżbietańską Wspólnotę. Dzisiaj, my również zbieramy się w naszych Wieczernikach i zjednoczone z Chrystusem,…stajemy przed Ojcem w akcie adoracji, uwielbienia i dziękczynienia (K 47), wypraszamy potrzebne łaski i pytamy Boga o Jego wolę wobec nas. Jest to dobra droga, która pogłębia naszą duchowość, umacnia nas i jednoczy między sobą. Święty Jan Paweł II pisał: Modlitwa uczy Bożych metod działania, oczyszcza ze wszystkiego, co oddziela od Boga i ludzi, co zagraża jedności. Modlitwa chroni przed pokusą małoduszności, ciasnotą serca i umysłu; ona wznosi spojrzenie człowieka do oglądu spraw z Bożej perspektywy i toruje drogę łasce Bożej do serca człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwanie razem na modlitwie to nie tylko fizyczna obecność, zewnętrzny znak wspólnoty, ale też i duchowe pragnienie jedności. Wszystko to ma się dokonywać na wzór pierwotnego Kościoła, który ożywiony był jednym duchem i jednym sercem, a jego dążeniem było mieć wszystko wspólne (por. Dz 4,32). Ważna jest więc troska, aby nasza modlitwa była piękna, głęboka, aby nasze myśli, umysł i serce były przy Bogu. Podczas trwania na modlitwie Duch Święty napełnia nasze serca odwagą i męstwem, abyśmy pomimo naszych słabych sił potrafili opierać się temu co przeszkadza nam być blisko Boga. Dzięki Jego mocy będziemy umieli zdobywać świat dla Jezusa oraz sami wzrastać w łasce i świętości.

Zachęceni przez Chrystusa do czuwania na modlitwie otwierajmy nasze serca i umysły na te dary, którymi chce nas obdarzyć Duch Święty, abyśmy tak jak Apostołowie z zapałem i radością umieli świadczyć o Jezusie. Naszym gorliwym życiem, ofiarną posługą i przykładem poświęcenia dla dobra innych potwierdzajmy, że staliśmy się godnymi mieszkaniami Ducha Świętego.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzę wszystkim błogosławionej, radosnej i bogatej w duchowe przeżycia Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Niech Pocieszyciel, którego tak bardzo potrzebujemy zstąpi na każdego z nas i stale nam towarzyszy zwłaszcza w chwilach trudnych i w cierpieniu. Jego potężna siła niech nas umacnia i prowadzi przez życie oraz nieustannie wspomaga w wykonywaniu codziennych obowiązków. Duch Święty, który przyczynia się za nami w naszych błaganiach (Rz 8,26b), niech będzie zawsze z nami, także w czasie naszego trwania na modlitwie, aby w owym dniu wszyscy poznali, że jesteśmy w Jezusie, tak jak On jest w Ojcu (por. J 14,20). Niech radość, dobroć, cierpliwość, wierność, pokój i miłość, które są owocami Ducha Świętego wypełniają nasze życie, życie naszych Wspólnot oraz naszych rodzin.

Łącząc się w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego w modlitewnym czuwaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom widziałam Pana”.
(J 20,18)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dziś, w wielkanocny poranek rozlega się we wszystkich kościołach dźwięk rezurekcyjnych dzwonów ogłaszających z wielką mocą i siłą zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Zjednoczeni w modlitwie, z radością podejmujemy śpiew wielkanocnej pieśni „Wesoły nam dzień dziś nastał… tego dnia Chrystus zmartwychwstał, Alleluja!” I tak, już od ponad dwóch tysięcy lat z niezwykłą wdzięcznością w sercu, wracamy do paschalnych wydarzeń, aby podkreślić ich zbawcze znaczenie.

Zmartwychwstanie Jezusa zostało poprzedzone Triduum Paschalnym, pełnym bólu, cierpienia i śmierci Chrystusa. Naocznymi świadkami tych wydarzeń stali się Apostołowie, dla nich był to koniec działalności ich Mistrza. Serca uczniów przepełniał smutek i ból po stracie tak bliskiej osoby, a pogrążeni w rozpaczy nie pamiętali, że Jezus mówił im o swoim powrocie. Nie było im łatwo uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa i dlatego czas wielkanocny został naznaczony licznymi spotkaniami ze Zmartwychwstałym Panem. Przychodził On kilkakrotnie do zgromadzonych uczniów, ukazywał się pobożnym niewiastom, ale pierwszą bohaterką wielkanocnych spotkań ze Zmartwychwstałym niewątpliwie była Maria Magdalena. To ją zasmuconą zniknięciem ciała z grobu pocieszył sam Jezus.

W ikonografii artyści przedstawiają Marię Magdalenę klęczącą u stóp Jezusa w geście adoracji. Jest to postawa płynąca z największego szacunku i niezwykłej wiary, a przede wszystkim z miłości jaką darzyła swojego Mistrza. Wzniesione do Jezusa ręce niejako wyrażają pragnienie zatrzymania Go na dłużej. Nie dziwi nas ten gest, gdyż Maria Magdalena doświadczyła w swoim życiu wewnętrznej przemiany, nawrócenia i Jezusowej przebaczającej miłości. Jej osobiste przeżycia zbliżyły ją do Mistrza, którego bardzo umiłowała. Wobec tak wielkiej tajemnicy zmartwychwstania jawi się przed Marią Magdaleną kolejna droga, którą musi przejść. Jest to droga od bólu, do radości; od skupiania się na sobie, do wiary w żywego Jezusa; od lęku po stracie Pana, do wiary w obecność Jezusa także wtedy, gdy Go nie widzi i nie rozpoznaje.

Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym umocniło wiarę Marii Magdaleny, która stała się pierwszą zwiastunką prawdy o zmartwychwstaniu. Jezus doskonale znał Marię Magdalenę, znał jej otwartość, gotowość do współpracy. Teraz potrzebował jej do wypełnienia misji i dlatego mówi do niej: „udaj się do moich braci i powiedz im” (J 20,17 b) o niniejszym wydarzeniu, o niezwykłym spotkaniu, o tym, że żyję i żeby się nie lękali, ale uwierzyli. Maria Magdalena z entuzjazmem biegła do uczniów, aby podzielić się z nimi radosną nowiną: „widziałam Pana…” (J 20,18 b). Ona niczego nie zatrzymała dla siebie, ale napełniona wiarą i miłością podzieliła się z uczniami radością spotkania ze Zmartwychwstałym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, my także zostaliśmy przez Jezusa wezwani po imieniu, aby za Nim pójść, aby głosić Ewangelię. Od tamtego momentu Zmartwychwstały Pan nieustannie ponawia zaproszenie do kroczenia razem z Nim po drogach codzienności i czynienia z Jego zmartwychwstania fundamentu naszego życia. On wskazuje nam kierunek postępowania, pomaga w podejmowaniu decyzji, w dokonywaniu wyborów, w wykonywaniu zadań i naszych obowiązków. Jezus każdego dnia nam towarzyszy tam, gdzie jesteśmy, w każdej naszej życiowej sytuacji i we wszystkich wydarzeniach. On jest wśród nas, ale w inny sposób niż my to sobie wyobrażamy. Jezus jest z nami także wówczas, gdy przeżywamy trudności i nasze relacje z innymi bywają bolesne, ponieważ pragnie, abyśmy patrzyli na wszystko co nas spotyka przez pryzmat wiary, Jego oczami.

W kontekście tych świąt warto postawić sobie pytanie o swoją wiarę. Czy Jezus jest w centrum mojego życia? Czy wiara w Zmartwychwstałego Pana przemienia moje serce, myślenie? Czy w codzienności moich obowiązków rozpoznaję Jezusa? A może jednak potrzebuję, tak jak Maria Magdalena nawrócenia i formowania serca, aby stało się wrażliwsze na obecność Jezusa? Postarajmy się szczerze odpowiedzieć na te pytania, gdyż wiara jest podstawą naszego życia. Dzięki wierze w żywą obecność Jezusa odkryjemy piękno i głębię naszego życia. Bo jak pisał Ksiądz Tadeusz Dajczer: „wiara zmienia naszą mentalność, każe nam stawiać Boga zawsze na pierwszym miejscu, troszczyć się o nastawienie całego życia na Niego, interpretować świat w Bożym świetle. Wtedy wszystkie nasze sądy, oceny, pragnienia i oczekiwania są opromienione światłem wiary.”

Jesteśmy wezwani, aby iść tak jak Maria Magdalena z Dobrą Nowiną tam, gdzie Bóg nas posyła. Mamy iść i głosić, bo nie jest prawdą, że dzisiaj świat nie potrzebuje Bożego Słowa, wręcz przeciwnie, świat jest go bardzo spragniony. Widzimy wokół siebie wiele osób, które straciły wiarę, nadzieję, które borykają się z wieloma problemami i nie widzą sensu życia. Dzisiaj Jezus mówi do nas: „idź i powiedz im”, że zmartwychwstałem, żyję, jestem wśród was. Także Papież Franciszek zachęcał mówiąc: „nieście w świat tę pewność: Pan żyje i kroczy obok nas na drodze życia! To jest wasza misja! Nieście w świat tę nadzieję! Bądźcie zakotwiczeni w tej nadziei! Jej kotwica zarzucona jest w niebie, mocno trzymajcie się tej liny i nieście w świat nadzieję! Będąc świadkami Jezusa nieście w świat świadectwo, że Jezus żyje, a to da nam nadzieję, da nadzieję temu światu, który się nieco zestarzał z powodu wojen, zła i grzechu”. (3.04.2013 r.) Naszym, zadaniem jest głosić z odwagą, z radością, z zapałem, z przekonaniem prawdę o zmartwychwstaniu.

Kochane Siostry i Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzę, aby piękne Święta Wielkiej Nocy były dla nas wszystkich sposobnością do autentycznego spotkania się ze Zmartwychwstałym Jezusem, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka. Niech Ten, który jest dla nas Drogą, Prawdą i Życiem umacnia nas błogosławieństwem, dobrem, miłością, a w serce wlewa radość i głęboki pokój, abyśmy idąc przez życie umieli z wiarą odczytywać Boże wyzwania. Niech Jezus triumfujący nad ciemnościami zła, obdarza każdego z nas nadzieją, dopomaga przezwyciężać pokusy, pokonywać trudności, znosić cierpienie, a w sytuacjach niełatwych daje skuteczne rozwiązanie, aby w naszych sercach zagościło prawdziwe szczęście.

W tych świętych dniach Triduum Paschalnego życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety dobrego i spokojnego przeżywania Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przesyłam wiele serdecznych życzeń także od Sióstr z Zarządu Generalnego i całej Wspólnoty Sióstr z domu generalnego, oddana w Chrystusie

S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę”.
(Łk 2, 15b-16)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

To kolejne Boże Narodzenie w naszym życiu, które Pan Bóg w swojej ogromnej dobroci pozwala nam przeżywać. Adwentowy czas modlitwy i wyczekiwania pozwolił nam przygotować się na przyjście Boga, który zapragnął przyjąć ludzką naturę. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia pragniemy przeżywać w duchu ogromnej wdzięczności wobec Boga Ojca za wszystkie otrzymane dary oraz łaski, jakimi nas obdarzył w kończącym się Jubileuszowym Roku. Jednocześnie chcemy świadomie i z otwartym sercem przyjąć oraz zaakceptować to, co Bóg chce nam powiedzieć ukazując drogę, którą powinniśmy pójść.

Ewangelista św. Łukasz oznajmia, że Pasterze usłyszawszy głos Anioła: „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2,11), podjęli decyzję, aby pójść i zobaczyć co się zdarzyło w Betlejem. Z kolei św. Mateusz pisze o Mędrcach, którzy przywędrowali ze Wschodu, aby oddać cześć nowonarodzonemu Królowi. Udali się oni najpierw do Jerozolimy do pałacu króla Heroda, a potem przyszli do Betlejem, gdyż „gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2, 9b).

Wspomniane wersety Pisma św. ukazują, że zarówno pasterze, jak i Mędrcy podjęli decyzję, aby udać się w drogę. Po całym dniu ciężkiej pracy, pomimo zmęczenia i ciemności nocy, pasterze usłyszawszy słowa Anioła bez ociągania, z pośpiechem wyruszyli w drogę do Betlejem, aby zobaczyć, co się tam zdarzyło (por. Łk 2, 15). Ich serca wypełniał entuzjazm i pragnienie zobaczenia Mesjasza. Podobnie Mędrcy ujrzawszy wschodzącą gwiazdę nowo narodzonego króla żydowskiego, postanowili odnaleźć Go i przywitać. Przygotowali oni dary i pozostawiając miejsce zamieszkania oraz swój dobytek wyruszyli w nieznane za gwiazdą, która wskazywała im szlak. Mędrcom i pasterzom towarzyszył trud oraz zmęczenie. Byli osłabieni i wyczerpani, ale pragnienie spotkania się z Mesjaszem i Królem dodawało im sił do dalszego wędrowania. Nie bali się podjąć znoju poszukiwań, aby osiągnąć zamierzony cel i dotrzeć do miejsca narodzenia Jezusa. Wszyscy szukający Mesjasza zostali wynagrodzeni za swój trud włożony w poszukiwanie, bo gdy dotarli do Betlejem: „znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Pełni radości i wdzięczności „upadli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2, 11). A wróciwszy do swojej krainy i do swoich domów, dzielili się z innymi swoim szczęściem oznajmiając, że spotkali się z nowonarodzonym Mesjaszem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dzisiejszy świat ofiaruje nam różne wartości i proponuje różne drogi, które często są piękne, wygodne, bogate, oświetlone i ozdobione przemijającymi dobrami. One nie wymagają trudu i wysiłku, ale też „szybko się kończą” i nie prowadzą do żadnego celu. Wiemy też, że wielu ludzi idzie przez życie drogami mało atrakcyjnymi, pełnymi różnych przeszkód, niekiedy znaczonymi cierpieniem, wymagającymi trudu, zmagań i zapomnienia o sobie. Przebycie tych dróg nie jest łatwe, potrzebny jest wysiłek, codzienne przełamywanie siebie, wyrzeczenie, wytrwałość, a jeśli to konieczne, to także akceptacja własnych ograniczeń. Dlatego ważne jest, abyśmy potrafili dobrze rozeznać i znaleźć tę właściwą drogę, która zaprowadzi nas do Betlejem, gdzie będziemy mogli oddać hołd nowonarodzonemu Jezusowi i cieszyć się ze spotkania z Nim.

Czytając Ewangelię wiemy, że pragnieniem Boga było, aby pasterze przybyli do żłóbka. Także dzisiaj Bóg bardzo pragnie spotkać się z człowiekiem, chce mieć go blisko siebie. Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwając w atmosferze świątecznej radości idźmy do żłobka, aby spotkać się z nowonarodzonym Mesjaszem, aby odpowiedzieć na pytanie, które chce nam postawić. Idźmy z radością na to spotkanie, z nadzieją w sercu, że możemy jeszcze raz wyznać swoją wiarę w to, że Bóg dla nas stał się Człowiekiem. Z oddaniem i zawierzeniem złóżmy na nowo nasze życie w Jego dłonie i pozwólmy się Jemu prowadzić.

Nie wystarczy tylko dojść do Betlejem, ale na wzór pasterzy i Mędrców powinniśmy złożyć Dzieciątku dary. Nie bójmy się oddać Jezusowi tego co jest nasze, może takie słabe, nieudolne, „chore”. Oddajmy Mu to, co nam się nie udaje, co nas od Niego odciąga, rzeczy które są bezużyteczne, bezwartościowe, którym poświęcamy za dużo czasu i uwagi. Złóżmy to wszystko w darze, aby w to miejsce wprowadzić Boga, bo On jest dla nas najważniejszy. Jezus chce nas mieć blisko, pragnie naszego szczęścia, gdyż bardzo nas kocha i obiecuje udzielić nam tego czego potrzebujemy. Jeśli pragniemy spotkać się z Bogiem i doświadczyć Jego działania, powinniśmy zostawić wszystko jak pasterze i Mędrcy, bo tylko On jest w stanie pomóc nam osiągnąć prawdziwe szczęście, wypełnić naszą pustkę, tęsknotę, rozwiązać nasze codzienne problemy, trudności.

Spotkanie z Jezusem i szczere oddanie Mu wszystkiego, tak napełnia człowieka radością, że na wzór pasterzy, którzy gdy ujrzeli Dziecię Jezus „opowiedzieli o tym, co im zostało objawione” (Łk 2, 17), idzie z radością głosić, że Zbawiciel przyszedł na świat, że zamieszkał wśród nas. Stawajmy się Misjonarzami, którzy w swoich wspólnotach, rodzinach, miejscach pracy, dzielą się doświadczeniem wiary. Papież Benedykt XVI zachęcał, aby: „składać świadectwo wierze w najróżniejszych środowiskach, również tam, gdzie jest ona odrzucana lub traktowana obojętnie. Nie jest możliwe spotkać Jezusa i nie opowiedzieć o Nim innym – mówi Ojciec św. Nie zachowujcie więc Chrystusa dla was samych! Dzielcie się z innymi radością waszej wiary. Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga” (homilia, 21.08.2011). Nasza wytrwała postawa autentycznego przylgnięcia do Chrystusa może stać się pomocą w umocnieniu wiary, dla tych którzy się chwieją, a dla tych którzy stracili wiarę, może być pomocą w odnalezieniu drogi prowadzącej do Betlejem, aby mogli na nowo spotkać się ze Zbawicielem, odzyskać wiarę, sens życia i z radością głosić, że dla nich narodził się Jezus.

Dziękując dobremu Bogu za dar Wcielenia Jego Syna życzmy sobie nawzajem radosnego przeżywania czasu Bożego Narodzenia. Niech Dziecię Jezus błogosławi Kochanym Siostrom i wszystkim Drogim Członkom oraz Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, niech napełnia każdy dzień pokojem, umacnia wiarę, potęguje miłość, wzbudza w sercach entuzjazm i niezależnie od okoliczności, niech pomaga czynić życie szczęśliwym. Niech w nadchodzącym Nowym 2018 Roku Bóg obdarza nas obficie swymi łaskami i uczyni z nas świadków Jego miłości.

Łącząc się duchowo u stóp Bożej Dzieciny przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem…”
(Wj 33,11)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczna uroczystość św. Elżbiety jak i święto bł. Marii Luizy przypadają w roku obchodów Jubileuszu 175-tej rocznicy powstania naszego Zgromadzenia, któremu patronuje św. Elżbieta i szlachetna córa nyskiej ziemi bł. Maria Luiza. Z ogromnym szacunkiem i miłością spoglądamy na te wspaniałe niewiasty i podziwiamy ich wiarę, piękne życie i ofiarną posługę, których źródłem była nieustanna i ufna modlitwa. To właśnie głęboka modlitwa dawała obydwu kobietom siłę do dobrego, ofiarnego życia, do służenia potrzebującym w duchu miłości miłosiernej.

Pismo św. ukazuje nam niezliczone przykłady osób, które mogą być dla nas pięknymi wzorami modlitwy. Księga Wyjścia mówi o Mojżeszu, który często i długo rozmawiał z Panem Bogiem, jak z Przyjacielem, czyli z kimś bardzo bliskim, serdecznym. Bóg pozwolił zbliżyć się Mojżeszowi do siebie, umocnił w nim dobro, uzdolnił do posługi i dał siłę do wypełnienia zleconej misji. Podczas spotkań z Bogiem kształtowało się serce Mojżesza. Autor Księgi Wyjścia zapisał, że „gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem” (Wj 34,29). Człowiek, który jest blisko Boga, doświadcza autentycznego spotkania z Nim na modlitwie, staje się inny, ulega przemianie, dojrzewa duchowo, napełnia się Bożą miłością, wzrasta do podejmowania zadań, których oczekuje od niego Pan Bóg.

W Nowym Testamencie Mistrzem modlitwy jest sam Pan Jezus, który często oddalał się od zgiełku, od tłumu ludzi, aby sam na sam przebywać na modlitwie i rozmawiać z Ojcem Niebieskim. Jezus modląc się, swoją postawą rozbudzał w Uczniach chęć do rozmowy z Ojcem i uczył ich modlitwy Pańskiej. On pokazał nam jak ważną rolę w życiu każdego człowieka odgrywa modlitwa, która ożywia i umacnia wiarę. To na modlitwie otrzymujemy siłę do pokonywania trudności czy pokus, a w chwilach smutku modlitwa może być dla nas pocieszeniem. Jak woda i słońce są konieczne dla wzrostu każdej rośliny, tak dla nas niezbędna jest modlitwa, jako pokarm dla duszy.

Wartość modlitwy znała dobrze św. Elżbieta, która od najmłodszych lat wykorzystywała każdą sposobność, aby trwać przed Panem. Modlitwa była dla niej rozmową z Mistrzem na drodze życia, czasem spokoju oraz okazją do wyznania Jezusowi swojej miłości. Dzięki modlitwie św. Elżbieta nawiązała bardzo ścisłą więź z Jezusem. Jej kierownik duchowy Konrad z Marburga napisał: „wobec Boga stwierdzam, że pomimo jej czynnego życia rzadko spotkałem niewiastę, która w tak wysokim stopniu obdarzona była darem kontemplacji. Niektórzy zakonnicy i zakonnice zauważali często, iż kiedy powracała z modlitewnego odosobnienia, jej twarz jaśniała niezwykle, a oczy błyszczały jakby promień słońca” (Liturgia Godzin, Pallotinum 1988, t.IV str.1363).

Św. Elżbieta była niewiastą głęboko rozmodloną i całkowicie oddaną kontemplacji. O autentyczności i szczerości modlitwy świadczyło jej życie, a także oddana, ofiarna i bezinteresowna posługa wobec chorych i potrzebujących. Modlitwa dodawała św. Elżbiecie sił do czynienia dobra i pomagała w odkrywaniu sposobu niesienia pomocy potrzebującym, a przede wszystkim pozwalała jej wzrastać w wierze. „Wiara stanowiła najgłębszy, wewnętrzny składnik życiowy Elżbiety. Nadawała kierunek całemu jej postępowaniu i zachowaniu, wszelkim jej wyborom, obdarowując słabą kobietę wielką stałością i mocą w realizacji odczytanego w wierze charyzmatu. Wiara z niej promieniowała i czyniła skutecznymi słowa pociechy, którymi pragnęła umocnić załamanych oraz nieszczęśliwych” (Miłosierdzie, ubóstwo, radość s. I. Adamska str. 104).

Człowiekiem modlitwy była również bł. Maria Luiza, która podczas rozmowy z Bogiem oddawała Mu swoje problemy, sprawy Zgromadzenia i niejednokrotnie doświadczała skuteczności modlitwy. Pełna niezwykłej ufności w Bożą Opatrzność, przeświadczona, że Bóg wysłuchuje każdego naszego wołania i przychodzi nam z pomocą, zachęcała Siostry do modlitwy. Z ogromnym przekonaniem pisała do Sióstr: „Bóg nie odmawia nikomu swojej pomocy! Lecz tylko przez wytrwałą modlitwę możemy pokonać złe nawyki i zdobyć pokój serca. Tylko przy pomocy z wysokości możemy przezwyciężyć naszą słabość i oziębłość” (bł. Maria Luiza, Okólnik, 31.12.1871).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, urzeka nas postać Mojżesza, św. Elżbiety, bł. Marii Luizy, którzy z wielką ufnością zwracali się do Boga na modlitwie, która ich przemieniała. Teraz stojąc blisko Boga, patrzą „twarzą w twarz”, „wpatrują się” w Jego Oblicze i napełniają się Jego obecnością. Rozmyślając nad ich modlitwą, nie sposób nie zastanowić się i nie zapytać o naszą osobistą modlitwę – jak ona wygląda? Czy po spotkaniu z Bogiem w kaplicy, w kościele staję się innym, przemienionym człowiekiem? Czy moja twarz „jaśnieje”- promieniuje radością? Czy każde spotkanie na modlitwie przekłada się na moje życie? Czy umacnia mnie do większej ofiarności, zaangażowania w obowiązki, pomaga mi żyć bardziej uczciwie? Czy inni patrząc na mnie widzą, że modlitwa jest dla mnie miejscem spotkania z Bogiem? Czy też stała się rutyną, czynnością bez głębszego wpływu na moje życie?

Każdy kto odczuł wewnętrzną potrzebę modlitwy i doświadczył jej piękna, doskonale zdaje sobie sprawę, że jest ona umocnieniem dla naszej wiary. Dlatego kiedy szczerze, wiernie i wytrwale się modlimy, przeżywamy swoje życie pełniej, pozwalamy, aby Bóg kształtował nasze myślenie i działanie, które powinno wyrażać się w dobrych uczynkach oraz w wypełnianiu tego do czego Bóg nas powołuje. Im lepsza jest nasza modlitwa, tym wspanialej potrafimy żyć, bo wszystkie nasze czyny są motywowane miłością wypływającą z naszego serca, które otwarło się na Boga, który jest Miłością. To spotkanie z Bogiem, trwanie na modlitwie, rodzi w nas potrzebę bezinteresownej i ofiarnej służby wobec drugiego człowieka.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji naszych uroczystości życzę „pokoju z Bogiem, z sobą samym i z bliźnimi” (Okólnik, dn. 31.12.1868 r.). Niech ten pokój panuje w naszych sercach, a ufna i wytrwała modlitwa, niech rozpala w nas gorliwość, ofiarność i dobroduszność w okazywaniu miłości tym, do których posyła nas Bóg. Nasza Patronka – św. Elżbieta i bł. Maria Luiza, niech wstawiają się za nami u Boga i wypraszają obfitość łask, siłę oraz radość w codziennym życiu.

Łącząc się we wspólnym świętowaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień również od Sióstr Radnych Generalnych i Mieszkanek domu generalnego. Zapewniam o naszej pamięci w modlitwie,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Złóżmy nasz przyszły los z ufnością w ręce Boga Ojca”.
(bł. Maria Luiza 31.12.1871)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Tegoroczne wrześniowe uroczystości przypadają w szczególnym dla nas momencie, jakim jest 175 rocznica powstania naszego Zgromadzenia, 10 rocznica beatyfikacji bł. Marii Luizy, ale też 200 rocznica urodzin bł. Marii Luizy i Matki Franciszki. Te wszystkie rocznice, ważne dla naszej elżbietańskiej Wspólnoty, kierują nasze myśli i wdzięczne serca ku Bogu, który od początku błogosławił Zgromadzeniu i nadal nam błogosławi. Pomimo różnych trudności i prób, jakich doświadczyły nasze Matki Założycielki, zawsze było widoczne w ich życiu niezwykłe zawierzenie Bożej Opatrzności, które płynęło z ich głębokiej wiary oraz z ufności w Bożą pomoc.

Matka Maria często zachęcała Siostry do ufności i w różnych życiowych sytuacjach przypominała Siostrom o odnoszeniu wszystkiego do Bożej Opatrzności. Ta postawa bł. Marii Luizy wynikała z jej głębokiej wiary, umacnianej na co dzień modlitwą oraz słowem Bożym. Dlatego szczerze i z przekonaniem pisała ona do Sióstr, że pomimo bolesnych i trudnych doświadczeń „zawsze jednak z głęboką wiarą i żywą ufnością rozpoznawała ona kochającą rękę Boga – naszego Ojca, który prowadzi i kieruje naszymi losami” (por. Okólnik, 31.12.1871). To przeświadczenie towarzyszyło Marii Luizie wówczas, gdy Zgromadzenie przeżywało radości, ciesząc się rozwojem, ale też gdy przechodziło czas próby i trudności, a tych także nie brakowało.

Pięknym i zachęcającym przykładem zawierzenia Bożej Opatrzności, jest dla nas także Matka Franciszka. W tym roku obchodzimy 200 rocznicę jej urodzin. Matka Franciszka pomimo różnych doświadczeń jakie towarzyszyły młodemu Zgromadzeniu, licznych chorób Sióstr, problemów personalnych, bardzo trudnego czasu Kulturkampfu, zachęcała Siostry do ufności Bogu i wierności powołaniu na obranej drodze, do której zobowiązały się poprzez złożone śluby: „starajmy się jednak widzieć we wszystkim wolę Boga i poddawajmy się jej z dziecięcą ufnością, choćby przychodziło to nam z trudem” (do Siostry Hilarii, 10.05.1875).

Dziś w 175 rocznicę powstania naszego Zgromadzenia wracamy myślami do jego początku i spoglądamy na odwagę oraz męstwo świętych lekarzy Kosmy i Damiana, na wspaniałe sylwetki naszych Założycielek, aby szukać umocnienia i czerpać siły ze świadectwa życia, jakie nam zostawili. Niewątpliwie charyzmat niesienia przez nasze Założycielki pomocy innym w duchu miłości miłosiernej, ale także pełne pokory i ufności ich zawierzenie Bożej Opatrzności, to bardzo istotne elementy pozostawionego nam dziedzictwa. Widzimy, jak bardzo bliskie były dla Założycielek treści Pisma św. skoro stały się ich dewizą życia. Odnosząc się do słów Pisma św. były pewne, że Bóg troszczy się i nieustannie śpieszy z pomocą każdemu człowiekowi, który Mu ufa. O przykładach Bożej opieki i Jego pomocy dla narodu wybranego czytamy w Starym Testamencie. Takiej pomocy doświadczał również lud w Nowym Testamencie, o czym nas  przekonuje św. Paweł, pisząc, że: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28).

Także nasze Założycielki oraz liczne zastępy Sióstr, które przeszły przed nami ziemską drogę, doświadczyły pomocy ze strony Bożej Opatrzności. Takiego oparcia i umocnienia w Bogu szukają i doświadczają także współczesne pokolenia Sióstr Elżbietanek oraz Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety. Pamiętajmy, że Jezus jest zawsze z nami, jest obecny w naszej codzienności. On zachęca nas, abyśmy w tym co czynimy, ufali Mu bezgranicznie i szukali rzeczy nieprzemijających „starając się najpierw o Królestwo Boże” (Mt 6,33). Kierując się duchem miłosierdzia i mocną wiarą pozwólmy, aby Bóg poprzez nasze ręce dokonywał wiele dobra. Już dziś w otwartości i szczerości naszych serc możemy z wdzięcznością powiedzieć, że Pan Bóg jest z nami nie tylko w tym co piękne, ale i w tym co trudne.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, wiara i zawierzenie Bogu skłaniają nas do refleksji i zastanowienia się jaka jest nasza wiara? Czy jest to wiara głęboka, oparta na Skale jaką jest Jezus, czy też powierzchowna bez głębszego fundamentu? Założycielki zachęcają nas, abyśmy umiały dostrzegać dobro w nas i wokół nas, aby zgorzknienie osób i zło, które uwidaczniają się w różny sposób, nie zasłoniły nam tego co piękne i szlachetne. Potrzebna jest nam wiara mocna, piękna i czysta. Wiara, która pozwoli nam widzieć drugi brzeg naszej wędrówki, gdzie oczekuje na nas Chrystus, który w momencie wypowiedzenia przez nas „fiat” stał się szczególnym towarzyszem naszej drogi. Potrzebujemy wiary, która pozwoli nam przetrwać chwile próby.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dziś łączymy się z wszystkimi Wspólnotami, aby wyśpiewać dziękczynne Te Deum za 175 lat istnienia naszego Zgromadzenia. Choć i nam nie brakuje trudnych i bolesnych doświadczeń, to jednak jest wiele powodów, aby dziękować Bożej Opatrzności za opiekę nad każdą Siostrą i całym Zgromadzeniem. Trwając w jubileuszowej radości, życzmy sobie ogromnego zawierzenia Bożej Opatrzności na wzór Założycielek, abyśmy zawsze, a zwłaszcza w najtrudniejszych chwilach, z całkowitym oddaniem uciekali się do Boga jako do swojego Ojca. W tym pięknym dniu życzę wszystkim Kochanym Siostrom i Drogim Członkom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, mocnej wiary i nienaruszonej pewności, że w tych niełatwych czasach dobry Bóg pośpieszy z pomocą, umocni nasze siły, pocieszy w smutku i wesprze w rozwiązywaniu problemów. Niech Boża łaska pomoże nam wzrastać w dobrym, abyśmy wszędzie tam, gdzie jesteśmy i posługujemy, były „ekspertkami” Bożego Miłosierdzia i potrafiły hojnie z innymi dzielić się wiarą oraz miłością.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości, w tak drogiej naszym sercom Nysie, przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa, powiedziane Ci od Pana”.
(Łk 1,45)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kończący się okres paschalny zbliża nas do przeżywania uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Obietnica wstępującego do nieba Zbawiciela prowadzi nas dzisiaj do Wieczernika, gdzie Uczniowie wraz z Maryją oczekują na zesłanie Ducha Świętego – Pocieszyciela. To ważne wydarzenie poprzedza czas modlitewnego czuwania, podczas którego przygotowujemy nasze serca na przyjęcie Bożych darów.

Kontemplując obraz Maryi modlącej się wśród Uczniów zebranych w Wieczerniku, uczymy się od Niej, jak przygotować się na przyjęcie darów, jakimi pragnie nas obdarzyć Duch Święty. Maryja skupiała całą swoją uwagę na Bogu, modliła się i czuwała, a wraz z Nią Uczniowie. Ewangelista św. Łukasz pisze, że „wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1, 14). Tworzący się młody Kościół trwał na modlitwie, podczas której otrzymał dary Ducha Świętego, aby mógł wypełniać zlecone mu posłannictwo. Modlitwa była ważnym i fundamentalnym zadaniem Uczniów Chrystusa, aby dobrze rozpoznawali i wypełniali powierzone im zadania. Także wspólnota, która chce być blisko Boga, powinna wsłuchiwać się na modlitwie w Jego głos, aby poznawać i wypełniać Bożą wolę. Dlatego wraz z Maryją, my również prośmy usilnie Ojca, aby zesłał nam Ducha Świętego, byśmy napełnieni Jego darami dobrze i owocnie wypełniali nasze codzienne zadania.

Tegoroczną uroczystość Zesłania Ducha Świętego poprzedza święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Maryja od początku była napełniona darami Ducha Świętego, które uczyniły z Niej kobietę o silnej, dojrzałej wierze. Gdy udała się do Ain Karem, podczas podróży zapewne wielokrotnie w swoim sercu wracała myślami do słów i momentu zwiastowania przez Archanioła Gabriela: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię. Dlatego też Święte, które narodzi się, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Słowa Bożego Posłańca były dla Maryi ogromną próbą wiary, ale Ona uwierzyła, że Bóg Ją wybrał, że ma wobec Niej konkretne plany. Zwyczajność obowiązków podejmowanych w palestyńskich realiach nie przeszkodziły Maryi w pielęgnowaniu wrażliwości i czujności serca, gotowego na czynienie tego, czego oczekiwał od Niej Bóg. Wierność modlitwie i trwanie sercem przy Bogu sprawiły, że słowa Anioła znalazły we wnętrzu Maryi podatny grunt.

