Tết – Wietnamski Nowy Rok

12.02.2026

Już niebawem rozpocznie się Nowy Rok według kalendarza Księżycowego.  Najczęściej słyszymy, że to chiński nowy rok, ale tak naprawdę obchodzi go 1,5 miliarda ludzi, głównie w Azji Wschodniej, w krajach takich jak: jak Wietnam, Chiny, Korea Południowa, Singapur, Malezja, Tajlandia, Japonia, Filipiny i Indonezja. Jest również obchodzony za granicą, gdzie mieszkają Wietnamczycy, Chińczycy i inne społeczności etniczne. Jest to wielkie wydarzenie. Nowy Rok Księżycowy to święto upamiętniające pierwszy nów w tradycyjnym kalendarzu księżycowo-słonecznym (opartym na cyklu księżyca i słońca), stosowanym w wielu krajach Azji Wschodniej. Święto to sygnalizuje początek wiosny i jest czasem pożegnania starego roku i powitania nowego. Celebruje się go w sposób niezwykle barwny i  tradycyjny, modląc się o szczęście i pomyślność.  Kalendarz księżycowy opiera się na 12-letnim cyklu, a każdy rok jest reprezentowany przez jedno z 12 zwierząt tworzących 12 znaków zodiaku. Kolejno są to: szczur, wół, tygrys, królik (lub kot w Wietnamie), smok, wąż, koń, koza, małpa, kogut, pies i świnia. Każdy Nowy Rok Księżycowy oznacza początek nowego roku związanego z jednym z tych zwierząt. W różnych krajach i społecznościach Azji Wschodniej Nowy Rok Księżycowy może być znany pod różnymi nazwami, jednak zazwyczaj obchodzi się go tego samego dnia, a towarzyszą mu podobne rytuały. W Wietnamie Nowy Rok Księżycowy nazywa się Tet.

