Dobro wraca
Historia Przemka jest dowodem na to, że człowiek ocalony może stać się ratunkiem dla drugiego. Tak właśnie rodzi się nadzieja. W poniedziałek, 3 sierpnia br., około godziny 17.15 nad Wartą w Poznaniu wydarzyło się coś, co porusza do głębi. Przemek, mieszkaniec naszego Domu Nadziei im. św. Józefa przy ul. Pokrzywno 2, zauważył człowieka tonącego w rzece w okolicach Rataj. Nie zawahał się ani chwili. Skoczył z mostu, ryzykując własnym życiem, aby ratować drugiego człowieka. Dzięki jego odwadze i bezinteresowności udało się ocalić życie 33-letniego mężczyzny, który próbował odebrać sobie życie.
Ta historia ma jednak znacznie głębszy wymiar.
Jeszcze dwa miesiące temu Przemek przeżywał jeden z najtrudniejszych momentów swojego życia. Po ucieczce z Domu Nadziei był przekonany, że zawiódł. Czuł, że zaprzepaścił swoją szansę i nie ma już powrotu do miejsca, które pomogło mu wyjść z uzależnienia. Był załamany, pełen wstydu i lęku. Jednak wrócił. Z odwagą podjął na nowo walkę o wolność i swoje życie. Dziś nie tylko kontynuuje drogę wychodzenia z uzależnienia, ale także jako wolontariusz służy w Elżbietańskim Centrum Pomocy Ubogim przy ul. Łąkowej 2 w Poznaniu. Każdego dnia pomaga osobom bezdomnym i potrzebującym, ludziom, których los jeszcze niedawno był również jego własnym doświadczeniem. Dziś to on stał się człowiekiem, który ocalił życie drugiego. To najpiękniejszy dowód na to, że darowane życie daje życie. Historia Przemka pokazuje, że druga szansa naprawdę zmienia życie. Człowiek, który sam doświadczył wyciągniętej dłoni, dziś sam wyciąga ją do innych. Człowiek, któremu przywrócono nadzieję, dziś daje nadzieję kolejnym. Jesteśmy głęboko wzruszeni tym, jak Bóg prowadzi ludzkie historie. Widzi dalej niż my, otwiera drzwi tam, gdzie człowiek widzi tylko zamknięte ścieżki, i nieustannie uczy nas żyć Ewangelią. Wydarzenia ostatnich dni są dla nas przypomnieniem, że Boża miłość potrafi przemieniać ludzkie serca i czynić z ludzi poranionych świadków nadziei.
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” (J 15,13)
Niech ta historia będzie dla nas wszystkich przypomnieniem, że żadna okazana miłość nie ginie. Każda wyciągnięta dłoń może odmienić czyjeś życie, a człowiek, który sam został ocalony, może stać się ratunkiem dla drugiego. Tak właśnie rodzi się nadzieja. Tak właśnie dobro wraca.