Pomimo młodego wieku, Maryja była osobą wewnętrznie dojrzałą. Najważniejsze dla Niej było czynić to, czego oczekiwał od Niej Bóg. Maryja choć nie zawsze wszystko rozumiała, w swojej mądrości „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Wypełniając swoje obowiązki, Maryja kształtowała swoje życie, ucząc się dzień po dniu zawierzenia Bogu, niekiedy także poprzez trudne i nie zrozumiałe sytuacje. Ze Słowa Bożego czerpała siły do podejmowania niełatwych wyzwań, do wzrastania w wierze, a swym ufnym spojrzeniem wiary, potrafiła dostrzec działanie Boga zarówno w życiu Izraela, jak również i w  swoim życiu. Pismo święte było dla Maryi „pokarmem” i źródłem modlitwy (por. ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, rozdz. 4). Przy spotkaniu ze św. Elżbietą, Maryja w wypowiedzianym hymnie Magnificat, uwielbiała Boga za wszystko co czyni. Również kontemplowanie Jezusa – Słowa Wcielonego, przyglądanie się Jego życiu i czynom, których dokonywał, było dla Niej wielką radością, a każde Jego słowo działało jak kojący balsam. Nawet wtedy, gdy czegoś nie rozumiała, Maryja zawierzała siebie Bogu i w cichości serca rozważała te wydarzenia.

Elżbieta w Ain Karem pozdrawiając Maryję wyznaje podziw dla Jej wiary: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1,45). Takiej wiary powinniśmy uczyć się od Maryi, by całym życiem, postawą, czynem wyrażać pragnienie służenia Bogu. Trzeba czuwać, by nie zatracić tego daru. Może być tak, że całymi latami jesteśmy blisko Boga, przyjmujemy Komunię św., uczestniczymy we wspólnotowych czy kościelnych praktykach religijnych, bierzemy udział w codziennej Mszy św., ale wewnętrznie jesteśmy „wypłukani” i czujemy w sercu pustkę. I chociaż fizycznie jesteśmy we wspólnocie, to sercem jesteśmy daleko od Boga, od złożonych przyrzeczeń czy ślubów, którymi wyraziliśmy nasze pragnienie życia z Jezusem. Już nie ma w nas wiary, a wewnętrzna oziębłość odbiera nam entuzjazm i wlewa w serce obojętność. Zamiast dzielić się radością z innymi, przypominamy „kopcący knot”, który rozsiewa nieprzyjemny zapach. W tej sytuacji ważne jest, aby podjąć kroki prowadzące do duchowej odnowy, pogłębionej modlitwy, zatrzymać się na kolanach przed Panem, aby na nowo „zapłonąć jasnym światłem” wiary, stając się niczym „świeca, która sama się spala, a innym przyświeca” (bł. E. Bojanowski).

Maryja w tajemnicy Nawiedzenia po raz kolejny przypomina nam, że dojrzała wiara pobudza do działania, do niesienia pomocy innym. Dobroć ze swej natury chce się dzielić. „Ten, kto się otworzył na miłość Boga, usłyszał Jego głos i otrzymał Jego światło, nie może zatrzymać tego daru dla siebie” (Lumen Fidei, 37). Dlatego Maryja idzie do św. Elżbiety, aby dzielić się radością, ale także aby pomóc swej krewnej. Kto nie dzieli się z innymi, nie wychodzi do innych, ten nie rozumie czym jest miłosierdzie. Kto zamyka się w sobie, w kręgu własnych oczekiwań i pretensji, ten zaczyna być zgorzkniały, niezadowolony i niechętny do przyjęcia rzeczywistej prawdy. Taki człowiek nic nie widzi poza własnym „ja”, a przecież miłość wymaga wychodzenia, wybierania się w drogę do drugiego, który jest w potrzebie. Miłość oczekuje zapominania o sobie i pamięci o innych. Papież Franciszek mówił: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym” (ŚDM 30.07.2016 r. Brzegi). Aby tak mogło być w naszym życiu, musimy wraz z Maryją prosić o dary Ducha Świętego, a wtedy będziemy mieli odwagę wyjść z domu, żeby nieść pomoc innym.

Niech nasza troska o drugiego człowieka będzie bezinteresowna, chętna i ofiarna. Nie kalkulujmy czy to nam się opłaca, co z tego będziemy mieli, ale prośmy Ducha Świętego, aby pomógł nam mądrze rozeznawać i umiejętnie podejmować wyzwania. Módlmy się o dary Ducha Świętego i bądźmy otwarci na Jego światło, abyśmy potrafili czynić to, czego oczekuje od nas Bóg szczególnie w tym Roku Jubileuszowym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie wzajemnie takiej wiary i ufności jaką miała Maryja, abyśmy tam gdzie jesteśmy, gdzie żyjemy i pracujemy, umiały dawać świadectwo miłości Bożej z pokorą i wytrwale (por. RI 4.1). Niech Duch Święty kształtuje nasze życie i posługę, rozpala nasze serce miłością miłosierną i czyni ręce chętnymi do niesienia pomocy. Czuła opieka i obecność Maryi niech będzie dla każdego z nas schronieniem oraz źródłem prawdziwej radości.

Pozostając w duchowej łączności przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła,
że spełnią się słowa, powiedziane Ci od Pana”.
(Łk 1,45)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kończący się okres paschalny zbliża nas do przeżywania uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Obietnica wstępującego do nieba Zbawiciela prowadzi nas dzisiaj  do Wieczernika, gdzie Uczniowie wraz z Maryją oczekują na zesłanie Ducha Świętego – Pocieszyciela. To ważne wydarzenie poprzedza czas modlitewnego czuwania, podczas którego przygotowujemy nasze serca na przyjęcie Bożych darów.

Kontemplując obraz Maryi modlącej się wśród Uczniów zebranych w Wieczerniku, uczymy się od Niej, jak przygotować się na przyjęcie darów, jakimi pragnie nas obdarzyć Duch Święty. Maryja skupiała całą swoją uwagę na Bogu, modliła się i czuwała, a wraz z Nią Uczniowie. Ewangelista św. Łukasz pisze, że „wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1, 14). Tworzący się młody Kościół trwał na modlitwie, podczas której otrzymał dary Ducha Świętego, aby mógł wypełniać zlecone mu posłannictwo. Modlitwa była ważnym i fundamentalnym zadaniem Uczniów Chrystusa, aby dobrze rozpoznawali i wypełniali powierzone im zadania. Także wspólnota, która chce być blisko Boga, powinna wsłuchiwać się na modlitwie w Jego głos, aby poznawać i wypełniać Bożą wolę. Dlatego wraz z Maryją również my prośmy usilnie Ojca, aby zesłał nam Ducha Świętego, byśmy napełnieni Jego darami dobrze i owocnie wypełniali nasze codzienne zadania.

Tegoroczną uroczystość Zesłania Ducha Świętego poprzedza święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Maryja od początku była napełniona darami Ducha Świętego, które uczyniły z Niej kobietę o silnej, dojrzałej wierze. Gdy udała się do Ain Karem, podczas podróży zapewne wielokrotnie w swoim sercu wracała myślami do momentu zwiastowania i słów Archanioła Gabriela: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię. Dlatego też Święte, które narodzi się, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Słowa Bożego Posłańca były dla Maryi ogromną próbą wiary, ale Ona uwierzyła, że Bóg Ją wybrał, że ma wobec Niej konkretne plany. Zwyczajność obowiązków podejmowanych w palestyńskich realiach nie przeszkodziły Maryi w pielęgnowaniu wrażliwości i czujności serca, gotowego na czynienie tego, czego oczekiwał od Niej Bóg. Wierność modlitwie i trwanie sercem przy Bogu sprawiły, że słowa Anioła znalazły w Maryi podatny grunt.

Pomimo młodego wieku, Maryja była osobą wewnętrznie dojrzałą. Najważniejsze dla Niej było czynić to, czego oczekiwał od Niej Bóg. Maryja choć nie zawsze wszystko rozumiała, w swojej mądrości „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Wypełniając swoje obowiązki, Maryja kształtowała swoje życie, ucząc się dzień po dniu zawierzenia Bogu, niekiedy także poprzez trudne i niezrozumiałe sytuacje. Ze Słowa Bożego czerpała siły do podejmowania niełatwych wyzwań, do wzrastania w wierze, a swym ufnym spojrzeniem wiary, potrafiła dostrzec działanie Boga zarówno w życiu Izraela, jak również i w swoim życiu. Pismo święte było dla Maryi „pokarmem” i źródłem modlitwy (por. ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, rozdz. 4). Przy spotkaniu ze św. Elżbietą, Maryja w wypowiedzianym hymnie Magnificat, uwielbiała Boga za wszystko co uczynił. Również kontemplowanie Jezusa – Słowa Wcielonego, przyglądanie się Jego życiu i czynom, których dokonywał, było dla Niej wielką radością, a każde Jego słowo działało jak kojący balsam. Nawet wtedy, gdy czegoś nie rozumiała, Maryja zawierzała siebie Bogu i w cichości serca rozważała te wydarzenia.

 Elżbieta w Ain Karem pozdrawiając Maryję wyraża podziw dla Jej wiary: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1,45). Takiej wiary powinniśmy uczyć się od Maryi, by całym życiem, postawą, czynem wyrażać pragnienie służenia Bogu. Trzeba czuwać, by nie zatracić tego daru. Może być tak, że całymi latami jesteśmy blisko Boga, przyjmujemy Komunię św., uczestniczymy we wspólnotowych czy kościelnych praktykach religijnych, bierzemy udział w codziennej Mszy św., ale wewnętrznie jesteśmy „wypłukani” i czujemy w sercu pustkę. I chociaż fizycznie jesteśmy we wspólnocie, to sercem jesteśmy daleko od Boga, od złożonych przyrzeczeń czy ślubów, którymi wyraziliśmy nasze pragnienie życia z Jezusem. Już nie ma w nas wiary, a wewnętrzna oziębłość odbiera nam entuzjazm i wlewa w serce obojętność. Zamiast dzielić się radością z innymi, przypominamy „kopcący knot”, który rozsiewa nieprzyjemny zapach. W tej sytuacji ważne jest, aby podjąć kroki prowadzące do duchowej odnowy, pogłębionej modlitwy, zatrzymać się na kolanach przed Panem, aby na nowo „zapłonąć jasnym światłem” wiary, stając się niczym „świeca, która sama się spala, a innym przyświeca” (bł. E. Bojanowski).

Maryja w tajemnicy Nawiedzenia po raz kolejny przypomina nam, że dojrzała wiara pobudza do działania, do niesienia pomocy innym. Dobroć ze swej natury chce się dzielić. „Ten, kto się otworzył na miłość Boga, usłyszał Jego głos i otrzymał Jego światło, nie może zatrzymać tego daru dla siebie” (Lumen Fidei, 37). Dlatego Maryja idzie do św. Elżbiety, aby dzielić się radością, ale także aby pomóc swej krewnej. Kto nie dzieli się z innymi, nie wychodzi do innych, ten nie rozumie czym jest miłosierdzie. Kto zamyka się w sobie, w kręgu własnych oczekiwań i pretensji, ten zaczyna być zgorzkniały, niezadowolony i niechętny do przyjęcia rzeczywistej prawdy. Taki człowiek nic nie widzi poza własnym „ja”, a przecież miłość wymaga wychodzenia, wybierania się w drogę do drugiego, który jest
w potrzebie. Miłość oczekuje zapominania o sobie i pamięci o innych. Papież Franciszek mówił: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym” (ŚDM 30.07.2016 r. Brzegi). Aby tak mogło być w naszym życiu, musimy wraz z Maryją prosić o dary Ducha Świętego, a wtedy będziemy mieli odwagę wyjść z domu, żeby nieść pomoc innym.

Niech nasza troska o drugiego człowieka będzie bezinteresowna, chętna i ofiarna. Nie kalkulujmy czy to nam się opłaca, co z tego będziemy mieli, ale prośmy Ducha Świętego, aby pomógł nam mądrze rozeznawać i umiejętnie podejmować wyzwania. Módlmy się o dary Ducha Świętego i bądźmy otwarci na Jego światło, abyśmy potrafili czynić to, czego oczekuje od nas Bóg szczególnie w tym Roku Jubileuszowym.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie wzajemnie takiej wiary i ufności jaką miała Maryja, abyśmy tam gdzie żyjemy i pracujemy, umiały dawać świadectwo miłości Bożej z pokorą i wytrwale (por. RI 4.1). Niech Duch Święty kształtuje nasze życie i posługę, rozpala nasze serce miłością miłosierną i czyni ręce chętnymi do niesienia pomocy. Czuła opieka i obecność Maryi niech będzie dla każdego z nas schronieniem oraz źródłem prawdziwej radości.

Pozostając w duchowej łączności przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego
wątpliwości budzą się w waszych sercach?
Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem.
Dotknijcie Mnie i przekonajcie się”.
(Łk 24,38-39)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Poranek wielkanocny wprowadza nas w okres liturgicznej radości i dziękczynienia za cud zmartwychwstania Pana Jezusa. W tym czasie wraz z wiernymi gromadzimy się w kościołach lub naszych zakonnych kaplicach, aby śpiewając Alleluja wyrażać wiarę w zwycięstwo Chrystusa. Ten, który pozwolił dotknąć się śmierci i zamknąć w grobie, po trzech dniach zmartwychwstaje, ukazuje się niewiastom, a potem Apostołom, zasiada z nimi do stołu i odbudowuje w nich zachwianą wiarę. Cieszymy się z Jego mocy i zwycięstwa nad złem, nad piekłem i śmiercią. Stajemy z ogromną pokorą i wdzięcznością wobec faktu wielkiej tajemnicy, że Ten, który powstał z martwych obdarza nas życiem.

Opis Ewangelii ukazuje, że to co wydarzyło się w Jerozolimie było dla uczniów wstrząsającym doświadczeniem. W ich pamięci pozostał epizod Wielkiego Piątku związany z męką i śmiercią Mistrza. Uczniowie mieli swoją wizję Jezusa i spodziewali się, że On wyzwoli Izraela, a tymczasem to już trzeci dzień jak się to stało (por. Łk 24,21). Poczuli się zalęknieni i osamotnieni, pośród nich nie było już Pana, dlatego ukrywali się w bezpiecznym Wieczerniku. Jezus był cierpliwy wobec swoich uczniów próbując na różne sposoby dotrzeć do nich z prawdą o zmartwychwstaniu. Najpierw, przez Marię Magdalenę, która przybiegła od grobu mówiąc Apostołom widziałam Pana (J 29,18b), a potem przez uczniów powracających z Emaus do Jerozolimy, którzy oznajmili pozostałym o tym, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (Łk 24, 35b). To co Apostołowie słyszeli o Jezusie Zmartwychwstałym, stało się przedmiotem ich rozmów i opowieści, ale pomimo wszystko nie było łatwo im uwierzyć w Jego zmartwychwstanie, a pusty grób, który widzieli nie był dla nich przekonywującym znakiem. Apostołowie uwierzyli dopiero wtedy, gdy sam Jezus przyszedł pomimo zamkniętych drzwi i stanął żywy pośród nich. Poprosił ich pełnych lęku i zaniepokojonych, aby Go dotknęli i przekonali się, że żyje (por. Łk 24,39), a następnie żeby podali Mu coś do jedzenia.

Uczniowie przebywając przez trzy lata z Jezusem znali Go, widzieli cuda jakie działał, a jednak po tym wszystkim co przeżyli w Jerozolimie nie było im łatwo uwierzyć, że On zmartwychwstał. Także św. Tomasz oficjalnie wyraził swoją wątpliwość czując się – jak pozostali Apostołowie – zawiedziony tym, co się stało z Jezusem. Nie wystarczały mu słowa kobiet i uczniów, on chciał mieć pewność, chciał zobaczyć ślady męki na ciele Jezusa, aby uwierzyć. Jezus wykazał wiele cierpliwości, dobroci, wyrozumiałości wobec uczniów, a także wobec postawy św. Tomasza, dlatego powiedział do niego: podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym! (J 20,27). Po osobistym spotkaniu z Jezusem, Apostoł Tomasz pełen skruchy i pokory wyznał swoją wiarę w zmartwychwstanie Pana.

Dziś dzieje się podobnie, wielokrotnie rozważamy słowa Ewangelii, z uwagą wsłuchujemy się w głoszone homilie, uczestniczymy w pięknych rekolekcjach, dociera do nas prawda o zmartwychwstaniu Jezusa, a nieraz tak trudno jest nam uwierzyć, że On żyje. Co roku przez 40 dni Wielkiego Postu przygotowujemy się do świętowania zwycięstwa naszego Pana i uroczyście je obchodzimy, a jednak w momencie, gdy pojawiają się trudności, zmęczenie, gdy zaczynamy zmagać się z życiem, szybko zapominamy, że Jezus jest z nami. Na wiele spraw i wydarzeń niekiedy spoglądamy tylko po ludzku. W chwilach rozczarowania, utraty nadziei, czasami szukamy wsparcia u innych ludzi, psychologów i pokładamy ufność tylko w tym, co powierzchowne i zewnętrzne, gdyż brakuje nam nadprzyrodzonego spojrzenia opartego na wierze. Zamykamy się w swoim „Wieczerniku” i czujemy się osamotnieni, a przecież w tę naszą samotność pragnie wejść Jezus. On  przynosi pokój, radość, nadzieję i zapewnia, że
w każdej sytuacji chce nam pomóc. To On daje nam siłę i odwagę, bo chce byśmy na nowo w Niego uwierzyli. Od każdego i każdej z nas zależy, czy otworzymy się na Jezusa Chrystusa i pójdziemy w Jego kierunku, aby Go dotknąć. Dlatego chciejmy, pomimo trudnych doświadczeń jeszcze raz uwierzyć i na nowo iść za Jezusem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, być może dla niektórych z nas tegoroczny okres świąteczny będzie okazją do rozpoczęcia na nowo wędrowania z Jezusem Chrystusem po doświadczeniu chwil, kiedy czuliśmy się samotni. Niewątpliwie jest to dla nas szansa, abyśmy usłyszeli Chrystusowe słowa: dotknij Mnie – w spowiedzi św., w Komunii św. – i zacznij od nowa. A może to dobra okazja, aby jeszcze raz wyznać wiarę w Zmartwychwstałego Jezusa. On zaprasza nas, abyśmy czerpali z łask, z darów, które dla nas przygotował. Warto postawić sobie pytanie, jakie miejsce w moim życiu zajmuje Jezus? Czy pokładam w Nim nadzieję? Czy wierzę, że w trudnych, czasami bolesnych doświadczeniach nie jestem sam (sama), że Bóg żywy jest ze mną, że to właśnie On mnie wspiera, podtrzymuje, dodaje siły?

Przeżywając tegoroczną uroczystość Paschalną życzmy sobie wzajemnie, abyśmy naszym życiem, w bardzo konkretny sposób umieli świadczyć o Zmartwychwstałym, który idzie obok nas, tak jak szedł z uczniami do Emaus. Żyjmy nadzieją, że wszystko możemy w Tym, który nas umacnia (por. Flp 4,13) i dzielmy się tą nadzieją z innymi, dodając im odwagi, umacniając na duchu dobrym słowem, spojrzeniem, konkretnym czynem, wnosząc w ten sposób radość w życie innych. Niech Zmartwychwstały Chrystus obdarza nas wszystkich swoim błogosławieństwem i będzie dla nas Drogą, Prawdą i Życiem.

Przesyłając świąteczne życzenia wszystkim Kochanym Siostrom oraz Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety zapewniam o mojej pamięci w modlitwie w czasie liturgii Triduum Paschalnego. Do życzeń dołączają się także Siostry Radne i wszystkie pozostałe Siostry z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

Święte jest Jego imię – a miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie
(por. Łk 1,49b-50)

Kochane Siostry,

Wpatrując się w Maryję w tajemnicy Nawiedzenia, chcemy po raz kolejny towarzyszyć Jej w drodze do Ain Karem. W tym mieście Maryja zatrzymuje się na progu znanego sobie domu, aby pozdrowić swoją krewną Elżbietę. Spoglądamy na dwie niewiasty w błogosławionym stanie, różniące się wiekiem: Maryję niosącą pod swoim niepokalanym sercem Zbawiciela świata i Elżbietę niosącą pod sercem jednego z największych Proroków. Przyglądając się tej ewangelicznej scenie jesteśmy poruszone radością jaka towarzyszyła tym kobietom. Obydwie doskonale wiedzą czego Bóg dokonał w ich życiu i dlatego ich powitanie jest bardzo radosne, serdeczne, subtelne.

Maryja pełna wdzięczności modli się słowami hymnu „Magnificat” i wychwala Boga za Jego miłosierdzie, które okazuje „z pokolenia na pokolenie” (Łk 1, 50). On w swojej dobroci „wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, …ujął się za swoim sługą Izraelem” (Łk 1, 52-54), bo Jego miłość nie zna granic. Także Maryja doświadczyła na sobie daru miłosierdzia, gdy Bóg wejrzał na Jej uniżenie (por. Łk 1, 48) i wywyższył ponad wszystkie niewiasty. Ona w niczym nie przypisuje sobie zasług, doskonale rozumie, że wszystko w Jej życiu jest darem Boga, gdyż wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny (por. Łk 1, 49). On zniszczył wszelkie przeszkody łącznie z grzechem pierworodnym, aby pod Jej czystym i kochającym sercem złożyć Miłość, którą pragnął podarować światu. Maryja obdarzona łaską miłosierdzia podejmuje współpracę z Bogiem w dziele zbawienia. Przez Nią Bóg posyła na świat Zbawiciela i przez Jej wstawiennictwo nadal obdarza świat miłością ratując go od zguby. Dlatego słusznie możemy mówić o Maryi, że jest Matką Bożego Miłosierdzia.

W kontekście dzisiejszej uroczystości odkrywamy miłosierdzie w czynach Maryi. Ona od samego początku jest „naczyniem”, przez które Bóg Ojciec pragnie rozlać swe miłosierdzie powołując Ją do współpracy. Zatroskana o potrzeby człowieka wstawia się za nim u Jezusa mówiąc „nie mają już wina” (J 2,3), a pod krzyżem wpatruje się w śmierć własnego Syna, który oddaje swoje życie dla naszego zbawienia. Maryja jest Tą, która chce szczęścia dla każdego człowieka, pomaga w potrzebie, kocha i jest zdolna do ofiary. Św. Jan Paweł II w Encyklice Dives in misericordia pisze, że Maryja „okupiła swój udział w objawieniu się miłosierdzia Bożego ofiarą serca. Ofiara ta jest ściśle związana z krzyżem Jej Syna, u którego stóp wypadło Jej stanąć na Kalwarii. Ofiara ta stanowi swoisty udział w tym objawieniu się miłosierdzia, czyli bezwzględnej wierności Boga dla swej miłości, dla Przymierza, jakie odwiecznie zamierzył, a w czasie zawarł z człowiekiem, z ludzkością — w tym objawieniu, które ostatecznie dokonało się przez krzyż” (n. 9). Poprzez to wydarzenie, które dotknęło Jej Matczynego serca, Maryja dobrze zrozumiała co to jest samotność, smutek, ból, a patrząc na śmierć Syna doznała cierpienia i pojęła jeszcze bardziej w jaki sposób wyraża się miłosierdzie. Ona jest „Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest.” (n. 9).

Każdego dnia wieczorem podczas nieszporów za wzorem Maryi uwielbiamy Boga słowami hymnu „Magnificat”. W ten sposób z radością wysławiamy Jego wielkie miłosierdzie, które realizuje się poprzez zesłanie Syna Bożego na świat. On stał się Człowiekiem, odkupił nas z grzechu i uczynił dziećmi Bożymi. Mamy świadomość, że zostaliśmy zaproszeni do udziału w Jego dziedzictwie, a obdarzeni darem Bożej miłości, jesteśmy wezwani do bycia miłosiernymi tak, jak On jest miłosierny (por. Łk 6,36). Zrozumienie tej tajemnicy pomaga nam całym sercem głosić wielkość Boga za rzeczy, które nam uczynił (por. Łk 1,49).

Ogłoszony przez Papieża Franciszka Rok Miłosierdzia, stawia przed nami wielkie zadania. Przede wszystkim zachęca nas do głębszego poznawania tajemnicy działania Bożego miłosierdzia najpierw w naszym życiu, a następnie daje nam natchnienie do realizowania na co dzień miłosierdzia względem bliźnich. Wpatrując się w przykład Maryi widzimy, że dzięki Jej współpracy z Bożą łaską, objawiło się Boże miłosierdzie w Jej czułości i wrażliwości na drugiego człowieka. Podobnie i my, otwarci na działanie miłości Bożej, możemy przemienić swoje serce i uczynić je wrażliwym na bliźnich. Taka przemiana pomoże nam czynić miłosierdzie nie ze względu na konieczność spełnienia zleconej nam posługi, ale ze względu na potrzebę serca, która będzie nas mobilizowała do czynienia dobra wobec innych.

Dla każdej z nas Maryja jest „przykładem wiary i wskazuje nam drogę do Chrystusa” (K 62). Dlatego powinniśmy wpatrywać się w Jej przykład życia, aby tak jak Ona stać się dla innych znakiem Bożej dobroci i miłosierdzia. Za Jej przykładem podążało wiele naszych Sióstr, które to miłosierdzie czyniło w myśl słów Jezusa: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść, byłem spragniony, a daliście Mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie…” (Mt 25, 35 nn.). Jest to droga, którą również my powinniśmy iść, aby zbliżyć się do Jezusa. Jesteśmy potrzebne dzieciom, młodzieży, osobom starszym. Każdego dnia spotykamy cierpiących nie tylko z powodu choroby, ale także z powodu braku pracy, środków do życia, osamotnienia, braku miłości i zrozumienia w rodzinie, w pracy, we Wspólnocie. Dlatego naśladując Maryję w tajemnicy Nawiedzenia, idźmy z odwagą tam, gdzie cierpi drugi człowiek, aby obdarować go życzliwym słowem, udzielić pomocy, a gdy zajdzie taka potrzeba, to towarzyszyć mu w ostatnich chwilach życia.

Kochane Siostry z okazji święta Nawiedzenia NMP życzmy sobie, abyśmy na co dzień doświadczały tkliwej opieki Maryi i Jej Matczynego wstawiennictwa. Niech Ona wyprasza nam wszystkim głęboką wiarę i miłość oraz uczy nas dobrych spotkań, które budują jedność, zachęcają do czynienia miłosierdzia i zbliżają nas do Boga poprzez wzajemny przykład życia.

Życząc sobie nawzajem dobrego i głębokiego przeżywania święta Nawiedzenia NMP, przesyłam Kochanym Siostrom serdeczne pozdrowienia również od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”
(Ga 5,22-23a)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodzona dzisiaj Uroczystość Zesłania Ducha Świętego jest wspomnieniem ważnego wydarzenia w życiu Kościoła. Przez pięćdziesiąt dni od Zmartwychwstania, zebrani
w Wieczerniku uczniowie wraz z Maryją oczekiwali na spełnienie się Chrystusowych obietnic.
Z ogromną wiarą trwali na modlitwie przygotowując się do przyjęcia wielkiego Daru. Wydarzenie Zesłania Ducha Świętego było dopełnieniem objawienia się Boga, który od samego początku przebywał z Izraelem. Znakiem Jego obecności w Starym Testamencie było podarowanie swojemu ludowi Dekalogu, który był i jest drogowskazem pomagającym wiernym w codziennym pielgrzymowaniu. W dniu Pięćdziesiątnicy, tworzący się Kościół otrzymał Ducha Świętego jako uwierzytelnienie obecności Boga, który prowadzi i uświęca swój lud.

Przygotowując się do przeżywania Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, także my trwamy skupieni na modlitwie podczas Nowenny i prosimy: „Ześlij Panie Ducha Twego”. Oczekujemy na przyjście Pocieszyciela, który nas umocni i pokrzepi. Prosimy z wielką tęsknotą „Przyjdź Duchu Święty ja pragnę”, gdyż potrzebujemy Jego obecności, Jego darów, pomocy, aby zrozumieć swoje zadania i swoje powołanie. Potrzebujemy Jego mądrości, aby dobrze odczytać i wypełnić Boży plan zbawienia. Bóg odpowiada na nasze wołanie i jak w dniu bierzmowania, tak również dzisiaj zsyła na nas swojego Ducha. Duch Święty zstępując udziela nam różnych darów i uzdalnia do wydawania dobrych owoców, którymi są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23a).

Współpracując z łaską otrzymaną od Ducha Świętego pozwalamy, aby w naszym życiu uwidoczniły się owoce, o których wspomina św. Paweł w Liście do Galatów. Duch Święty dotyka naszego wnętrza i według swojego upodobania kształtuje w nas nowego człowieka. W taki sposób stajemy się ludźmi dobrymi, miłującymi, opanowanymi, cierpliwymi, uprzejmymi, którzy podobają się Bogu. W naszej duchowej formacji, jak zauważa św. Paweł najpierw musimy przyoblec się w miłość, która jest więzią doskonałości (por. Kol 3, 14). Apostoł, cnotę miłości wymienia ponad wszystkimi innymi cnotami i stawia ją na pierwszym miejscu uważając, że to ona prowadzi nas do głębokiego zjednoczenia z Bogiem i między sobą. Miłość uczy człowieka otwarcia na bliźnich, ofiarnej służby, bezinteresownego czynienia dobra oraz zapominania o sobie. Tylko ten kto kocha, potrafi troszczyć się o innych z największym oddaniem i odpowiedzialnością. Taka miłość rodzi radość, która ma swoje źródło w Bogu. Papież Franciszek mówiąc o radości do sióstr zakonnych powiedział, że jest ona znakiem człowieczeństwa. Nie chodzi o uśmiech jak u stewardesy! Chodzi o radość wewnętrzną. Smutno mi, gdy widzę siostry smutne, bez radości wewnętrznej, wypływającej z Jezusa Chrystusa. Przedmiotem kontemplacji sióstr jest rzeczywistość Jezusa Chrystusa, Jego ran.
Z krzyża Jezus patrzy na świat. Siostra zakonna spoglądając na Jezusa, patrzy na świat oczami Jezusa
(por. Asyż, 4.10.2013). Zatem prawdziwa radość, której nie może nam nikt odebrać, nie jest czymś zewnętrznym i nie jest zależna od sytuacji życiowej, lecz jest owocem Ducha Świętego, który działa w człowieku.

Wielokrotnie doświadczamy tej radości, gdy nasze serce jest gotowe do poświęceń, ofiary, dzielenia się z innymi swoimi dobrami i podarowania im swojego czasu. Jest to radość, która nas porywa, podnosi i zachęca do działania. Także św. Piotr mówi: abyśmy radowali się, choć teraz musimy doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń (por. 1 P 1,6), gdy przeżywamy osobiste trudności, choroby, czy niepowodzenia. Takie doświadczenia o ile są przeżywane z Chrystusem umacniają nas i kształtują naszego ducha.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, każdego dnia w trosce o nasze duchowe życie musimy prosić Ducha Świętego o Jego pomoc. Czasami widzimy w naszych Wspólnotach, rodzinach, wśród bliskich, osoby niezadowolone. My sami odczuwamy, że brakuje nam wewnętrznej radości, jesteśmy zniechęceni, rozczarowani, nie potrafimy się cieszyć z małych rzeczy, a drobne problemy, czy niepowodzenia sprawiają, że jesteśmy smutni, niecierpliwi, zdenerwowani. Takie sytuacje stają się dla nas sygnałem do skontrolowania swojego duchowego życia. Powinniśmy wówczas zapytać samych siebie – co się dzieje? Co jest przyczyną utraty dotychczasowej radości? Często brak pracy nad sobą, wewnętrznej refleksji, zaniedbanie w życiu duchowym powodują w nas smutek, który ostatecznie może oddalić nas od Boga. Dlatego trzeba usilnie prosić Ducha Świętego, aby napełniał nas swoimi łaskami i pomagał nam iść za Chrystusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Niech czas dzisiejszego świętowania będzie dla nas wszystkich okazją do głębokiej refleksji nad owocami naszej wiary i naszej więzi z Bogiem. Czy kontempluję Jezusa? Czy jestem w Niego zapatrzona? Czy odczuwam radość przebywania z Nim i czy potrafię wewnętrzną radość przenieść w swoje środowisko życia i pracy? Dobre owocowanie, o którym mówi św. Paweł jest efektem naszej duchowej pracy. Dlatego ważne jest, abyśmy w naszym życiu często dokonywali weryfikacji wartości, celów, pragnień oraz tego na ile jesteśmy związani z Jezusem.

Naszym powołaniem jest przede wszystkim wpatrywanie się w oblicze Boga i stawanie się podobnym do Niego, jak dziecko do rodzica. Dlatego nie bójmy się otwierać na działanie Ducha Świętego, aby nas wewnętrznie kształtował na obraz Boga, abyśmy umieli dzielić się z innymi wiarą i dobrem. Uczynki, które spełniamy są znakiem działania w nas Ducha Świętego i naszej z Nim współpracy. Właśnie do tego wzywa nas Jezus, aby to co rodzi się w sercu wyrażało się w czynach, bo wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie (Jk 2, 17). Zachęceni tymi słowami chciejmy dawać autentyczne świadectwo wiary.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety w dniu Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, życzę Wszystkim radosnego świętowania. Niech moc Ducha Świętego zstąpi na nas, niech nas napełni i rozpali serca miłością, obdarzy światłem i przeniknie nasze działania, abyśmy konkretnymi czynami dawali świadectwo o Jego miłości. Niech nasze życie zaowocuje darami Ducha Świętego, a w codziennych obowiązkach niech nas prowadzi oraz wspomaga Maryja, wierna i oddana Oblubienica Ducha Świętego. Przeżywając tak ważne wydarzenie w liturgii Kościoła pamiętajmy nadal w naszych modlitwach o przygotowaniach do Jubileuszowej XXV Kapituły Generalnej i wypraszajmy światło Ducha Świętego dla jej Uczestniczek. Przy tej okazji pragnę podziękować za każdą modlitwę i Mszę św. ofiarowaną w intencji Zarządu Generalnego i całego naszego Zgromadzenia.