Przygotowania  do Tet  trwają już tutaj od jakiegoś czasu. Właściwie już w czasie okresu bożonarodzeniowego mówiono, że niebawem będzie Tet. W sklepach pojawiały się różnorodne artykuły dekoracyjne, akcesoria, gadżety, artykuły spożywcze związane z nadchodzącym świętowaniem. Wszystko po to, aby potem wspólnie udekorować dom, przybrać go w odpowiednie kolory, napisy, lampiony, światełka. To wielka tradycja, która łączy domowników, z której też chętnie czerpie nasza wspólnota, ubogacając własne doświadczenia.  Rośnie świąteczna atmosfera. Widać ją na ulicach miast. Ważne miejsca związane z turystyką i oczywiście budynkami komitetów ludowych, parafii, świątyń buddyjskich, są przepięknie dekorowane. Łączy się tradycja i współczesność, tęsknota za tym co było kiedyś i nowoczesne udogodnienia. W ostatnim tygodniu możemy obserwować jak chodniki, po których i tak na co dzień nie zawsze da się swobodnie poruszać, zamieniły się w rzeki kwiatów. Ogromne ilości chryzantem, georginii (dalii), aksamitek popularnie zwanych turkami, śmierdziuszkami lub żaczkami, opanowały nie tylko rynki ryneczki, ale każdy wolny skrawek płytek chodnikowych.  Dominują kolory żółte i pomarańczowe. Wszystko na sprzedaż. Przykuwa uwagę ogromna praca i trud oraz zaangażowanie ludzi w uprawie tych kwiatów. Są śliczne, cieszą oko, mniej portfele, ale tak ciężką pracę zdecydowanie trzeba docenić. Te kwiaty zapowiadają wiosnę, wprowadzają radość i podkreślaj klimat. Całości dopełniają świąteczne drzewka z pąkami gotowymi do rozkwitnięcia na żółto lub na różowo, a także drzewka z owocami kumkwatu. Są symbolami nadchodzącej wiosny. Różowe kwiatki, to kwiaty moreli kwitnącej właśnie w tym czasie, są typowe bardziej dla Północnego Wietnamu, a żółte „kwiaty mai” – ochny drzewkowatej, symbolizującej złoto i pieniądze, czyli  dobrobyt, są typowe bardziej dla Południa. Jedni sprzedają, drudzy kupują.  Trwa sprzątanie domów, wymiana sprzętów, wyprzedaże i promocje w sklepach.  Silną tradycją jest również to, żeby panie z okazji Nowego Roku ubrały się w nowe ao dai, czyli tradycyjny, wietnamski, ubiór dla kobiet, najlepiej w kolorze czerwonym. Tworzą się więc kolejki do sklepów z tkaninami i do krawców i w tym przypadku ceny zdecydowanie poszły w górę. Wietnamczycy na koniec roku kupują nowe ubrania, aby wejść w Nowy Rok nie tylko z nowymi nadziejami, marzeniami i aspiracjami, ale i z nowymi ubraniami. Wiele rodzin spotyka się na wspólnym posiłku z okazji kończącego się starego roku. Stoły zastawione są obficie, niczego nie brakuje, ludzie cieszą się z bycia razem i spędzają długie godziny na wspólnym biesiadowaniu. To biesiadowanie wychodzi poza granice niezbyt wielkich mieszkań i rozciąga się na chodniki i skwerki, wykorzystuje się każdy centymetr kwadratowy. Rozbrzmiewa muzyka, wykonuje się karoke. Każda biesiadująca rodzina ma swój głosik i mikrofony, każdy śpiewa jak potrafi i nikomu nie przeszkadza, że obok też śpiewają.  Tutejszy świat może pomieścić wiele dźwięków, niekoniecznie harmonijnie brzmiących. Nieodłącznym daniem, jest bánh chưng – kwadratowe ciasto z kleistego ryżu z nadzieniem z pasty z fasoli mung oraz mięsa lub bánh tét – ciasto, przyrządzone z podobnych składników, lecz mające podłużną formę, obydwa gotowane w liściach bananowca, będące według legend symbolem ziemi. W naszej parafii odbył się w minioną niedzielę, nazwijmy to, kiermasz parafialny. Różne grupy duszpasterskie sprzedawały tradycyjne, świąteczne potrawy lub przetwory, które znajdą swoje miejsce na świątecznym stole.   Nasza wspólnota miała do zaoferowania różne rękodzieła, np. obrazki, kartki, serwetki, ozdoby do włosów…wszystko własnoręcznie wykonane, malowane, robione na szydełku.  Miałyśmy też stoisko z malowaniem twarzy dla dzieci. Cieszyło się ono ogromną popularnością. Jak się okazało zgłosiły się również nieco wcześniej urodzone dzieci i w ten oto sposób rozciągłość wiekowa była od 1 do 80 lat. Przez cały czas trwała loteria, śpiewy, tańce. Było wesoło i głośno. Piękne dekoracje podkreśliły wagę świątecznego klimatu a dopełniły ją fajerwerki, które na nocnym niebie magicznie rozbłyskiwały się na wiele stron.

W świętowanie końca Starego Roku i początku Nowego Roku jest wpisanych wiele tradycji, zwyczajów i przesądów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Kolory, kwiaty, potrawy, symbole…wszystko ma swoje znaczenie i ma zapewnić pokój, zdrowie pomyślność i dobrobyt.  Jest powrót do domu, ten w wymiarze fizycznym, który wyraża się ogromnej wiosennej migracji. Miasta pustoszeją. Ludzie powracają do miejsc, z których pochodzą. Pokonują setki a nawet tysiące kilometrów, aby po wielu godzinach podróży ucieszyć się z bycia w rodzinnych stronach i oddychać rodzinnym powietrzem.  Myślę sobie, że w wymiarze duchowym jest to powrót do swoich korzeni, do umocnienia swojej tożsamości, do podtrzymywania więzów rodzinnych, opartych na tradycji i szacunku do osób starszych. Nowy Rok nadchodzi coraz większymi krokami, można powiedzieć, że wręcz przybywa do nas galopem, ponieważ rozpocznie się rok Ognistego Konia. Jeszcze będą ostatnie pociągnięcia miotłą, ostatnie detale dekoracyjne. W ostatni dzień Starego Roku będą również wystawiane stoły z potrawami dla przodków, będą odpalane kadzidełka. Będzie to połączenie rzeczywistości ziemskiej z duchami przodków, którzy przybędą, aby świętować. Będą modlitwy w kościołach katolickich i pagodach, na cmentarzach i w domach przy ołtarzykach przodków, każdy według swoich wierzeń i przekonań, a wszędzie będzie unosił się dym kadzidła w duchu poszanowania różnorodności, którą łączy wspólna tradycja.

Siostra Przełożona M. Elżbieta

 

Udostępnij:
Idź do góry
Translate »