Łącząc się we wspólnym oczekiwaniu na dar Pocieszyciela przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień także od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Darmo otrzymaliście darmo dawajcie”.
(Mt 10,8c)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodząc liturgiczne wspomnienie świętych Kosmy i Damiana, w 174 rocznicę założenia naszego Zgromadzenia, jak też 9 rocznicę beatyfikacji bł. Marii Luizy, łączymy się we wspólnym uwielbieniu i dziękczynieniu Panu Bogu za wszystkie otrzymane łaski.
W kontekście przypadających rocznic, pragniemy naszą uwagę skupić na ewangelicznej scenie, w której Jezus rozsyła swoich uczniów. Obraz ten doskonale wpisuje się w nasze osobiste powołanie, które z woli Bożej jest posłaniem każdej i każdego z nas do realizacji charyzmatu naszych Założycielek w obecnych czasach. Jesteśmy zaproszeni do współdziałania w budowie Bożego Królestwa poprzez służbę ubogim, chorym i osobom starszym, chrześcijańskie wychowanie dzieci i młodzieży oraz religijną formację dorosłych (por. K 5). W dzisiejszą uroczystość pragniemy jeszcze bardziej ożywić w sobie tę świadomość, aby owocniej służyć naszym bliźnim.

Wczytując się w opis Ewangelii św. Mateusza (10,1-16) widzimy, że Jezus posyłając swoich uczniów z misją głoszenia Słowa Bożego, wcześniej przygotował ich do tej posługi. Udzielił im też konkretnych wskazówek apostolskich – do kogo mają iść, jak się zachować i co głosić. Ale co najważniejsze, Jezus obdarzył ich wieloma charyzmatami, dając im między innymi władzę nad duchami i moc do uzdrawiania z różnych chorób (por. Mt 10,1). Apostołowie w ten sposób zostali doskonale przygotowani do swojej misji, nie dzięki własnemu wysiłkowi i pracy, ale dzięki mocy Bożej. Dlatego Jezus nakazał im, aby powierzoną posługę wypełniali z gorliwością, bezinteresownie i niestrudzenie, przypominając: „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8b). Posługa do której zostali wybrani apostołowie, nie była szukaniem własnego zysku czy osobistych korzyści, lecz służbą sprawie Bożej spełnianą z wielkim oddaniem. Bóg w każdej sytuacji, nieustannie wspomagał i wspomaga swoją łaską tych, którzy dla Niego pracują.

Nauka, którą Jezus skierował do apostołów jest także przypomnieniem, że powołanie jakie każdy z nas otrzymał nie jest naszą zasługą, ale darem otrzymanym od Boga. On chce, abyśmy byli przy Nim, dlatego wybrał nas i każdego dnia obdarowuje hojnie łaskami, które są nam potrzebne do codziennej posługi. Niczego nie posiadamy, nic w tym życiu nie mamy swojego, „…bo to wszytko Twoje, cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje” – pisze poeta Jan Kochanowski. Również św. Paweł poucza „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?” (1Kor 4, 7). Zatem przyjęcie prawdy, że całe nasze życie jest naznaczone dobrocią i miłością Boga, wymaga od nas ogromnej pokory. To Bóg wyposaża nas w dary i talenty, którymi mamy bezinteresownie i z całkowitym oddaniem dzielić się z innymi.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, Bóg obdarzając nas hojnie darem miłości przynagla nasze serce, abyśmy dzielili się nią
z bliźnimi. On chce, abyśmy wychodzili do ludzi i poszukiwali tych, którzy doświadczają różnego rodzaju trudności, niepokoju, smutku, cierpienia. Przykład takiej ofiarnej posługi pozostawiły nam nasze Założycielki. One od samego początku z wielkim poświęceniem szły, aby służyć ludziom potrzebującym, chorym i biednym. Kierując się miłością i miłosierdziem, były gotowe także do oddania swojego życia o czym napisały w liście: „Nie odstrasza nas nawet myśl, że pierwszy chory, który zażąda naszej pomocy, mógłby nam przynieść śmierć” (4.11.1850 r). Powinno się w nas zrodzić pytanie: Czy ja idąc tą samą drogą co nasze Założycielki, jestem gotowa do ofiary, do oddania wszystkiego Bogu, któremu pragnę służyć? Czy potrafię się spalać dla Niego w moich codziennych obowiązkach? Czy to, czym zajmuję się na co dzień, wykonuję z miłością i z zaangażowaniem?

Św. Jan Paweł II pisał, że „Miłosiernym Samarytaninem jest ten: kto świadczy pomoc w cierpieniu, jakiejkolwiek byłoby ono natury… W tę pomoc wkłada swoje serce, nie żałuje również środków materialnych. Można powiedzieć, że daje siebie, swoje własne „ja” otwierając to „ja” dla drugiego” (Salvifici Doloris 28). Często w naszym rozumieniu, gdy mówimy o udzielaniu pomocy, myślimy o dobrach materialnych, konkretnych uczynkach, dzieleniu się żywnością. I rzeczywiście tak jest – wielu ludzi tego potrzebuje, ale to może być najszybszy i najprostszy sposób udzielenia pomocy. Natomiast podarować komuś uśmiech, okazać zainteresowanie jego problemem, sytuacją, w której się znajduje, dać swój czas, który moglibyśmy przeznaczyć dla siebie, na swój wypoczynek – to czasami jest prawdziwa ofiara. Tak wielu ludzi obok nas, w naszych wspólnotach, w rodzinach, w pracy potrzebuje człowieka, który bezinteresownie okaże się dla niego bratem, przyjacielem, towarzyszem, który go wysłucha, udzieli dobrej rady. Czasami te na pozór proste zadania bywają najtrudniejsze i wymagają od nas umierania swoim przyzwyczajeniom, egoizmowi, wygodnictwu. Wpatrujmy się w przykład życia naszych Założycielek, niech ich postawa zachęca nas do chętnego i radosnego dzielenia się otrzymanymi darami i talentami. „To, kim jesteśmy i co posiadamy, zostało nam dane, aby służyło innym. Darmo otrzymaliśmy, darmo dajemy. Nasze zadanie polega na tym, aby owocowało to w dobrych dziełach” (Papież Franciszek). Bądźmy gotowi do codziennego spalania się pośród szarości podejmowanych obowiązków, ofiarowania swoich sił, zdrowia, czasu i zdolności dla dobra innych.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji przypadających rocznic oraz wspomnienia św. Kosmy i Damiana, życzmy sobie nawzajem, abyśmy na wzór naszych świętych Patronów z radością i hojnością serca umieli w naszych środowiskach dzielić się miłością miłosierną z tymi, którzy jej potrzebują oraz abyśmy byli apostołami niezachwianej nadziei dla ludzi chorych, smutnych i zagubionych.

Przy tej sposobności pragnę wyrazić swoją wdzięczność wszystkim Kochanym Siostrom oraz Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety za modlitwę, pamięć i przesłane życzenia z okazji moich imienin. Niech dobry Bóg swoim błogosławieństwem obficie wynagrodzi wszelkie oznaki życzliwości. Życząc dobrego świętowania z racji przypadających uroczystości przesyłam serdeczne pozdrowienia również od Sióstr Radnych Generalnych i wszystkich Mieszkanek generalatu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie”.
(Łk 2,6-7)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Za nami kolejny Adwent, który z woli Bożej dane nam było przeżyć, aby rozpocząć świętowanie Bożego Narodzenia. W przygotowaniu do świąt na pewno towarzyszyło nam zabieganie, zmęczenie, troska, aby ze wszystkim zdążyć na czas. Również dwa tysiące lat temu, ludzie byli bardzo zapracowani, zajęci swoimi sprawami i chociaż oczekiwali na przyjście Mesjasza, to jednak codzienność mocno wpływała na ich styl myślenia oraz działania. Tylko Maryja i Józef, z głęboką wiarą i miłością oczekiwali na przyjście Mesjasza. Nie było to takie proste, ponieważ ludzie nie rozumieli o co chodzi, co wydarzyło się w rodzinie Maryi i Józefa.

Opisując scenę narodzenia Jezusa, Ewangelista Łukasz wspomina spis ludności, jaki w tym czasie odbywał się w Izraelu z rozporządzenia Cezara Augusta. Każdy więc musiał udać się do miejsca swego urodzenia. Podobnie i Józef wraz z Maryją udali się do Betlejem w Judei. W czasie podróży – jak podaje Łukasz – „nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (Łk 2,6). W tym czasie, wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i nikt nie zwracał uwagi na parę wędrowców przybyłą z Galilei. Nikt też nie zauważył, że tej nocy, w zwykłej grocie, narodził się tak długo oczekiwany Mesjasz. A Maryja owinęła Dziecię w pieluszki i położyła w żłobie.

Jest prawdą, że piękne i cenne rzeczy, dzieją się w ciszy i w prostocie. Narodzenie Jezusa jest znakiem wielkiej miłości Ojca ku nam. To właśnie Ojciec posłał swego umiłowanego Syna, aby jako małe Dziecię – Emmanuel był z nami. Jezus rodzi się w zwyczajności, pośród palestyńskich rodzin, ale w bardzo trudnej rzeczywistości. Tajemnica narodzin Jezusa w małej, prostej, betlejemskiej grocie zaprasza nas, abyśmy potrafili odnajdować smak życia i cieszyć się zwykłą, szarą codziennością dnia. Sztuką jest nauczyć się zachowywać radość, pogodę ducha w schematyzmie i szarości każdego dnia. Trzeba dojrzałej wiary, aby w codzienności wydarzeń dostrzec przychodzącego Boga. Taką wiarę musiała mieć Maryja i Józef, widząc w Dziecięciu leżącym w betlejemskim żłobie Mesjasza. Również i my musimy modlić się o wiarę, która pozwoli nam zrozumieć, że właśnie codzienność jest szczególnym miejscem obecności Jezusa.

Często posiadamy pokusę szukania wielkich rzeczy, nowinek, oczekujemy nadzwyczajności. Codzienność wydaje nam się nudna, mało atrakcyjna: te same osoby wokół nas, te same czynności, te same obowiązki, ten sam rytm pracy. Czujemy się znużeni, a wykonywana praca nie daje nam radości. Trudno jest nas czymkolwiek zainteresować, zachęcić do podejmowania pracy z nowym entuzjazmem. A wszystko to dlatego, iż zapominamy, że Bóg działa w ciszy, w tym co wydaje się szare, może monotonne. Trudno jest nam niekiedy zrozumieć, że właśnie wierność codzienności, wytrwałość pomimo zmęczenia, codziennie wypowiadane „fiat” temu co trudne, są momentami wzrostu w wierze. Nie możemy pozwolić, aby codzienność została zastąpiona nieustannym poszukiwaniem nowych wrażeń, doświadczeń, pragnieniem poznawania ciekawych nowinek. Umiejętność uczenia się i przeżywania wdzięcznym sercem tego, co w życiu mało atrakcyjne, powszednie, niedostrzegalne, bo wykonywane w cichości i ukryciu, to cechy ludzi szlachetnych i głębokiej wiary. Dziecię Jezus rodzi się właśnie w tym, co takie zwyczajne, proste i szare w naszym życiu.

Czas Bożego Narodzenia to dobra okazja, aby każdy z nas otworzył się na Bożą łaskę i pozwolił narodzić się Bogu w swoim sercu, aby On wypełnił nasze życie swoją obecnością. Czuwajmy uważnie, abyśmy zauważyli, gdy Jezus przyjdzie i zróbmy Mu miejsce w swoim sercu. To my możemy i powinnyśmy rozpocząć na nowo od Chrystusa, ponieważ On sam, jako pierwszy, wyszedł nam na spotkanie i nam towarzyszy w naszej codziennej drodze. Nasze życie jest głoszeniem pierwszeństwa łaski; bez Chrystusa nic nie mogę uczynić, ale jak pisał św. Paweł, mogę natomiast wszystko w Tym, który mnie umacnia (por. RdC 21). Tak bardzo trzeba nam wiary, która pomoże nam zobaczyć Boże działanie w historii naszego życia. Pan Bóg działa w ciszy, wchodzi w nasze życie, w naszą codzienność, w prostotę naszych zadań poprzez wypowiedziane przez nas „fiat”. Nie bójmy się zaprosić Boga do naszych obowiązków, do naszej codzienności. Tylko Bóg ma moc przemienić tę zwyczajność w wyjątkowość, która wniesie w nasze życie zadowolenie, radość, pokój. Z Jezusem, to co podejmujemy każdego dnia nabierze innego wymiaru, stanie się uświęcone Jego obecnością, a nam przyniesie zadowolenie i zacznie wydawać obfite dobro.

Tak, jak każdego roku, w święta Bożego Narodzenia łączymy się w modlitewnym czuwaniu i składamy sobie najpiękniejsze życzenia. Niech ta noc zajaśnieje blaskiem betlejemskiego światła, którym jest Chrystus, niech Jego obecność wypełni każdy nasz dzień, naszą modlitwę, pracę i odpoczynek. Niech Boże Dziecię udziela wszystkim radości, ciepła, nadziei, miłości i pokoju, aby w naszych rodzinach oraz wspólnotach panowała zgoda i jedność.

Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, składam serdeczne podziękowanie za dar modlitw zanoszonych w naszych intencjach i nadesłane życzenia z okazji święta św. Elżbiety oraz wspomnienia bł. Marii Luizy. Trwając w radosnym świętowaniu przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek naszego domu,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Pospiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom”.
(Mt 28,8)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Po 40 dniowym czasie pokuty i duchowej odnowy, przeżywamy uroczystość paschalną. Z naszych serc wyrywa się radosne „Alleluja! Chrystus zmartwychwstał!” Nie jest to tylko zewnętrzne wołanie, ono ma także głębokie znaczenie w naszym życiu duchowym. Chrystus żyje! On pragnie naszego szczęścia, dlatego przezwyciężył śmierć, a nasze życie i naszą śmierć, uczynił paschą – przejściem z życia ziemskiego, pełnego trudów, zmagań wyrzeczeń, do życia w wiecznej radości. Z tej chrześcijańskiej prawdy rodzi się pełnia naszej wiary i radości oraz motyw świętowania.

Jezus ukazał się jako żyjący, zmartwychwstały, triumfujący Pan. Wszyscy czterej Ewangeliści opisują wielkanocny poranek i pusty grób, a w przekazie św. Mateusza podkreślony jest „pośpiech”, poprzez który Ewangelista wyraża ważność wydarzenia. Przy grobie znajdujemy Marię Magdalenę i drugą Marię, które wczesnym rankiem przyszły nawiedzić miejsce, gdzie pochowano ich Pana. Kobiety nie mogły pogodzić się z tym, co stało się z Jezusem. Dotknięte wydarzeniami związanymi z Jego męką i śmiercią, zapomniały o zapowiedzi zmartwychwstania. Jezus był dla nich Kimś wyjątkowym, bliskim, za kim podążały, kogo kochały i dlatego skoro świt, z tęsknotą i z bólem wróciły do grobu, aby zabezpieczyć Jego ciało. Po przybyciu na miejsce, niewiasty zobaczyły pusty grób i Anioła siedzącego na kamieniu, który przemówił do nich: „nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych” (Mt 28,6-7). Kobiety poruszone słowami Anioła – jak opisuje to św. Mateusz – „pospiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom” (Mt 28,8). To one jako pierwsze doświadczyły prawdy zmartwychwstania swojego Mistrza. Ten fakt napełnił ich serce ogromną radością i nadzieją, dlatego szybko pobiegły do uczniów, aby opowiedzieć im o tym co zobaczyły, a przede wszystkim przekazać prawdę, że grób rzeczywiście został pusty.

Kobiety nie widziały momentu zmartwychwstania, tylko pusty grób, a słowa Anioła „idźcie i powiedzcie” były dla nich wyraźnym posłaniem, ich życiową misją. One po prostu uwierzyły i oddaliły się od tego miejsca, aby oznajmić Apostołom, że Ten, który tak wiele wycierpiał – zmartwychwstał i żyje. Niewiasty stały się pierwszymi głosicielami Dobrej Nowiny – świadkami Zmartwychwstałego. Po spełnieniu tej misji, ich oczom ukazał się Chrystus „stanął przed nimi i rzekł <<Witajcie!>>” (Mt 28,9). Ich wiara została wynagrodzona, a osobiste spotkanie ze Zmartwychwstałym było dla nich pełnią szczęścia.

Jako uczniowie Jezusa, odnowieni w wodzie chrztu św. i włączeni do Jego Kościoła, także my jesteśmy zaproszeni, aby nieść światu Ewangelię i w każdej sytuacji być prawdziwymi świadkami Chrystusowego słowa. Przypominał nam o tym św. Jan Paweł II: „Kościół nie może zaprzestać głosić, że Jezus przyszedł, by objawić oblicze Boga i wysłużyć, przez krzyż i zmartwychwstanie, zbawienie dla wszystkich ludzi… Otwarcie się na miłość Chrystusa jest prawdziwym wyzwoleniem w Nim i tylko w Nim zostajemy wyzwoleni od wszelkiej alienacji i zagubienia, od zniewolenia przez moce grzechu i śmierci. Chrystus jest naprawdę <<naszym pokojem>> (Ef 2, 14) i <<miłość Chrystusa przynagla nas>> (2 Kor 5, 14), nadając sens i radość naszemu życiu”. (RM 11). Doświadczając mocy Jego obecności, miłości i troski, jesteśmy zobowiązani do świadczenia o Jezusie wobec naszych bliźnich. Nie możemy czekać na spotkanie z Nim twarzą w twarz i na dotknięcie Jego ran. Nam musi wystarczyć ewangeliczny opis „pustego grobu” i słowa Anioła „idźcie”, aby z wiarą wyjść i głosić prawdę o Jego zmartwychwstaniu. To jest nasze zobowiązanie jako uczniów Jezusa, bez względu na to kim jesteśmy, jakie zajmujemy stanowisko i co w życiu robimy. Musimy jak kobiety z Ewangelii z entuzjazmem głosić, że Jezus żyje i że jest obecny w naszym życiu.

Przebywamy w różnych środowiskach, miejscach posługi, pracy, spotykamy wielu ludzi i niejednokrotnie słyszymy, z jak wielkim zaangażowaniem, radością, emocjami dzielą się przeżyciami oraz wydarzeniami ze swojego życia, jako czymś najważniejszym, najcenniejszym dla nich. Na kanwie takich spotkań może budzić się w nas refleksja: Czy ja potrafię tak żywo, przekonywująco, z entuzjazmem mówić o swojej wierze, o Chrystusie, o tym że On zmartwychwstał, że żyje? Czy nie ociągam się z głoszeniem prawdy Ewangelii? Czy nie zatrzymuję w sobie prawdy o zmartwychwstania?

Dawanie świadectwa musi dokonywać się w każdym czasie i w każdym miejscu. To nie jest zadanie dla wybranych – dla kapłanów, katechetów, prelegentów i wykładowców. Także do każdego z nas są skierowane słowa z Ewangelii św. Mateusza idźcie szybko i mówcie, że Chrystus zmartwychwstał. (por. Mt 28, 7). Oznacza to, że jesteśmy powołani, aby głosić prawdę o Jezusie nie tylko słowem, ale przede wszystkim świadczyć życiem, że Jezus zmartwychwstał. Papież Franciszek w Rio de Janeiro powiedział:chcę, abyśmy wyszli na zewnątrz, żeby Kościół wyszedł na ulice, chcę abyśmy się bronili przed tym wszystkim, co jest światowością, bezruchem, od tego, co jest wygodą, klerykalizmem, od tego wszystkiego, co jest zamknięciem się w sobie” (25.07.2014). To zobowiązuje do nieustannej pracy nad sobą, do troski o świeżość ducha, do gotowości podejmowania nowych wyzwań, do umiejętności rezygnowania z tego do czego się przyzwyczailiśmy, do zostawiania naszych ludzkich zwykłych zabezpieczeń. Najbardziej autentyczni jesteśmy wówczas, gdy za naszymi słowami stoją uczynki. Papież Franciszek mobilizuje nas, abyśmy nie lękali się iść i nieść Chrystusa w każde środowisko, aż na peryferie ludzkiej egzystencji, nawet do tych, którzy wydają się najbardziej oddaleni i obojętni. Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy odczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłość
(por. 28.07.2013). Spieszmy z Chrystusową miłością do ludzi zagubionych w grzechach, do smutnych z powodu osamotnienia, do cierpiących z powodu nieuleczalnej choroby, zatroskanych z powodu braku pracy i środków do życia. Tak wielu ludzi oczekuje słów otuchy, nadziei, dobra, umocnienia. Właśnie poprzez nasze poświęcenie i zaangażowanie w sprawy Boże stajemy się świadkami zmartwychwstałego Pana, którego spotkaliśmy jak ewangeliczne niewiasty i który przemienił nasze życie. Gotowość do podejmowania codziennych obowiązków może wlać nadzieję w życie innych oraz umocnić ich wiarę, że Chrystus także dla nich zmartwychwstał.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie nawzajem, aby święta Wielkanocne stały się dla nas czasem głębokiego przeżywania największej Tajemnicy naszej wiary. Stając przed pustym grobem chciejmy z wiarą i nadzieją popatrzeć na nasze życie, które w Zmartwychwstałym Panu nigdy się nie kończy, ale trwa wiecznie. On jest naszym pokojem i radością. Niech łaska tych świętych dni przemieni nasze życie i umocni nas duchowo. Niech Chrystus udziela nam swoich łask, abyśmy umieli Go rozpoznawać i o Nim świadczyć.

Złączona duchowo w przeżywaniu Tajemnicy paschalnej przesyłam serdeczne pozdrowienia i świąteczne życzenia także od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku”.
(Dz 2, 6b)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Czas wielkanocnej radości prowadzi nas do Uroczystości Zesłania Ducha Świętego nazwanej także Pięćdziesiątnicą. W tym dniu przenosimy się myślami do Wieczernika, gdzie zalęknieni Apostołowie zgodnie z poleceniem Jezusa trwali na modlitwie w oczekiwaniu na przyjście Ducha Świętego. Po pięćdziesięciodniowym okresie oczekiwania spełniła się obietnica i Duch Święty „zstąpił na uczniów, aby pozostać z nimi na zawsze. Kościół zaś publicznie ujawnił się wobec tłumów i zaczęło się rozszerzanie Ewangelii wśród narodów przez głoszenie słowa Bożego” (Ad Gentes 4).

Duch Święty obdarował Apostołów różnymi darami i napełnił ich swoją mądrością, tak że nauczając zaczęli mówić obcymi językami, jak On sam pozwalał im mówić (por. Dz 2,4). Św. Łukasz podaje, że w tym czasie znajdowali się w Jerozolimie pobożni Żydzi, przybyli z różnych narodów (por. Dz 2,5). Gdy Apostołowie rozpoczęli swoją misję głoszenia chwały Zmartwychwstałego mieszkańcy Jerozolimy, a zwłaszcza przybysze z innych stron z ludzką ciekawością „zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (Dz 2,6b). Wszyscy zebrani przysłuchiwali się temu co Apostołowie opowiadali, a różnorodność języków nie była dla nich żadnym utrudnieniem w rozumieniu ojczystej mowy. Zaskoczeni, głośno komentowali to zjawisko i pełni zdziwienia mówili między sobą, jakże to się stało, że „słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże” (Dz 2,11b).

Wydarzenie Pięćdziesiątnicy jest charakterystycznym znakiem ukazującym, że wszystko co dokonało się wokół Wieczernika działo się za sprawą Ducha Świętego. Apostołowie – prości, niewykształceni ludzie, a do tego zalęknieni po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia otrzymali dar męstwa, odwagi, a także dar mówienia językami. Ten wyjątkowy charyzmat pomagał im rozpowszechniać Ewangelię i wysławiać wielkość Boga, zaczynając od Wieczernika aż po krańce świata. Dzisiaj ten sam Duch Święty obdarza także nas siłą i zdolnością do głoszenia słowa Bożego w mocą. Ludzie żyjący obok nas potrzebują prawdziwych świadków, gorliwych, radosnych, śmiałych głosicieli słowa Bożego. Św. Jan Paweł II prosił „bądźcie w tym świecie nosicielami wiary i nadziei chrześcijańskiej żyjąc miłością na co dzień. Bądźcie wiernymi świadkami Chrystusa zmartwychwstałego, nie cofajcie się nigdy przed przeszkodami, które piętrzą się na ścieżkach waszego życia.” (3.06.1997r.)

Autor Dziejów Apostolskich ukazuje uczniów, którzy z wielkim entuzjazmem głosili słowo, nie zrażając się trudnościami uwielbiali oni Boga za Jego miłość i za wszelkie dobro, które uczynił wobec nich. Ich postawa budziła wielkie zainteresowanie, a wypowiadane słowa umacniały wiarę słuchaczy. W ten sposób św. Łukasz podkreśla, jak bardzo ważne są słowa z jakimi zwracamy się do innych, jak ważna jest treść naszych wypowiedzi. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nasze wypowiedzi mogą umacniać lub budować innych, bądź też stać się źródłem konfliktów albo plotek. Św. Łukasz przypomina nam, że z obfitości serca mówią usta (por. Łk 6,45) i zachęca, abyśmy zadbali o nasze serce, aby było ono skarbnicą dobra, piękna i miłości. Dlatego idąc do ludzi, umacniajmy ich wiarę naszym słowem i świadectwem życia.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety pozwólmy się prowadzić Duchowi Świętemu, który jest „głównym sprawcą w szerzeniu Ewangelii” (Evangelii nuntiandi 75). W ostatnim czasie Papież Franciszek często zwraca się do nas prosząc, abyśmy byli otwarci na radość, byśmy byli ludźmi radosnymi i obdarowującymi radością. „Jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, który go zbawia, nie potrzebuje wiele czasu, by zacząć Go głosić i nie może oczekiwać, aby udzielono mu wielu lekcji lub długich pouczeń. Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie.” (Evangelii gaudium 120). Jesteśmy powołani, aby iść i jednoczyć rozproszonych, aby przez dialog z innymi ukazywać im prawdę o Bogu. Duch Święty posyła nas do ludzi głodnych, opuszczonych, zapomnianych, abyśmy otoczyli ich troską, opieką i tymi szerokimi gestami mówili im o Bożej miłości. Każdy konkretny uczynek jest językiem miłości, którym możemy dotrzeć do naszych bliźnich. Aby mówić o wielkim Miłosierdziu Bożym osobom mieszkającym na innym kontynencie, w innym kraju niewątpliwie potrzebujemy znajomości obcych języków. Natomiast, aby spełniać uczynki miłosierdzia wystarczy nam język miłości, którym doskonale możemy porozumieć się z drugim człowiekiem. Miłość, nie potrzebuje znajomości języków obcych, lecz dobrego słowa, wyrozumiałości, ciepła, łagodności, serdeczności, zatrzymania się na chwilę przy bliźnim, okazania mu zainteresowania. To jest właśnie język, który otwiera nas na drugiego człowieka. To jest język, który każdy potrafi zrozumieć i którym każdy może mówić. Bł. Maria Luiza zachęca nas, abyśmy ćwiczyły się w szczerej miłości Boga i bliźniego, w pokoju i zgodzie, w serdecznym współczuciu, a Duch Święty napełni nas miłością, która pomoże nam być gotowymi do nieustannej służby bliźnim.

Przeżywając na nowo tajemnicę Zesłania Ducha Świętego życzę Kochanym Siostrom oraz wszystkim Drogim Członkom wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, aby Duch Święty, który udzielił swoich darów uczniom zgromadzonym w Wieczerniku i dziś obdarzył nasze serca pełnią darów – zwłaszcza pokoju i radości, abyśmy przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję (por. Rz 15,13) i byli ją zdolni wnosić w miejsca, gdzie Pan Bóg nas posyła.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu dzisiejszej uroczystości przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej”
(Łk 1,46 – 48a)

Kochane Siostry,

Obchodząc święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny przenosimy się myślą i sercem do Ain-Karem, gdzie ponad dwa tysiące lat temu Maryja nawiedziła swoją krewną Elżbietę. Naszą uwagę przyciąga pokora i wdzięczność Maryi oraz radość, jaką wniosła do domu Elżbiety. „Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w Jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.” (Łk 1, 41-42). Maryja wraz z Elżbietą nie potrafiły powstrzymać w sobie uczucia szczęścia jakim przepełnione było ich serce. Napełnione Duchem Świętym obydwie Niewiasty uwielbiały Boga za otrzymane dary. Ta, która nosiła Go już w swoim łonie wyśpiewała pieśń chwały w przepięknym „Magnificat” głosząc, że Bóg w Jej życiu dokonał wielkich rzeczy, gdy wejrzał na Jej pokorę i oddanie.

W dniu dzisiejszym cała nasza elżbietańska wspólnota wpatruje się w postać Maryi, aby choć trochę zaczerpnąć z Jej ducha, „umocnić się Jej wiarą i nabrać zachęty do służebnej miłości na wszystkie czasy” (por. D 68.3). Maryja za sprawą Ducha Świętego od samego początku była wybrana na Matkę Zbawiciela. Bóg zachował Ją od grzechu pierworodnego i od wszelkich grzechów, które bez łaski Bożej mogła popełnić tak, jak każdy zwyczajny człowiek. Maryja miała świadomość, że Pan Bóg obdarzył Ją niezwykłymi darami i wyniósł do wielkiej godności, bez żadnych Jej zasług. Ona w całym swoim usposobieniu pozostała cicha i pokorna wobec wielkich dzieł Boga. Ze wzruszeniem i pokorą Maryja daje świadectwo wobec tych, którzy byli obecni w domu Elżbiety, ale także wobec nas, którzy dzisiaj słuchamy słów hymnu: „wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” i wychwalając wielkość Boga głosi ”święte jest Jego imię” (Łk 1, 49). Ta, która stała się Matką Syna Bożego, nie czuła się dumna i wyniosła przez swoje wybranie, ale na zawsze pozostała w cieniu, przyjmując najniższe posługi i pragnąc z głębi serca pozostać jedynie służebnicą Pańską, przez którą Bóg mógł realizować swój plan.

Trudno we współczesnym świecie mówić o pokorze, gdyż w wielu wypadkach uważana jest za wartość zdewaluowaną, nie odpowiadającą czasom w których żyjemy, za wartość dobrą na inne pokolenia. Często utożsamia się ją z niezaradnością, a tymczasem człowiek pokorny to człowiek, który uczciwie spogląda na siebie, potrafi ocenić swoje możliwości, a przede wszystkim swoje ograniczenia. W chwilach słabości ufa on Bogu i potrafi znaleźć dobro w trudnych doświadczeniach. To człowiek, który nie oskarża wokół siebie wszystkich za to, co w życiu nie wyszło. Człowiek pokorny nie buntuje się, ale potrafi przyjąć także inne decyzje i spoglądać w świetle wiary na poszczególne zdarzenia w swoim życiu.

Bóg daje wiele łask ludziom pokornym, tak jak to było w życiu Maryi. W naszych rodzinach i w naszych zakonnych szeregach, mamy dzięki Bogu wśród najstarszych, czy najmłodszych pokoleń Sióstr wiele pięknych i szlachetnych postaci. Z wdzięcznością dziękujemy za szlachetne, pokorne Siostry, czy naszych najbliższych, którzy często doświadczani różnymi cierpieniami, trudnościami z pokorą w sercu wobec Boga i Współsióstr przeżywają je i są dla nas przykładem i zachętą do podążania dzień po dniu drogą powołania. Dziękujmy za świadectwa życia tych Sióstr i prosimy Boga, aby było ich jak najwięcej.

Gdzie jednak brakuje pokory, nadprzyrodzonego spojrzenia płynącego z braku siły i ufności wiary w Opatrzność Bożą tam człowiek nie potrafi pokornie spojrzeć na siebie, uznać swoich braków i ograniczeń, nie dostrzega u siebie potrzeby nawrócenia. Wręcz odwrotnie, czuje się pokrzywdzony i niedoceniony przez innych, rozgoryczony i zgorzkniały, w innych osobach widzi winy i w nich upatruje źródła swojej sytuacji. Nie potrafi poprzez pryzmat wiary spojrzeć na siebie. Ten brak pokory jest często przyczyną niezadowolenia, krytyki, a także odejść z drogi powołania. Tymczasem Bóg obdarza łaskami pokornych. Maryja w Magnificat potwierdza to, że Bóg „wejrzał na jej pokorę” i dlatego obdarzył Ją licznymi łaskami.

Kochane Siostry, Papież Franciszek w liście pisanym do osób konsekrowanych zachęca do refleksji, do pokornego i radosnego przeżywania daru powołania, bo tam gdzie jest krytyka, opieranie życia na nowinkach zbieranych w Internecie czy okazyjnie, tworzą się postawy, o których mówi Papież Franciszek, że dotyka nas „terroryzm mówienia i krytykowania innych”. A tymczasem Maryja uczy nas szacunku do innych, który płynie z pokory wobec drugiego człowieka, w którym mieszka Bóg, szacunku wobec najbliższych, Współsióstr, tych których spotykamy i osób z którymi pracujemy.

Pokorne spojrzenie na siebie budzi w sercu postawę wdzięczności wobec Boga, który jest Dawcą wszelkich łask, ale i wobec Sióstr, które są obok nas i które podejmują najróżniejsze zadania. Wszystkie te postawy wymagają pokory, dlatego prośmy Maryję, abyśmy umiały z pokorą spoglądać na siebie, na swe aspiracje, na wewnętrzne pragnienia, ale też z miłością i szacunkiem traktować tych, którzy są obok nas.

Pełnia Ducha Świętego, która widoczna jest w Maryi, w Jej słowach, Jej pokornej postawie skłania Ją do czynu, do działania dlatego spieszy do Ain-Karem, aby usłużyć swej krewnej, udzielić koniecznej pomocy. Duch Święty uzdolnił Maryję do wielbienia Boga, ale i ofiarnego działania. To w Maryi napełnionej Duchem Świętym realizuje się wymiar modlitwy, uwielbienia, ale i apostolskiego działania, służenia innym. Spoglądając na Maryję w tajemnicy Nawiedzenia „odczytujemy duchowe ukierunkowanie i głęboki sens naszego powołania” (K 1,4), dlatego zgodnie z tradycją pragniemy w tym dniu odnowić śluby zakonne wypowiadając swoją gotowość do dalszej współpracy z Panem Bogiem nad budowaniem Jego Królestwa i radosnego życia darami ewangelicznymi.

Kochane Siostry, życzmy sobie nawzajem, abyśmy za wzorem Maryi z tajemnicy Nawiedzenia z miłością i pokorą służyły naszym bliźnim, idąc z pospiechem tam, gdzie są chorzy, samotni i ubodzy. Pamiętając o słowach, że „więcej szczęścia jest z dawaniu, aniżeli w braniu” wnośmy w życie tych ludzi nadzieję i radość niczego w zamian nie oczekując.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu przesyłam Kochanym Siostrom wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr z Zarządu i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Chciałabym bardzo, abyśmy, na ile nasze siły pozwolą, mogły rozszerzyć naszą działalność na inne tereny, pracując tam na chwałę Bożą i dla dobra cierpiącej ludzkości”.
(bł. Maria Luiza 15.06.1863)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Wrześniowe uroczystości są dla nas okazją do dziękczynienia za 173 rocznicę powstania naszego Zgromadzenia i 8 rocznicę beatyfikacji bł. Marii Luizy. W dniu liturgicznego wspomnienia lekarzy św. Kosmy i Damiana myślami przenosimy się do Nysy wspominając dzień, w którym Założycielki poświęciły swe dzieło Sercu Jezusowemu dając tym samym początek Zgromadzeniu, najpierw na terenach Śląska, a potem rozszerzając swoją działalność na inne kraje. Dzisiaj swoim zasięgiem Zgromadzenie obejmuje nie tylko Europę, ale także Amerykę Południową, Azję i Afrykę, co wyraźnie podkreśla potrzebę niesienia samarytańskiej posługi potrzebującym.

W dniu dzisiejszym pragniemy po raz kolejny przyjrzeć się duchowości bł. Marii Luizy
i na nowo odczytać pozostawiony nam charyzmat. Dla niej wymowne były słowa Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych Mnieście uczynili”, dlatego w swoim życiu z oddaniem służyła Jezusowi troszcząc się o chorych, opuszczonych i ubogich. Nie liczyła na wynagrodzenie, ludzką wdzięczność, nie szukała uznania dla siebie, ani zaszczytów. Myślą przewodnią były dla niej słowa Klary Wolff: „Czyńmy wszystko nie dla zapłaty, […] lecz
z miłości ku Bogu”. Bł. Maria Luiza odważnie podejmowała każde wyzwanie docierając do najbardziej potrzebujących z bezinteresowną posługą, niosąc im ulgę w cierpieniu i obdarzając ich podstawowymi środkami do życia. Nie bała się ona podejmować ryzyka i posyłała Siostry do posługi także w bardzo trudnych warunkach, aby tam za wzorem św. Kosmy i Damiana oraz św. Elżbiety służyły w duchu miłości miłosiernej tym, których Pan Bóg stawiał każdego dnia na ich życiowej drodze.

Spoglądając wstecz na minione lata, podziwiamy zarówno dynamizm apostolski naszych Założycielek, jak i pierwszych Sióstr. Niejednokrotnie zastanawiamy się, skąd w tak trudnych warunkach i w sytuacji braku aprobaty względem podejmowanej działalności te młode kobiety odnajdywały siłę i chęć do niesienia samarytańskiej posługi tak wielu ludziom. Bez wątpienia tajemnica ich męstwa i ofiarności kryje się w Bożym Sercu, któremu się powierzyły i do którego uciekały się w modlitwie: „bądź naszym obrońcą w czasie naszej ziemskiej wędrówki
i schronieniem w godzinie śmierci”. Jezus naucza: „kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J 15,5b). Siostry całą swoją istotą zanurzone były w Chrystusie i z codziennej modlitwy czerpały siłę do poświęcania się dla dobra innych. Ich jedynym pragnieniem było „pracować na chwałę Bożą i dla dobra cierpiącej ludzkości”.  Siostry nie lękały się odważnie iść
i z oddaniem służyć tam, gdzie przez Przełożonych posyłał je Bóg. Pomimo trudności życiowych, niedożywienia, przemęczenia i wyczerpującego stylu pracy, Założycielki jak i pierwsze Siostry, nie wahały się odważnie podążać do przodu wchodząc w nowe, często niełatwe warunki bez obietnic na samorealizację, osobiste korzyści, czy zabezpieczenia.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przez dar naszego powołania jesteśmy zaproszeni, aby nadal realizować charyzmat przekazany nam przez Założycielki. Także dzisiaj, w XXI wieku na naszą pomoc, życzliwe słowo, podanie przysłowiowego „kubka wody” czeka wielu braci i wiele sióstr. Papież Franciszek zachęca nas: „idźcie na peryferie ludzkości”, co oznacza, że nie możemy się zamykać, ale musimy „wyjść z gniazda, które nas ogranicza, aby być posłanymi”. Musimy zostawić swoje wygodne życie i pójść na ulice, do szkół, szpitali, wszędzie tam, gdzie czekają na nas ludzie. Musimy otworzyć serca tak, jak otwarły je liczne pokolenia naszych Sióstr, aby bezinteresownie dawać siebie innym, aby „szukać zawsze, bez ustanku, dobra drugiego człowieka” (por. papież Franciszek). Postawione przed nami zadanie nie jest łatwe, ponieważ współczesny świat proponuje wiele przyjemności i szybkie zdobywanie sukcesów. Aby móc wypełnić powierzone nam zadania potrzebujemy współpracy z Bożą łaską. Papież wskazuje na modlitwę jako na źródło owocności misji: „Dbajmy o wymiar kontemplacyjny, także w wirze pilnych i trudnych zadań. Im bardziej misja wzywa was do pójścia na peryferie egzystencji, tym bardziej serce wasze niech będzie zjednoczone z Chrystusem, pełnym miłosierdzia i miłości”. W ten sposób otwieramy się na Boga, który przychodzi i przemienia nasze serce i nasze życie. Poruszeni głębią Jego miłości, czujemy się powołani do dzielenia się nią z innymi.

Przeżywając Rok Życia Konsekrowanego mamy kolejną okazję, aby podjąć refleksję nad darem powołania zakonnego, aby na nowo zachwycić się nim odkrywając jego piękno i sens. Tylko ten, kto świadomie przeżywa swoje powołanie jest zdolny do ofiary, poświęcenia i niezależnie od rodzaju zleconych obowiązków, potrafi je przyjąć i wykonać. Gotowość do takiej służby wypływa z miłości do Boga, a sama służba daje odczucie wewnętrznej radości i pokoju. Natomiast tam, gdzie brakuje pełnej osobowej więzi z Jezusem, wszystko zaczyna tracić sens. Trudno jest wtedy widzieć nadprzyrodzony wymiar zmagań dla Jezusa, przyjąć prostą uwagę i podjąć nową posługę. Dlatego przeżywając Rok Życia Konsekrowanego warto postawić sobie pytanie: Jak realizuję moją życiową drogę kroczenia z Jezusem? Czym dzisiaj są dla mnie złożone śluby zakonne: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa? Czy mają one dla mnie takie znaczenie, jakie miały na początku mojego zakonnego życia? Czy każdego dnia pogłębiam moją relację z Jezusem? Czy uświadamiam sobie, że jestem tutaj dla Niego i że z Nim mam iść do ludzi? Jezus nam przypomina „kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity” (por. J 15,5b)”, a codzienność i trud podejmowanej posługi nigdy nie jest dla niego ciężarem. Życie w bliskości Jezusa nabiera prawdziwego blasku, sensu i radości.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, wspominając z radością i wdzięcznością kolejną rocznicę powstania Zgromadzenia, prośmy św. Kosmę i Damiana oraz Założycielki, aby wypraszali nam silną i żywą wiarę oraz dar mocnego ducha, który pozwoli nam pomimo życiowych burz mocno trwać przy Jezusie i iść za Nim wiernie drogą powołania, na którą nas wezwał.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu naszych uroczystości przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Dobrze jest pamiętać o pierwszych chrześcijanach i o tych wszystkich braciach na przestrzeni dziejów, którzy byli radośni, pełni niezmordowanej odwagi w głoszeniu Słowa oraz zdolni do wielkiej wytrwałości”.
(Evangelii Gaudium 263)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Doroczna uroczystość św. Elżbiety i bł. Marii Luizy jest dla nas okazją do radosnego świętowania i wyrażania Bogu wdzięczności za przykład ich ofiarnego i pełnego poświecenia życia. Szlachetne postacie obydwu niewiast, pomimo upływu czasu i odmiennych realiów historyczno-społecznych, pobudzają nas do osobistych przemyśleń, umacniają naszą wiarę i zachęcają do jeszcze wierniejszego realizowania podejmowanych zadań.

Na szczególną uwagę w postawie tych dwóch kobiet zasługuje przede wszystkim wysoki poziom ich duchowego życia, który miał zadecydowany wpływ na ich postępowanie i działanie. Św. Elżbieta, która pragnęła żyć w obecności Boga i do Niego się upodabniać, świadomie zrezygnowała ze wszystkich przyjemności jakie miała zapewnione na królewskim zamku. Inspiracje do podejmowania czynów miłosierdzia i tworzenia wielu dzieł apostolskich św. Elżbiety czerpała z natchnień Ducha Świętego, którego słuchała i któremu była uległa. Niewątpliwie centralne miejsce w jej życiu zajmowało słowo Boże, które przyjmowała i pozwalała, aby widoczne było w jej zachowaniu i postępowaniu. Zachwyca nas jej gorliwość, wewnętrzna moc i entuzjazm w trosce o sprawy Boże. Mimo napotykanych przeciwności i różnych doświadczeń św. Elżbieta nie zniechęcała się, ale współpracując z łaską Bożą wytrwale spełniała względem bliźnich posługę naznaczoną miłością miłosierną. Schodziła do chorych z zamku kilka razy dziennie… Przechodziła od łóżka do łóżka, myła, karmiła, prześcielała posłanie (I. Adamska s.43). Siłę i wytrwałość do tak ofiarnego pełnienia codziennych obowiązków św. Elżbieta czerpała przede wszystkim z Eucharystii i modlitwy, której nigdy nie opuszczała. Jej głębokie zjednoczenie z Bogiem sprawiało, że we wszystkim co czyniła, odczuwała wewnętrzny pokój i radość.

W listopadowe dni spoglądamy również na bł. Marię Luizę, która z ogromną radością i oddaniem niosła pomoc i udzielała opieki każdemu, kto znajdował się w potrzebie. Motywacją do całkowitego poświęcania się dla innych była jej miłość do Chrystusa. Dzięki ogromnej zdolności do działania i żywemu temperamentowi bł. Maria Luiza podejmowała wciąż nowe wyzwania zakładając kolejne placówki i posyłając tam swoje Siostry.  Podejmowane przez nią działania niekiedy napotykały na niezrozumienie i trudności. Jednak zewnętrze niepowodzenia, jak również problemy we Wspólnotach gdy Siostry nie stawały na wysokości postawionego im zadania, nie zniechęcały bł. Marii Luizy. Ożywiona wiarą i wsłuchana w natchnienia Ducha Świętego, sama wiernie trwała, ale też z wytrwałością starała się umacniać Siostry, aby podejmując codzienną posługę wszystko czyniły na chwałę Bożą i dla dobra cierpiącej ludzkości (Matka Maria 15.06.1863). Bł. Maria Luiza wiedziała, że wobec ludzkiej biedy, cierpienia, obecność Sióstr jest niezbędna, dlatego zależało jej, aby podejmowane zobowiązania Siostry wykonywały starannie i z miłością. Świadoma prawdy, że wszystko otrzymujemy z ręki Bożej Opatrzności, często z ogromną cierpliwością i gorliwością przypominała Siostrom, że wdzięczność jaką winniśmy Bogu, najlepiej okażemy przez wierne wypełnianie obowiązków, całkowite posłuszeństwo, sumienne przestrzeganie Statutów czy Konstytucji; poprzez łagodność, pokorę, cierpliwość, przez wielką miłość do Boga oraz wierną i ofiarną miłość do Współsióstr, chorych, ubogich i wszystkich ludzi (30.12.1869). W ten sposób wytyczyła ona kierunek postępowania dla wszystkich pokoleń Sióstr.

Przeżywając liturgiczne wspomnienie św. Elżbiety i bł. Marii Luizy, podziwiamy ich odwagę, ofiarną i wytrwałą pracę oraz troskę o to, aby powierzona przez Boga misja nadal się rozwijała, a człowiek znajdujący się w potrzebie otrzymał odpowiednią pomoc. Inspirowane mocą Ducha Świętego i wierne pozostawionemu przez Założycielki posłannictwu, pomimo trudności i nie zawsze sprzyjających warunków, powinniśmy wytrwale służyć najbardziej potrzebującym. Ta misja trwa nadal i jest realizowana w różnych częściach świata poprzez podejmowany przez nas apostolat. Papież Franciszek poucza nas: żeby być autentycznymi ewangelizatorami, trzeba także rozwinąć duchowe upodobanie bycia blisko życia ludzi, aż do odkrycia, że staje się to źródłem głębszej radości. Misja jest umiłowaniem Jezusa, ale jednocześnie miłością do Jego ludu. Gdy zatrzymujemy się przed ukrzyżowanym Jezusem, rozpoznajemy całą Jego miłość, która daje nam godność i nas podtrzymuje, ale stojąc przed Nim, jeśli nie jesteśmy ślepi, zaczynamy dostrzegać, że spojrzenie Jezusa się poszerza i pełne miłości i żarliwości kieruje się ku całemu Jego ludowi. W ten sposób odkrywamy, że On chce się nami posługiwać jako narzędziami, by za każdym razem jeszcze bardziej się zbliżyć do swojego umiłowanego ludu. Bierze nas z ludu i posyła nas do ludu, tak że nie można zrozumieć naszej tożsamości bez tej przynależności do niego” (Evangelii Gaudium 268). W Roku poświęconym Życiu Konsekrowanemu warto zatrzymać się i dokonać refleksji nad motywacją podejmowanej przez nas posługi, bo nie da się iść do przodu bez głębszych przemyśleń nad sensem i celem tego co robimy. Trzeba zadać sobie – może już po raz kolejny – pytanie: Jaką jestem Elżbietanką? Jakim jestem Członkiem Wspólnoty Apostolskiej? Czy moją motywacją do całkowitego poświęcania się bliźnim jest miłość do Chrystusa? Jak angażuję się w posługę bliźnim? Czy z radością i oddaniem podchodzę do moich codziennych obowiązków? Czy pomimo napotykanych trudności, ufam Bogu, trwam w powołaniu i staram się wypełnić Jego wolę? Powinniśmy ciągle weryfikować nasze postawy, aby poprzez spełnianą posługę, pomoc niesioną ubogim i potrzebującym biec we właściwym kierunku i do celu (por. Gal 2,2).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, prośmy z wielką wiarą Ducha Świętego o męstwo, odwagę i wytrwałość dla nas samych, ale też dla wszystkich naszych Członków Wspólnot Zakonnych i Apostolskich, abyśmy swoje zadania wypełniali bardziej gorliwie, radośnie, ofiarnie, odważnie, zawsze pełni miłości i zdolni do zarażania nią innych (por. Evangelii Gaudium 261). Jesteśmy potrzebni, współczesnemu człowiekowi, który cierpi z powodu choroby, samotności, odrzucenia, braku pracy. Świat staje się coraz bardziej zagrożony, a styl życia coraz trudniejszy, liczy się pieniądz, sukces, wygoda, a zapomina się o Bogu, o drugim człowieku, o ofiarności i poświęceniu. Musimy wychodzić naprzeciw zagubionym ludziom, aby im pomóc, wskazać odpowiedni kierunek, nadać „smak ich życiu”, bo jesteśmy solą ziemi (por. Mt 5,13). To jest nasze zadanie i dlatego nie wolno nam ustawać w drodze. Musimy otwierać się na działanie Ducha Świętego, który obdarza siłą do głoszenia nowości Ewangelii śmiało, na głos, w każdym czasie i miejscu, a także pod prąd (Evangelii Gaudium 259). To Duch Święty daje nam moc, abyśmy z wytrwałością pomimo napotykanych trudności i zniechęcenia, niestrudzenie wypełniali podjęte zobowiązania. Podarujmy sobie wiele czasu na adorację, osobistą modlitwę, spotkanie ze Słowem, gdyż ten czas spędzony na kolanach nigdy nie jest czasem zmarnowanym, ale umacnia nas, wycisza i napełnia Bogiem.

Z racji naszych uroczystości, wszystkim Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzę Bożego błogosławieństwa, z którego wypływa źródło wszelkich łask do umocnienia więzi z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości (Porta Fidei 15). Wpatrzeni w przykład życia św. Elżbiety i bł. Marii Luizy uczmy się każdego dnia na nowo odkrywać oblicze Boga w drugim człowieku i być blisko tych, którzy nas potrzebują dzieląc się z nimi radością, niosąc pomoc, pociechę, towarzysząc w bólu i cierpieniu.

Łącząc się duchowo w dzisiejszym świętowaniu przesyłam słowa życzeń i wiele siostrzanych pozdrowień również od Sióstr Radnych Generalnych i Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.
(Mt 2, 11)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Jak co roku, w wigilijny wieczór przenosimy się myślami do Betlejem, aby wciąż z tym samym zachwytem przypominać sobie tę noc, podczas której łączą się sprawy ludzkie z Boskimi. W osłonie nocy, w ubogiej stajence przychodzi na świat Boże Dziecię. Dyskretnie i bez rozgłosu staje na tej ziemi, aby razem z ludźmi przeżywać ich codzienność. W tym geście Bóg objawił swoją wielką miłość do człowieka ukazując, że nigdy nie zostawia go samego, że jest zawsze blisko. Medytując w czasie świąt tajemnice Narodzenia Pańskiego pragniemy wyrazić Bogu wdzięczność za dar Jego obecności w naszym życiu.

W zapowiedziach narodzin Mesjasza prorok daje wszystkim ludziom nadzieję: ”Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką: nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany” (Iz 9,1;5). Przyjście Chrystusa na świat jest odczytywane jako zjawienie się Światła, które rozjaśnia mroki ludzkiego życia, wskazuje drogę, prowadzi do przemiany, rozgrzewa ludzkie serca ciepłem swojej miłości. Gdy to Światło przyszło na świat w betlejemskiej grocie ludzie pochłonięci byli swoimi codziennymi obowiązkami. Nikt się nie spodziewał, nikt nie oczekiwał, że właśnie tej nocy przyjdzie na świat Zbawiciel. Dla wielu ten czas pozostawał jeszcze odległy, a św. Łukasz opisuje, że pasterze byli zajęci swoimi obowiązkami. Jak każdego dnia i każdej nocy „przebywali w polu trzymając straż przy swoich trzodach” (por. Łk 2,8). Jasność bijąca z Betlejem wybudziła ich ze snu. Wówczas stanął przed nimi Anioł Boży oznajmiając im wielką radość, że „tej nocy w mieście Dawida narodził się Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (por. Łk 2,11) i zachęcił pasterzy, aby szli na spotkanie z Nowonarodzonym. Pasterze zainspirowani do działania słowami Anioła, jak mówi tradycja, zabrali ze sobą dary i pobiegli do groty pokonując ciemność nocy, lęk, zmęczenie, aby oddać hołd Dziecięciu.

Chrystus przyciąga do siebie wielu. Na spotkanie z Nim wędrują nie tylko prości pasterze, ale także Mędrcy ze Wschodu, którzy ujrzeli gwiazdę i szybko odczytali jej znaczenie. Wyruszyli za nią do ziemi Judzkiej. Byli gotowi w jednej chwili zostawić bogactwo tego świata, wytworne pałace, swoich bliskich, aby odnaleźć Króla nad królami i złożyć Mu hołd. Wydawało im się, że nowego Króla powinni znaleźć w otoczeniu Heroda, dlatego udali się do jego pałacu. Jednak gwiazda wskazywała im dalszą drogę, aż doprowadziła ich do betlejemskiej groty. „Gdy weszli do domu zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę” (Mt 2,11). Składając hołd i dary, Mędrcy wyrażają wiarę w to, że narodzone Dziecię jest prawdziwym Królem, Bogiem i Mesjaszem.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przywołane dwa ewangeliczne obrazy ukazują nam ludzi, którzy podjęli trud wędrówki na spotkanie z „Niemowlęciem leżącym w żłobie” (Łk 2,16). Ich postawa zachęca nas do nieustannego wychodzenia w kierunku Boga, który na nas czeka każdego dnia w naszych kaplicach i kościołach. W ważnych sprawach nie możemy czekać, odkładać na później, papież Franciszek zachęca: „proszę was, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajdujecie, abyście odnowili już dziś swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem, albo chociaż podjęli decyzję, by być gotowymi na spotkanie z Nim, na szukanie Go nieustannie każdego dnia. Nie ma, naprawdę nie ma żadnych powodów, dla których ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego, ponieważ nikt nie jest wyłączony z radości, jaką niesie Pan” (por. Evangelii Gaudium, nr 3). W życiu duchowym liczy się „teraz”, które prowadzi nas do zbawienia, zatem idźmy jak Mędrcy i pasterze oddać pokłon Jezusowi i złożyć nasze dary.

Trwając w modlitewnej refleksji, zastanówmy się co dzisiaj każdy z nas zaniesie Jezusowi? Co złoży Mu w ofierze w czasie tegorocznych świąt, czy też na końcu Starego Roku? A może zaniesiemy nasze umartwienia, dobre postanowienia, nasze zmęczenie, prace, trudy, cierpienia, codzienne zabieganie, nasze ofiary, dobre słowa, poświęcenia? A może ofiarujemy Mu to, co nam się nie udało, a co stało się początkiem nawrócenia, to co nas wiele kosztuje, a może naszą gotowość do rozpoczęcia od nowa? Jezus nie oczekuje od nas wielkich rzeczy, ale chce abyśmy nasz dar składali Mu szczerze, jak chłopiec z ewangelicznej przypowieści, który oddał Jezusowi pięć chlebów i dwie ryby, aby nakarmić ludzi. Wydawało się, że to było „nic” wobec potrzeb i oczekiwań tłumów. Chłopiec oddał to co miał, to swoje „nic” złożył przed Jezusem, a Jezus ten dar pobłogosławił i oddał w ręce uczniów, aby się nim dzielili z potrzebującymi. Jak czytamy w Ewangelii – zebrali jeszcze dwanaście koszów ułomków chleba (por J 6,13). Jezus chce, abyśmy oddali Jemu wszystko to co posiadamy, abyśmy szczerze ofiarowali to, co do nas należy, bez zostawiania czegokolwiek dla siebie, bez zabezpieczeń na przyszłość. Jezus czeka kiedy przyjdziemy, aby złożyć przed Nim nasze życie, naszą słabość, niemoc, nasze „nic”, aby On mógł to pobłogosławić i uczynić darem dla innych.

Spotkanie z Dzieciątkiem Jezus, zawsze nas prowadzi do spotkania z drugim  człowiekiem, bo „do Betlejem wcale nie jest tak daleko, a Chrystus, przez miłość i dobroć drugiego człowieka, rodzi się codziennie pośród nas – w domu, miejscu pracy, w społeczności parafialnej” (Wojciech Mścichowski). Idźmy, aby ofiarować innym swój czas, gotowość pomocy, dobre słowo, modlitwę, aby poprzez nasze uczynki każdego dnia dokonywało się Boże Narodzenie. Dzielmy się z ludźmi darami, które sami posiadamy, przede wszystkim darem wiary i naszego powołania, aby inni tak jak my mogli dojść do Jezusa i nawiązać z Nim osobistą relację. Bo wiara „napełnia życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń” (por. Ewangelii Gaudium 167). Pomóżmy naszym bliźnim odnaleźć drogę do Betlejem, aby i oni mogli oddać hołd Dzieciątku.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnot Apostolskiej św. Elżbiety przeżywając radość Bożego Narodzenia życzmy sobie nawzajem, aby w naszej codzienności jak nad betlejemską grotą jaśniała cudowna gwiazda, która będzie nas nieustannie prowadzić do Nowonarodzonego Zbawiciela. Niech Boże Dziecię obdarza nas swoim błogosławieństwem, pobudza wiarę, umacnia nadzieję, a w chwilach trudności i zmagań, nich pociesza, dodaje siły, podnosi na duchu, ożywi w nas prawdziwą radość i pomoże nam być gorliwymi głosicielami Bożego słowa, miłości i pokoju.

Łącząc się duchowo w tym świątecznym czasie przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

w miłości Bożej Dzieciny
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu… Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.
(Łk 2, 16-17.19)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W ostatnie dni grudnia, w klimacie radości i modlitewnej zadumy, rozbrzmiewają kolędy oraz pastorałki mówiące o wydarzeniach związanych z narodzeniem Jezusa. Także słowa Ewangelii zachęcają nas do „pójścia do Betlejem”, do duchowego wędrowania prowadzącego do spotkania się z Bogiem. W Betlejem objawia się On jako żywe Słowo, jako Ten, który przyszedł, aby zamieszkać wśród nas. Zbliżamy się do tej prawdy za każdym razem, gdy pochylamy się nad betlejemskim żłóbkiem widząc złożone w nim Dziecię.
W pokorze zginamy kolana przed wielką tajemnicą, nie do końca dla nas zrozumiałą, „aby oddać chwałę Bogu, bo jest dobry, wierny i miłosierny” (papież Franciszek, 24.12.2013 r.)

Refleksje betlejemskiej nocy kierują nasze myśli ku pasterzom, którzy jako pierwsi usłyszeli o tajemnicy Bożego Narodzenia. Nie spodziewali się, że to właśnie oni będą tymi, którzy złożą hołd Nowonarodzonemu Mesjaszowi i w żaden sposób nie byli do tego przygotowani. Jako prości ludzie, nie byli też poważani w swoim społeczeństwie i nikt nie liczył się z ich zdaniem. Bóg jednak wybrał to, co małe jest w oczach świata, aby czynić swoje dzieła. Wybrał On prostych pasterzy, którzy dniem i nocą czuwali przy stadzie
i odpowiedzialnie pełnili swoje obowiązki. To tym prostym pasterzom, Anioł ogłasza radosną nowinę, że „w mieście Dawida narodził się Zbawiciel” (Łk 2,11). Pasterze zostawili wszystko
i pospiesznie wybrali się w drogę, aby zobaczyć co się tam zdarzyło i o czym im Pan objawił (por. Łk 2,15). Kiedy doszli na miejsce i na własne oczy zobaczyli Niemowlę, ogarnęła ich wielka radość, a wracając do swoich codziennych zajęć z zachwytem i entuzjazmem powtarzali wszystkim to, co widzieli. To właśnie ci skromni, „stojący w cieniu” pasterze ogłaszali Dobrą Nowinę, wielbili i wysławiali Boga (por. Łk 2,20).

W tej ewangelicznej scenie nasz wzrok kierujemy również na Maryję, która spoglądała na swoje nowo narodzone Dziecię i medytowała to wszystko, co działo się tamtej nocy w betlejemskiej grocie. Jak drogocenny skarb, starała się zachować w pamięci wszystkie gesty pasterzy i wypowiedziane do Niej słowa „rozważając je w swoim sercu”
(Łk 2,19). Maryja zapewne niejednokrotnie wracała do sceny Zwiastowania i przypominała sobie słowa Anioła: „oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie Synem Najwyższego” (Łk 1,31-32a). Nie rozumiała słów, które Anioł skierował do Niej podczas Zwiastowania, ale była przekonana, że Bóg posłuży się Nią do wielkich rzeczy, dlatego pełna pokory i posłuszeństwa pozwoliła, aby Wszechmogący Bóg realizował swój plan. Jej serce przepełnione było Bożą tajemnicą, którą medytowała i na której spełnienie cierpliwie czekała. Dopiero w scenerii betlejemskiej groty Maryja widziała, że wszystko to, co zapowiedział Jej Anioł Gabriel, wypełniło się i na świat przyszedł Ten, który jest Synem Najwyższego. Maryja widząc pokłon pasterzy, ale także królów, w najgłębszej zadumie spoglądała na swoje Dziecię i z miłością tuliła Je do swego serca.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, w tę Świętą Noc idźmy wraz z pasterzami na spotkanie z Nowonarodzonym i nie zastanawiajmy się. Idźmy, gdy tylko usłyszymy wewnętrzny głos, gdyż On na nas czeka. Czuwajmy, bądźmy uważni, abyśmy nie przespali najważniejszego momentu w naszym życiu. Jezus ma nam coś ważnego do powiedzenia. On chce nas przemienić, jak pasterzy, którzy Go ujrzeli w Betlejem. Co roku przeżywamy tajemnicę Bożego Narodzenia, dlatego warto postawić sobie pytanie: Czy spotkanie z Jezusem mnie przemienia? Czy to spotkanie napełnia mnie radością? Czy potrafię tę radość dzielić z innymi? Czym po spotkaniu
z Panem obdarowuję moje Współsiostry, bliskich i tych, których spotykam? Zatrzymajmy się na chwilę w codzienności naszego zabiegania, aby uświadomić sobie jak ważne jest, aby to co przekazujemy innym było przemodlone i przemyślane, gdyż z obfitości serca mówią usta (por. Łk 6, 45). Wypowiadane przez nas słowa są zwierciadłem ducha, tego co kryje nasze serce. Powinniśmy uczyć się i czuwać, aby nasze słowa były dzieleniem się Dobrą Nowiną, tym co buduje, co umacnia na duchu, co dodaje sił, ubogaca bliźnich. W ten sposób będziemy mogli przezwyciężyć widoczne w naszym otoczeniu postawy zbierania ciekawostek i informacji docierających z wszystkich stron. Zatroszczmy się, aby także nasze rozmowy w swojej treści były owocem medytacji i aby budowały oraz umacniały innych. Jesteśmy przekazicielami słowa Bożego, dlatego często powinniśmy się pytać, czy w swoich postawach podobni jesteśmy do Maryi, która wszystko rozważała w swoim sercu? Czy przypominamy pasterzy, którzy innym głoszą to co przeżyli, czego doznali podczas spotkania z Bogiem?

W kontekście bożonarodzeniowych rozważań spoglądajmy na Maryję, aby z pokorą uczyć się od Niej rozmyślania nad słowem Bożym, nad wydarzeniami, które każdego dnia dokonują się w naszym życiu, aby w nich odczytywać Bożą wolę. „Trzeba niekiedy odskoczyć i uciec od samego siebie, aby w wewnętrznej jedności z Bogiem odszukać szczęście obcowania z Nim. Niekiedy gubimy to szczęście. Jego miejsce w naszej duszy zajmuje niepokój, nieład, jakieś zatracenie orientacji i zagubienie się w detalach życia. Trzeba wtedy umieć skoncentrować się w głębokiej ciszy skupienia”. (Sługa Boży Kard. St. Wyszyński). To właśnie Maryja swoją postawą zachęca nas, abyśmy pomimo wielu codziennych zajęć i zabiegania, chcieli zatrzymać się przed betlejemskim żłóbkiem, aby
z wdzięcznością uwielbiać i adorować Najświętsze Dziecię Jezus. Dar prawdziwej kontemplacji dopomoże nam wejść niejako w życie Jezusa i Maryi, aby umacniać się ich obecnością i kształtować swoje życie według Bożego upodobania. Spójrzmy jak przez wiele lat naszego życia, Bóg obdarzał nas licznymi łaskami i za wzorem Maryi z wdzięcznością rozważajmy każdy otrzymany dar. Pozwólmy, aby w naszym sercu rodziła się radość
i wdzięczność za to, że tak wiele nam zostało podarowane. Im bardziej wpatrujemy się w to Boskie Oblicze, tym bardziej w naszym życiu uwidacznia się On sam, co oznacza, że nasze myślenie, nasza mowa i nasze życie wydają świadectwo o Jezusie.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzmy sobie nawzajem, abyśmy świętując Boże Narodzenie z radością gromadzili się u stóp betlejemskiego żłóbka, aby za wzorem Maryi oraz pasterzy adorować i uwielbiać Boże Dziecię. Otwórzmy przed Nim nasze serca, niech miłość i pokój płynący od Nowonarodzonego napełni nas i umocni do radosnego promieniowania Bogiem w naszym życiu. Łącząc się we wspólnej modlitwie przy betlejemskim żłóbku przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich mieszkanek domu generalnego,

oddana w miłości Bożej Dzieciny
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„To właśnie wiara kazała Elżbiecie powierzyć swe znamienne losy Boskiemu Mistrzowi. Jej wola stała się podatnym narzędziem woli Bożej”.
(Edyta Stein)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W listopadowe dni, jak co roku wzrok kierujemy ku naszej Patronce św. Elżbiecie i bł. Marii Luizie. Te dwie niewiasty, pomimo upływu lat wciąż wytyczają nam bardzo jasno i wyraźnie drogę, którą mamy do przebycia. To co je łączyło i zaprowadziło na szczyty świętości, to niezwykle silna i żywa wiara, z której wypływało głębokie zawierzenie Bożej Opatrzności oraz wierne wypełnianie Bożej woli.

Przyglądając się św. Elżbiecie możemy powiedzieć, że posiadała ona żywy temperament i pełne radości podejście do życia, a obdarzona wieloma zdolnościami, chętnie angażowała się w codzienne obowiązki. Jako kochająca żona i szczęśliwa matka trójki dzieci, mogła odczuwać prawdziwe zadowolenie w tym świecie. Ona jednak wiedziała, że Bóg powołuje ją do czegoś więcej, aby dzieliła się miłością z innymi, niosła pomoc najbardziej pogardzanym i pochylała się nad chorymi opatrując ich rany. Dla księżnej z Turyngii nie było to łatwe zadanie, ale możliwe dzięki temu, że czerpała siłę z Bożej miłości i z głębokiego życia duchowego. Pragnieniem Elżbiety było tak „ukształtować swe życie, aby stało się Bogu miłe, był to cel, o który – w walce z własną naturą – zabiegała” (Siostra I. Adamska). Elżbieta wykorzystywała każdą sposobność, aby stanąć w obecności Boga i z uwagą wsłuchiwać się w tajemnicze zaproszenie do współpracy. Pozwoliła się prowadzić Bogu podporządkowując swoją wolę Jego woli i dlatego mogła wyznać: „nie potrafię prosić Boga o nic innego, jak tylko o to by spełniła się Jego wola”.

Chociaż świat nie zrozumiał obranej przez nią drogi, to jednak św. Elżbieta nie dała się zwieść ludzkim poglądom. Potrafiła zrezygnować z rozkoszy życia dworskiego, aby realizować plan Boga, jaki On jej ukazał na modlitwie oraz przez kierownika duchowego Ojca Konrada z Marburga, któremu była we wszystkim posłuszna. „W swym przewodniku, nadanym jej, a nie przez nią wybranym, widziała wysłannika Boga. Jego słowa obwieszczały jej wolę Bożą bardziej wiarygodnie niż głos własnego serca” (Siostra I. Adamska). Żyjąc w ten sposób Elżbieta nadała pierwszeństwo w swoim życiu woli Bożej, co było widoczne w codziennej posłudze. Jej spojrzenie z wiarą na cierpiącego Chrystusa sprawiało, że pragnęła być blisko ubogich i potrzebujących, którym służyła z miłością. Ona wiedziała, że Chrystus nie oczekuje od niej wielkich słów, ale konkretnego
i ofiarnego działania dla dobra drugiego człowieka.

Źródłem jej wielkiej ofiarności wobec potrzebujących była silna wiara, która „promieniowała i czyniła skutecznymi słowa pociechy, którymi pragnęła umocnić załamanych oraz nieszczęśliwych, przychodzących do niej z prośbą o pomoc. Będąc wobec Boga zawsze wspaniałomyślną, cieszyła się swobodą myśli, jasnością sądu i pogodą ducha” (Siostra I. Adamska).

W tym miesiącu wparujemy się nie tylko w św. Elżbietę, ale również w postać bł. Marii Luizy, której całe życie było nieustannym dojrzewaniem w wierze w Boga, którego umiłowała ponad wszystko i któremu starała się służyć. W jej postawie dostrzegamy duże zatroskanie o wzrost duchowy i wierne wypełnianie woli Bożej, która była dla niej wielkim wezwaniem. Bł. Maria Luiza posiadała silną osobowość, naturalną zdolność do czynu i wytrwałość w postanowieniach, ale jej pokora sprawiała, że we wszystkim czuła się całkowicie zależna od Boga. W różnych sytuacjach i momentach życia mówiła z ufnością: „dobry Bóg pokieruje wszystkim najlepiej” (bł. Maria Luiza, 22.VI.1870) i z wdzięcznością przyjmowała zarówno to, co było piękne, jak i to, co było trudne oraz bolesne. A tych trudnych momentów nie brakowało w jej życiu. Głębokie życie duchowe jakie prowadziła, inspirowało ją podobnie jak św. Elżbietę do ofiarnego i apostolskiego działania, umacniało oraz dodawało odwagi do podejmowania licznych inicjatyw na rzecz chorych i potrzebujących.

Zarówno św. Elżbieta, jak i bł. Maria Luiza wzywają nas do troski o życie duchowe i wypełnianie z wiarą woli Bożej, która przejawia się w Słowie Bożym, w nauczaniu Kościoła,
w naszych Konstytucjach, w słowach przełożonych i w różnych wydarzeniach dnia. Także dzisiaj Bóg chce do nas mówić, ale my musimy Mu na to pozwolić i stworzyć do tego warunki. Gdy będziemy słuchać Jego głosu, wówczas On nam wskaże, czego od nas oczekuje i jak możemy to wypełnić. Oczywiście woli Bożej nie otrzymujemy w depozycie i jednorazowo na całe życie. Pan Bóg nieustannie kieruje do nas nowe wezwania. On nas uzdalnia do właściwego odczytania Jego woli, ale z drugiej strony oczekuje też naszego osobistego zaangażowania.

Przeżywając w tych dniach nasze Zgromadzeniowe uroczystości zapytajmy się: Jak ja w swoim codziennym życiu staram się realizować wolę Bożą? Czy moje obowiązki, decyzje innych, wspólnoty i przełożonych przyjmuję z pokojem serca, optymizmem, czy też budzą one we mnie niezadowolenie, sprzeciw, wywołują dyskusje? Jak reaguję, gdy polecenia innych nie zgadzają się z moimi planami, burzą moje przekonania, przyzwyczajenia, wymagają wysiłku, rezygnacji z czegoś „co zawsze było, lub być powinno”? Czy zawsze jestem posłuszna Bogu? Jak realizuję mój ślub posłuszeństwa? Czy chętnie podejmuję trud posługi apostolskiej? Czy wiarę, którą mam w sercu potrafię dzielić z innymi?

Naszym zadaniem jest troska o stały wzrost duchowy, dlatego powinniśmy otwierać swoje serce i pozwolić, aby Bóg w nas i przez nas mógł działać, aby robił z nami to, co On sam zechce, chociaż czasami będzie to wbrew naszej woli. W takich sytuacjach trzeba mieć wielką wiarę i umieć zostawić swoje „ja” ufając, że Bóg widzi więcej i dalej, On zawsze chce naszego dobra. Spoglądając na postać św. Elżbiety, która po ludzku mówiąc – przegrała życie, bo straciła wszystko – męża, rodzinę, bogactwo i zdrowie, widzimy, że tak naprawdę zyskała najwięcej – radość, pokój wewnętrzny i świętość.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzmy sobie, abyśmy coraz bardziej wchodzili w żywą relację osobową z Bogiem, a za przykładem św. Elżbiety i bł. Marii Luizy chętnie oraz radośnie realizowali swoje powołanie niosąc ulgę, współczucie i pociechę tam, gdzie posyła nas Boża Opatrzność.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu naszego patronalnego święta przesyłam w imieniu Sióstr Radnych, Mieszkanek domu generalnego i swoim własnym wiele serdecznych pozdrowień,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Najpiękniejszy przykład cnót pozostawiła nam Najświętsza Maryja Panna, szczególnie w odniesieniu do posłuszeństwa, ubóstwa i czystości.
Naśladując Matkę Bożą, w ten sposób będziemy mogły liczyć na Jej opiekę, a za Jej pośrednictwem również na pomoc Bożą”.
(Matka Franciszka, I Niedziela Wielkiego Postu 1875 r.)

Kochane Siostry,

W czasie majowych dni spoglądamy na Maryję, która napełniona Duchem Świętym i obdarzona łaskami, jest dla nas przykładem pięknego życia i służby. W Ewangelii według św. Łukasza czytamy, że Maryja, gdy tylko usłyszała o swojej krewnej Elżbiecie „wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy” (Łk 1,39). Maryja była wewnętrznie przekonana, że w tych dniach Elżbieta potrzebuje Jej obecności i dlatego bez zastanawiania się nad trudnościami jakie przyjdzie Jej pokonać, podjęła odważną decyzję i „z pośpiechem” wyruszyła w drogę. Ona poszła z radością pozostawiając swoje codzienne zajęcia, aby z miłością służyć Elżbiecie, a więc człowiekowi będącemu w potrzebie.

Zatrzymując się nad tajemnicą Nawiedzenia rozważamy cnoty Maryi, aby od Niej uczyć się żyć prawdziwie dla Boga. Jej życiowa droga to nie tylko radosne wydarzenia, ale także chwile cierpienia i wyrzeczenia, na które Ona sama wyraziła zgodę, aby mogło dokonać się nasze uświęcenie. Wszystkie doświadczenia życiowe kształtowały ducha Maryi i pomagały Jej wzrastać w miłości oraz w wierności Bogu. Ona ukazuje nam swoim życiem drogę do doskonałości i pomaga osiągnąć świętość, ale troska o stały wzrost duchowy jest naszym zadaniem. „Wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości” (Lumen gentium, n. 40).

Droga do doskonałości prowadzi poprzez wiele wyrzeczeń. Chcąc osiągnąć świętość musimy zdobyć się na trud, gdyż Chrystus mówi, że do doskonałości prowadzi „ciasna brama i wąska ścieżka” (por. Mt 7, 14). Słowa te zobowiązują nas do stawiania sobie wymagań, przemiany życia, zerwania ze złymi nawykami, rezygnowania z rzeczy zbędnych, a może z jakiś przyjemności czy kontaktów. To proces ciągłej pracy nad sobą i dlatego nie możemy siedzieć z założonymi rękoma rozkoszując się darem naszego powołania. Jezus chce, abyśmy to powołanie czyniły owocnym przez dar z siebie złożony w służbie drugiemu człowiekowi, bo tylko taka „droga prowadzi do życia wiecznego” (por. Mt 7, 14).

Świat tak często proponuje nam „szeroką bramę”, którą przechodzi się wygodnie, bez żadnych ograniczeń, wymagań, z możliwością realizowania swoich marzeń. Wielu ludzi wybiera też łatwą drogę, nie zastanawiając się nad tym, dokąd ona prowadzi. Niestety taka droga może stać się pokusą także dla osób konsekrowanych i dlatego musimy czuwać, aby idąc do przodu nie przestać stawiać sobie wymagań, gdyż wybór takiej „szerokiej drogi” może doprowadzić do zguby.

Nasze życie konsekrowane, zarówno w aspekcie duchowym, wspólnotowym, jak i apostolskim jest podążaniem za Chrystusem. „Ciasna brama i wąska droga” (por. Mt 7, 14), która nie jest łatwa, wcale nie oznacza ograniczeń, które nas zniewalają. „Wąska droga” pobudza nas do czujności, do nieustannej weryfikacji wewnętrznych postaw, zachęca do podejmowania uczciwej pracy nad sobą, do odważnego przyjmowania codziennych obowiązków. Dlatego Chrystus tak mocno zachęca nas: „usiłujcie wejść przez ciasne drzwi, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli” (Łk 13,24). Chrystusowe „usiłujcie wejść” inspiruje nas do podjęcia wysiłku, zaparcia się siebie, przezwyciężania lenistwa, rezygnowania z wygodnego życia i przyjemności, gdyż walczymy o wielką stawkę, którą jest życie wieczne. Chrystus zachęca nas, abyśmy pomimo napotykanych trudności, niezrozumienia, samotności, których niekiedy doświadczamy, wytrwale zmierzały do osiągnięcia naszego celu. Pamiętajmy, że na drodze naszego duchowego wzrastania przychodzi nam z pomocą Maryja, która „kroczy przed nami i wciąż nas umacnia we wierze, w powołaniu, w misji. Swym przykładem pokory i uległości woli Bożej pomaga nam przełożyć wiarę na radosne i bezpieczne głoszenie Ewangelii. Tak nasza misja będzie owocna, bo uformowana przez macierzyństwo Maryi” (papież Franciszek, homilia 3.01.2014 r.).

Od początku naszego Zgromadzenia, Maryja w tajemnicy Nawiedzenia była dla każdej Siostry wzorem dążenia do życia doskonałego i zjednoczonego z Bogiem. Ona swoją postawą wciąż nam ukazuje, jak wypełniać Bożą wolę. Maryja „uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45) i pozwoliła się tym słowom poprowadzić na drogi doskonałości. Ona jest dla nas wzorem cnót, szczególnie „w odniesieniu do posłuszeństwa, ubóstwa i czystości” (Matka Franciszka 1875 r.). Podążajmy za Maryją, która pierwsza przeszła tę drogę z Chrystusem, po której my dzisiaj zmierzamy i uczyńmy Ją wzorem dla naszego życia darem konsekracji zakonnej. Jeżeli będziemy wpatrywać się w Maryję i Ją naśladować prowadząc uczciwe życie zakonne, to wtedy już tu na ziemi „będziemy mogły liczyć na Jej opiekę, a za Jej pośrednictwem również na pomoc Bożą” (Matka Franciszka 1875 r.).

Kochane Siostry podążajmy w naszym konsekrowanym życiu za przykładem Maryi wybierając prawdziwe wartości, aby nie zadawalać się płycizną duchową czy tanią popularnością, ale sięgając wysoko zabiegajmy o to, co ma wartość w oczach Bożych, a nie ludzkich. Odnawiając w dniu dzisiejszym z pobożnością nasze zakonnie śluby, prośmy Maryję o duchowe przewodnictwo w drodze do osiągnięcia doskonałości i prawdziwego szczęścia w Bogu.

Łącząc się duchowo we wspólnym świętowaniu przekazuję siostrzane pozdrowienia, także od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą …  A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał…”
(Dz 10,38.39)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Kończąc okres Wielkanocny wraz z całym Kościołem obchodzimy uroczystość Zesłania Ducha Świętego, nazywaną także Pięćdziesiątnicą. Chrystus w mowie pożegnalnej, podczas Ostatniej Wieczerzy zapowiedział swoim uczniom, że będzie prosił Ojca, aby posłał im Pocieszyciela, aby z nimi pozostał na zawsze – Ducha Prawdy (por. J 14,16. 17). Uczniowie oczekując na spełnienie obietnicy, zgromadzili się w Wieczerniku. Po upływie pięćdziesięciu dni, podczas wspólnej modlitwy „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,4). W Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, która jest jedną z najważniejszych uroczystości w Kościele, duchowo przenosimy się do wydarzeń, które miały miejsce w Wieczerniku.  

Uczniowie napełnieni Duchem Świętym, odczuli wewnętrzną moc i potrzebę głoszenia „tego, co widzieli i słyszeli” (Dz 4,20) i dlatego wyszli z Wieczernika i z odwagą nauczali o odkupieńczej śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Głosili oni naukę z mocą i przekonaniem, często narażając się na ośmieszenie, na dezaprobatę ze strony innych, na prześladowanie, a także na męczeńską śmierć. Wiedzieli oni, że bardziej niż pouczenia przemawiają konkretne czyny, które są odzwierciedleniem wewnętrznego doświadczenia i potwierdzeniem autentyczności przepowiadanych słów. Św. Piotr w domu Korneliusza stwierdził, że stał się apostołem Chrystusa, aby dawać o Nim świadectwo. Apostoł był głęboko przekonany, że dzielenie się swoim doświadczeniem spotkania z Jezusem, umocni wiarę wśród Jego wyznawców i przyczyni się do nawrócenia tych, którzy jeszcze są daleko od Boga. Z odwagą wzywał do życia według słów Chrystusa i chrześcijańskich wartości, a swoim życiem i śmiercią potwierdził głoszoną przez siebie naukę.

W historii Kościoła mamy wspaniałe przykłady świętych i błogosławionych, którzy z radością głosili Ewangelię, z oddaniem naśladowali Jezusa, a w sytuacjach próby nie wyrzekli się wiary, lecz ponieśli śmierć wyznając swoją przynależności do Chrystusa. Czerpali oni siłę od Boga, który był ich ostoją i nie lękali się złożyć ofiary ze swego życia. Ufali, jak głosi św. Jan, że „Ten, kto kocha swoje życie, straci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12,25). Święta Elżbieta i błogosławiona Maria Luiza swoim życiem pełnym poświęcenia i oddania, często narażając się na niebezpieczeństwo śmierci służyły bliźnim. Oczami wiary widziały one oblicze Jezusa w drugim człowieku i swoim życiem głosiły miłość miłosierną. Również nasze Czcigodne Siostry Męczenniczki kierując się wartościami chrześcijańskimi, oddały swoje życie w obronie czystości i godności kobiety. Należy też wspomnieć nowo kanonizowanego wielkiego świadka naszych czasów św. Jana Pawła II, który całym swoim życiem wskazywał nam na Boga. To, w jaki sposób nauczał, modlił się, cierpiał i umierał, było świadectwem żywej wiary. „Nie można sobie postanowić: będę świadkiem wiary i być nim. Bo świadkiem wiary jest tylko ten, kto żyje wiarą, a żyć wiarą – znaczy dać swoje życie” (Ksiądz Boniecki).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, powinniśmy nieustannie prosić Ducha Świętego, aby pomagał nam każdego dnia stawać się autentycznymi świadkami wiary. W Księdze Apokalipsy czytamy: „obyś był zimny, albo gorący!” (Ap 3,15), co wyraźnie wskazuje na to, że albo podążamy za Chrystusem, albo jesteśmy przeciwko Niemu. Nie ma trzeciej drogi tzn. nie możemy być letnimi. Nie możemy być świadkami Chrystusa tylko wtedy, kiedy wszystko układa się pomyślnie, gdy jest łatwo, gdy czynimy to, co się nam podoba. Całym swoim życiem i w każdej sytuacji, także wówczas, gdy doświadczamy trudności, choroby, niedomagań związanych z wiekiem, powinniśmy świadczyć o Chrystusie i dawać świadectwo naszej wierności. Postępujmy według Jego nauki, pokornie podejmujmy zlecone nam zadania i obowiązki, chociaż nie zawsze będą one zgodne z naszymi upodobaniami. Między tym, co głosimy, a czynimy musi być harmonia, wtedy nasze życie jest prawdziwe, jest znakiem dla bliźnich, a dla nas łaską zbawienia. Dlatego trzeba nam nieustannie umacniać się w wierze, odkrywać jej głębię i na nowo zafascynować się Ewangelią, aby dostrzec wielkość daru bycia uczniem Chrystusa.

Papież Franciszek przypomniał nam, że „każda wspólnota jest wezwana i zaproszona do tego, aby uczyniła swoim nakaz Jezusa skierowany do Apostołów: „bądźcie moimi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei i Samarii i aż po krańce ziemi (Dz 1, 8) i to nie, jako drugorzędny aspekt chrześcijańskiego życia, ale zasadniczy. Wszyscy, bowiem jesteśmy posłani na drogi świata, aby kroczyć z naszymi braćmi, wyznając i świadcząc o naszej wierze w Chrystusa i będąc głosicielami Jego Ewangelii.” (19.05.2013). Z pewnością, to zadanie stawiane dziś Kościołowi nie jest łatwe, gdyż często spotykamy się z laicyzacją, wygodnym stylem życia, odrzuceniem podstawowych zasad moralnych. Chrystus oczekuje od nas autentycznych i zgodnych z Jego nauką postaw. Nasza wiara powinna być widoczna w konkretnych czynach, a głoszone przez nas słowo nie może być martwą literą, ale powinno stać się źródłem naszego działania. W kontekście tych refleksji chciejmy zweryfikować nasze osobiste postawy i zastanowić się: Jakim jestem świadkiem Chrystusa? W jaki sposób poprzez codzienną modlitwę, uczynki miłosierdzia, szacunek okazywany innym, akceptację trudnych sytuacji, czy osób, bezinteresowne ofiarowanie swojej pomocy potrzebującym i szczery gest przebaczenia, daję świadectwo o Chrystusie? Czy moje życie to pokorne, wierne kroczenie za Jezusem do końca, czy to tylko rutyna, robienie życiowej kariery?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przeżywając Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, prośmy o dar osobistego odnowienia swojej wiary, o odwagę życia w prawdzie, o siłę w przyjmowaniu trudu, nawet tego, który wyciska łzy. Życzę, abyśmy umieli dzielić się ofiarną miłością z bliźnimi i starali się o budowanie pokoju, aby nasze życie było autentycznym znakiem, że Duch Święty nieustannie przychodzi i obdarza Kościół swoimi darami, że Chrystus żyje i nadal działa w swoim Kościele.

Pozostając w duchowej łączności w imieniu Sióstr z Zarządu, wszystkich Mieszkanek domu generalnego, jak i własnym przekazuję wiele siostrzanych pozdrowień,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„ A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało”.
(Łk 24,21)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, 

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego i cały okres wielkanocny, są szczególnym czasem wyznania wiary w żyjącego Chrystusa. Wraz z całym Kościołem w modlitwie brewiarzowej śpiewamy: „Już Chrystus grób swój porzucił, zwycięski wraca z Otchłani, a gdy uwięził szatana, otworzył niebo dla wszystkich”. Triumf Chrystusa napełnia nas radością
i pomaga nam trwać w nadziei, że Jezus zmartwychwstał i niesie ze sobą pełnię życia, którego każdy z nas oczekuje. Okres wielkanocny jest równocześnie okazją do dzielenia się z innymi swoją wiarą i radością, której źródłem jest Chrystusowe zwycięstwo.

Rozważając ewangeliczny epizod ukazujący spotkanie Jezusa z uczniami idącymi do Emaus, widzimy ich przytłoczonych bolesnymi doświadczeniami ostatnich dni życia Jezusa. Spodziewali się, że On wyzwoli Izraela i będą mieli udział w Jego ziemskiej chwale. Tymczasem byli świadkami śmierci swojego Mistrza, co zachwiało ich nadzieję i niespełnione oczekiwania. Zabrakło im wiary i motywacji do dalszego trwania. Próbowali uciec przed „problemem” i dlatego opuścili wspólnotę Apostołów zebranych w Wieczerniku. Odeszli
z Jerozolimy smutni, zniechęceni, a nawet przerażeni wydarzeniami, które dokonały się w mieście. W drodze do Emaus, gdy rozmawiali i rozprawiali ze sobą o tym wszystkim co się wydarzyło, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi (por. Łk 24,14-15). Uczniowie tak bardzo byli zajęci sobą, swoimi sprawami, że nie zauważyli, kiedy Zmartwychwstały przyłączył się do nich. Jezus zatroskany o dobro swoich uczniów towarzyszył im w drodze, rozmawiał z nimi, zadawał pytania i wyjaśniał słowa proroków oraz to wszystko, co odnosiło się do Niego. Widząc, że brakuje im wiary powiedział: „o nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy” (Łk 24,25).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, podążając za Chrystusem, wsłuchujmy się w Jego słowa, uwielbiajmy Go podczas modlitwy, odczuwajmy Jego bliskość i działanie Jego łaski. Gdy wszystko układa się pomyślnie, jesteśmy zadowoleni, zachwyceni, życie wydaje się piękne, cieszymy się darem swojego powołania. Natomiast, gdy przychodzą jakieś trudności, sprawy toczą się nie po naszej myśli, czyli wbrew temu, co sobie zaplanowaliśmy i co uważamy za dobre, wtedy w naszym postępowaniu jesteśmy podobni do uczniów idących do Emaus. Tracimy sprzed oczu Zmartwychwstałego Pana i często powtarzamy: „a myśmy się spodziewali” (Łk 24,21). Skupiamy się na problemie, który się pojawił i zamykamy nasz umysł oraz serce na otaczającą nas prawdę, na dobro, którego doświadczyliśmy. Widzimy tylko chwilowe niepowodzenie i niespełnione oczekiwania, pojawia się rozczarowanie, rozżalenie, zniechęcenie, tracimy motywację, aby trwać przy Chrystusie i przyjętych zobowiązaniach. Nie mamy siły i chęci do podejmowania nowych obowiązków, do kreatywnego myślenia. Niekiedy czując ciężar problemów, doświadczamy osamotnienia, niemocy, zaczynamy narzekać i krytykować. Papież Franciszek przestrzega nas przed taką postawą mówiąc, że: „narzekanie jest złem, bo odbiera nam nadzieję” (3.04.2013). W tych trudnych chwilach musimy pamiętać, że Chrystus jest z nami, że On nas nigdy nie zostawia, nie okłamuje, nie zawodzi. To my często błądzimy uważając, że Jezus stawia zbyt wielkie wymagania i zaczynamy krytykować innych, przepisy, Konstytucje, regulaminy. Nie zawsze docierają do nas słowa wyjaśnień, gdyż wygodniej nam realizować swoją własną wizję życia.  

Idąc przez życie potrzebujemy momentów zatrzymania, aby dokonać refleksji nad naszym postępowaniem, aby przyjrzeć się naszej codzienności, czy nie ma w niej za dużo narzekania, krytykowania. Papież Franciszek sugeruje, że powinniśmy iść zawsze do Jezusa, „szukać schronienia u Pana, który jest cierpliwy i wie, jak nas wyprowadzić z trudnych sytuacji” (3.04.2013). Zmartwychwstały Chrystus wychodzi nam naprzeciw, towarzyszy w drodze, pragnie abyśmy Go rozpoznali w drugim człowieku, w sakramentach świętych i w  słowie Bożym. Jeżeli oddamy Jezusowi swój czas trwając na modlitwie, On zmieni nasze myślenie, napełni nasze serca pokojem i nadzieją. Chrystus ukaże nam, że również słabości i wszystkie trudne doświadczenia, które spotykamy w życiu mają sens, o ile potrafimy je przyjąć w duchu wiary. Wówczas dokona się „nasze zmartwychwstanie”, a śpiewając radosne „Alleluja”, będziemy życiem głosić Jego chwałę.

Spotkanie z Jezusem mobilizuje nas do podejmowania stawianych wymagań, akceptowania nowych warunków pracy, daje wewnętrzną i zewnętrzną dyspozycyjność do przyjęcia drogi, którą wytycza Bóg, jak również do dawania świadectwa o Zmartwychwstałym. Jesteśmy podobnie jak Apostołowie wezwani do tego „abyśmy stawali się żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie. Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca oświecone są słowem Bożym, i którzy zdolni są otworzyć serca i umysły innych ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca” (PF 15). Kto dzisiaj doświadcza obecności Chrystusa w swoim życiu, nie może być obojętny na te słowa, lecz staje się autentycznym świadkiem wobec innych. Jak uczniowie umocnieni w wierze i nadziei, odważnie wrócili do Jerozolimy, tak i my mamy dawać świadectwo, że w Chrystusie jest pełnia życia i szczęścia człowieka.

Przeżywając wydarzenia tajemnicy paschalnej życzę wszystkim Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, aby te dni były czasem refleksji i wielkiej radości. Otwórzmy nasze serca na przyjęcie łask, które Chrystus dla nas przygotował. Nie bójmy się nowych wyzwań, obowiązków, zmian, bo to wszystko pochodzi od Tego, który powiedział „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Z wiarą, nadzieją i odwagą pełnijmy posługę misyjną i apostolską tam, gdzie On nas posyła i bądźmy znakiem obecności Jezusa Zmartwychwstałego.

Łącząc się duchowo w czasie Świąt Wielkanocnych w imieniu Zarządu, wszystkich Mieszkanek domu generalnego, jak i własnym przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim…”
(Łk 2,38)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodząc święta Bożego Narodzenia adorujemy Dziecię Jezus, uwielbiamy Je i dziękujemy za to, że przyszło na świat i zamieszkało wśród nas. W tę piękną, świętą noc Aniołowie ogłaszają chwałę narodzin Boga, a ludzkie serca napełniają się radością i wzruszeniem. Rozważając wydarzenia, które dokonały się w Betlejem, wspominamy też prorokinię Annę i starca Symeona.

Ewangelista św. Łukasz mówi nam o przymiotach Anny ukazując ją jako osobę w podeszłym wieku, odznaczającą się niezwykłą pobożnością i prostotą, pomimo wieku spoglądającą na świat oczyma nadziei i wnoszącą ją w życie innych. Prorokini Anna „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach” (Łk 2, 37). To właśnie Anna, która do końca swoich dni, mimo chorób, niedomagań służyła wiernie Bogu i ludziom, doznała łaski spotkania z Dziecięciem Jezus, które przez Rodziców zostało przyniesione do świątyni. Ona w Nowonarodzonym Dziecku rozpoznała oczekiwanego Zbawiciela, a dostąpiwszy daru spotkania z Mesjaszem z wdzięcznością wychwalała Boga, głosząc Jego wielkość wobec wszystkich.

Podobnie i starzec Symeon w sędziwym wieku trwał wiernie przy Bogu, oczekując pociechy Izraela. Cała jego uwaga i czujność były skierowane na Boga, ponieważ wierzył, że Bóg wypełni swoją obietnicę. Zarówno Symeon jak i Anna, oddali Bogu swoje życie i wszystkie swe siły, aby służyć w świątyni i wsłuchiwać się w Boże Słowo. Są oni dla nas wzorem ludzi modlitwy, czuwania i wiernego oczekiwania.

Św. Paweł w liście do Efezjan przypomina, że „Bóg w Jezusie Chrystusie wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli” (Ef 1,4-5). Naszym powołaniem jest wierne trwanie do końca. Podobnie jak Symeon i Anna, która „sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim” (Łk 2,38), winniśmy starać się odnajdywać i chwalić Boga w każdej sytuacji, także w chorobie, cierpieniu, samotności i starości. Wierna służba Bogu do końca, bez względu na okoliczności i wiek, daje satysfakcję, spełnienie i radość w życiu. W liście do osób w podeszłym wieku Papież Jan Paweł II napisał: „Mimo ograniczeń mego wieku bardzo wysoko cenię sobie życie i umiem się nim cieszyć. Dziękuję za to Bogu! Pięknie jest służyć aż do końca sprawie Królestwa Bożego”. My również w zupełnej wolności i zaufaniu powinniśmy spokojnie popatrzeć na swoje życie i nowe sytuacje odczytywać jako wolę Bożą, dostrzegając w tym kolejną szansę dla siebie. Prorokini Anna i starzec Symeon ukazują nam, że starość, samotność, cierpienie, to nie bierne czekanie na koniec życia, ale to twórcze przeżywanie codzienności, to oddanie siebie Bogu w pełnej wolności i miłości, w modlitwie i kontemplacji. „Powinniśmy przeżywać wiarę młodym sercem, zawsze, także kiedy się ma siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt lat. Młodość serca! Bo z Chrystusem serce nigdy się nie starzeje!” – powiedział Papież Franciszek (24.03.2013 r.). Ważne jest, aby niezależnie od sytuacji zdrowotnej, czy liczby lat, trwać przy Jezusie, aby dostąpić łaski spotkania z Nim.

W kontekście naszych bożonarodzeniowych rozważań z wdzięcznością spoglądamy szczególnie na nasze starsze i chore Siostry, jak i Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, którzy pomimo chorób, utrudzenia wieku, zmęczenia, różnych trudności i niedomagań, za wzorem Anny i starca Symeona trwają wiernie na modlitwie i uwielbieniu Boga. Od wczesnych godzin rannych wiele naszych Sióstr spieszy do kaplicy, aby mówić Jezusowi o swojej miłości, aby od Niego czerpać siły i prosić Go o łaskę wytrwania przy Nim do końca.

Trwając w klimacie świątecznej radości dziękujemy Panu Bogu za dar Syna Bożego, który stał się Człowiekiem, aby nieustannie dzielić się swoją miłością z tymi, którzy Go poszukują i są otwarci na Jego przyjęcie. Czuwając u stóp Bożej Dzieciny ofiarujmy Jej nasz czas, spotkajmy się z Nią i nawiążmy z Nią osobistą relację. Szukajmy Jezusa jak Mędrcy, wypatrujmy Go jak Anna i Symeon. Bł. Jan Paweł II powiedział do osób konsekrowanych: „Każda zakonnica winna każdego dnia poświęcić wiele czasu, aby stojąc przed Panem wypowiedzić Mu swoją miłość, a przede wszystkim pozwolić Mu być kochaną przez Niego”. Te słowa można odnieść do wszystkich poszukających spotkania z Bogiem. Zadaniem każdego chrześcijanina jest pielęgnowanie swojej wiary i troska o stały kontakt z Bogiem. Dzięki wierze, Jezus jest Kimś wyjątkowym w naszym życiu, oddajemy Mu całą naszą egzystencję, a nasze decyzje zostają podporządkowane Jego słowu. Warto zapytać samych siebie, jak wygląda moja modlitwa? Ile czasu poświęcam na rozmowę z Bogiem? Czy doświadczam Bożej obecności podczas modlitwy?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, życzmy sobie nawzajem, aby ten świąteczny czas był dla nas wszystkich źródłem wewnętrznej radości, doświadczeniem pokoju, autentycznego duchowego odrodzenia i pokrzepieniem serca. Niech Boże Narodzenie będzie nową okazją do odkrycia prawdy, że w tym małym, bezbronnym Dziecięciu przychodzi do nas Zbawiciel. Za przykładem Symeona „weźmy w objęcia” Jezusa, aby odczuć Jego bliskość i zjednoczyć się z Nim. Niech Dziecię Jezus będzie dla nas pocieszeniem w smutku, siłą w słabości, pokojem w trudnych doświadczeniach. Ufajmy Jego słowom: „wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9) i dzielmy się z wszystkimi prawdą o zbawieniu.

Życzę, aby radość z narodzin Bożej Dzieciny przeniknęła serca wszystkich Kochanych Sióstr, Członków i Członkiń Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety i przesyłam świąteczne pozdrowienia od Zarządu Generalnego oraz wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Bo gdzie jest twój skarb,tam będzie i serce twoje”.
(Mt 6,21)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Uroczystość św. Elżbiety jest patronalnym świętem naszego Zgromadzenia, jak również świętem Członków Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety. W tym dniu z wielką radością gromadzimy się na Eucharystii, aby wspólnie dziękować Bogu za życie i działalność naszej Patronki, która jest dla nas wzorem. W listopadzie obchodzimy również święto bł. Marii Luizy, która złożyła swoje życie w ręce Boga i z wielkim oddaniem oraz z miłością służyła wszystkim potrzebującym. Niech św. Elżbieta i bł. Maria Luiza będą dla nas przykładem radykalnego wyboru Chrystusa i całkowitego przylgnięcia do Tego, który powinien być najważniejszy w naszym życiu.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie Wspólnoty Apostolskiej przyglądając się życiu św. Elżbiety dostrzegamy, że jako córka króla Węgier, wychowywała się na dworze i w obfitości posiadała dobra tego świata. Jednak dla Księżnej z Turyngii nie miały one znaczenia, ponieważ jej jedynym pragnieniem było służyć Jezusowi. To z miłości do Chrystusa w swej ogromnej pokorze wyznała: „jakże mogłabym, ja mizerne stworzenie, nosić koronę ziemskiej godności, gdy widzę mojego Króla, Jezusa Chrystusa, okrutnie cierniem ukoronowanego”.
Z miłości do Niego, Elżbieta wyrzekła się nie tylko dóbr ziemskich, bogactw, wygód, przepychu dworskiego, ale także zaszczytów i godności tego świata. Opuściła królewski zamek i poszła, aby służyć ludziom biednym, zranionym przez życie. Dla św. Elżbiety najwyższą wartością była miłość do Chrystusa i drugiego człowieka, z którym mogła dzielić się sercem i własnym dobrem. Jej cennym bogactwem były uczynki miłosierdzia świadczone bliźnim. To dzięki św. Elżbiecie „…w sercach wielu ludzi zabłysło światło. Zanosiła pociechę ludziom zgnębionym na duchu. Nikt poza Bogiem nie zliczy otartych przez nią łez, opatrzonych ran i przywróconej nadziei.” (Ks. Roman Małecki). To dobro zapisało się w wieczności jako jej bogactwo i otworzyło jej drzwi do nieba.

Również bł. Maria Luiza, zrozumiała sens słów Chrystusa, który nauczał, że „Królestwo Niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę” (Mt 13,44). Tym największym skarbem dla bł. Marii Luizy byli – jak często sama mówiła – „ubodzy i biedni, którym służyła w duchu miłości miłosiernej”. Matka Maria w każdym z nich widziała Chrystusa i pragnęła im służyć. Aby posiąść ten skarb, zainwestowała wszystko co miała: swoje młode życie, talenty, wolę, siły i zdrowie. Pozostawiła rodzinny dom i pracą własnych rąk zdobywała środki konieczne do udzielenia pomocy potrzebującym. Prawdziwym skarbem dla bł. Marii Luizy był drugi człowiek, szczególnie ten znajdujący się w potrzebie, którego kochała i któremu się poświęcała, znosząc wszelkie trudności. Bł. Maria Luiza doskonale rozumiała, że dobra tego świata przynoszą prawdziwe szczęście o tyle, o ile służą naszym bliźnim.

Zachęcone przykładem tych dwóch świętych kobiet powinniśmy każdego dnia gromadzić duchowe dary, czyli dobra trwałe i nieprzemijające. Jezus zachęca nas do gromadzenia skarbów w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną (por. Mt 6,20). Takimi skarbami mogą być nasze miłosierne uczynki, dobre myśli, czyste sumienie, modlitwy i wszystko to, co przybliża nas do Boga. Te nagromadzone bogactwa procentują i wydają owoce zarówno w ziemskim życiu, jak i w wieczności.

Przyglądając się współczesnemu stylowi życia zauważamy, że często jest on nastawiony na konsumpcję i pragnienie posiadania dóbr materialnych. Mówiąc o dobrach ziemskich, możemy wskazać na różne ich wymiary: materialny w postaci bogactw, sprzętów, pieniędzy i ten związany z pychą tego świata, jakim jest uznanie, przywiązanie do urzędu, popularność, pogoń za wykształceniem, za względami ludzkimi itp. Nietrudno zauważyć, że nierozważne gromadzenie dóbr materialnych daje jedynie chwilową satysfakcję i zaspokojenie swoich potrzeb, które wciąż w człowieku wzrastają. Jako osoby poświęcone Bogu niekiedy zapominamy o konieczności ubogacania się tym co stanowi wartość w Bożych oczach, a sięgamy po to, co proponuje nam świat. Taka postawa może prowadzić do zagubienia prawdziwego sensu życia. Chrystus mówiąc o dobrach materialnych nie neguje ich posiadania, ale przypomina nam, abyśmy je używali we właściwy sposób. Są one potrzebne do życia, ale nie stanowią najwyższej wartości. Posiadane przez nas dary ziemskie pozwalają przeżyć kolejny dzień, ale wszystkie są zniszczalne, narażone na utratę. Nic z tego co człowiek gromadzi na ziemi nie zabierze ze sobą do wieczności. Papież Franciszek w jednej z homilii powiedział: „Nigdy nie widziałem, aby za orszakiem pogrzebowym jechała ciężarówka służąca do przeprowadzki… Tylko ten skarb, który daliśmy innym za życia, jest tym, który zabierzemy ze sobą po śmierci i to będzie nasza zasługa. Zasługa Jezusa Chrystusa w nas! To mamy zanieść ze sobą! To, co Pan daje nam nieść. Miłość, miłosierdzie, służba, cierpliwość, uprzejmość, czułość są pięknymi skarbami: te nieśmy! A inne nie!” (21.06.2013).

Spoglądając na św. Elżbietę i bł. Marię Luizę w kontekście tych rozważań zapytajmy się: Co dla mnie jest skarbem? Gdzie jest moje serce? Jakie są moje pragnienia? Na czym mi bardzo zależy? O co zabiegam w moim życiu? Podejmując drogę kroczenia z Jezusem w duchu naszej Patronki i Współzałożycielki wpatrujemy się w Najświętsze Serce Jezusa, które jest skarbnicą wszelkich łask, a które od samego początku towarzyszy naszemu Zgromadzeniu i wszystkim Jego Członkom. W tym Sercu składajmy naszą codzienność, to co piękne i to co trudne. Od Niego uczmy się wszelkich cnót: pokory, cichości, ofiarności, wierności na drodze powołania. To Serce jest najlepszą szkołą duchowego wzrostu, wewnętrznego ubogacania i jednocześnie dzielenia się z innymi.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej życzmy sobie, abyśmy za przykładem św. Elżbiety i bł. Marii Luizy umieli poświęcić swoje życie Bogu i tak jak One potrafili nieść ulgę cierpiącym, opuszczonym i głodnym. Niech przykład ich życia będzie dla nas natchnieniem w codziennym działaniu, a ich wstawiennictwo niech nam towarzyszy i będzie źródłem siły do radosnego dzielenia się swoimi dobrami materialnymi oraz duchowymi.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu naszych Zgromadzeniowych świąt przesyłam w imieniu Sióstr Radnych, Mieszkanek domu generalnego, jak też i własnym wiele serdecznych pozdrowień,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Wszystkie czyny i działania łączyć coraz ściślej z zamiarami Bożego Serca”.
(Matka Franciszka, 1874)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Jak co roku, w sposób szczególny wspominamy dzień 27 września 1842 r., kiedy to cztery dziewczęta w Nysie po Mszy św. poświęciły się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Jemu zawierzyły siebie, swoją małą wspólnotę i tych wszystkich, którym pragnęły służyć w duchu miłości miłosiernej. Ufały, że poświęcenie dzieła Sercu Bożemu przyniesie dobre owoce.

Spoglądając wstecz możemy powiedzieć, że od samego początku Matki Założycielki otaczały wielką czcią Najświętsze Serce Jezusa, które adorowały i uwielbiały, do którego się uciekały i w którym szukały pokrzepienia. Z pokorą wsłuchiwały się w Jego natchnienia i wszystko czyniły na większą chwałę Bożą. W codziennym życiu, z wielką starannością wypełniały powierzone im obowiązki i przyjmowały każde wezwanie, jakie Bóg przed nimi stawiał. W listach kierowanych do Sióstr wskazywały na Boże Serce i zachęcały Siostry, aby starały się w swoim życiu postępować zgodnie z Jego wolą. „Pan Bóg nie oczekuje od nas rzeczy wielkich, ale im bardziej staramy się to niewiele wypełnić dobrze ku Jego chwale, tym hojniej obdarzy nas swoją miłością i łaską” (11.03.1874 r.). W innym miejscu Matka Franciszka pisała: „Starajmy się sprawiać Boskiemu Sercu Jezusa więcej radości wiernym wypełnianiem obowiązków powołania, żarliwą modlitwą, szczerą miłością do współsióstr, ochotnym posłuszeństwem i prawdziwą pokorą” (11.03.1874 r.).

W encyklice „Dives in misericordia”, bł. Jan Paweł II pisał: „Zbliżenie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzymać się w tym niejako centralnym, a zarazem po ludzku najłatwiej dostępnym punkcie objawiania miłosiernej miłości Ojca, które stanowiło centralną treść mesjańskiego posłannictwa Syna Człowieczego” (13). Chrystus swoim życiem ukazał prawdziwą miłość, którą od początku Bóg obdarowywał człowieka. Miłość Boga ma różne oblicza i objawia się na zewnątrz w prostych gestach życzliwości, w dobroci, w wierności, w czułości, współczuciu, przebaczeniu. Jezus w ten sposób ukazał, że w świecie w którym żyjemy, jest obecna miłość czynna, skierowana na drugiego człowieka. Bł. Jan Paweł II wskazywał na Serce Jezusa, od którego mamy się uczyć przeżywania naszego życia i powołania, gdyż w Nim objawia się pełnia miłości i miłosierdzia.

Boże Serce dla naszych Założycielek było szkołą pokory, oddania i ofiary. Kontemplując Najświętsze Serce Jezusa poznawały one Jego miłość i ćwiczyły się w cnotach. Z tego Serca czerpały siłę i moc do służenia z miłością i bezinteresownie potrzebującym i chorym. Urząd Miejski w Nysie dnia 3 grudnia 1847 r. odnośnie ich działalności napisał do króla pruskiego:  „Po ich owocach poznaliśmy ich. Z podziwu godnym zapałem i tylko Bogu całkowicie wiadomym wysiłkiem, każdego dnia i każdej godziny w cichej ofierze, samarytanki te wyrzekły się nie tylko ponęt i wspaniałości tego świata, lecz pomne na natchnione słowa naszego Pana i Zbawiciela coście uczynili jednemu z braci moich, mnieście uczynili – poświęciły swoje mienie i życie na służbę biednym, opuszczonym, chorym i cierpiącym z cierpliwością i z ufnością w Bogu, z poświęceniem i miłością nie znającą granic”. Matki Założycielki z wielkim oddaniem pochylały się nad chorymi, ubogimi, opuszczonymi, niezależnie od pochodzenia i wyznania. Swoim życiem i pokorną służbą wskazywały na miłosierdzie i hojność Bożego Serca.

Obchodząc liturgiczne wspomnienie Kosmy i Damiana, świętujemy w tym roku 171 rocznicę powstania naszego Zgromadzenia i 6 rocznicę beatyfikacji bł. Marii Luizy. Wielkie poświęcenie i bezinteresowna miłość Świętych Męczenników stały się dla naszych Założycielek przykładem samarytańskiej posługi i oddania swojego życia Bogu oraz chorym. Podobnie jak Patronowie tego dnia, czuły się one wezwane do świadczenia miłości i służenia najbiedniejszym, potrzebującym i pozostającym bez opieki. Z radością podejmowały one liczne czuwania, cierpliwie znosiły trudy dnia codziennego, niedostatki, braki oraz trudności życia wspólnotowego. Chrystus dopomagał im dostrzegać potrzeby podopiecznych i ogarniać troską każdego człowieka. Od Niego nieustannie czerpały siłę do ofiarnej służby bliźnim, do dzielenia się dobrem własnego serca i tym wszystkim co posiadały pamiętając o słowach Pana Jezusa: „Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu” (Dz 20, 35).

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, starajmy się za wzorem naszych Matek każdego dnia oddawać się całkowicie Najświętszemu Sercu Jezusowemu i wszystko czynić na Jego chwałę. Pamiętajmy o ofiarowaniu godziny Straży, o aktach strzelistych w ciągu dnia, które pobudzają nasze serca do wiernego czuwania. Starajmy ćwiczyć się w cnotach i kształtować swoje serce na wzór Serca Jezusowego. Zawierzajmy codziennie Bożemu Sercu naszą posługę, Współsiostry i tych wszystkich, którzy prosili nas o modlitwę. Za wzorem Matek Założycielek odmawiajmy często Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu zarówno indywidualnie, jak też wspólnotowo. Spoglądając na Serce Jezusa uczmy się hojności w służbie bliźnim, poświęcając im swój czas, siły, swoje życie, abyśmy mogli za św. Pawłem powiedzieć: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia” (2 Tm 4, 7-8).

Trwając w radosnym dziękczynieniu, życzę Kochanym Siostrom oraz wszystkim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety radosnego świętowania kolejnej rocznicy założenia naszego Zgromadzenia. Niech umiłowane Serce Jezusa będzie dla nas wszystkich źródłem obfitych łask oraz umocnieniem w codziennej apostolskiej posłudze.

Przy tej okazji pragnę wyrazić wszystkim Siostrom i Wspólnotom Apostolskim moje serdeczne podziękowanie za ofiarę Mszy św., za dar modlitwy i nadesłane życzenia z okazji moich imienin. Swoją wdzięczność odwzajemniam modlitwą,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„A Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”.
(J 14,26)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Do Uroczystości Zesłania Ducha Świętego przygotowywaliśmy się poprzez nowennę prosząc Boga Ojca, aby zesłał nam swego Ducha. Apostołowie zjednoczeni z Chrystusem i umocnieni Duchem Świętym trwali jednomyślnie na modlitwie, wszystko mieli wspólne, w Jego imię nieśli światu miłość i pokój. To świadectwo ich życia było na tyle czytelne, że w Antiochii św. Pawła i jego towarzyszy nazwano chrześcijanami.

Nasze trwanie przy Bogu i ciągłe poznawanie Jego nauki jest odkrywaniem prawdy o nas samych, jest kształtowaniem naszej tożsamości i sprawdzianem na ile jesteśmy uczniami Chrystusa. Musimy otworzyć się na działanie Ducha Świętego i pozwolić prowadzić się Temu, który nadal działa w Kościele i swoją łaską pragnie kształtować naszą elżbietańską tożsamość. Zachwyćmy się na nowo drogą, na którą zaprosił nas Bóg, bo jak mówi św. Paweł  „różne są dary łaski, lecz ten sam Duch. Różne są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan” (1Kor 12,4-5), który każdą z nas obdarzył zdolnością wypełniania elżbietańskiego charyzmatu. Dlatego angażujmy nasze siły, by jeszcze bardziej poznawać i zgłębiać historię, charyzmat i tradycje naszego Zgromadzenia. Warto sobie w tym miejscu postawić pytanie, czy ja swoją postawą daję czytelne świadectwo o Chrystusie? Czy inni patrząc na mnie mogą powiedzieć, że jestem prawdziwą elżbietanką, osobą którą cechuje miłość miłosierna?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej, jeśli otworzymy się na Ducha Świętego i doświadczymy Jego działania, to będziemy mogli odważnie i świadomie przeżywać swoje powołanie w Kościele. Pełnia otrzymanych darów Ducha Świętego uzdolni nas do dawania świadectwa i życia w prawdzie. Uczeń Chrystusowy musi być mocny wiarą i o niej świadczyć, nawet jeśli spotka się ze sprzeciwem, czy też z niezrozumieniem. Pan Jezus powiedział: „Jeśli was świat nienawidzi wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15,18-19). Słowa te wyraźnie ukazują, że uczeń Chrystusa musi być przygotowany na trudności, prześladowania, na odrzucenie przez świat ze względu na Chrystusa i Ewangelię. Postawa ucznia bywa często wyrzutem sumienia dla współczesnego świata. Dlatego każdy chrześcijanin potrzebuje daru męstwa i odwagi, aby nieustannie dążyć do dobra i pomimo napotykanych trudności zachować skarb wiary oraz głosić naukę Jezusa w sposób wiarygodny.

Wiara i powołanie są darami, którymi należy się dzielić z innymi. Jak powiedział Benedykt XVI: „Prawdziwa wiara jest oświecona przez miłość i prowadzi do miłości ku górze”, dlatego mamy „świadczyć o radości z miłości Chrystusa”. Do dawania takiego świadectwa, aż po męczeństwo byli zdolni pierwsi chrześcijanie, ale również ci, którzy na przestrzeni wieków nie zawahali się oddać swojego życia dla Chrystusa. Błogosławiony Jan Paweł II z racji Roku Jubileuszowego z szacunkiem i wdzięcznością wspominał oraz modlił się za tych wszystkich, którzy prowadzeni i umocnieni Duchem Świętym byli zdolni oddać swe życie. W liście apostolskim „Tertio Millennio Adveniente” bł. Jan Paweł II napisał: „W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to męczennicy nieznani, jak gdyby nieznani żołnierze wielkiej sprawy Bożej”.

Żyjemy w trudnych czasach dla Kościoła i dla tych, którzy z Kościołem są związani. Widzimy, że w wielu krajach wyznawcy Chrystusa nie mogą oficjalnie mówić o Bogu, swojej wierze i przekonaniach religijnych, nie mogą nosić znaków przynależności do Boga. Walka ta, przybrała charakter walki z wartościami chrześcijańskimi poprzez ośmieszanie, wprowadzanie prawa aborcji, eutanazji i wielu innych. Dlatego potrzebne są dary Ducha Świętego, by być wiernym Chrystusowi i odważnie nie tylko słowem, ale również życiem ukazywać, że Panem świata jest Bóg. Musimy mieć świadomość, że powołanie do życia według rad ewangelicznych w wielu krajach jest niepopularne, mało atrakcyjne, ośmieszane, a osoby konsekrowane są często w dotkliwy sposób doświadczane. Aby w tych trudnych sytuacjach wiernie trwać przy Chrystusie i Jego nauce, potrzebna jest pomoc Ducha Świętego. Tylko przy pomocy otrzymanych z nieba darów, każda z nas może stać się czytelnym i wiarygodnym świadkiem Chrystusa, jak również ukazywać piękno życia zakonnego przyjmowanego i realizowanego z miłości do Chrystusa.

W codziennym zabieganiu i przepracowaniu, w obliczu różnych trudności, można niekiedy stracić zapał w służbie Bożej. Nie brakuje i wokół nas osób, które pogubiły się i zamknęły się we własnym świecie. Nasze osobiste decyzje, wybory podejmowane wbrew utartym zwyczajom, mogą natrafić na trudności, dezaprobatę tych, u których duch Chrystusowy zgasł. Wszyscy potrzebujemy pomocy Ducha Świętego, by odnowić swój styl naśladowania Chrystusa, abyśmy jednoznacznie ukazywały, że podążamy za Chrystusem czystym, ubogim i posłusznym. Kościół podczas Synodu w 2012 r. podjął zagadnienie nowej ewangelizacji, dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Kościołowi potrzebna jest „wiosna”- autentyczna ewangelizacja, postawienie Chrystusa w centrum, otwarcie na Ducha Świętego, ożywienie ducha modlitwy.

Życzmy sobie, aby nasze serca, nasze wspólnoty, nasze rodziny stały się miejscem duchowej odnowy, która pozwoli w prostocie i z wdzięcznością przeżywać dar powołania, uczciwie wypełniać obowiązki stanu, z miłością nieść pomoc innym. Niech Duch Święty zstąpi ze swoim światłem oraz mocą i udzieli Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety swoich darów i uzdolni do bycia wiarygodnymi oraz radosnymi świadkami Ewangelii.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu Uroczystości Zesłania Ducha Świętego przesyłam wiele świątecznych pozdrowień od Sióstr Radnych oraz od wszystkich Sióstr z domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.
(Łk 2,19)

Kochane Siostry,

W kontekście dzisiejszego święta spoglądamy po raz kolejny na Maryję, która po usłyszeniu słów zwiastującego Anioła wyruszyła w drogę do Ain Karim. Maryja pozostawiła swoje obowiązki i podjęła trud podróży spiesząc do swojej krewnej Elżbiety, aby dzielić się z nią radością zwiastowania. Podczas długiej wędrówki miała wiele czasu, aby rozważać słowa Anioła. Nie rozumiała zbyt wiele, ale bezgranicznie ufała Bogu, który obdarzył Ją błogosławieństwem. Z ogromną wdzięcznością wysławiała niepojęte dzieła, jakich dokonał w Niej Bóg, a w obecności swojej krewnej z radością w sercu wyśpiewała dziękczynne „Magnificat anima mea Dominum”.

Maryja rzeczywiście doświadczyła wielkiej łaski, gdyż Bóg „wejrzał na Jej uniżenie” i obdarzył swoimi darami, wybierając Ją na Matkę Zbawiciela. Ta pokorna Służebnica Pańska zdając sobie sprawę z jedynej i niezwykłej godności, z wdzięcznością wyśpiewała Stwórcy hymn pochwalny: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy” (Łk 1, 46a – 47b). Maryja w swoim sercu doświadczyła spotkania z żywym Bogiem, który uczynił dla Niej wielkie rzeczy i nadał głębszy sens Jej życiu. To spotkanie było jednocześnie zaproszeniem do realizacji Bożego zamysłu, na który Maryja odpowiedziała z wielką radością i entuzjazmem. Odpowiadając na nie gotowością służby drugiemu człowiekowi pośpiesznie udała się do Ain Karim, aby pomagać swojej krewnej i dzielić się z nią swoim szczęściem.

Dzisiejsze święto Nawiedzenia NMP pozwala nam wpatrywać się w piękno duszy Maryi, nacechowanej głęboką wiarą i pokorą. Dziewica z Nazaretu nie szukała uznania, honorów i zaszczytów, ale otwarta na słowo Boga pragnęła, aby ono Ją prowadziło przez życie. Z pokorą przyjmowała i „rozważała w swoim sercu” (por. Łk 2,19) wszystko, co Bóg wobec Niej zamierzył od momentu Zwiastowania poprzez wydarzenia jakie dokonywały się w Jej życiu i z ufnością wypełniała Jego wolę. Postawa Maryi uczy nas, pokory, zaufania, umiejętnego przyjmowania każdego zdarzenia, zarówno tego radosnego, jak i trudnego oraz składania wszystkiego w Bożym Sercu. Bóg nie oczekuje od nas wiele, Jemu wystarczą nasze otwarte serca, aby On mógł wejść ze swoją łaską i prowadzić nas do prawdziwego szczęścia, gdyż tylko On wie co dla nas jest najlepsze.

Kochane Siostry, w naszym zakonnym życiu potrzebujemy czasu, aby zatrzymać się w obecności Boga na adoracji, modlitwie, rozważaniu słowa Bożego, gdyż w takich momentach doświadczamy Jego miłości i obecności. Spotkanie z Bogiem na modlitwie czyni naszą duszę bardziej wrażliwą na Jego mowę, otwiera nasze serca na przyjmowanie Jego zamiarów wobec nas, pomaga nam poznać głębszy wymiar naszego życia i dostrzegać piękno podążania za Chrystusem.

Jeśli serce człowieka skierowane jest na Boga, wówczas napełnione jest pokorą, cichością, miłością, prawdą, dobrem i pokojem. Z ust takiego człowieka wypływa życzliwe słowo, uznanie dla innych, zawsze mówi dobrze o bliźnich, dzieli się swoim doświadczeniem Boga i uwielbia Go w innych. Jak podkreśla św. Łukasz „z obfitości serca mówią jego usta” (Łk 6,45), zatem człowiek dzieli się z innymi tym, co posiada w swoim sercu. Natomiast jeśli serce człowieka dalekie jest od Boga, wówczas napełnia się namiastkami szczęścia i pseudo-wartościami. Taki człowiek nie zawsze kontroluje swoje wypowiedzi i dlatego niekiedy słowem zadaje ból oraz cierpienie drugiej osobie.

Patrząc na Maryję widzimy, że Jej Serce przepełnione było Miłością – Bogiem, dlatego z radością głosiła chwałę Pana i z poświęceniem służyła drugiemu człowiekowi. Dziś w kontekście Święta Nawiedzenia NMP spoglądamy na Maryję, która dzieli się tym co sama przeżywała w ciszy swojego serca. A czym my dzielimy się z bliźnimi, Współsiostrami, najbliższymi, z ludźmi spotkanymi w pracy, czy na drodze? Jakie jest moje wewnętrzne bogactwo? Czy jest we mnie wewnętrzna spójność między tym co mówię, a tym co czynię? Czy moje słowa budują i umacniają wspólnotę? Czy też może krzywdzę nimi bliźnich? Co wychodzi z mojego serca? Czy podobnie jak z serca Maryi wypływa z niego dobro? Czy jestem otwarta i wrażliwa na cierpienie drugiego człowieka i umotywowana do tego, aby czynić jeszcze więcej dobra?

Kochane Siostry, w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, odnawiając z pobożności śluby zakonne, chciejmy z radością i oddaniem jeszcze raz powiedzieć Bogu swoje „fiat”, przyjmując to wszystko, co On dla nas przygotował w zdarzeniach każdego dnia, w poleceniach przełożonych. Życzmy sobie nawzajem, aby Maryja nas wspierała i uczyła jak we wszystkim zawierzyć Bogu. Udając się do naszych współsióstr i bliźnich, nieśmy im radość pamiętając o słowach bł. Jana Pawła II: „Świat potrzebuje być dotknięty i uzdrowiony przez piękno i bogactwo Bożej miłości. Współczesny świat potrzebuje świadków tej miłości. Potrzebuje on, abyście byli solą ziemi i światłem świata”. Zasłuchane w Boże słowo za wzorem Maryi w tajemnicy Nawiedzenia bądźmy autentycznymi świadkami miłości Bożej.

Łącząc się duchowo w przeżywaniu naszego święta z wszystkimi Kochanymi Siostrami  przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień do Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych,  szukajcie tego co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego co na ziemi”.
( Kol 3, 1-2)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Do radości Niedzieli Zmartwychwstania prowadzą nas wydarzenia Wielkiego Tygodnia. Razem z Chrystusem przeżywamy Jego mękę, rozważamy tajemnicę śmierci, duchowo odczuwamy ból, cierpienie oraz widzimy Jego ludzką niemoc. Aby lepiej zrozumieć chwałę Jego zmartwychwstania, należy przejść i przeżyć trud krzyżowej drogi.

Św. Łukasz wspomina o kobietach, „które towarzyszyły Jezusowi od Galilei” (Łk 23,49), a po szabacie jako pierwsze „poszły skoro świt do grobu. Kamień od grobu został odsunięty. A skoro weszły nie znalazły ciała Pana Jezusa” (Łk 24,1-3). Nowe doświadczenie otwartego grobu stało się znakiem poznania prawdy o zmartwychwstaniu. Ich serca były przepełnione bojaźnią. Przerażone i zatrwożone przypomniały sobie słowa Jezusa, że „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 24,7). Wyjaśnienie to stało się dla kobiet drogą do spotkania ze Zmartwychwstałym. Zrozumiały one, że Jezus musiał przejść przez mękę, cierpienie i śmierć. Jednak nie w grobie jest miejsce Jezusa. On zwyciężył śmierć, zmartwychwstał i żyje na wieki. Ewangelista św. Łukasz zauważa, że zatrzymanie się niewiast przy grobie było przypomnieniem i przyjęciem z wiarą słów Jezusa. Niewiasty uwierzyły, to znaczy doświadczyły obecności i miłości Boga. Wiara przywróciła sens ich życiu i działaniu, dodała siły i odwagi do przepowiadania Dobrej Nowiny, z którą pobiegły do Apostołów. Pełne radości, pokoju, zachwytu i entuzjazmu, opowiadały innym o swoim szczęściu i głosiły prawdę, którą objawił im Chrystus.

Uczestnicząc w paschalnym Misterium Chrystusa, zatrzymujemy się wobec tajemnicy zmartwychwstania. Warto więc postawić sobie pytanie – jakie przesłanie płynie dla nas z przeżywania wydarzeń Wielkiej Nocy, do której przygotowujemy się przez okres Wielkiego Postu? Czy Jezus zmartwychwstaje w naszym życiu, czy zwycięża? Czy uwierzywszy, potrafimy z entuzjazmem dzielić się tą prawdą z innymi? Doświadczenie obecności żywego Boga, Jego miłości, dobroci, troski, nie pozwala nam pozostać obojętnymi, lecz skłania nas do dzielenia się z innymi tym czego doświadczamy.

Św. Paweł w Liście do Kolosan zauważa, że skoro uczestniczymy w Misterium Zmartwychwstania, to musimy dążyć do całkowitego zjednoczenia z Chrystusem.
Życie przeżywane ze Zmartwychwstałym Panem powinno rodzić w nas radość, pokój serca i nadawać piękny blask naszemu życiu. Podobnie i nasze dążenia, oczekiwania, aspiracje, pragnienia i plany, te wypowiedziane, ale także skryte w sercu, winny służyć pomnożeniu chwały Bożej. Wiara w zmartwychwstanie winna nadawać sens naszym trudom, życiowym porażkom i codziennym obowiązkom. Chrystus jest naszą siłą i z Nim możemy przejść nawet przez trudne doświadczenia codzienności. Trzeba nam na wszystko patrzeć przez pryzmat wiary, jasno widzieć cel naszej wędrówki i ufać, że nasze życie ma sens w Bogu, ponieważ On może z każdej sytuacji wyprowadzić dobro, a po ciężkich doświadczeniach Wielkiego Tygodnia wprowadzić do duszy radość Wielkanocy.

Warto w kontekście tych świątecznych przemyśleń zapytać o nasze życie wiarą. Czy umiemy być tak zjednoczeni z Chrystusem, jak On był zjednoczony ze swoim Ojcem? Czy podporządkowujemy Jezusowi nasze życie, myślenie i działanie? Czy umiemy umierać naszym przyzwyczajeniom, zachciankom, marzeniom, aby mogło dokonać się w nas zmartwychwstanie? Jezus pokazał nam, że tylko poprzez śmierć może zrodzić się w nas życie, do tego, co Boże i święte. Dopiero wówczas, gdy poczujemy się wolni od tego, co ziemskie, co nas zniewala i skierujemy nasz wzrok oraz serce na Boże wartości, wtedy będziemy umieli dążyć do tego, co niebieskie. Wówczas za św. Pawłem będziemy mogli powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20), co oznacza, że stanowimy jedno, bo nasze życie zostało złączone z Chrystusem. Idźmy za wezwaniem św. Pawła, „szukajmy tego co w górze” i często weryfikujmy naszą skalę wartości. Czy czasami pogoń za dobrami tego świata, uznaniem, sukcesem i wygodą nie sprawiają, że „to co w górze” ulega spłyceniu w naszym życiu?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety trzeba nam często „zaglądać” do swojego wnętrza, aby zobaczyć czy w nim dokonuje się zmartwychwstanie, czy kształtuje się nowy człowiek? Czy w naszym sercu rozwijają się takie cnoty jak pokora, cichość, cierpliwość, dobroć, życzliwość, czy raczej uważamy je za przestarzałe i niemodne? Przemiana jaka się w nas dokonuje, powinna być wyrazem naszej wiary w zwycięstwo Jezusa nad grzechem i śmiercią. Jesteśmy wezwani do szerzenia Królestwa Bożego, do urzeczywistniania go w sobie i wokół siebie i dlatego nasza postawa, modlitwy i sposób przeżywania ślubów zakonnych, winny być odzwierciedleniem i potwierdzeniem, że faktycznie szukamy „tego, co w górze”. Zapytajmy się w głębi naszego serca: czego szukamy w naszym życiu?  Od odpowiedzi na to pytanie, będzie zależeć nasze życie, zdolność do poświęcania, do ofiary, męstwo pośród trudności, ale także wewnętrzna radość.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety życzmy sobie, aby Zmartwychwstały Pan napełniał nasze serca radością, pokojem, mocą i wiarą, aby Ten który za nas umarł, zmartwychwstał i jest pośród nas, umacniał i obdarzał nas prawdziwym szczęściem, które nigdy się nie skończy. Przesyłam wiele świątecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”.
(Łk 2,7)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W ten wyjątkowy wieczór wpatrujemy się w betlejemski żłóbek i pochylamy się w zadumie nad tajemnicą Bożego Narodzenia. Przeżywamy radość bliskości Boga, który od wieków istniał, jako Słowo Ojca, a w Świętą Noc przybrał postać Dziecięcia. Jak czytamy w Prologu św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1, 1). Oczekiwany od wieków Bóg stał się Człowiekiem i zamieszkał wśród nas, by dzielić ludzkie troski i radości, aby objawić wielką miłość i dać nam udział w swoim życiu.

W Święta Bożego Narodzenia wracamy myślami do wydarzeń tamtej Nocy i z podziwem spoglądamy na Maryję, która przeszła trudną wędrówkę z Nazaretu położonego w Galilei do Betlejem w Judei. Podróż była niezwykle męcząca ze względu na niekorzystne warunki: długa droga i błogosławiony stan Maryi. Wierna Bożemu Słowu, w pokorze i posłuszeństwie wraz ze św. Józefem podjęła trud podróży, aby wypełnić powierzoną Jej misję. Ona nie oczekiwała wygody i zrozumienia u innych. Gdy nie zostali przyjęci w gospodzie, nie zniechęcili się tą sytuacją, ale wraz ze św. Józefem podjęli trud szukania miejsca i sposobności, by dać światu Tego, który na świat został posłany.

„Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Tej Nocy nikt nie czekał na Józefa i Maryję w Betlejem, nikt nie przygotował im miejsca w pięknym pałacu, nie wyszedł na powitanie. Bogaci i wielcy tego świata wzgardzili Nimi, dlatego Zbawiciel na miejsce swego narodzenia wybrał cichą, opuszczoną grotę w małym miasteczku. Tutaj dokonało się prawdziwe uniżenie Boga, który bezgranicznie umiłował człowieka i dla niego stał się Człowiekiem. Ten, który przyszedł by być Bogiem z nami, by obdarzyć nas swoją miłością, tej nocy nie zaznał miłości, nie był przyjęty z radością, nie doświadczył ciepła ludzkiego serca. Cicho i pokornie wszedł w warunki, jakie zaproponował Mu świat, doświadczając nędzy, odrzucenia i ludzkiej obojętności. Nie cofnął się przed ciemnością i chłodem betlejemskiej groty, ale wniósł w nią swoje światło i ciepło miłości.

Ewangelista św. Jan napisał: „Słowo przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11). Co się stało owej Nocy? Dlaczego ludzkie serca były zamknięte i Go nie rozpoznały? Przecież przez wieki był zapowiadany przez proroków, a pokolenia ludzi oczekiwały Go z wielkim utęsknieniem. Niekiedy w życiu czujemy się jak św. Rodzina: odrzuceni, niechciani i zniechęceni, gdyż kolejny raz doświadczamy, że coś nam się nie udało. Nie potrafimy zaakceptować samych siebie. A może jesteśmy źle traktowani przez innych, przyjmowani z obojętnością, niezrozumieniem, bo myślimy inaczej, żyjemy według innych wartości, a nasze postępowanie oraz zachowanie nie podobają się innym? Czujemy się nieprzyjęci, gdyż przedstawiamy racje oparte na Bożych Przykazaniach, a ludzie chcą być „wolni” i nie chcą by ograniczały ich Boże Prawa. Popatrzmy wówczas na życie Maryi w tajemnicy Bożego Narodzenia, która ukazuje nam sens podejmowania trudu, zachowywania wierności i posłuszeństwa Bogu oraz życia w prawdzie.

Nie traćmy nadziei i nie zniechęcajmy się. Warto spojrzeć na doświadczenie odrzucenia poprzez pryzmat wiary i jak Maryja zobaczyć w tym Boże błogosławieństwo. Bóg wie, czego najbardziej potrzebujemy i dlatego niekiedy zsyła nam takie znaki. Św. Tomasz Morus napisał: „Nic nie może się zdarzyć, jeśli nie chciałby tego Bóg. A wszystko, czego On chce, chociaż mogłoby wydawać się nam najgorsze, jest dla nas najlepsze”. Noc Bożego Narodzenia uczy nas samozaparcia, wyrzeczenia, podejmowania codziennego trudu, który zawsze jest wartościowy i wydaje owoce. Zechciejmy uświadomić sobie dar naszego powołania i z całą gorliwością wypełniajmy na chwałę Bożą to, co do nas należy. Świadomość, że Bóg powołał nas do wielkich rzeczy i poczucie obowiązku, powinny nas mobilizować do podejmowania także trudnych działań.

W okresie Bożego Narodzenia nasze myśli zatrzymują się przy św. Rodzinie, która jest dla nas wzorem i wsparciem. Maryja i Józef wyrzekając się bogactwa i przywilejów, wybrali dobrowolne poniżenie i umartwienie. Za ich wzorem, niech naszym jedynym celem, będzie wypełnianie woli Boga, którą Oni pełnili z oddaniem i z cierpliwością. Nie możemy zatrzymywać się na tym co przyziemne, doczesne, ale powinniśmy patrzeć na wszystko w perspektywie wieczności. Bóg przygotował dla nas więcej niż się spodziewamy, On przychodzi nam z pomocą przez swoją Bożą Opatrzność.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, nasze życie jest ciągłą wędrówką, nieustannym szukaniem, stawianiem pytań i dawaniem odpowiedzi. Jesteśmy wciąż w drodze i szukamy środków, które pomogą nam dobrze przeżyć podarowany nam przez Boga czas. Niech to spojrzenie w głębię tajemnicy Bożego Narodzenia ożywia w naszych sercach nadzieję pokładaną w Bogu. Budujmy nasze życie na Chrystusie, który objawił się w człowieczeństwie. Jak czytamy w Konstytucji „Gaudium et spes” (22): „Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Matki Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobnym oprócz grzechu”. Miejmy więc odwagę szukać Jezusa, Jego woli i z wiarą przyjmować to wszystko, co dla nas przygotował.

Na czas przeżywania świąt Bożego Narodzenia otwórzmy nasze serca i zróbmy w nich miejsce na przyjęcie Boga-Miłości. Niech On uczy nas nowego sposobu życia i kochania, niech ukazuje nam drogę, daje światło do wyjścia z naszych trudności. W tę Świętą Noc i w każdy kolejny dzień Nowego Roku, niech Chrystus będzie naszą nadzieją. Wraz z życzeniami wyrażam ogromną wdzięczność wszystkim Kochanym Siostrom, Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety za dar modlitwy zanoszony w naszych intencjach, wszelką okazaną życzliwość i nadesłane życzenia z okazji patronalnego święta oraz wspomnienia bł. Marii Luizy. W imieniu Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego, jak również własnym przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień,

oddana w miłości Bożej Dzieciny
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„ A wy za kogo Mnie uważacie?”
(Łk 9,20)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Obchodząc dziś liturgiczne święto bł. Marii Luizy i uroczystość św. Elżbiety, stajemy w postawie wdzięczności wobec tych świętych kobiet, które miały odwagę pokazać nam jak przejść przez życie, by osiagnąć świętość – najwyższy cel, do którego wzywa nas Bóg. Imię Elżbieta – oznacza „napełniona Bogiem”. Jak zauważamy, wspaniale odzwierciedlało się to w jej życiu. Nasza Patronka św. Elżbieta wybrała Tego, który jest Doskonały, umiłowała Go ponad wszystko i wszystko dla Niego poświęciła. Bóg był jej najwyższym dobrem, któremu z wielkim poświęceniem służyła w drugim człowieku.

Jako motto tegorocznego listu na uroczystość św. Elżbiety posłuży nam pytanie, które Pan Jezus skierował do Apostołów: „A wy za kogo Mnie uważacie” (Łk 9,20). Z tym pytaniem spotkała się także św. Elżbieta i nie pozostała obojętna wobec słów Jezusa, lecz odpowiedziała na nie swoim życiem. Niewątpliwie dla naszej Patronki odznaczającej się głębią życia duchowego, Jezus był Bogiem, Mistrzem, Kimś bardzo bliskim, skoro powiedziała: „Panie jeśli chcesz być ze mną to i ja pragnę być z Tobą i nigdy się od Ciebie nie odłączyć”. W Bogu, którego umiłowała całym sercem, widziała źródło swojej siły. Dla niej Jezus był Panem, co potwierdziła mówiąc: „Jakże mogę nosić złotą koronę, skoro mój Pan nosi koronę cierniową! A On niesie ją dla mnie”. Jej głęboka relacja z Bogiem, co potwierdza jej częste trwanie na modlitwie zarówno w dzień, jak i w nocy oraz mistyczne doznania, prowadzą ją do tak głębokiej przyjaźni z Chrystusem, że wpatrzona w Jego przykład pragnie Go naśladować. Z miłości ku Bogu, w którego wiarę potrafiła publicznie wyznawać, wyrzekła się bogactwa, zaszczytów i całkowicie Jemu zawierzyła. Niczego nie pragnęła dla siebie i we wszystkim starała się być podporządkowana woli Najwyższego: „Nie potrafię prosić Boga o nic innego, jak tylko o to, by spełniła się Jego wola”.

Podobnie bł. Maria Luiza, głęboko zjednoczona z Chrystusem widziała Jego Oblicze w każdym człowieku, a zwłaszcza w cierpiącym i potrzebującym. Wiedziała, że Chrystus jej potrzebuje, że przychodzi do niej w każdym biednym, dlatego nie wahała się poświęcić dla Niego swojego młodego życia, sił i zapału. Chrystus, któremu służyła z wielkim oddaniem, był dla niej mocą, wsparciem i w Nim po0kładała nadzieję. Matka Maria odznaczała się głęboką wiarą i ufnością, do czego zachęcała również swoje Siostry: „… zawsze widziałyśmy z głęboką wiarą i żywą ufnością kochającą rękę Bożą, która prowadzi i kieruje naszymi losami”. Pragnęła być z Nim zjednoczona tutaj na ziemi i w wieczności, dlatego przynaglała Siostry mówiąc: „prośmy i błagajmy byśmy się okazały jako prawdziwe oblubienice naszego Niebieskiego Oblubieńca i mogły uczestniczyć w uczcie niebieskiej. To są moje najgorętsze życzenia, które noszę w sercu dla każdej Siostry osobiście i wspólnie dla wszystkich”.

„A wy za kogo Mnie uważacie?” Te słowa Jezus kieruje dzisiaj również do każdego współczesnego człowieka. Zapewne odpowiedzi są i mogą być bardzo różne, w zależności od osobistego doświadczenia wiary. Dla jednych Jezus jest Przewodnikiem duchowym, Bratem, Przyjacielem, dla innych Kimś obojętnym, niewygodnym. A kim jest Jezus dla nas? Czy jest On Mistrzem, Oblubieńcem, Kochającym Ojcem, Kimś dla Kogo jesteśmy gotowe podjąć niejedną ofiarę i wiernie podążać drogą powołania? Czy dla Niego potrafimy każdego dnia rozpoczynać od nowa, podejmować trud walki z osobistymi pokusami, słabościami, grzechami i lenistwem? Czy Jezus jest rzeczywiście Panem mojego życia? A może pomimo bliskości poprzez złożone śluby, przyrzeczenia, Jezus jest Kimś bardzo dalekim, bezosobowym Bogiem, z którym nie wiem o czym mówić? Czy nie traktuję Go, jako Kogoś, Kto powinien akceptować i błogosławić moje decyzje? A może jest dla mnie Bogiem, z którym utraciłam już dawno dziecięcą więź?

W kontekście słów: „Kim dla mnie jest Jezus?” jawi się pytanie o moją tożsamość, o wartość i sens mojego życia. Moje wyznanie wiary powinno znajdować potwierdzenie
w osobistych relacjach z Jezusem, w moim postępowaniu, uczciwym stylu życiu, w pełnieniu woli Ojca. Psalmista przypomina i zachęca nas: „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu, On sam będzie działał” (Ps 37,5). Warto więc siebie zapytać, dokąd zmierzam w moim codziennym zabieganiu? Czy czasem nie ograniczam się do pogłębienia znajomości Słowa Bożego, ale bez głębszego odniesienia i zastosowania do mojego życia? Łatwiej jest mówić o swojej wierze, swojej miłości ku Jezusowi, ale trudniej jest zrealizować to w konkretnym życiu wspólnotowym, w mojej posłudze apostolskiej. Wyznanie wiary w Jezusa winno obejmować wszystkie dziedziny mojego życia, skoro, jestem wezwana „do przeżywania i wyrażania swej konsekracji przez oddanie Chrystusowi całej egzystencji, która upodabnia mnie do Niego i zapowiada eschatologiczną doskonałość.” (VC 16). Moje podążanie za Chrystusem musi być konsekwentne. Być może trzeba powrócić do tej pierwszej pełnej miłości odpowiedzi, którą udzieliliśmy naszemu Mistrzowi, gdy zapytał: „Czy jestem gotowa pójść za Nim do końca?” Może trzeba nam zawrócić z drogi, którą dzisiaj idziemy: wygodnego życia, realizacji swoich planów, zapatrzenia się w siebie i na nowo z wielką gorliwością, zaangażowaniem, zapałem wypełniać Jego wolę, by kiedyś otrzymać życie wieczne.

Dzisiejsza uroczystość przeżywana w Roku Jubileuszowym jest okazją do spojrzenia w przeszłość, na pokolenia naszych Sióstr, które z oddaniem służyły Bogu i człowiekowi. Ich postawa, zaangażowanie, pokora, uczynność, miłość jaką okazywały bliźnim, były potwierdzeniem ich bardzo przejrzystej elżbietańskiej tożsamości. Wiedziały kim są i do Kogo należą i że bez Chrystusa nie mogą nic uczynić. On był ich miłością, najwyższym szczęściem i wieczną nagrodą i dlatego niczego poza Nim nie pragnęły.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, niech radość świętowania stanie się udziałem nas wszystkich. Życzmy sobie nawzajem głębokiego zjednoczenia z Chrystusem, łaski wierności otrzymanemu powołaniu, siły do wzrastania w nim oraz światła do przeżywania go w pełni. Niech przykład życia św. Elżbiety i bł. Marii Luizy zrodzi w nas tęsknotę za osobistą świętością. Dziękując za dar modlitwy we wszystkich intencjach naszego Zgromadzenia, przesyłam siostrzane pozdrowienia od Sióstr Radnych i Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Złóżmy nasz przyszły los w ręce Ojca”.
(bł. Maria Luiza, 31.12.1871)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Wspominając liturgiczną uroczystość świętych męczenników, lekarzy Kosmy i Damiana, świętujemy Jubileusze związane z powstaniem i rozwojem naszego Zgromadzenia. Podczas uroczystych obchodów rocznicowych w Domu Macierzystym w Nysie, jak również na wszystkich placówkach Zgromadzenia zbierzemy się na modlitwie i będziemy duchowo łączyć się we wspólnym dziękczynieniu. Naszą wdzięczność Wszechmogącemu Bogu wyrazimy śpiewając dziękczynne „Te Deum” za 170 lat istnienia elżbietańskiej wspólnoty, za Jego opiekę nad Zgromadzeniem oraz za wyniesienie do chwały ołtarzy naszej Współzałożycielki bł. Marii Luizy.

Jubileuszowe uroczystości zachęcają nas do jeszcze głębszego zaufania Bogu w codziennym życiu, do złożenia wszystkiego w Jego Ojcowskie ręce. Taka postawa musi być przepełniona głęboką wiarą i miłością wobec Boga Ojca, pokorą, dzięki której potrafimy uznać, że wszystko w naszym życiu zależy od Tego, który czuwa nad nami, troszczy się, obdarza łaskami i dotrzymuje obietnic. Ufność pokładana w Bogu daje nam szczęście, zapewnia wewnętrzny ład i pokój serca. Dlatego gdy przychodzą trudności, sytuacje z których często po ludzku nie potrafimy znaleźć wyjścia, powinniśmy pamiętać, że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami, sprawami i że zawsze możemy liczyć na Bożą pomoc.

Wpatrując się w sylwetki naszych Założycielek, zauważamy ich głęboką ufność wobec Boga. W czasach tak bardzo trudnych, bez większego zabezpieczenia materialnego podjęły się niełatwego zadania, obejmując opieką chorych, biednych i opuszczonych. Same niewiele posiadając z radością dzieliły się z innymi, by zapewnić im jak najlepszą opiekę. Były przeświadczone, że Bóg czuwa nad nimi i wie o ich potrzebach. Ufały, że On sam najlepiej pokieruje prowadzone przez nie dzieło i zapewni potrzebne środki. Szczególnie było to widoczne w sytuacjach bardzo skrajnych, kiedy nie miały już nic, bo wszystko, czym dysponowały wydały biednym. O bezwzględnej ufności Matki Marii w Bożą Opatrzność wspomina Siostra M. Teresa Lorenz: „Byłyśmy bardzo biedne, nie miałyśmy ani grosza. Pewnego razu poleciła mi Matka Maria udać się do kaplicy i pukać do tabernakulum. Powiedziała mi: Teresko, módl się, nie mam nic dla biednych”.

We współczesnym świecie, w którym przychodzi nam żyć, w obliczu coraz mniejszej liczby powołań, malejących sił, wobec zła, zbyt licznych odejść, doświadczamy coraz większych trudności. W takiej sytuacji potrzebujemy mocnych wzorów, które ukażą, że nasze wybory mają sens. Przykładem mogą być nasze Założycielki, które pomimo wielu problemów nie załamywały się, nie traciły nadziei, ale z ufnością patrzyły w przyszłość i wszystko powierzały Bożej Opatrzności. Bł. Jan Paweł II do młodych w Toronto powiedział: „Nie pozwólcie umrzeć nadziei, oprzyjcie na niej swoje życie! Nie jesteśmy sumą naszych słabości i upadków; jesteśmy sumą ojcowskiej miłości do nas i naszej rzeczywistej możliwości bycia obrazem Jego Syna”. Przyjmijmy te słowa i pamiętajmy, że wybór Jezusa, to deklaracja miłości i życie w nadziei. Szukajmy we Wspólnotach w których żyjemy wzajemnego wsparcia, zrozumienia i nowych rozwiązań. Przypominajmy sobie często, że Bóg przenika całe nasze życie w różnych jego momentach, w trudnych doświadczeniach i dlatego często powinniśmy z ufnością trwać na modlitwie. Podejmowanie trudu życia Ewangelią, kształtuje nasze decyzje, nadaje kierunek
i sens życiu, umacnia nasze powołanie, uzdalnia nas do świadczenia słowem i czynem o Jego miłości i pięknie ludzkiego życia.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, pamiętajmy: «Nie zapala się (…) lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu» (Mt 5, 15). Jezus nas wybrał, a więc powierzył nam światło, abyśmy je nieśli dalej. Ufać Bogu, to czynić, co w naszej mocy a resztę zostawić Jemu – jak mówiła bł. Maria Luiza. Jubileuszowe obchody, są wielkim uwielbieniem Bożej Opatrzności za Ojcowską troskę o nas, za nasze Wspólnoty, za codzienny trud, wykonywaną w różnych miejscach posługę, za piękną zakonną postawę. W sposób szczególny pragniemy podziękować Bogu za nasze starsze i chore Siostry, które do końca podejmują apostolat modlitwy, cierpienia i utrudzenia wiekiem.

Przeżywając przypadające rocznice, będziemy uczestniczyć w różnorodnych spotkaniach, konferencjach, czy też Sympozjum Naukowym. Nie powinno nam również zabraknąć czasu na osobistą refleksję i postawienie sobie pytań: Gdzie ja w tym wszystkim jestem? Czy jestem w grupie osób utożsamiających się ze Zgromadzeniem i dziękujących za jego dar? Czy poprzez sposób życia, mówienia, działania jestem dla świata znakiem sprzeciwu? Czy świadczę na co dzień o Jezusie? Czy w niektórych wypadkach nie zmieniam sposobu wartościowania i doceniam tylko to co materialne? Czy nie akcentuję przesadnie aspektu samorealizacji i wolności w swoim życiu?

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, pamiętajmy o tym, że bardzo ważne jest dawanie świadectwa naszego zaufania Bogu. Nie załamujmy się napotykanymi trudnościami, idźmy do przodu z nadzieją i tę nadzieję nieśmy innym. Za wzorem Założycielek pielęgnujmy wierność charyzmatowi
i modlitwie. Wybierajmy te wartości, które swoje źródło mają w Jego miłości i ukazujmy tę prawdę światu, nawet za cenę odrzucenia i niezrozumienia. Chrystus mówi: „Jeśli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,20). Niekiedy może jesteśmy dla świata znakiem sprzeciwu, wyrzutów sumienia, okazją do refleksji, ale to oznacza także, że mamy im jeszcze coś do zaoferowania. Podobnie jak Święci lekarze Kosma i Damian, także nasze Założycielki dla współcześnie im żyjących, były znakiem sprzeciwu i potrafiły swoją postawą zawierzenia oraz ofiarną posługą pociągać innych do Chrystusa. Gdy nasze życie będzie autentyczne i radykalne, wtedy będziemy dla innych czytelnym znakiem osób przynależących do Chrystusa.

Łącząc się duchowo w radosnym świętowaniu, życzę wszystkim Kochanym Siostrom, Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety wstawiennictwa świętych patronów Kosmy i Damiana oraz naszych Matek Założycielek w twórczej realizacji charyzmatu. Przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień do Sióstr Radnych i Mieszkanek Domu Generalnego.

oddana w Panu
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”.
(Dz 1, 8)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Wraz z całym Kościołem przeżywamy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego rozważając słowa Jezusa wypowiedziane do Apostołów przed Wniebowstąpieniem: „gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8).

Apostołowie ufni w słowa swojego Mistrza, przez wiele dni trwali na modlitwie w Wieczerniku wraz z Maryją, oczekując spełnienia obietnicy. „Kiedy nadszedł wreszcie czas Pięćdziesiątnicy …wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2, 1.4), który ich oświecił, umocnił i dodał odwagi. Chrystus potrzebował Apostołów, aby Jego nauka była nadal głoszona. Uczniowie przyjęli moc Ducha Świętego i z odwagą podjęli misję, do jakiej On ich przygotował. Nie zrażając się trudnościami i prześladowaniami, głosili słowo Boże nie cofając się nawet przed męczeńską śmiercią, bo wiedzieli, że „otrzymali Jego moc”.

Chrystus nieustannie obdarza Kościół potrzebnymi darami i charyzmatami, powołując każdego z nas do wypełnienia określonych zadań. Przykładem otwartości na działanie Ducha Świętego są nasze Matki Założycielki, które Bóg zaprosił do współpracy. Przynaglone wezwaniem Bożym, trwając podobnie jak Apostołowie na modlitwie zrozumiały, że Bóg powierza im do spełnienia szczególną misję w Kościele. Napełnione „mocą z wysoka”, odważnie podjęły to wezwanie. Widząc ogromne potrzeby współczesnego społeczeństwa, rozpoczęły one intensywną działalność, której głównym celem była opieka nad chorymi w ich własnych domach. Bł. Maria Luiza pomimo braku środków finansowych, zakładała kolejne domy, a Pan Bóg błogosławił nowej Wspólnocie zakonnej, do której zgłaszały się liczne powołania. Przygotowując kandydatki do przyszłej posługi, Matka Maria uczyła je słowem i przykładem jak służyć innym i dostrzegać w nich oblicze Chrystusa. Stawiamy sobie nieraz pytanie: skąd w tej prostej kobiecie takie zawierzenie
i moc? W odpowiedzi przychodzą nam na myśl słowa Pana Jezusa: „Otrzymacie moc Ducha Świętego, który zstąpi na was”.

W głos Ducha Świętego wsłuchiwały się kolejne pokolenia Sióstr otwarte na znaki czasu, na potrzeby ludzi, których Opatrzność Boża stawiała na ich drogach. To dzięki stałej współpracy naszych Sióstr z łaską Ducha Świętego, ich głębokiej relacji z Bogiem i żarliwej modlitwie, nasze Zgromadzenie istnieje już 170 lat, a my jesteśmy członkami tej Wspólnoty. Duch Święty kieruje naszą Wspólnotą, umacnia nas i wspiera nas w naszych codziennych trudnościach i zmaganiach. Dlatego otwarte na potrzeby współczesnego Kościoła, nie lękamy się zakładać nowych placówek w krajach misyjnych, gdzie potrzebują nas siostry i bracia w Chrystusie.

W naszym życiu nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Jest z nami Duch Święty, który chce kierować każdą z nas, pomaga nam trwać w łasce powołania i autentycznie żyć darem konsekracji zakonnej. Dlatego powinniśmy prosić o dary Ducha Świętego, o Jego moc, bo tylko z Jego pomocą będziemy w stanie sprostać stawianym nam wymaganiom na płaszczyźnie wspólnotowej i apostolskiej. Pomimo naszych licznych obowiązków starajmy się przede wszystkim o czas dla Pana Boga, aby sobie wciąż na nowo uświadamiać, że sami z siebie niewiele możemy uczynić. Z ufnością „wyciągajmy więc ręce” i wołajmy o moc Ducha, zawierzając Bożej Opatrzności nasze powołanie i obowiązki. Niekiedy, może nam grozić niebezpieczeństwo oparcia się wyłącznie na swoich zdolnościach, predyspozycjach, talentach, inteligencji. Chcemy być efektywne, dowartościowane i szybko widzieć owoce swojej pracy. Różnorodne doświadczenia potwierdzają jednak, że w konsekwencji takie działania prowadzą do chwilowych sukcesów, a w dalszej perspektywie do zniechęcenia, przemęczenia, „wypalenia się”, a niekiedy nawet do odwrócenia się od Pana Boga.

W tych dniach spoglądając na Maryję w tajemnicy Nawiedzenia św. Elżbiety, pragniemy uczyć się od Niej wychodzenia naprzeciw ludziom będącym w potrzebie. Tak jak Ona, służmy innym z radością, nieśmy im pomoc i dzielmy się Dobrą Nowiną z tymi, do których posyła nas Bóg. W uroczystość Nawiedzenia NMP zgodnie z tradycją odnowimy nasze śluby zakonne, odmówimy akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi i zawierzymy Jej nasze Zgromadzenie. Za Jej wzorem oddajmy z ufnością Bożej Opatrzności swoje „dziś” i „jutro”- pewne, że Bóg sam będzie działał i o wszystko się zatroszczy.

Z okazji obchodzonego w naszym Zgromadzeniu Roku Jubileuszowego, wraz z Maryją wyśpiewajmy na cześć Boga Magnificat za 170 lat istnienia, za każdą Siostrę, Młodzież Zakonną, za Członków i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, za ich otwartość na działanie Ducha Świętego, za życie wiarą, nadzieją i miłością.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, trwając na modlitwie wraz z Apostołami i Maryją, prośmy Ducha Świętego, aby napełniał nas mocą, abyśmy z pełnym zawierzeniem kontynuowali naszą misję w dzisiejszym świecie. Przeżywając dzień Pięćdziesiątnicy i święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, wołajmy do Boga: „Boże Ojcze wyznaję, że Ciebie potrzebuję, że nie mogę żyć bez Ciebie. Pozwól mi trwać w życiu według Ducha. Niechaj Twój Duch odtąd mnie prowadzi, tak jak prowadził Najświętszą Maryję Pannę.”

Wraz z darem modlitwy w imieniu własnym, Sióstr Radnych i wszystkich mieszkanek Domu Generalnego przesyłam wiele serdecznych pozdrowień,

oddana w Panu
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

 

„To już trzeci raz jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.”
(J 21,14)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Po czasie zadumy, ciszy i refleksji nad męką i śmiercią naszego Pana Jezusa Chrystusa, towarzyszy nam ogromna radość. Z naszych serc wyrywa się radosne: Alleluja! Chrystus Zmartwychwstał! Jezus żyje! Radość, ta jest wyrazem naszej wiary i ufności, że Jezus odniósł ostateczne zwycięstwo nad złem i grzechem.

Trwając w klimacie świątecznym, chcemy zatrzymać się nad tajemnicą wiary w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, którą wyznawali Apostołowie doświadczeni męką i śmiercią swojego Mistrza. Uczniom nie było łatwo rozpoznać Jezusa, nie spodziewali się Go zobaczyć po śmierci, nie wierzyli do końca w to, co mówił o sobie. Zmartwychwstały Pan pragnął ożywić i umocnić wiarę Apostołów, osłabioną trudnym doświadczeniem. Wielokrotnie ukazywał się uczniom, przychodził do wieczernika, rozmawiał z Marią Magdaleną i ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim.

Św. Jan wspomina, że Szymon Piotr po śmierci Jezusa nie pozostał w postawie biernego oczekiwania na to co przyniesie czas. Zachowuje się jakby całkowicie zapomniał do jakich zadań wezwał go Chrystus mówiąc: „odtąd ludzi będziesz łowić”. Powraca on do swojej dawnej pracy, do tego co było jego codziennością. Pozostali Apostołowie idą wraz nim, próbują żyć po swojemu i troszczą się o swoje potrzeby. Podejmują różne wysiłki, trudy i zmagania, jednak ich starania nie przynoszą oczekiwanych efektów. Jak zaznacza św. Jan „sieci pozostają puste”. Ten ewangeliczny epizod połowu ryb potwierdza, że uczniowie pomimo swojego doświadczenia potrzebują Jezusa, Jego obecności i pomocy. On był blisko, czekał na właściwy moment, bo chciał, aby także to doświadczenie stało się dla nich nauką. Polecił im: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć” (J 21,6).

Droga naszego życia często jest podobna do drogi Apostołów, przeżywamy niekiedy czas ciemności i ciszy grobu. Idziemy w naszą codzienność nie zawsze pamiętając, że Zmartwychwstały jest wśród nas. Tak jak uczniowie, próbujemy sami szukać rozwiązań. Uważamy, że to dobry moment, tak będzie najlepiej i po swojemu „zarzucamy sieci”. Wkładamy dużo trudu, męczymy się, często pracujemy w pocie czoła, ale niestety nic nie zbieramy, nie osiągamy rezultatów, stoimy z pustymi rękami. Wówczas jak Apostołowie bezradnie mówimy: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy”. A może po prostu za mało zwracamy się do Jezusa, nie zawsze zapraszamy Go do naszego życia i do naszego działania?

Kochane Siostry, Droga Wspólnoto Apostolska św. Elżbiety, być może musimy na nowo odkryć i właściwie docenić konieczność Bożego działania w naszym życiu. Może wbrew sobie trzeba ponownie na słowa Mistrza „zarzucić sieci”, a wówczas nasz połów będzie miał sens i wyda dobre owoce. Tylko wtedy, gdy będziemy wsłuchiwać się w Jego słowa i czerpać z nich moc, przezwyciężymy wszelkie niepowodzenia. Jezus Zmartwychwstały zaprasza nas do ufnego zawierzenia i współpracy. „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru” (Rz 8,28). Powinna mam nieustannie towarzyszyć myśl, że Bóg jest naszym Ojcem, troszczy się o nas i zawsze chce naszego dobra. Czy przyjmujemy to, co On dla nas przygotował, zarówno łaski, którymi nas umacnia jak i cierpienia, którymi nas kształtuje? Umiejętność złożenia swojego życia w ręce Boga i przyjęcie Jego działania jest wyrazem naszej wiary i zaufania Bogu. Może warto odpowiedzieć sobie na pytania: Czy odbieram z wdzięcznością każdą łaskę, którą Bóg mnie obdarowuje? Czy w życiu nie próbuję postępować po swojemu, bo nie potrafię współpracować z wolą Bożą? Czy potrafię słuchać Jezusa gdy widzę, że mój ludzki trud nie przynosi efektu? Czy towarzyszy mi żywa świadomość, że Bóg jest blisko i prowadzi mnie? Powinniśmy jak św. Piotr „rzucić się do nóg Jezusa” i uznać własną małość oraz nieumiejętność dokonania czegokolwiek bez Niego. Jeśli chcemy być świadkami wiary i budować Królestwo Boże, musimy nauczyć się pokory św. Piotra i zawierzenia we wszystkim Bożej Opatrzności.

Popatrzmy na całe nasze życie w duchu wdzięczności i radości Paschalnej. Nasze trudne doświadczenia życiowe, niepowodzenia, kryzysy i upadki, są nam potrzebne. One pozwalają nam stanąć w prawdzie przed Bogiem i sobą oraz dostrzec troskliwą opiekę Boga, który w takich chwilach nie zostawia nas samych, jest obecny tak jak był podczas połowu ryb. Powinniśmy otwierać się na natchnienia Boże i ufnie pozwolić się prowadzić Bogu, gdyż On wie co w danym momencie jest dla nas najlepsze.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, przeżywając święta Zmartwychwstania Pańskiego, życzmy sobie nawzajem mocnej wiary
i postawy pełnej ufności w Bożą Opatrzność. Bóg nie tylko stworzył świat, ale też nim kieruje. Jezus wstał z grobu, żyje i jest wśród nas. Niech nasze serca, umysły i wola będą otwarte na słowo Zmartwychwstałego Pana. Umocnieni Jego obecnością nie zniechęcajmy się trudnościami, lecz ufnie podążajmy za Nim i na Jego słowa „zarzucajmy sieci”.

Łącząc się duchowo z wszystkimi Kochanymi Siostrami, Drogimi Członkami i Członkiniami Wspólnoty św. Elżbiety w przeżywaniu największych i najpiękniejszych tajemnic naszej wiary, przesyłam świąteczne życzenia również od Sióstr Radnych i wszystkich Sióstr Domu Generalnego.

oddana w Chrystusie
S. M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel”
(Iz 7,14)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W czasie Adwentu wielokrotnie słyszeliśmy słowa proroka Izajasza: „Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14).
W swej proroczej wizji Izajasz ukazuje czas objawienia się Boga wobec narodów, który urzeczywistnił się wraz z przyjściem Jezusa Chrystusa niosącego dobrą nowinę o pokoju
i zbawieniu. On jest odblaskiem Bożej chwały, odbiciem Jego istoty, znakiem dla świata. Jest Bogiem z nami, który wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał do ojców przez proroków, dając znaki swej obecności wśród ludu Bożego, a na koniec przemówił przez Syna (por. Hbr 1, 1-2). Objawienie się Boga w Jezusie Chrystusie jest najdoskonalszym Jego znakiem danym człowiekowi.

Dziecię z Betlejem, Emmanuel – Bóg z nami, jest znakiem Królestwa Bożego na ziemi. W zbawczym planie zbawienia Bóg wybrał Maryję i Józefa do realizacji wielkich rzeczy. Wiara Maryi i Jej ufne „tak” – stały się pomostem dla ludzkości. Dzięki wypowiedzianemu przez Maryję „fiat” – mogło się dokonać nasze odkupienie. W życiu św. Józefa, Bóg również objawiał swoją wolę poprzez znaki. Gdy św. Józef był pełen niepokoju
i podjął decyzję o opuszczeniu Maryi, ukazał mu się we śnie Anioł Pański, który powiedział: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1,20-21). Wiara i męstwo św. Józefa stają się rękojmią zbawienia. Opiekun św. Rodziny nie realizuje własnego planu życia, ale ufając Bogu spełnia misję, którą On dla niego przygotował.

Każde pokolenie otrzymuje konkretne znaki, choć często ich nie dostrzega. Bóg objawia się również w naszym życiu poprzez różne znaki. Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby nieustannie podejmować duchowy wysiłek ich odczytywania i odpowiadania na nie. One pomagają nam rozeznawać wolę Bożą w stosunku do naszej misji charyzmatycznej. Zapewne wielokrotnie doświadczyliśmy sytuacji, które wskazywały na interwencję Bożej Opatrzności, doznaliśmy natchnień, niezwykłej mocy ostrzegającej czy wskazującej drogę, ale nie zawsze byliśmy tego świadomi. Dlatego też nasuwają się nam pytania, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć: Czy umiemy odczytać wszystkie znaki, jakie daje nam Pan Bóg? Czy nie lekceważymy ich doprowadzając do narażenia życia doczesnego, a może nawet życia wiecznego? Dlaczego tak się dzieje? Niejednokrotnie dostrzegamy, że współczesny człowiek jest pewny siebie, zapatrzony w swoje możliwości i zdolności. Taką postawę przenosi również na życie duchowe. Trudno mu rozpoznać Bożą wolę, ponieważ w jej miejsce stawia swoje pragnienia i ambicje.

Musimy uczyć się rozpoznawać znaki czasu, jakie daje nam Pan Bóg w codziennym życiu i w duchu wiary odczytywać ich treść. Winniśmy pamiętać o przemijaniu tego świata, dystansować się od własnych spraw, racji i ambicji, rozpoznać znaki dotyczące Kościoła, Zgromadzenia, Prowincji i Wspólnoty. Należy bardziej koncentrować się na tym, co mogę zyskać „w Bożych oczach”, a nie na tym, co mogę utracić z ludzkiego punktu widzenia. Bo jak powiedział Papież Benedykt XVI podczas inauguracji swojego pontyfikatu: „On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej. Tak! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi, a znajdziecie prawdziwe życie”. Oczyma wiary możemy dostrzec wielką miłość Boga do człowieka i Jego działanie. Aby tak było, stale powinniśmy uwrażliwiać nasze sumienie na głos Boga, który narodził się dla naszego odkupienia, szuka nas oczekując naszej wierności i wytrwałości w wierze.

W tę świętą Noc, klękając przed żłóbkiem Nowonarodzonego Zbawiciela kontemplujemy Tajemnicę Bożego Narodzenia, Jego ludzką naturę, miłość i ubóstwo. On stał się dla nas ubogi, aby nas swoim ubóstwem ubogacić, stał się drogą dla błądzących, nadzieją dla wątpiących, bo umiłował nas do końca i pozostał z nami. Potrzeba nam pokornej gotowości Matki Bożej i św. Józefa, aby dostrzec rodzące się w grocie betlejemskiej nasze odkupienie i miłość, jaką daje nam Jego Obecność. Bóg udziela nam wszelkich potrzebnych darów do życia zgodnie z wymaganiami Ewangelii i do bycia znakiem dla świata, ale ciągle musimy dokonywać właściwych wyborów. W jednej ze swych wypowiedzi Kardynał Hermann Volk stwierdził: Darów Bożych nie brakuje, chodzi o to, abyśmy się na nie otworzyli. Starajmy się zatem otwierać nasze serca i umysły na dary Boże oraz widzieć oczyma wiary znaki i cuda, jakie Pan czyni w otaczającym nas świecie.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, dziękując Bogu za dar Wcielenia Syna Bożego, w czasie tych świątecznych dni, życzmy sobie nawzajem, aby Boża Dziecina przynosząca nam radość, pokój, miłość i nowy entuzjazm wiary, stała się dla nas – w różnych zakątkach świata – niezawodnym znakiem nadziei i naszego zbawienia. Niech płynąca z Bożego Żłóbka miłość dodaje otuchy i wlewa nadzieję w nasze serca, abyśmy byli prawdziwymi świadkami Bożej Miłości dla tych, którzy są pogrążeni w nocy beznadziejności, zwątpienia i lęku. Żyjąc wielkimi wydarzeniami Nocy Betlejemskiej, czerpiąc siłę i moc z Boga, będziemy zdolni do odczytywania znaków czasu w naszym życiu i dawania świadectwa wiary, nadziei i miłości. Niech w naszych sercach będzie zawsze Boże Narodzenie!

Życząc sobie nawzajem głębokich przeżyć Bożego Narodzenia, w duchu wiary przesyłam świąteczne pozdrowienia od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

w miłości Bożej Dzieciny
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”
(J 8,12)

 Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

W tę patronalną uroczystość cała nasza elżbietańska Wspólnota wraz ze Wspólnotą Apostolską św. Elżbiety gromadzi się na wspólnej Eucharystii, by dziękować Panu Bogu za dar św. Elżbiety, jak i bł. Marii Luizy. Za Ich wstawiennictwem pragniemy wypraszać dla nas wszystkich Boże błogosławieństwo na „dziś” i na „jutro” naszego podążania wytyczoną przez te wspaniałe Niewiasty drogą. W klimacie radosnego świętowania, także wezwanie: „Niechaj duch twój o św. Elżbieto, żyje nadal w sercach naszych”, w dniu dzisiejszym nabiera szczególnego blasku. Tę radość pomnaża fakt, że właśnie w tym roku Boża Opatrzność poprowadziła nasze Zgromadzenie na Węgry, aby podjąć posługę w miejscu urodzenia św. Elżbiety w Sárospatak. Dziękując Bogu za wszystko co nam wyświadczył prośmy, aby również nasze Siostry – podobnie jak mieszkańcy Sárospatak – żyły duchem św. Elżbiety i z nadzieją kroczyły ścieżkami jakie wytyczyła nam nasza Patronka.

W przytoczonych słowach z Ewangelii według św. Jana: Ja jestem światłością świata – Jezus wskazuje na siebie jako Tego, który jest światłością świata, jaśniejącą w mrokach dziejów i światłem dla każdego człowieka poszukującego prawdy oraz będącego w drodze do Ojca. Na każdym etapie dziejów potrzeba ludzi odważnych, gotowych do ukazywania innym drogi do Chrystusa – światła, które nigdy nie gaśnie. Podtrzymujmy płomień światła, który zapalił w nas Chrystus i starajmy się o to, aby on zawsze płonął w naszych sercach.

Nasza Patronka dobrze zrozumiała słowa Jezusa: Ja jestem światłością świata, o czym świadczy przykład jej życia, umiłowanie Boga i ludzi. Św. Elżbieta, pełniąc czyny miłosierdzia starała się ukazywać światu Chrystusa jako jedyne i prawdziwe bogactwo życia człowieka. „Świat od czasu do czasu potrzebuje takich wspaniałych przykładów, takiego światła skierowanego w górę, aby wędrowcom rozjaśniło drogę. Światło, które Bóg – przeszło siedemset lat temu – zapalił na Wartburgu, demaskuje ciągle swym blaskiem zakamarki poszukiwania własnej korzyści, oświeca ciemności każdego egoizmu, sięga swymi promieniami aż do dzisiaj. Naszym zadaniem jest otworzyć wewnętrzny wzrok na światło płynące z góry” (S. I. Adamska OCD, Miłosierdzie, ubóstwo, radość). Powyższe słowa porównujące św. Elżbietę do światła, doskonale oddają jej duchową drogę, u podstaw której była żarliwa miłość do Chrystusa. To ona czyniła ją zdolną do tego, by w trudnych momentach życia powiedzieć Bogu – tak, przyjąć każde doświadczenie, trwać wiernie przy Nim. Św. Elżbieta była otwarta na światło płynące z góry i szła wiernie za Chrystusem  –światłością świata, a chwała Boża była dla Niej ważniejsza niż wszelkie wspaniałości świata.

Żyjąc i posługując w różnych częściach świata, mamy wiele okazji do dawania świadectwa, by być promykami nadziei dla dzisiejszego spracowanego, zabieganego człowieka. Współczesność znajduje upodobanie w konsumpcji i posiadaniu rzeczy materialnych. A tymczasem każdego dnia doświadczamy coraz bardziej, że wszystko przemija i dusza ludzka nie znajduje zaspokojenia w dobrach materialnych, dlatego często spotykamy ludzi poszukujących światła prawdy i wiarygodnych świadków Ewangelii. Żyjąc w tym świecie mamy wnosić swój duchowy wkład w nasze Wspólnoty, w miejsca posługi, stając zawsze po stronie Chrystusa. „Oddając się Mu całkowicie świadczycie o atrakcyjności Chrystusowej prawdy oraz o radości rodzącej się z miłości do Niego. Poprzez kontemplację i działanie, w samotności i w braterskiej wspólnocie, przez służbę ubogim i najmniejszym, przez osobiste towarzyszenie i na współczesnych areopagach bądźcie gotowi głosić i świadczyć, że Bóg jest Miłością i że piękną rzeczą jest Go miłować.” (Benedykt XVI, 2 luty 2007).

Kościół oczekuje dziś od osób konsekrowanych przejrzystego świadectwa przynależności do Chrystusa, które pomoże współczesnemu człowiekowi odnaleźć sens życia i wskaże nieprzemijające wartości. Zarówno św. Elżbieta, jak i bł. Maria Luiza w swoim życiu promieniowały miłością Boga i bliźniego, były dla innych światłem nadziei. O naszej Patronce, św. Edyta Stein pisała: „Siedem stuleci doświadczało mocy jej wstawiennictwa przed Bogiem i czerpało inspirację z przykładu Jej życia. Również i w naszych czasach pełnych gorzkich zewnętrznych i wewnętrznych bied, ona Anioł miłosierdzia, niech nam udzieli pociechy i pomocy” (Wiedeń 1931 r.). Natomiast o bł. Marii Luizie, Ojciec E. Frankiewicz napisał: „Jej postać była przez całe życie wspaniałą, żywą świecą, która bez przerwy się spalała i rzucała na swe otoczenie jasne, ogrzewające promienie życzliwości i dobroci.” (Wrocław, 1982). Święte życie naszej Patronki i bł. Marii Luizy wlewa w nasze serca nowe światło i budzi nadzieję. Jeżeli nasze wnętrze będzie ukształtowane przez łaskę Bożą, wówczas w naszym codziennym życiu będzie emanować z nas pokój, radość i miłość wobec bliźnich.

Chrystus Pan posyła nas, abyśmy niosły światło nadziei i miłości do miejsc dotkniętych ubóstwem duchowym. Patrząc na życie naszej Patronki i bł. Marii Luizy, stawiamy sobie pytania: Czy jestem światłem nadziei dla ludzi? Czy uświadamiam sobie cel i sens mojego elżbietańskiego powołania? Co mogę uczynić, aby być światłem na drodze wiary, którą wytyczyły nam św. Elżbieta i bł. Maria Luiza oraz nasze Współzałożycielki?

Nasza odnowa duchowa i troska o pogłębienie życia wewnętrznego jest najważniejszym zadaniem, w które powinniśmy włożyć wiele trudu. Chrystus oddaje w nasze ręce wszelkie potrzebne środki do budowania życia opartego na wartościach chrześcijańskich. Dlatego naszą siłą nie jest logika tego świata, ale moc działającego Chrystusa: Jam zwyciężył świat (J 16, 33). On więc sprawia, że choć słabe jesteśmy, dzięki Jego sakramentom jesteśmy mocne i możemy dzięki Jego łasce nieść światło oraz stawać się światłem dla świata. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę (Hbr 10, 23).

Kochane Siostry i Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, wpatrzeni w naszą Patronkę oraz bł. Marię Luizę, prośmy Boga za wstawiennictwem tych wspaniałych Niewiast o umocnienie w wierze, nadziei i miłości, abyśmy nieustannie odradzali się do nowego życia, które zostało nam dane jako dar także dla innych.

Życząc nam wszystkim głębokich przeżyć oraz duchowego ubogacenia podczas tegorocznych uroczystości św. Elżbiety i bł. Marii Luizy, przesyłam w imieniu Zarządu Generalnego, Mieszkanek domu generalnego, jak i własnym wiele serdecznych pozdrowień,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Nie traćmy odwagi! Czyńmy co w naszej mocy, a resztę uzupełni Bóg”
(bł. Maria Luiza)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Wyrażamy dziś Bogu wdzięczność za dar powstania naszej Wspólnoty zakonnej, za jej rozwój oraz za otrzymane łaski na przestrzeni minionych 169 lat istnienia. Matki Założycielki dały początek naszemu Zgromadzeniu w liturgiczne wspomnienie św. Kosmy i Damiana. Dwaj bracia – Kosma i Damian pochodzący z Syrii, już w domu rodzinnym otrzymali gruntowne wychowanie religijne i uczyli się na czym polega prawdziwa miłość Boga i bliźniego. To stanowiło zasadniczy fundament ich medycznej służby i uczyniło ich zdolnymi do wielkich czynów, do oddania życia za wiarę, aż po męczeńską śmierć. Byli dobrymi lekarzami i leczyli wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie i wyznanie. Szczególną troską otaczali biednych i pogan, lecząc zarówno ich ciała, jak i dusze. Wielu z nich widząc ich wiarę, odwagę i poświęcenie, przyjmowało naukę Chrystusową.

W dzisiejszą uroczystość, kierujemy nasze myśli i serca do Nysy, do kolebki powstania naszego Zgromadzenia, miejsca życia i posługi bł. Marii Luizy i Współzałożycielek. Nasze Zgromadzenie od 169 lat prowadzone przez Ducha Świętego, czerpie miłość ze źródła nadziei – Najświętszego Serca Pana Jezusa i rozwija charyzmat miłości miłosiernej służąc chorym, ubogim i potrzebującym pomocy. Podjęta przez bł. Marię Luizę i Współzałożycielki posługa, była szukaniem woli Bożej i odpowiedzią na potrzeby czasu. Różne próby i doświadczenia skłoniły je do jeszcze głębszego zawierzenia Bogu. Z miłości ku Niemu czyniły dobro, niosły pomoc, wnosiły do ludzkich domów chrześcijańską nadzieję, która wypływała z głębokiej wiary. „W duchu miłości miłosiernej, czerpiąc każdego dnia siły i moce u źródła nadziei, nasze Założycielki szły do najbardziej potrzebujących w mieście, odwiedzały biednych i chorych w ich własnych mieszkaniach, niosąc im potrzebną pomoc, pociechę i nadzieję”. Dziś stając duchowo w kaplicy Trójcy św. przed doczesnymi szczątkami bł. Marii Luizy i Matki Franciszki, dziękujemy Bogu za powstanie naszego Zgromadzenia, za piękno i heroizm życia naszych Matek Założycielek i wielu innych Sióstr, które ofiarnie realizowały elżbietański charyzmat.

Nasi Patronowie – Kosma i Damian, postawili wszystko na Chrystusa i z pełną odpowiedzialnością przeżywali każdą chwilę swego życia jako dar. Także nasze Założycielki naśladując Chrystusa niepodzielnym sercem, służyły najbardziej potrzebującym w duchu miłości miłosiernej, dając przekonywujące świadectwo o pięknie powołania i oddania się Bogu. Spoglądając na ich życie i posługę, z odwagą i nadzieją realizujmy nasze powołanie, służąc chorym, ubogim, osobom potrzebującym, dbając o chrześcijańskie wychowanie dzieci i młodzieży oraz religijną formację dorosłych. Nieustanny rozwój charyzmatu miłości miłosiernej jest znakiem nadziei dla współczesnego świata, znakiem, że to Bóg kieruje jego losami. Mamy stale otwierać się na otaczającą nas rzeczywistość. Niezwykle ważna jest świadomość darów otrzymanych od Boga, gotowość ich przyjęcia i działania w Jego imieniu. Wówczas, pomimo naszej słabości będziemy postępować ewangelicznie, budując w rozdartym świecie mosty dobra i pokoju.

Kolejne wspomnienie rocznicy powstania Zgromadzenia skłania nas do podjęcia refleksji i odpowiedzi na pytania z którymi trzeba nam się zmierzyć: Jak żyję swoim powołaniem? Czy inni spoglądając na moje życie widzą we mnie autentyczną osobę konsekrowaną? Co robię, by nie ulec laicyzacji? Kim dla mnie jest Chrystus i jaka jest moja tożsamość? Czy przez lata życia zakonnego, w szybko zmieniającym się świecie, jestem osobą o przejrzystej tożsamości elżbietańskiej? Tożsamość jest rzeczywistością otwartą i na wskroś dynamiczną, rozwija się wtedy, gdy wypływa ze ścisłej relacji z Jezusem i z kontemplacji nieskończonej Boskiej miłości.

Kiedy człowiek pod względem duchowym jest mało stabilny, wtedy pojawia się tendencja, aby uchwycić się tego co widzialne i materialne. Dlatego ważne jest, abyśmy pamiętali, że to Chrystus jest naszą drogą, prawdą, życiem i wzywa nas, abyśmy szli za Nim naśladując Jego czyny. Warto byłoby zastanowić się: Kim jestem i kim mam się stawać? Czy idę drogą wyznaczoną mi przez Chrystusa i czy Go naśladuję? Każdy kto stara się żyć według ducha Chrystusowego oddaje się w pełnym zaufaniu Jego kierownictwu, decyduje się ufać wyłącznie Jemu i jest pewny, że chociaż sam nie rozumie bardzo wielu spraw, jest Ktoś, kto je rozumie i prowadzi ku dobremu (O. Z. Kijas, Życie zakonne turystyka czy pielgrzymowanie, s. 139).

W naszym codziennym życiu powinniśmy się troszczyć o pogłębienie naszej wiary, ożywienie miłości do Jezusa i całkowite zaufanie Bogu. Każdy dzień życia rozpoczynamy modlitwą Ofiarowania Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Na wzór naszych Założycielek poświęcamy Bogu wszystkie nasze modlitwy, prace, radości i cierpienia, które włączamy
w zbawcze dzieło Jezusa. Niech nasze życie będzie ukryte w Sercu Jezusa, w którym odkrywamy całe bogactwo cnót: pokorę, cichość, łagodność, prostotę. Naśladując drogę Założycielek, które praktykując i ożywiając kult Najświętszego Serca Pana Jezusa, wywarły zasadniczy wpływ na kształtowanie duchowego profilu Zgromadzenia, idźmy z odwagą i nadzieją drogą powołania.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, z okazji wspomnienia św. Kosmy i Damiana oraz kolejnej rocznicy założenia naszego Zgromadzenia, życzmy sobie nawzajem, byśmy odważnie szli w przyszłość nie tracąc odwagi i pewności w słuszność podejmowanych dzieł. Żyjmy nadzieją, że nasze Zgromadzenie, prowadzone przez Bożą Opatrzność nadal będzie się rozwijać i służyć Bogu oraz ludziom. Niech św. Kosma i Damian oraz bł. Maria Luiza wypraszają u Boga potrzebne łaski, abyśmy stale byli otwarci na aktualne potrzeby społeczeństwa i Kościoła. Powierzając Bogu przyszłość naszego Zgromadzenia, czyńmy co w naszej mocy i ufajmy, że wszystko inne uzupełni nasz Pan.

Korzystając z okazji pragnę wyrazić Wszystkim moje serdeczne podziękowanie za dar modlitwy, ofiarę Mszy św., nadesłane życzenia z okazji moich imienin, a także za wszelkie dary duchowe i materialne. Moją wdzięczność wyrażam pamięcią w modlitwie.

Życząc radosnego świętowania przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Zarządu Generalnego i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem, na tym samym miejscu.”
(Dz 2,1)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Uroczysta liturgia Zesłania Ducha Świętego wzywa nas – jak zaznacza Papież Benedykt XVI – do wyznania naszej wiary w obecność i działanie Ducha Świętego oraz do modlitwy o wylanie Go na nas, na Kościół i na cały świat: Veni, Sancte Spiritus! Dziś naszymi myślami biegniemy do Wieczernika, gdzie Maryja wraz z Apostołami oczekiwała na Zesłanie obiecanego przez Jezusa Ducha Pocieszyciela. Wszyscy modlący się znajdowali się w „sali na górze” w miejscu, gdzie po raz pierwszy była sprawowana Eucharystia – sakrament miłości i jedności. Tam też w dniu Pięćdziesiątnicy zostali napełnieni jednym Duchem (por.1 Kor 12, 13), który jest Duchem Ognia i Żaru, Duchem Męstwa i Zapału, Duchem Pocieszycielem i Nauczycielem, jest Światłością sumień i Dawcą wszelkich łask.

Działanie Ducha Świętego jest gwałtowne, a zarazem delikatne i tajemnicze. Jednym ze skutków działania Bożego Ducha jest jedność w Kościele powszechnym i posłuszeństwo. Mówi o tym Papież Benedykt XVI: „kiedy dana osoba czy wspólnota myśli i działa na swój sposób, jest to znak, że oddaliła się od Ducha Świętego. Droga chrześcijan i Kościołów partykularnych zawsze musi być konfrontowana z drogą Kościoła jednego i powszechnego, i do niej się dostosowywać” (Homilia na Zesłanie Ducha Świętego, 2010 r.). Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie Wieczernika i trwanie Maryi wraz Apostołami jednomyślnie na modlitwie.

Otrzymaliśmy Ducha Świętego w sakramencie chrztu św. i bierzmowania, dlatego trzeba nam na nowo rozpalić w swoim sercu charyzmat Boży – dar głębszego nawrócenia. Powołani przez Chrystusa do świętości, mamy na co dzień, w naszym życiu rodzinnym czy zakonnym pozwolić prowadzić się Duchowi Świętemu słuchając Jego natchnień i pouczeń. Naszym życiem mamy ukazywać, że Bóg jest Duchem Jedności i Miłości, kieruje biegiem czasu i odnawia oblicze ziemi. On buduje, jednoczy i prowadzi nas do całej prawdy (por. J 16,12). Bardzo ważnym zadaniem jest troska o jakość naszego życia, aby bez słów być czytelnym znakiem obecności Boga w naszym środowisku. Kościół bardzo liczy na świadectwo naszej siostrzanej jedności, która koncentruje się nie tylko na świadectwie działalności apostolskiej, ale także na ciągłym obowiązku przemiany swego serca, odnowie wewnętrznej i na zjednoczeniu z Chrystusem. Na mocy osobistego powołania mamy ukazywać światu Bożą miłość, która jest w stanie przezwyciężać wszelkie niepokoje
i wyciągnąć dłoń do zgody. Całe nasze życie jest drogą zmierzającą do doskonałości, staje się to możliwe dzięki Duchowi Świętemu, bo mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy (Ga 5,25). Jeśli w naszym postępowaniu „stosujemy się” do Ducha, wprowadzamy w życie wspólnotowe i rodzinne miłość, pokój, dobroć, przebaczenie i zgodę, budujemy jedność między nami i w środowisku, w którym żyjemy. Duch Boży zawsze prowadzi do pojednania i zgody, daje nam życie i umacnia w nas człowieka wewnętrznego, zdolnego do bezinteresownego daru z siebie.

W dzisiejszym świecie w świadomości społecznej panuje błędne przekonanie, że jedność polega na tym, że wszyscy myślą i postępują w podobny sposób, bez możliwości wypowiedzenia odmiennego zdania. Każdy człowiek jest inny, różnimy się od siebie talentami, zainteresowaniami, wiekiem, stanem zdrowia, doświadczeniem życiowym, ale w duchu wiary służymy temu samemu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. W tej różnorodności nie możemy zapomnieć o naszej misji i wezwaniu przez Chrystusa do życia w jednym Duchu. Dobrze to ujmuje O. prof. Zdzisław Kijas w książce „Znalazłem perłę”. Jeżeli brakuje otwartości, radości, zaufania we wspólnocie, zaczynamy powoli zamykać się w sobie, co
z kolei sprawia, że unikamy innych. Zaczynamy szukać innego towarzystwa, poza wspólnotą, w końcu tworzymy wspólnoty wirtualne, które wybiegają poza moją tożsamość (s. 150.). Żyjąc w tym świecie, mamy zdecydowanie żyć według Bożego Ducha i do Niego się stosować, wiedząc o tym, że w człowieku zawsze będzie toczyć się walka między dążeniami ducha i ciała.

Idąc śladami Wspólnoty z Wieczernika starajmy się trwać na modlitwie w naszych „Wieczernikach” zakonnych i rodzinnych, prosząc o Ducha jedności i zgody w naszych Wspólnotach, rodzinach, o zrozumienie siebie i wzajemny szacunek dla różnorodności każdego człowieka. W naszych Konstytucjach czytamy: „Spotykamy się w duchu zrozumienia, unikamy więc tego, co mogłoby nas podzielić, przebaczamy sobie wzajemnie uchybienia, pogłębiamy naszą jedność oraz świadczymy o obecności Chrystusa wśród nas (por. K 66). Od nas zależy, czy będziemy wspólnie trwać na modlitwie i odkrywać doniosłą rolę Ducha Świętego i Jego działania w Kościele Powszechnym, w życiu naszych Wspólnot zakonnych, w naszych rodzinach, a także w każdej z nas.

Obchodząc uroczystość Zesłania Ducha Świętego, życzę Kochanym Siostrom oraz Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety nieustannego dążenia do zjednoczenia z Bogiem – Miłością, która nadaje sens naszemu powołaniu. Prośmy Ducha Świętego o dar jedności i miłości Bożej modlitwą Ojca św. Benedykta XVI: „Przyjdź, Duchu Święty! Rozpal w nas ogień Twojej miłości! Nie chcemy utracić życia wiecznego, które Bóg pragnie nam ofiarować. Potrzebujemy ognia Ducha Świętego, bowiem tylko Miłość zbawia”.

Łącząc się duchowo, w przeżywaniu wielkich wydarzeń Wieczernika, w imieniu Zarządu Generalnego i własnym oraz wszystkich Mieszkanek domu generalnego przesyłam wiele siostrzanych pozdrowień,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy”.
(Łk 1,39)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Dzisiejsze święto Nawiedzenia NMP kończące miesiąc maj, jest okazją do wyrażenia naszej wdzięczności Panu Bogu za dar Maryi, ale też do ponownego pogłębienia przesłania płynącego z niepowtarzalnego spotkania Maryi z Elżbietą w Ain Karim. Ewangelista Łukasz, wprowadzając nas w klimat Nazaretu i Ain Karim, ukazuje wspaniałe Niewiasty, które pozostają dla nas wzorem słuchania Boga i wyrażania zgody na Jego działanie.

Przeżywając tajemnicę Nawiedzenia, pragniemy dziś na nowo pochylić się nad pokornym „fiat” Maryi i towarzyszyć Jej w drodze do Ain Karim, do domu Elżbiety i Zachariasza. Napełniona Duchem Świętym Maryja, z sercem pełnym wdzięczności, wybrała się pośpiesznie do pewnego miasta w pokoleniu Judy położonego u podnóża wzgórza, aby z potrzeby serca podzielić się z krewną Elżbietą swoim szczęściem, że została wybrana na Matkę Syna Bożego. Zapominając o sobie i swoich problemach, nie lękając się trudu drogi i niebezpieczeństw, Maryja udała się do Elżbiety, aby zanieść jej pełne wiary i miłości pozdrowienie. Po cudownej interwencji Boga nie zamknęła się w sobie, ale otrzymanym darem dzieliła się z innymi. Oddała do dyspozycji Boga wszystkie swe siły i zdolności, aby odpowiedzialnie realizować słowa, które wypowiedziała: „niech mi się stanie”. Słusznie też Elżbieta widząc niezachwianą wiarę Maryi nazywa Ją błogosławioną. Jak zauważa bł. Jan Paweł II: „Elżbieta w swym pozdrowieniu dwukrotnie nazwała Maryję błogosławioną: naprzód ze względu na „owoc Jej łona”, następnie zaś — ze względu na Jej wiarę (por. Łk 1, 42. 45). Oba te błogosławieństwa nawiązywały bezpośrednio do momentu zwiastowania. I oto teraz, przy nawiedzeniu, gdy pozdrowienie Elżbiety daje świadectwo tamtego przełomowego momentu, wiara Maryi odsłania się na nowo — i na nowo się wyraża” (RM 36).

Maryja, zapominając o trudzie przebytej drogi do Ain Karim, z radością wyśpiewała hymn uwielbienia Boga za wielkie rzeczy, które Jej uczynił. Ani na chwilę nie zwątpiła Ona w sens zbawczego planu Boga. Przykład głębokiej wiary Maryi przynagla także nas do wiernego i radosnego wysławiania Boga, dziękczynienia za Jego nieustanną obecność i działanie w naszym Zgromadzeniu oraz w życiu każdej z nas. Matka Jezusa zachęca nas do wiernej kontynuacji raz obranej drogi powołania zakonnego, a na niej do wzrastania w wierze, nadziei i miłości. Tam gdzie jest prawdziwa miłość – musi być i ofiara, tam gdzie wędrówka – muszą być i przeszkody, tam, gdzie radość – często nieodłącznym towarzyszem jest też cierpienie. Nasza droga wiary tak w życiu zakonnym, jak też rodzinnym nie jest łatwa, często jest trudna i długa, nie brakuje na niej chwil radosnych i smutnych, świateł i cieni, dni jasnych i ciemnych. Jednak na tej drodze nigdy nie jesteśmy same, zawsze jest z nami Pan, który nas nawiedza, umacnia w wierze i otwiera nasze usta oraz serce.

To co wydarzyło się w domu Elżbiety i Zachariasza, często znajduje odzwierciedlenie w przeżywanej przez nas rzeczywistości. Przykład Maryi zachęca nas „do wędrowania”, do wytrwałego podążania drogą powołania, nie zadawalania się płytkimi, życiowymi celami lansowanymi przez świat, wartościami często spłycającymi ideały służenia Panu Bogu i bliźnim, wręcz ośmieszającymi wartości chrześcijańskie. Nasze życie przypomina wędrówkę pod górę, która wymaga wysiłku, zapierania się siebie, wytrwałości, nieustannego spoglądania ku celowi naszego pielgrzymowania. Wędrując po górach nie można sobie pozwolić „na skróty”, trzeba iść wyznaczonym szlakiem, być konsekwentnym i odważnym. Podobnie w naszym codziennym życiu zakonnym, czy rodzinnym ważna jest wierność Panu Bogu w małych i większych sprawach, wierność złożonym ślubom, czy przyrzeczeniom. Powinniśmy trwać na podjętej drodze pomimo zniechęcenia czy pokus łatwiejszego i atrakcyjniejszego życia.

Tam gdzie Chrystus – w hierarchii wartości – zostaje odsunięty na dalszy plan, tam pojawiają się pokusy porzucania obranej drogi, a niekiedy w imię dorobku życiowego, zasłużonego wieku, urzędu i innych – dyspensowania się od wymagań życia zakonnego. Maryja uczy nas, że sprawy Boże wymagają nieustannego weryfikowania drogi, którą podążamy, rozpoczynania od nowa, wytrwałości, zapominania o sobie, przekreślania swoich wizji, aby mógł przez nas działać sam Chrystus. Dlatego w momentach zwątpień, przeżywanych trudności, prób, ważne jest aby nie zabrakło nam odwagi do kroczenia po drodze szczególnie dla nas trudnej i niezrozumiałej. Za przykładem Maryi, starajmy się w duchu posłuszeństwa Bogu i Jego Woli podejmować posługę dla Królestwa Bożego na ziemi. Z radością wnośmy w każde miejsce naszego posługiwania nadzieję i dajmy świadectwo o obecności Chrystusa wśród nas tak, jak to czyniła nasza Patronka św. Elżbieta, Założycielki, a także liczne zastępy Sióstr, które poprzedziły nas w tej wędrówce wiary i dziś cieszą się radością życia blisko Boga.

Kochane Siostry, w dniu odnowienia naszych ślubów zakonnych, życzmy sobie nawzajem, aby w tajemnicy Nawiedzenia NMP umocniła się nasza wiara, nadzieja i miłość. Wypraszajmy dla siebie wzajemnie szczególną łaskę wierności powołaniu, by nic nie zachwiało naszej nadziei, właściwej dla Ewangelii (por. Kol 1,23).

Łącząc się duchowo z Kochanymi Siostrami oraz z Drogimi Członkami i Członkiniami Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, we wspólnym świętowaniu tajemnicy Nawiedzenia NMP życzymy sobie nawzajem, aby Maryja Matka Nadziei, towarzyszyła i pomagała nam na drodze do „Ain Karim” naszego życia i posługiwania. Uwielbiajmy Boga naszym życiem wierząc, że On kocha nas nieskończenie i nic nie może nas odłączyć od miłości Chrystusowej. Uczmy się od Maryi oraz od św. Elżbiety spoglądać na wszystko i wszystkich z Bożej perspektywy.

W radości przeżywanego święta przesyłam wiele serdecznych pozdrowień od Sióstr Radnych i wszystkich Mieszkanek domu generalnego,

oddana w Panu
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?
Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”
(Łk 24,5 – 6)

Kochane Siostry,
Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety,

Chrystus żyje! Zmartwychwstał jak zapowiedział! Poranek wielkanocny przyniósł radosne orędzie, że miłość Boga do ludzi jest potężniejsza od nienawiści, że życie jest mocniejsze niż śmierć, a prawda zwycięża zło. Teolog H. U. von Balthasar w swoich rozważaniach o Tajemnicy Paschalnej stwierdza, że męka Jezusa nie stanowi preludium do zmartwychwstania, ale też zmartwychwstanie nie jest jedynie szczęśliwym zakończeniem historii Jezusa. Obie rzeczywistości trzeba traktować w sposób jednakowo głęboki i zasadniczy. Męka Jezusa kończy ludzkie doświadczenie Syna Bożego. Tajemnicę męki, śmierci i zmartwychwstania może nam objawić jedynie sam Bóg – Człowiek, który ukochał wszystkich nieskończoną miłością „aż do końca”, stał się ofiarą ludzkiej nienawiści i zemsty aż po krzyż. Istnieje nieskończona przepaść pomiędzy śmiercią, a zmartwychwstaniem, którą może przebyć tylko sam Bóg. Dzięki Jego męce i śmierci zostaliśmy dopuszczeni do udziału w Jego zmartwychwstaniu i staliśmy się Jego narodem wybranym. Stając przy pustym grobie, kontemplujmy tajemnicę naszej wiary w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, rozważając słowa: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24,5–7). Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremna by była nasza wiara.

Życie każdego z nas pochodzi od Boga i do Boga zmierza. Jesteśmy pielgrzymami zdążającymi do lepszej ojczyzny, która jest w niebie (por. Hbr 11,16). Mając świadomość przemijalności tego świata, przeprowadźmy dziś refleksję nad naszą śmiercią i przejściem do rzeczywistości, do której wszyscy zdążamy. Prawdę o śmierci powinien rozważać każdy człowiek, nie tylko będący w podeszłym wieku, ale również i młody. Chodzi o wypracowanie właściwego rozumienia czym jest śmierć, aby traktować umieranie jako integralną część naszego życia. Nietrudno zauważyć, że lęk współczesnego człowieka przed śmiercią, jest skutkiem próby wyeliminowania rzeczywistości nadprzyrodzonej z ludzkiej codzienności. Żyjemy w kulturze, w której problematyka śmierci jest rzadko poruszana, dla wielu jest to temat tabu. Niejednokrotnie słyszy się powiedzenie, że człowiek, który nie umie spokojnie myśleć o śmierci, nie umie też cieszyć się życiem. Dla nas osób konsekrowanych, rozważanie tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Jezusa, może nam dopomóc w pokonywaniu lęku przed naszą śmiercią. Fakt śmierci uczy nas, że ostatecznym celem człowieka nie jest boleść i strach, ale udział w chwale i radości Chrystusa Zmartwychwstałego. Sługa Boży Papież Jan Paweł II w „Liście do osób w podeszłym wieku” mówi, że śmierć jest przejściem „z życia do życia”. A zatem, jest ona fragmentem życia, jego dalszym ciągiem, jego ważnym momentem, ponieważ w śmierci nasze życie jeszcze mocniej, jeszcze szerzej i pełniej otwiera się na świat, na ludzi, a przez to samo na Boga (Ks. Karl Rahner).

Świadomi faktu, że śmierć jest przejściem do życia wiecznego, powinniśmy częściej zastanawiać się nad tym, jak przeżywamy nasze życie, naszą „teraźniejszość”, nasze „dziś”, czy jesteśmy gotowe na spotkanie z Panem? „Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11,26). Czy wierzę w zmartwychwstanie mojego ciała? Czy moja wiara dopomaga mi, gdy przeżywam niepokój i gdy troszczę się przesadnie o sprawy doczesne? Świadomość przemijalności życia ziemskiego porządkuje hierarchię wartości, relatywizuje wiele spraw, które z czasem stają się dla nas mało ważne. Nasze życie, to nieustanne czuwanie ducha i ciała, aby nie ulegać pokusie „mam jeszcze czas”. Z pokorą przyjmujmy z ręki Boga każdy darowany nam dzień i z radością wypełniajmy powierzone nam zadania, przeżywając różne sytuacje życiowe, niezrozumienie, choroby czy cierpienia w łączności z Chrystusem Ukrzyżowanym. Starajmy się, aby nasze życie i posługiwanie było bogate w dobre czyny. W codziennym zabieganiu i trosce o naszą doczesność, powinniśmy dbać także o to, aby nasze życie było wzrastaniem w łasce u Boga i u ludzi.

Kontemplowanie Jezusa Zmartwychwstałego prowadzi nas do wewnętrznego odczuwania wielkich rzeczy, jakie przygotował Bóg tym, którzy go miłują, aby Jezusowa radość była w nas i aby radość nasza była pełna (por. J 15,11). Cierpienie i krzyż stanowi tylko część naszego życia.  Jezus zaprasza nas do radosnego czuwania, by być gotowym w każdym czasie na Jego przyjście – śmierć. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie” (Łk 21,36). Nie od nas zależy czas, miejsce i rodzaj śmierci, dlatego przeżywajmy nasze życie idąc za Jezusem, każdego dnia „dobrze czyniąc”. Niech nasz styl życia i praca apostolska będą hojnym darem dla Jezusa, czuwaniem Oblubienicy ewangelicznej z lampą pełną oliwy mądrości i oczekującej na spotkanie z Panem. Życie jest darem podarowanym nam przez Boga, dlatego powinniśmy je przeżywać w duchu wiary, nadziei i miłości, gdyż ludzkie konanie Jezusa na krzyżu jest przede wszystkim aktem miłości (G. Bernanos). Dla tej miłości Boga w Trójcy Jedynego warto „stracić” wszystko, aby zyskać perłę życia wiecznego. Niech przyjście Pana nie będzie dla nas zaskoczeniem, ale spotkaniem ze Zmartwychwstałym, do którego się przygotowujemy przez całe nasze życie.

Kochane Siostry, Drodzy Członkowie i Członkinie Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety, kontemplujmy Jezusa w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Prośmy Go, aby ona była dla nas nieustannym wezwaniem odchodzenia od własnych spraw, a coraz pełniejszym koncentrowaniem się na Jego miłości i Jego woli, abyśmy stale przypominali sobie o naszym celu ostatecznym: „Dążcie do tego co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1–4). Prośmy też Pana, abyśmy w godzinie śmierci uwielbili Boga i dali świadectwo wiary naszemu otoczeniu. Życząc sobie radosnych świąt wielkanocnych, w tę noc Zmartwychwstania z całego serca zaśpiewajmy Alleluja!, pieśń radości, która nie potrzebuje słów… «Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!» (Flp 4, 4). Radości nie można nakazać, można ją tylko dać. Niech Zmartwychwstały Pan daje nam radość- prawdziwe życie, aby ofiara, która wzięła początek w Misterium Paschalnym, stała się dla nas lekarstwem na wieczność (por. Benedykt XVI, Wigilia Paschalna 2010).

Życząc Kochanym Siostrom i Drogim Członkom i Członkiniom Wspólnoty Apostolskiej św. Elżbiety paschalnej radości, którą przyniósł nam Zmartwychwstały Chrystus, przesyłam również od Sióstr Radnych oraz pozostałych Sióstr z domu generalnego wiele świątecznych pozdrowień,

oddana w Chrystusie
S.M. Samuela Werbińska
przełożona generalna

Idź do góry
Translate »